R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 29024005 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-12-15

 
Witamy na stronie Kurek-Rowery.pl

 

Sezon znaczony sukcesami
Euro Bike Kaczmarek Electric Team oficjalnie
podsumował swój dwunasty sezon startowy


"Eurobajki" spotkały się w piątek w "Lagunie" nad Jeziorem Maltańskim.
Fot. Piotr Kurek

Podtrzymując tradycję uroczystych spotkań podsumowujących miniony rok wspólnych treningów i wyścigów, zawodniczki i zawodnicy ekipy Piotra Pawlaka zebrali się w piątek wieczorem w Poznaniu, by uczcić sukcesy kolarskie roku 2018. Szef "Eurobajków" przedstawił zaproszonym gościom i kolegom prezentację opisującą liczne w minionym sezonie zwycięstwa i osiągnięcia drużyny. Na spotkaniu nie zabrakło także wieloletnich, serdecznych przyjaciół zespołu.

Euro Bike Kaczmarek Electric Team podtrzymał w tym roku dobrą passę, dzięki której na półkę z trofeami kolarskimi drużyny trafił ponownie puchar za zdobycie pierwszego miejsca w klasyfikacji zespołowej w cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB. Piotr Pawlak w sposób szczególny podziękował zawodnikom, którzy mieli największy wkład w zdobycie najwyższej wśród teamów liczby punktów, w tym przede wszystkim Magdalenie Sadłeckiej, Małgorzacie Zellner i Zuzannie Madaj, Mariuszowi Gilowi, Andrzejowi Kaiserowi, Bartoszowi Kołodziejczykowi, Arturowi Małkowskiemu, Bartoszowi Jetonowi, Zbigniewowi Górskiemu i Błażejowi Surowcowi.


Cezary Kaczmarek, Urszula Kaczmarek i Piotr Pawlak. Poznań, 14 grudnia 2018.
Fot. Piotr Kurek

Ekipa "Eurobajków" w roku 2018 liczyła około 40 osób. Są w niej seniorzy rowerów i kolarstwa, jak choćby Ryszard Pawlak, Andrzej Kaczmarek (trzy razy jechał w Wyścigu Pokoju, wspomagając Ryszarda Szurkowskiego w jego drodze do zwycięstw na trasie Warszawa-Berlin-Praga), Bogdan Kobus czy też Kazimierz Gogolewski. Nie brakuje utalentowanej młodzieży, z której to grupy wyróżnia się sukcesami w przełajach Artur Małkowski.

Roman Kołodziejczyk z Chodzieży jest postacią rozpoznawalną w polskim środowisku MTB. W piątek w restauracji "Laguna" mówił jednak nie o rowerach, a swej innej pasji: biegowych maratonach. Startował przed laty w Holandii, gdzie uzyskał czas 2 godziny 47 minut. W następnym starcie w Paryżu pobił swój rekord życiowy o minutę. W październiku tego roku poleciał do USA, pobiegł życiówkę w Chicago - jego czas 2:42:53.


Andrzej Kaiser i Mariusz Gil - liderzy teamu Piotra Pawlaka.
Fot. Piotr Kurek

W przyszłym sezonie priorytetem sportowym dla "Eurobajków" będzie udział w cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric. Jego terminarz został przedstawiony podczas piątkowego spotkania. Imprez będzie dziesięć, wypada Dziwiszów - w jego miejsce pojawi się Lubomierz (znany z kręcenia filmu "Sami swoi"). Po raz drugi ekipa wystartuje w "Epickiej czwórce", wieloetapowym wyścigu MTB w okolicach Bielawy.

Grand Prix Kaczmarek Electric MTB 2019

6 kwietnia (sobota) - Rydzyna
28 kwietnia (niedziela) - Zielona Góra
12 maja (niedziela) - Sulechów
26 maja (niedziela) - Krosno Odrzańskie
9 czerwca (niedziela) - Lubomierz
30 czerwca (niedziela) - Jakubów koło Głogowa
1 września (niedziela) - Bolesławiec
15 września (niedziela) - Nowa Sól
29 września (niedziela) - Żary
5 października (sobota) - Wolsztyn

Epicka Czwórka 2019
(Kaczmarek Electric MTB & Strefa MTB Sudety)

14-17 sierpnia

W piątkowym spotkaniu uczestniczyli Urszula i Cezary Kaczmarkowie, skuteczni ludzie biznesu, którzy kilka lat temu postanowili nadać rozgłos swej firmie poprzez organizację maratonów MTB. Nie przyjechali z pustymi rękoma: każdy z uczestników spotkania otrzymał praktyczny upominek. Nie zabrakło także Joanny Balawajder, koordynatorki od roku 2017 cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric.


Dariusz Bejm (od lewej), Roman Kołodziejczyk, Bartosz Kołodziejczyk, Roman Grzemski i Andrzej Jaroszonek.
Fot. Piotr Kurek

"Eurobajki" (wcześniej Corratec Team) już dwanaście lat są widoczni podczas imprez kolarskich w Polsce. Wygrali wiele razy drużynowo największe cykle maratonów MTB. Mają sprawdzone metody treningowe, wyjazdów na zawody i zgrupowania zagraniczne. Trzon zespołu od lat jest praktycznie niezmienny i przez sukcesy sprawdzony.

W nadchodzący sezon wchodzą z nadzieją i optymizmem. Już 12-13 stycznia 2019 czołówka teamu pojawi się na 82. Mistrzostwach Polski w kolarstwie przełajowym, które odbędą się w Strzelcach Krajeńskich. Później pojadą na dwa zgrupowania do hiszpańskiego LLoret de Mar, a od kwietnia będą widoczni podczas maratonowej rywalizacji w cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric.

                                     Piotr Kurek

 

Szlaban spadnie 22 grudnia 2018
Droga Złotniki - Biedrusko
będzie zamknięta dla rowerzystów


Trzeba mieć nadzieję, że droga Złotniki - Biedrusko nie zostanie zamknięta na zawsze. Korzystają z niej przez cały rok tłumnie kolarze i rowerzyści.

Od 22 grudnia tego roku droga asfaltowa Złotniki - Biedrusko będzie zamknięta dla ruchu rowerowego i pieszego. Informuje o tym komunikat Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu, który dotarł, między innymi, do wójta gminy Suchy Las. Poniżej jego pełna treść.

"W związku z realizowanymi na terenie poligonu Biedrusko inwestycjami od 22 grudnia 2018 r. droga asfaltowa Złotniki - Biedrusko będzie zamknięta dla ruchu rowerowego i pieszego. Tym samym z dniem 22.12.2018 r. przestaje obowiązywać regulamin dotyczący korzystania z tej drogi zamieszczony na stronie www CSWLąd w Poznaniu w zakładce poligon (http://cswlpoznan.wp.mil.pl/pl/31.html).

