Sierpniowe podziękowanie
Spotkanie w siedzibie firmy Merx Polska


Marta Gogolewska, Artur Spławski, Ryszard Kołacki i Kacper Kistowski. Wągrowiec, siedziba firmy Merx Polska, 7 sierpnia 2017.
Fot. Piotr Kurek

W poniedziałek 7 sierpnia w siedzibie firmy Merx Polska w Wągrowcu odbyło się sympatyczne spotkanie. Temat był tylko jeden: rowery i kolarstwo. Gospodarz Ryszard Kołacki, skuteczny człowiek biznesu i fan sportu, był w znakomitym nastroju i dziękował z całego serca tym, którzy przyczyniają rozgłosu i sławy teamowi z Pałuk.

Na niedawnych szosowych Mistrzostwach Polski zawodników cyklosportu i masters w Serocku aż sześcioro zawodników Merx Teamu zdobyło medale, w tym trzy złote.

Marta Gogolewska z Wągrowca (K3) wywalczyła w pięknym stylu złoto w rywalizacji pań, wygrywając z utytułowaną Agnieszką Sikorą i Małgorzatą Szotowicz.


Kanapa mistrzów Polski. Za nią koledzy z Merx Teamu z jego sponsorem Ryszardem Kołackim.
Fot. Piotr Kurek

Artur Spławski z Bogdanowa pod Obornikami, rocznik 1960, nie miał sobie równych w kategorii M5B (55-59 lat), jadąc na ostatnich dwudziestu kilometrach solo po najcenniejszy z kruszców.

I wreszcie mieszkaniec Poznania Kacper Kistowski (1993), jak doświadczony kolarz, objechał wszystkich rywali w kategorii cyklosport. I też zdobył koszulkę mistrza Polski.

Ta trójka dziś miała prawo, mając na piersiach koszulki mistrzów Polski, spocząć na kanapie. Za nimi stanęli koledzy z drużyny, w tym srebrny medalista z Serocka Jerzy Drzewiecki z Poznania i brązowy medalista Stanisław Paterka z Głogowa. Szósty medal zdobył, nieobecny dziś w Wągrowcu, Lech Ergang z Poznania.

Byłem dziś w Wągrowcu i uwieczniłem na zdjęciach członków najsilniejszego (nie bójmy się tego słowa) teamu mastersów w Polsce. Dumnie i uśmiechnięci za mistrzami na kanapie zajęli miejsca: prezes Merx Teamu i jego sponsor Ryszard Kołacki, Romuald Szaj z Poznania, Paweł Rychlicki z Poznania, Jerzy Drzewiecki, Stanisław Paterka i Mirosław Jaszowski (nowy członek ekipy z Chocianowa pod Polkowicami).


Merx Team zdobył sześć medali na szosowych Mistrzostwach Polski cyklosportu i masters w Serocku. Dziś medaliści spotkali się w Wągrowcu - w siedzibie firmy Merx Polska.
Fot. Piotr Kurek

– Tym spotkaniem kończymy pierwszą część sezonu kolarskiego 2017. Dziękuję wszystkim za zaangażowanie i sukcesy - podkreślił Ryszard Kołacki. – Koła się kręcą, rowery jadą dalej... Nie zwalniamy tempa w sięganiu po zwycięstwa i nagrody - dodał.

Już w najbliższy weekend, 12-13 sierpnia, pięcioro zawodników ekipy z Wągrowca (Marta Gogolewska, Paweł Rychlicki (menadżer zespołu, były kolarz grupy Mróz), Artur Spławski, Sławomir Spławski i Piotr Siebert) wystartuje w wyścigach pod Kopenhagą, natomiast w końcu tego miesiąca ponad 10-osobowym składem będą ścigać się w austriackim St. Johann, gdzie przed rokiem Artur Spławski w swej kategorii wiekowej sięgnął po tytuł mistrza świata.

I jeszcze jedno: medaliści z Serocka otrzymali od Ryszarda Kołackiego premie finansowe. Prezes firmy Merx Polska (ciągle w rozbudowie) życzył połamania kół w najbliższych imprezach i jest przygotowany, w zgodzie z regulaminem funkcjonowania zespołu, na wypłacenie nagród za sukcesy w Danii i w Austrii.

                                             Piotr Kurek

    

Siedemdziesięciolatkowie na start!
W maratonach MTB ciągle
przesuwamy granicę wieku


Stefan Zawisza (2. miejsce), Eugeniusz Bogdziewicz (1. miejsce) i Piotr Kurek (3. miejsce). Trzech najlepszych 70-latków w Krokowej. 1 lipca 2017.
Fot. Teresa Bogdziewicz

Startuję w maratonach MTB od roku 1997. Miałem wówczas 52 lata i nie przypuszczałem nigdy, że będzie mnie ta rywalizacja na rowerach górskich zajmować przez następne dwa dziesięciolecia...

Ta przygoda z maratonami MTB rozpoczęła się w w kwietniu 1997 roku, gdy grupa entuzjastów kolarstwa górskiego z Wielkopolski, z inicjatywy Andrzeja Glesmanna, pojechała do Włoch. Młodsi i starsi wystartowaliśmy wówczas w kultowej imprezie nad jeziorem Garda, start w miasteczku Riva del Garda, meta zaś w Valle di Ledro.

Dwadzieścia lat później, 1 lipca 2017, staję w Krokowej na starcie najbardziej prestiżowego i medialnego cyklu maratonów MTB w Polsce, czyli Vienna Life Lang Team/ do roku ubiegłego Skandia Maraton Lang Team. Wyruszam na trasę 31 kilometrów z ostatniego sektora startowego - dwunastego.