Korzystanie w 2019 r. z wyżej wymienionej drogi przez rowerowe grupy zorganizowane będzie mogło odbywać się tylko na podstawie planu współpracy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych i podległych jednostek wojskowych z organizacjami pozarządowymi i innymi partnerami społecznymi w 2019 r. (www.dgrsz.mon.gov.pl/wspolpraca) z uwzględnieniem bieżacych zadań realizowanych przez centrum. Przejezdność drogi zostanie zachowana tylko dla pojazdów Wojska Polskiego, Lasów Państwowych, służb ratunkowych, żołnierzy i pracowników RON CSWLąd oraz innych uprawnionych osób i pojazdów. Osoby łamiące zakaz wstępu na poligon będą podlegały karze grzywny zgodnie z art. 79 ustawy z dnia 22 czerwca 1995 r. o Zakwaterowaniu Sił Zbrojnych RP (Dz.U.2016.207 j.t.)." 
 

 

Poznańskie Towarzystwo Cyklistów
zaprasza na swe wyścigi
Sympatyczne spotkanie na Golęcinie


Podczas środowego spotkania na Golęcinie.
Fot. Piotr Kurek

Entuzjaści kolarstwa z Grodu Przemysła spotkali się w środowy wieczór na Golęcinie, by podsumować ostatni rok działalności Poznańskiego Towarzystwa Cyklistów oraz złożyć sobie wzajemnie  życzenia świąteczene i noworoczne.

Rok temu nastąpiła zmiana na funkcji prezesa Poznańskiego Towarzystwa Cyklistów. Został nim Wojciech Pawlak, adwokat i zarazem wielki fan rowerów. Przez minionych dwanaście miesięcy PTC zorganizowało kilka wyścigów kolarskich. Ten najważniejszy odbył się w maju na Smochowicach i pomagała w jego przeprowadzeniu Rada Osiedla Smochowice-Krzyżowniki. To także jazda indywidualna na czas na asfaltowej drodze poligonu Biedrusko oraz kilka imprez przełajowych nad Jeziorem Maltańskim.

Członkowie PTC aktywnie ścigali się w sezonie 2018 w zawodach na terenie całego kraju. Jerzy Drewnik (rocznik 1933) wywalczył tytuł mistrza Polski podczas górskich szosowych mistrzostw Polski. Marek Szymański, Jerzy Drzewiecki, Janusz Węcławiak, Rajmund Nowak, Jan Kaźmierczak w swych kategoriach plasowali się na czołowych miejscach w rozmaitych wyścigach. Otrzymali oni statuetki PTC, które wręczył im Tadeusz Kubiak - wiceprezes PTC do spraw sportowych.


Ludzie poznańskiego kolarstwa: Bogdan Bartkowiak (od lewej), Jerzy Ciesielski i Kazimierz Marchewka. Poznań, 12 grudnia 2018.
Fot. Piotr Kurek

Zasłużyli na nie również Agnieszka Rychel, Kazimierz Marchewka i Mirosław Jakubowski oraz sponsorzy (Ryszard Kołacki, Krzysztof Kozanecki, firma Martombike) wspomagający działalność PTC.

W roku 2019 PTC zamierza zorganizować dziesięć imprez kolarskich. Oto one:

12 stycznia - wyścig przełajowy PTC Malta Tour
24 lutego - wyścig przełajowy PTC Malta Tour
10 marca - wyścig przełajowy PTC Malta Tour o puchar firmy Merx Polska
18 maja - ogólnopolskie kryterium kolarskie o puchar Komendanta Wojewódzkiego Policji, Smochowice
13 lipca - wyścig w jeździe indywidualnej na czas o puchar wójta gminy Wągrowiec
14 lipca - wyścig ze startu wspólnego imienia Zenona Czechowskiego, Wągrowiec
6 października - ogólnopolski wyścig przełajowy imienia Mariana Kegela, Swarzędz
20 października - wyścig przełajowy PTC Malta Tour
10 listopada - wyścig przełajowy PTC Malta Tour
1 grudnia - wyścig przełajowy PTC Malta Tour

Dla tych wszystkich, którzy jeszcze nie powiesili swych rowerów na przysłowiowych kołkach, mamy dobrą wiadomość: w najbliższą niedzielę, 16 grudnia, działacze Poznańskiego Towarzystwa Cyklistów organizują kolejne zawody przełajowe nad Maltą. Początek wyścigu o godzinie 11.00, zapisy od 9 do 10.45.

                                       Piotr Kurek

 

 

Dumnie nosi koszulkę Fortuny
Waldemar Banasiński z Kielc
kolarskim wicemistrzem świata!



Waldemar Banasiński (z lewej) na podium mistrzostw świata w Belgii.
Fot. archiwum Waldemara Banasińskiego

Na trasie w okolicach belgijskiego Mol odbyły się na przełomie listopada i grudnia kolarskie mistrzostwa świata mastersów w przełajach. Wicemistrzowski tytuł wywalczył kielczanin Waldemar Banasiński w kategorii 65-69 lat. Po swój sukces jechał dokładnie 30 minut.

Reprezentujący Browar Fortuna z Miłosławia Banasiński jechał bardzo aktywnie i w stawce 18 zawodników dał się wyprzedzić jedynie zawodnikowi z Anglii. Brązowy medal na trudnej technicznie trasie wywalczył zawodnik z Niemiec.

– Jestem bardzo zadowolony. Trasa była piekielnie trudna z licznymi podbiegami. Miałem dobrze przygotowany rower i ominęły mnie przykre niespodzianki. Rok temu na tej trasie byłem trzeci, teraz mam srebrny medal. Jest więc postęp – cieszy się kielecki cyklista, który z dumą startuje na wszystkich imprezach kolarskich w koszulce z napisem Fortuna.

– To nazwa wielkopolskiego browaru z Miłosławia. Reprezentuję go na zawodach w Polsce i poza jej granicami. Prezesa firmy Krzysztofa Panka znam długie lata, z czasów, gdy pracował on w Browarze Kielce. Przez ten okres zdobyłem wiele pucharów, odniosłem wiele sukcesów i tak sobie głośno myślę, że w podzięce za wsparcie i sponsoring przekażę część swych trofeów do Miłosławia właśnie – podkreśla 65-latek.

Waldemar Banasiński był jedynym Polakiem, który w tych mistrzostwach stanął na podium. – Pojechałem do Belgii z innymi kolarzami z naszego kraju. W tym miejscu chciałbym bardzo serdecznie podziękować Markowi Boneckiemu ze Zbąszynka i Rafałowi Chmielowi ze Strzelec Krajeńskich (zajęli oni 15. miejsca w swych kategoriach wiekowych) oraz ich przyjaciołom (Adamowi Kionie, Arkowi Ostojskiemu, Mariuszowi Piątkowi i Tomaszowi Błyskoniowi) za pomoc, doping i dobre serce. Czułem w Mol, że jesteśmy jedną wielką polską rodziną kolarską - wyraźnie podkreśla.

Waldemar Banasiński, kolarz z Kielec, ale w koszulce Fortuny, pojawi się na zawodach w Wielkopolsce jeszcze w tym roku, w końcu grudnia we Włoszakowicach na imprezie przełajowej. A w czerwcu 2019 bankowo będzie obecny na tradycyjnym rajdzie rowerowym, który co roku organizuje w Miłosławiu Browar Fortuna i jej prezes Krzysztof Panek - wielki fan dwóch kółek i górskiego biegania.

Kolarz z Kielc (rocznik 1953) ma na swym koncie aż 21. tytułów mistrza Polski w kolarstwie przełajowym. Pierwszy z nich zdobył jako masters w wieku 39 lat. – W styczniu przyszłego roku wystartuję w 82. Mistrzostwach Polski w kolarstwie przełajowym, które odbędą się w Strzelcach Krajeńskich. Pojadę tam na całego, mając świadomość, że w tym mieście mam przyjaciół: Rafała Chmiela, Adama Kionę, Arka Ostojskiego i jeszcze innych entuzjastów rowerów - mówi kielczanin spod znaku miłosławskiej Fortuny.

                                               Piotr Kurek

 

 

 

1 stycznia 2019 w Strzeszynku
Noworoczne spotkanie rowerzystów


Tak poznańscy rowerzyści witali rok 2010 nad poznańską Rusałką.
Fot. Piotr Kurek

1 stycznia 2019 odbędzie się noworoczne spotkanie rowerzystów Poznania i okolic. Jak zawsze, rozpocznie się ono o godzinie trzynastej, ale tym razem w innym niż dotąd miejscu: w Strzeszynku.

Przez minionych osiemnaście lat (2001-2018) takie spotkania odbywały się nad poznańskim jeziorem Rusałka. Współgospodarzami imprezy była rodzina Haliny i Jerzego Woźniaków, prowadzących smażalnię ryb. W kwietniu tego roku zmarł Pan Jurek, zaś 30 listopada br. Pani Halina zakończyła działalność gastronomiczną.

W tej sytuacji zaistniała potrzeba poszukania nowego miejsca noworocznych spotkań nie tylko poznańskich rowerzystów. Ci wszyscy, którzy w nich uczestniczą od początku, doskonale pamiętają, że te pierwsze (koniec XX wieku, lata 1997-2000) odbywały się właśnie w Strzeszynku.

Formuła noworocznego spotkania rowerzystów 2019 nie będzie się różnić od tych z minionych lat. Objedziemy na swych bicyklach Jezioro Strzeszyńskie, następnie w okolicach motelu złożymy sobie wzajemnie życzenia oraz weźmiemy udział w losowaniu nagród - rozmaitych gadżetów o niewielkiej (symbolicznej wartości).

Miejsce rowerzystom w Strzeszynku w pierwszy dzień roku 2019 udostępnia Jerzy Gumny (zawiadujący tutejszym ośrodkiem), sponsorem będzie Browar Fortuna z Miłosławia, organizatorem głównym - jak zawsze dotąd - Piotr Kurek, autor Wielkopolskiego Rowerowania. .

W imieniu Jerzego Gumnego, prezesa Krzysztofa Panka (Browar Fortuna) i własnym serdecznie zapraszam 1 stycznia 2019 do Strzeszynka na noworoczne spotkanie nie tylko rowerzystów z Poznania. Liczę na to, że będzie nas tym razem nie mniej niż w minionych latach, gdy barwny peleton trzysta osób na rowerach oplatał Rusałkę.

                                     Piotr Kurek

 

Vezuvio Team liczy 13 osób
Prezentacja grupy kolarskich amatorów


Vezuvio Team zaprezentował się w czwartek 6 grudnia 2018 w Mosinie sponsorom. miejscowej władzy i mediom.
Fot. Piotr Kurek

Vezuvio Team zaprezentował się dziś w Mosinie. Ta kolarska grupa liczy trzynaścioro osób i ma charakter amatorski. Swe umiejętności i sportowe możliwości ujawnią w sezonie 2019, przede wszystkim w maratonach MTB.

Marek Mierzwiczak jest najstarszym pasjonatem dwóch kółek w tym teamie. Ma 62 lata, w domu swoich dziesięć rowerów i niewygasłą chęć do rowerowej rywalizacji, głównie z rówieśnikami. – W tym roku startowałem w trzydziestu jeden maratonach MTB, w 25. z nich stałem na podium - mówił dziś nie bez dumy w Mosinie. – Brałem udział we wszystkich imprezach dwóch cykli: Grand Prix Kaczmarek Electric MTB i Solid MTB. No cóż, zakładam nowy strój Vezuvio Teamu i mam nadzieję, że pomoże mi bardzo w równorzędnej walce sportowej z takim mocarzem jazdy na rowerze, jak Grzegorz Napierała - podkreślał mieszkaniec Obornik.

Vezuvio Team to cztery panie i dziewięciu mężczyzn. Najbardziej znaną postacią tej wielkopolskiej ekipy jest Alicja Ratajczak z Zaniemyśla. Jako zawodniczka UKS Mróz Jedynka Kórnik startowała na szosie: reprezentowała Polskę na najważniejszych imprezach międzynarodowych, łącznie z mistrzostwami świata. W końcem roku 2017 zakończyła wyczynową karierę i teraz będzie się ścigać jako amatorka w maratonach MTB.

Agnieszka Król, Alicja Ratajczak, Marzena Szlabs, Monika Hildebrand, Bartosz Jędrzejczak, Patryk Przybyła, Damian Owczarz, Arkadiusz Broda, Mateusz Siejak, Arkadiusz Stefański, Marek Mierzwiczak, Paweł Kosmowski i Adam Łęgowski - tych trzynaścioro osób założyło dziś kolarskie stroje Vezuvio Teamu i ochoczo prezentowało je i siebie dla ludzi mediów.

W grupie są pasjonaci rowerów z Zaniemyśla, Obornik, Mosiny, Krosna i Poznania. Mają swych sponsorów i poczucie, że w sezonie 2019 zaznaczą swą obecność sukcesami na niejednej trasie maratonu MTB.

                            Piotr Kurek

  

W Lesznie kochają rowery
Gala na stadionie żużlowym na 200 osób


Mieszkańcy Ziemi Leszczyńskiej lubią się ścigać na rowerach i organizują imprezy kolarskie nie tylko dla siebie. Gala na Stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie, 1 grudnia 2018.
Fot. Piotr Kurek

W sobotę przed wieczorem, 1 grudnia, ponad 200 osób spotkało się na Stadionie im. Alfreda Smoczyka, by uczestniczyć w gali Leszczyńskiej Ligi Rowerowej. Było uroczyście, z nagrodami i pucharami, stawaniem na podium, wspólnymi zdjęciami, wspominaniem kolarskich zdarzeń roku 2018.