Siąpi deszczyk, ciemne chmury przykrywają znaną miejscowość na Pomorzu, gdzie 21 czerwca Michał Kwiatkowski i Katarzyna Pawłowska zdobywali tutaj tytuły mistrzów Polski w jeździe indywidualnej na czas. Dla kibiców i rodzin zawodników taka pogoda jest cokolwiek zniechęcająca, ale dla kolarzy nie stanowi większej przeszkody.

Ruszyli i jadą. Najpierw po asfaltowej drodze pod górę, a następnie na polnej ścieżce mają przedsmak tego, co ich dziś czeka. Błoto, błoto, jeszcze raz błoto. Wjechali do lasu i po kilkuset metrach skręcają w prawo, gdzie czeka ich wjazd do wąwozu. Klasyczny single track, gdzie nie można nikogo wyprzedzić, a gdzie można się wykopyrtnąć przy braku koncentracji.


Pierwsze kilometry pedałowania w Krokowej. Jadę z numerem 720.
Fot. Andrzej Kaiser

Dziś, 1 lipca 2017, dzień szczególny. Po raz pierwszy w historii maratonów Czesława Langa odbywa się rywalizacja w kategorii M7+, czyli siedemdziesiąt lat i więcej. Łza się w oku kręci, gdy przypomnę sobie rok 2009, kiedy po ostatnim maratonie w Kwidzynie Skandii i Czesława Langa apelowałem na stronach Wielkopolskiego Rowerowania o to, by wprowadzić kategorię M6. Minęło kilka lat, zawodnicy stali się starsi i na porządku dnia stanęła konieczność wprowadzenia nowej granicy wieku.

By być w zgodzie z faktami, najbardziej przekonywali do tego ludzi Lang Teamu Teresa i Eugeniusz Bogdziewiczowie z Gdańska. I ostatecznie ich przekonali.

Eugeniusz Bogdziewicz, rocznik 1945, znany gdański kolarz. Ścigał się na szosie w młodym wieku, ma piękną kartę w działalności opozycyjnej w końcu lat sześćdziesiątych i późniejszym czasie. W Krokowej staje na starcie z numerem 742 i wiem, że w sobotę 1 lipca 2017 nie będzie miał godnych siebie rywali. Jest, po prostu, pewnym kandydatem do zwycięstwa w nowej kategorii wiekowej.

Tak też i się staje. Ale o drugie miejsce mogę zawalczyć - tak sobie myślę i ostro rozpoczynam jazdę. Kiedy wjeżdżam na polną drogę, dostrzegam po lewej stronie Aleksandrę Zygmont, Ryszarda i Piotra Pawlaków i Andrzeja Kaisera. Znany maratończyk MTB zobaczył mnie i błyskawicznie robi zdjęcie swym smartfonem.

Po kilku kilometrach dojeżdżam do dwójki zawodników. Jeden z nich, na oko, może być moim rówieśnikiem, czyli rywalem. Pytam go o wiek. Odpowiada krótko i bez wahania: 1945. To Stefan Zawisza z Potęgowa na Pomorzu.


Stefan Zawisza, Eugeniusz Bogdziewicz i Piotr Kurek na podium.
Fot. Teresa Bogdziewicz

Wyprzedzam go na pierwszym możliwym zjeździe, zyskuję niezłą przewagę i tracę z nim kontakt wzrokowy. Jadę szybko i w którymś momencie, 15 kilometr trasy, mój odnowiony Wheeler Pro 59 (na kołach DT Swiss) zatańczył w błocie. Ja zaś poleciałem na ziemię, lądując na lewym kolanie. Kilka sekund później widzę jak szybko jadący Hubert Semczuk wali się z impetem w błoto. Obok mnie. Ale szybko się podnosi i pędzi dalej.

Maraton Vienna Life Lang Team w Krokowej 2017 to był rowerowy taniec w błocie. Leżałem aż dwa razy, bez żadnych konsekwencji dla zdrowia. A walka o drugie miejsce na podium ze Stefanem Zawiszą była godna dżentelmenów z rocznika 1945. Raz ja go wyprzedzałem, raz on mnie. I tak kilka razy. Uciekł mi na przedostatnim podjeździe. I już go nie dogoniłem. Przegrałem z nim walkę o drugie miejsce o 19 sekund.

I kiedy dojechałem do mety, w moim smartfonie pojawił sie SMS: Mini (31 km): Numer 720, Miejsce:285, Kategoria (Miej):M7+ (3). Czas:02:23:15. Gratulujemy!!!

Michał Bogdziewicz - pierwsze miejsce, Stefan Zawisza - drugi, Piotr Kurek - trzeci. Wszyscy z rocznika 1945. Wchodzimy na podium. Otrzymujemy nagrody i medale. Cieszymy się z zajętych miejsc, z tego faktu, że jesteśmy pierwszymi, którzy otwierają przedział nagrodzonych na dystansie Mini w kategorii 70 lat i więcej.

Czesław Lang i Skandia rozpoczynając organizację maratonów MTB w roku 2007 wprowadzili jako górną granicę wieku kategorię M5. Później dołożyli oni M6, od 1 lipca 2017 stworzyli M7+. Jakby nie patrzeć, przez minionych jedenaście lat przesunęła się granica wieku startujących w tego typu imprezach.

I patrząc na Eugeniusza Bogdziewicza (ojciec Michała - pierwszego mistrza Polski w maratonie MTB), na krzepkiego Stefana Zawiszę z Potęgowa, na siebie wreszcie, myślę tak sobie głośno i publicznie, że w najbliższych latach nie przejdzie nam ochota na ten rodzaj mozołu i żywiołu, jakim są maratony MTB.

                                                       Piotr Kurek