Dziewięć imprez zorganizowali w tym roku w Lesznie oraz w okolicy entuzjaści dwóch kółek z tego regionu Wielkopolski. Złożyły się nań dwa wyścigi szosowe i siedem maratonów MTB. Wczoraj nadszedł czas podsumowania.


Silny team LKK, w środku z pucharem Grzegorz Brzechwa.
Fot. Piotr Kurek

W sali bankietowej "Finezja" Stadionu im. Alfreda Smoczyka spotkało się ponad 200 osób, z których większość rywalizowała na trasach maratonów na rowerach górskich. Niektórzy wzięli udział we wszystkich dziewięciu zawodach.

W klasyfikacji generalnej Leszczyńskiej Ligi Rowerowej 2018 na dystansie Mega wśród pań triumfowała Sandra Samolewska (Kross Euro-Rower.pl) przed Sylwią Tumiłowicz (DGR Racing Team) i Iwoną Chyłą (REAL 64-sto), natomiast najlepszym mężczyzną okazał się Michał Stachowski (REAL 64-sto) przed Bartoszem Wujczakiem (REAL 64-sto) i Mariuszem Chyłą (też REAl 64-sto).

Drużynowo na dłuższym dystansie zwyciężył team REAL 64-sto przed LKK Teamem i DGR Racing Teamem Na krótszym trzy pierwsze drużyny to: 1. REAL 64-sto, 2. Galibier Bikefun Team i 3. Kross Euro-Rower.pl.


Piotr Kurek (od lewej), Wojciech Mizuro, prezydent Leszna Łukasz Borowiak i Robert Konieczny. Gala rowerowa w Lesznie, 1 grudnia 2018.
Fot. Patryk Moryson

Podczas gali przedstawiono kalendarz Leszczyńskiej Ligi Rowerowej na rok 2019.

Trzebania (MTB)
Jeziorki (MTB)
Belęcin (szosa)
Leszno (szosa)
Smyczyna (MTB)
Przybyszewo (MTB)
Góra (MTB)
Włoszakowice (MTB)
Osieczna (szosa)

– Jestem wielce dumny, że z przed laty z mojej inicjatywy przed laty zrodzil się pomysł Leszczyńskiej Ligi Rowerowej - mówił w sobotę Grzegorz Brzechwa, rówieśnik Czesława Langa, Jana Jankiewicza, Krzysztofa Sujki, Henryka Charuckiego i Tomasza Jarońskiego (komentatora kolarstwa w Eurosporcie). – Coraz więcej ludzi startuje w naszych zawodach, Leszno ma kilka amatorskich teamów kolarskich, więc jest się z czego radować - podkreślał trener Pawła i Mariusza Bartkowiaków, kolarzy z Leszna, którzy swe sukcesy odnosili w latach 80-tych XX wieku.


Dobra kolarska wiara z Góry. Zajęli trzecie miejsce drużynowo w rywalizacji na dystansie Mega i zorganizowali w sierpniu w swym mieście bardzo ładną imprezę rowerową.
Fot. Piotr Kurek

Robert Konieczny, jeden z organizatorów Leszczyńskiej Ligi Rowerowej, podkreślił wyraźnie, że rok 2018 był dziewiątym sezonem sportowej rywalizacji na dwóch kółkach.

I jeszcze jedno warto podkreślić, że w ramach LLR mogą rywalizować dzieci, młodziczki, młodzicy, juniorki i juniorki oraz szkoły. W tej ostatniej rywalizacji trzy pierwsze miejsca zajęły: 1. SP nr 5 z Leszna (Wiktor Staniewski, Maksymilian Biernat i Maciej Ratajczak), 2. SP nr 7 z Leszna (Dawid Szudra, Bartosz Drożdżyński, Kacper Mizuro), 3. SP z Kąkolewa (Bartosz Bartkowiak i Jakub Klimpel). Każda ze szkół została nagrodzona rowerem a wręczał je prezydent Leszna Łukasz Borowiak w asyście organizatorów LLR: Benedykta Dudziaka, Roberta Koniecznego i Wojciecha Mizuro.


                                              Piotr Kurek 
 

 

 

Rusałka jogi nad Rusałką
Historia niezwykłych fotografii


Mistrzyni jogi Ulla Wilczyńska-Kalak i Piotr Kurek. Pomost nad poznańskim jeziorem Rusałka. 26 listopada 2018.  
Fot. Natalia Nowak

"Są sytuacje, o których się fizjologom nie śniło" - mawia Ferdek z telewizyjnego serialu "Kiepscy". Do takich zaliczam dzisiejsze spotkanie z mistrzynią jogi Ullą Wilczyńską-Kalak nad jeziorem Rusałka. Utrwaliła je mistrzyni fotografii Natalia Nowak.

W jesienny poniedziałek wybrałem się na przejażdżkę rowerową w dobrze znanym sobie terenie. A więc Cytadela, ścieżka asfaltowa wzdłuż Bogdanki, Sołacz, Golęcin, Rusałka i dalej w stronę Strzeszynka. Objechałem tutejsze jezioro i z powrotem spokojnie pedałowalem sobie w stronę Rusałki.

Temperatura wynosiła raptem 1,5 st. Celsjusza, było przed godziną 15, czuło się zimne powietrze. I kiedy dojechałem w okolice pomostu nad Rusałką, widzę na nim wysportowaną Damę. Jest ubrana niezwykle lekko i pozuje do zdjęć. Jest jej zimno. Przypatruję się sesji fotograficznej. I pytam grzecznie, czy możliwe jest ujęcie Mistrzyni Jogi z fanem rowerów?


Mistrzyni jogi Ulla Wilczyńska-Kalak i Piotr Kurek.
Fot. Natalia Nowak

Wszystko dzieje się błyskawicznie i za chwilę Pani UIla Wilczyńska-Kalak przytula się do ramy mego roweru. Czyni to w sposób niezwykły, mistrzowski. Uwiecznia to inna mistrzyni, mistrzyni fotografii Natalia Nowak.

Obu Paniom w tym miejscu dziękuję za odważny performance - sportowy i fotograficzny.

                                Z szacunkiem Piotr Kurek 
 

  

Siedem rund dla Ryśka
Wielkopolscy kolarze sypnęli groszem


To już ostatnie metry niedzielnej jazdy dla Ryszarda Szurkowskiego na torze samochodowym "Poznań", 18 listopada 2018.
Fot. Piotr Kurek

Wielkopolscy kolarze spotkali się dziś na torze samochodowym "Poznań", by jazdą na rowerach dać sygnał, że robią to dla Ryszarda Szurkowskiego - polskiego kolarza wszech czasów. A więc spotkanie, uczestnictwo w wyścigu i zbiórka pieniędzy na rehabilitację legendy szosy.

O poranku było kilka stopni Celsjusza poniżej zera. Wyścig na rzecz Ryszarda Szurkowskiego zaplanowano na godzinę 12. Zanim fani dwóch kółek wyjechali na asfalt toru samochodowego "Poznań", zaczęło mżyć i delikatnie siąpić. Nie było też zbyt przyjemnie.


Ostatnie chwile przed startem do wyścigu szlachetnych serc.
Fot. Piotr Kurek

Miało być dziesięć rund, czyli 41 kilometrów, do pokonania, ale biorąc pod uwagę realia pogodowe, organizatorzy zdecydowali jednak, że tych okolicznościach starczy siedem okrążeń. Jechali zgodnie, panie i panowie, bez wyścigowego napinania się, pogodnie i bez upadków. Na końcowej kresce zameldował się wielce liczny peleton.

Wcześniej w biurze zawodów trzeba było wrzucić jakiś grosz, jako opłatę startową, do wyścigowej skarbonki. Aż 91 osób dało od serca datki finansowe w różnej wysokości. A po zakończeniu wyścigu odbyła się licytacja 10 pucharów i specjalnej koszulki kolarskiej Team Szurkowski/ Jedziemy dla Rysia.


Na starcie nie zabrakło FTI Racing Teamu.
Fot. Piotr Kurek

Napiszę krótko, wielkopolscy kolarze, zaliczam do nich też Tadeusza Jasionka z Przytocznej i jego przyjaciela z Międzyrzecza Dariusza Stafyniaka, nie tylko dali pokaz hartu, pokonując 28 km na asfalcie toru "Poznań", ale i sypnęli ładnym groszem.

Powołana ad hoc komisja zaufania, w składzie: Anna Szaj - współorganizatorka imprez kolarskich, Piotr Kożuch - sędzia kolarski i adwokat w cywilu, Marceli Koralewski - profesor fizyki na UAM oraz Piotr Kurek - dziennikarz, podliczyła, że kolarska brać dała dziś na Ryszarda Szurkowskiego 7388 złotych (siedem tysięcy trzysta osiemdziesiąt osiem złotych). Jutro te pieniądze zostaną przekazane na konto Lions Club Poznań 1990, który gromadzi środki finansowe na rehabilitację Mistrza Ryszarda.


Małgorzata i Artur Schaeferowie z Poznania. Dziś jechali dla Ryszarda Szurkowskiego, w swoich cv mają wspólny wjazd rowerem na Mount Ventoux.
Fot. Piotr Kurek

Wczoraj byłem w miejscowości Krośnice i Świebodowie, ojczyźnie prywatnej Ryszarda Szurkowskiego. W dolinie Baryczy się urodził, tutaj zapragnął być kolarzem, tutaj wystartował do wielkiej kariery sportowej. W sobotę ponad 500 ludzi pedałowało tutaj na rowerach i nie żałowało grosza, by Mistrz Ryszard szybko wrócił do zdrowia.

Dziś w sztafecie pomocy dobrych ludzi dla legendy szosy dołączyła dobra kolarska wiara z Poznania. Ryszard lubił startować w Grodzie Przemysła, także już jako masters, przyjaźnił się z Zenkiem Czechowskim i ciągle może liczyć na niezawodnych przyjaciół z Pyrlandii.

                                                    Piotr Kurek

Film z niedzielnego wyścigu, autorstwa Krzysztofa Kozaneckiego, 
do obejrzenia pod adresem

https://www.youtube.com/watch?v=AgAtZFIy160

 

Oni jechali dla Ryszarda Szurkowskiego
Ponad 500 ludzi pedałowało na rowerach
z Krośnic do Świebodowa i z powrotem


Czołówka sobotniego rajdu rowerowego.
Fot. Piotr Kurek

Dziś o poranku termometry wskazywały temperaturę poniżej zera. W miejscowości Krośnice na Dolnym Śląsku było to dokładnie minus 1,5 st. Celsjusza. Organizatorzy rajdu rowerowego "Jedziemy dla Ryszarda Szurkowskiego" (niezastąpiona Beata Iwanicka i wspierający ją ludzie) zastanawiali się głośno, czy ten pierwszy przymrozek jesieni 2018 wpłynie na frekwencję. Nurtowało ich pytanie, ile też fanom dwóch kółek zechce się przyjechać na imprezę, której szlachetnym celem jest wsparcie polskiego kolarza wszech czasów w jego rehabilitacji.

Było na co popatrzeć w tą listopadową sobotę, gdy peleton ponad pół tysiąca ludzi na rozmaitych rowerach rozciągnął się na długości kilku kilometrów: od wsi Krośnice po Świebodów, gdzie przed 72 laty urodził się as polskiego kolarstwa, jego żywa legenda.


Dom rodzinny Ryszarda Szurkowskiego w Świebodowie. 
Fot. Piotr Kurek  

Do pokonania było tylko czternaście kilometrów. Na czele jechali znani i utytułowani kolarze z Janem Faltynem na czele. Za nimi pasjonaci kolarstwa z całej Polski. Nie brakowało tych z Milicza, Świebodowa i Krośnic. Wielkopolskę reprezentowała brać rowerowa z Gostynia, Rawicza, Leszna, Koźmina Wielkopolskiego, Poznania.

Przed startem do rajdu, nie było żadnego ścigania, każdy wnosił opłatę startową - dar serca na Ryszarda Szurkowskiego, który 10 czerwca tego roku poturbował się podczas wyścigu Kolonii i teraz odbywa rehabilitację. Jedni wpłacali minimum, czyli 10 złotych, inni dwadzieścia, setki nie były wyjątkiem. Ten kto wpłacił - dostał pamiątkowy numer. Ja 44, Krzysztof Kozanecki - 523.


Ponad 500 osób pedałowało na ziemi rodzinnej Ryszarda Szurkowskiego.
Fot. Piotr Kurek

Byłem dziś uczestnikiem tego niepowtarzalnego wydarzenia. Ci, którzy przyjechali, w większości wiedzieli i wiedzą kim jest Ryszard Szurkowski. Dziadkowie i rodzice zabrali wnuków i dzieci. Jak choćby Rafał Iwanicki, który zabrał na rajd żonę Asię i syna (kilkulatka) Milana. Kończyłem z nimi rajd, dojeżdżając na końcu stawki pół tysiąca zharatowanych ludzi dwóch kółek.

– Ryszard Szurkowski swym sportowym życiem dał wiele emocji i pozytywnych przeżyć Polakom. Wygrywał, godnie reprezentował Polskę, był jednym z największych sportowców XX wieku - mówił dziś w Krośnicach Krzysztof Kozanecki, przyjaciel Mistrza Ryszarda. – Od wczoraj Rysiu jest w domu, miał być w Konstancinie do 21 listopada, ale zapragnął w koncu być już u siebie na kilka dni, by znów podjąć rehabilitację w prywatnych ośrodkach. Każdy dzień to milimetr po milimetrze do przodu w jego powrocie do zdrowia - mówi kolega Ryszarda, który 10 czerwca też jechał w wyścigu w Kolonii a teraz jest głównym animatorem pomocy dla Wielkiego Mistrza.


Rodzina Iwanickich pedałuje radośnie i w słońcu.
Fot. Piotr Kurek

Rajdowicze dojechali do Świebodowa, gdzie zrobiono przerwę. Świebodów - to wioska w dolinie Baryczy, mieszka tutaj około 300 ludzi. Tutaj urodził się Ryszard Szurkowski w styczniu 1946 i dziś trasa rajdu wiodła obok jego domu rodzinnego. Kolarze z Wrocławia i turyści z Namysłowa robili sobie pamiątkowe fotografie pod adresem Świebodów 17. I nie tylko oni.

Ideą rajdu było to, by zebrać jak najwięcej pieniędzy na rehabilitację Ryszarda Szurkowskiego. Poza opłaceniem startowego odbywaly się licytacje koszulek kolarskich, gadżetów, roweru (szosowy Felt) podarowanego przez Mieczysława Żelaznowskiego - trenera kolarzy Dolmelu Wrocław.


Kolarze wrocławscy i Krzysztof Kozanecki.
Fot. Piotr Kurek

Kiedy piszę te słowa, sobota -18.30, nie znam wielkości sumy, jaką dziś zebrano w wielce szlachetnym celu. Myślę jednak, że nie popełnię błędu, jeśli ocenię hojność tych, którzy dziś jechali na rowerach z miejscowości Kraśnice do Świebodowa i z powrotem, na kilkanaście tysięcy złotych.

– Zebrano dziś 28 tysięcy złotych na rzecz rehabilitacji Ryszarda Szurkowskiego - poinformował mnie już po napisaniu tego tekstu Krzysztof Kozanecki.

                                Piotr Kurek
 

  

86 kilometrów na rowerze
w Dzień Niepodległości
Dziś złamałem granicę 5000 km w roku 2018


Piotr Miśkiewicz (na pierwszym planie) zna WPN jak mało kto.
Fot. Piotr Kurek

Ruszałem dziś na rowerze w drogę o godzinie 8.50, wróciłem do domu przed 19. Przejechałem w Dzień Niepodległości, nasze narodowe święto, 86 kilometrów: 48 km solo i 38 km w dobrym towarzystwie. Te ostatnie po Wielkopolskim Parku Narodowym.

Piotr Miśkiewicz z Puszczykowa, szef firmy BCM Nowatex, od lat zaprasza w dniu 11 listopada dobrych znajomych i przyjaciół na rowerową przejażdżkę po Wielkopolskim Parku Narodowym. Nie inaczej było i dziś.

O godzinie 10.00 na ulicy Wrzosowej 11 zjawili się byli kolarze Lecha Poznań - Bogusław Malke i Marek Szymański, Waldemar Nowacki, Janusz Węcławiak i Piotr Kurek. Na początek, jak zawsze dobra kawa, i następnie w drogę...


Bajkowe widoki witały nas dziś w Wielkopolskim Parku Narodowym.
Fot. Piotr Kurek

Objechaliśmy, tak na dobrą sprawę, Wielkopolski Park Narodowy po obrzeżach. Pedałowaliśmy najpierw po ulicy Poznańskiej w Puszczykowie, by następnie wjechać na nadwarciańską ścieżkę rowerową, która prowadzi w stronę Niwki. Tu skręciliśmy w lewo, by po kilku minutach być w Mosinie. Stamtąd w stronę Puszczykówka i dalej w kierunku Jezior. Jazda po leśnych ścieżkach w jesienną porę ma swój urok, ale cały czas trzeba trzeba uważać, by nie stracić równowagi na liściach i tym, co leży po nimi.

Pogoda nam sprzyjała i widoki były zachwycające. Dojechaliśmy w stronę Pożegowa, a tutaj mała sensacja: mieszkańcy Mosiny (panie i panowie) w promieniach słońca na całego morsują w miejscowych gliniankach. Robię im kilka zdjęć i pytam, czy tworzą kolektyw miłośników zimnej wody. – Ależ tak - odpowiadają głośno i radośnie. – Jesteśmy Gliniankowe Morsy - podkreślają nie bez dumy.


Ekipa FTI Racing Teamu przed dzisiejszym treningiem szosowym.
Fot. Piotr Kurek

Jezioro Kociołek, droga w stronę Krosinka, dalej Dymaczewa - wszystko po leśnych drogach i ścieżkach Wielkopolskiego Parku Narodowego. Trudno się pedałuje pod górki, jedną, drugą i kolejną, gdyż teren jest mocno poryty przez dziki.

Piotr Miśkiewicz zna WPN jak mało kto i dziś pięciu swym kolegom zafundował ambitną jazdę cross country. I tak przez większość prawie 40-kilometrowego przejazdu, na trasie którego znalazły się także miejscowości Górka, Trzebaw i Jeziory. Stamtąd w stronę Jeziora Jarosławieckiego, by odbić w prawo i dojechać do grobów powstańców, którzy w roku 1848 zdobyli się na zryw niepodległościowy, w rezultacie czego przez dwa dni trwała Rzeczpospolita Mosińska.


Sympatyczne spotkanie nad Wartą.
Fot. Piotr Kurek

A później mistrz Piotr (lubi pasjami gotować) zafundował nam polskie dania, byśmy posilili się po, co tu dużo mówić, intensywnej jeździe.

Nie byliśmy sami na rowerach w Wielkoposlkim Parku Narodowym. Spotkaliśmy Joannę Adamską i Grzegorza Podgórskiego (podchodzi ze Strzelec Krajeńskich - nieoficjalna stolica rodzimego kolarstwa przełajowego) i ich przyjaciół.

W drodze do Puszczykowa, na Starołęce, spotkałem fanów kolarstwa z FTI Racing Teamu: Radosława Kozala, Sławka Urbańskiego i ich kolegów. Spotkali się w tym miejscu, by zrobić solidny trening szosowy - w kierunku Czapur, Wiórka, Sasinowa i Rogalinka.


Autor Wielkopolskiego Rowerowania w tym miejscu złamał granicę 5000 km przejechanych na rowerze w tym roku.
Fot. Bogusław Malke

Do Poznania wracałem już w ciemnościach, oświetlając sobie drogę lampką Bontrager ION 800 R. Na rogatkach Lubonia dojechałem do wielce sympatycznej pani Krystyny, która na swym rowerze turystycznym wracała znad Jeziora Jarosławieckiego. – Jestem morsem, dziś kąpałam się w tym miejscu i to nie sama, gdyż jestem częścią teamu niezmarzlaków, którzy upodobali sobie zimne spotkania z wodą w tej części Wielkopolskiego Parku Narodowego.

Dziś pokonałem 86 kilometrów na rowerze: 48 km solo i 38 km w dobrym towarzystwie. Te ostatnie po Wielkopolskim Parku Narodowym. W dzień niepodległości wypadła moja 120. w tym roku jazda rowerowa i na 51. kilometrze listopadowego, świątecznego pedałowania złamałem granicę 5 tysięcy kilometrów przejechanych na swym bicyklu w tym roku.

                                   Piotr Kurek 


 

Najtrudniejszy wyścig w życiu
Ryszard Szurkowski miał poważny wypadek
i teraz walczy o powrót do zdrowia


Ryszard Szurkowski ma 72 lata i nadal ściga się w zawodach kolarskich mastersów.
Fot. archiwum Krzysztofa Kozaneckiego

Ryszard Szurkowski miał bardzo poważny wypadek 10 czerwca podczas wyścigu w Kolonii. Sparaliżowany walczy o powrót do zdrowia. Długo nie chciał o tym mówić. Ale teraz opowiedział o tym Krzysztofowi Wyrzykowskiemu, wybitnemu dziennikarzowi sportowemu.

Czekali na niego na mecie. Przecież nie mógł tak po prostu zniknąć. Zawsze to on czekał na innych, na swoich trzech, czterech przyjaciół, z którymi od lat startował w wyścigach. Kiedy stało się jasne, że brał udział w gigantycznej kraksie kilka kilometrów przed metą, zaczęli dzwonić. Najpierw do komisariatu policji, potem do szpitali. Szukali po nazwisku, ale nikt nie mógł udzielić żadnej informacji. Wreszcie z jednej kliniki dostali wiadomość.

Karetka przywiozła zmasakrowanego człowieka, nie ma przy sobie dokumentów, z wyglądu ma około 55 lat i żółte kolarskie buty... Przed laty poznawano go po żółtej koszulce. To była jego koszulka. Wygrał czterokrotnie Wyścig Pokoju (1970, 1971, 1973, 1975), przez 52 dni jechał w żółtej koszulce. A teraz w Kolonii jechał w żółtych butach.

Team Szurkowski

To była 102. edycja wyścigu jednodniowego Rund um Köln. 4500 kolarzy na starcie. Zawodowcy mający do pokonania ponad 200 km, amatorzy ścigający się na trasie 126 km i weterani podzieleni na kilka kategorii wiekowych. Ryszard i jego przyjaciele Krzysztof Kozanecki z Poznania, Tomasz Derejski z Kielc, dziś mieszkający w Kolonii i pełniący rolę gospodarza, i Clemens Ujejski, były kolarz Lecha Poznań, też mieszkający w okolicach Kolonii, wystartowali w grupie 60+.


Ryszard Szurkowski, Clemens Ujejski, Krzysztof Kozanecki i Tomasz Derejski - przyjaciele na dobre i na złe.
Fot. archiwum Krzysztofa Kozaneckiego

Ścigali się na tej trasie wielokrotnie i świetnie ją znali. Mają czarne stroje, spodenki i takie same koszulki z napisem TEAM Szurkowski Polska. Pięknie się prezentują, logo sprawia, że są i znani i dumni. Lider zespołu jedzie z numerem startowym umieszczonym i na koszulce, i na kasku.

„Wszystko pamiętam, bo o dziwo, nie straciłem ani na moment przytomności" – opowiada Ryszard w ośrodku rehabilitacyjnym w Konstancinie. „To było kilka kilometrów przed metą. Szeroka ulica i niesamowite tempo. Około 40 km/godz. Zbliżaliśmy się do wysepki. Większość kolarzy jechała prawą stroną, ale dwóch przede mną chciało prawdopodobnie ominąć wysepkę z lewej. Szczepili się kierownicami i w ułamku sekundy leżeli obydwaj. Kraksa. Niby nic specjalnego, ale nie miałem szans. Fiknąłem nad kierownicą uderzając twarzą w asfalt. Najpierw wpadło na mnie dwóch kolarzy, a potem kilkunastu, a może i kilkudziesięciu. Słyszałem szczęk rowerów, krzyk i sygnał karetki".

Rekonstrukcja twarzy

Potem wszystko przebiegało bardzo sprawnie, jak to w Niemczech. Od 1971 roku organizatorem imprezy jest pasjonat kolarstwa Artur Tabat. Właśnie wtedy, 47 lat temu, Szurkowski wygrał po raz drugi Wyścig Pokoju, zwyciężył także w plebiscycie „Przeglądu Sportowego" na najlepszego sportowca Polski (potem jeszcze w 1973 roku), wreszcie odebrał nagrodę Fair Play UNESCO za niespotykany gest. Na mistrzostwach Polski oddał swój rower Zygmuntowi Hanusikowi, któremu defekt pokrzyżował plany i „Zyga" zdobył na nim tytuł mistrzowski. Tę nagrodę Szurkowski ceni na równi ze zwycięstwami.

A było ich bez liku. Na czele listy jest tytuł mistrza świata wywalczony w Barcelonie 1 września 1973 roku. Później był jeszcze jeden tytuł mistrzowski w drużynie (1975) i dwa srebrne medale olimpijskie w tej samej specjalności (1972 i 1976). W plebiscycie na najlepszego sportowca XXX-lecia był drugi za Ireną Szewińską.


Wyścig w Kolonii ma swą długoletnią historię.
Fot. archiwum Krzysztofa Kozaneckiego

10 czerwca 2018 roku to niejedyny tragiczny dzień w życiu Ryszarda. 11 września 2001 roku w ruinach World Trade Center w Nowym Jorku ginie w wieku 31 lat jego syn Norbert. Kilkanaście lat wcześniej wyjechał z matką Ewą na stałe do USA. Pracował na Manhattanie i poszedł coś załatwić w jednym z tamtejszych biur. Dzień wcześniej wrócił z córką z wakacji w Polsce.

Ryszard wraca do tragicznego upadku. „Tomografia. Czułem jak rozcinają mi koszulkę i spodenki. Jedziemy na blok operacyjny, najpierw pierwsza operacja kręgosłupa, następnego dnia druga, a po tygodniu rekonstrukcja twarzy. Pani chirurg żartowała, że musi mi zrobić nową twarz. Dziś widzę, że egzamin zdała celująco".

Poza jednym, nie pamiętam innego wypadku Ryszarda. A łączy nas wiele wspólnych lat, pisane razem książki, dziesiątki wyścigów. To był ostatni etap Wyścigu Pokoju 1975. Przepełniony Stadion Dziesięciolecia w Warszawie. 100 tys. kibiców. Wpada peleton. Ludzie szukają wzrokiem żółtej koszulki, ale nie ma jej w peletonie. Kilkanaście sekund później samotny kolarz wyjeżdża z tunelu. Podarta, zakurzona koszulka, lider leżał w kraksie kilkadziesiąt metrów przed wjazdem na stadion. Ludzie wstali z miejsc, wiwatom nie było końca. To, jak się później okazało, była ostatnia meta Szurkowskiego podczas Wyścigu Pokoju.

„Nikt mnie nie wywrócił specjalnie – wspomina Ryszard – typowa przepychanka przed wjazdem na stadion i do tunelu. Walczą Rosjanie, Niemcy, my i Włosi. Ci co zawsze. Ostatni zakręt w lewo. Wyłożyłem się jak długi. Rzadko kiedy mi się to zdarzało. Ale ostatni na stadion wjeżdżałem w żółtej koszulce także w Berlinie w 1970 roku. Choć wtedy nie po kraksie. Towarzyszył mi Zbyszek Krzeszowiec. To właściwie fajne uczucie. A tej żółtej koszulki z 1975 roku nawet nie wyprałem. Wisi w domu na honorowym miejscu. Poproś Iwonę, to prześle ci zdjęcie na maila".

Musi być dobrze

Iwona Szurkowska, żona Ryszarda, ma swoje wspomnienia związane z czerwcowym wypadkiem męża. „Najpierw w Kolonii pierwsza diagnoza: uszkodzony rdzeń kręgowy i czterokończynowe porażenie, potem po operacji twarzy nie byłam pewna, czy mąż to w ogóle przeżyje. Po trzech tygodniach przenosiny do kliniki rehabilitacyjnej w Herdecke. Po prawie dwumiesięcznym pobycie w Niemczech zdecydowaliśmy się na powrót do Polski. Przyjaciele rozpoczynają działania. Zawsze ci sami, z Teamu Szurkowski. Dodatkowo do akcji wkraczają dr Paweł Baranowski z Centrum Stocer w Konstancinie, dyrektor Mazowieckiego NFZ Filip Nowak i przyjaciele z kolarstwa: Miecio Nowicki, Henio Charucki, Szymon Krotosz. Miejsce w szpitalu Stocer w Konstancinie, samolot sanitarny, trzymiesięczna rehabilitacja i stałe, choć umiarkowane postępy. Najważniejsze są nogi, ważne, by mógł na nich ustać i potem zaczął chodzić. Pewnie już w Kamieniu Pomorskim z wykorzystaniem najnowocześniejszych aparatów i urządzeń. Jestem optymistką, Ryszard też, będzie dobrze, musi być dobrze. To jego najważniejszy i najtrudniejszy wyścig w życiu. Powoli schodzi z nas olbrzymie napięcie, bo jest nadzieja...".


Ryszard Szurkowski, polski kolarz wszech czasów, potrzebuje wsparcia społeczności nie tylko rowerowej.
Fot. archiwum Krzysztofa Kozaneckiego

Operacja twarzy Ryszarda Szurkowskiego w klinice uniwersyteckiej w Kolonii trwała ponad siedem godzin. I była trzecią w kolejności. Najpierw zajęto się poturbowanym kręgosłupem. Uszkodzona była czaszka, połamana w kilku miejscach szczęka i zdeformowany nos, zmiażdżona warga, powypadkowe zdjęcia oczywiście są, ale Ryszard nie zgadza się na ich pokazanie.

Może ktoś zapytać, dlaczego dopiero dziś, po paru miesiącach, dowiadujemy się o tym tragicznym wypadku. Odpowiedź jest prosta. Takie było życzenie Ryszarda. Nie chciał, by temu wypadkowi nadano rozgłos, zakładano fundację i zbierano pieniądze na ewentualne leczenie. „To była moja prywatna sprawa, prywatny wyjazd. I powinienem ponosić wszelkie konsekwencje" – twierdził wielki kolarz.

Ale gdy się okazało, że dalsza rehabilitacja neurologiczna po urazie rdzenia kręgowego potrwa dłużej niż początkowo zakładano, a koszty znacznie wzrosną i przekroczą możliwości finansowe rodziny, Ryszard po namowie kolegów ze środowiska kolarskiego zgodził się na upublicznienie wiadomości o wypadku i stanie swego zdrowia.

Ryszard Szurkowski – Rehabilitacja

Możemy wesprzeć finansowo wielkiego mistrza walczącego o powrót do sprawności fizycznej. Jest nadzieja, że uda mu się to w Uzdrowisku Kamień Pomorski, jednym z najnowocześniejszych centrów rehabilitacyjnych w Polsce wyposażonych w bazę zabiegową i zaawansowane technologicznie urządzenia: egzoszkielet i lokomat.

                               Krzysztof Wyrzykowski

 

Stowarzyszenie Lions Club Poznań 1990

ul. Jana Henryka Dąbrowskiego 189, 60-594 Poznań,

Bank PeKaO SA I oddział w Poznaniu Nr konta: 09 1240 1747 1111 0000 1845 5759 RYSZARD SZURKOWSKI – REHABILITACJA

 

  

Autostradą w stronę zamku
Ścieżka rowerowa z Obornik do Stobnicy
liczy 12 km i jest niezwykłą atrakcją turystyczną


Ta ścieżka rowerowa została oddana do użytku w czwartek 17 października 2018.
Fot. Piotr Kurek

Dziś jechałem na rowerze z Obornik w stronę zamku w Stobnicy. Pedałowałem nie po ruchliwej drodze do Obrzycka, ale po ścieżce rowerowej, która została oddana do użytku w minionym tygodniu. Jej długość to 12 kilometrów i powstała na dawnej linii kolejowej - do Wronek. Jest wykonana wzorcowo i w niedzielę wyborczą panował na niej niezwykle ożywiony ruch.

– Panie, co to się działo w miniony czwartek - mówiła z przejęciem w głosie Małgorzata Krzyścin, którą spotkałem pod plakatem wyborczym Tomasza Szramy, burmistrza Obornik. – W Słonowach miała miejsce pierwsza odsłona oddawania tej drogi do użytku publicznego. Był pan burmistrz, sporo ludzi. A później w Stobnicy, gdzie kończy się niezwykle urokliwa trasa, było hucznie, radośnie z dobrym jedzeniem. Kiełbasa smakowała nad wyraz, także grochówka - podkreślała dziś, 21 października 2018, na rogatkach Obornik jej mieszkanka.


Autor Wielkopolskiego Rowerowania na szlaku rowerowym do Stobnicy. Słonawy, 21 października 2018.
Fot. Agnieszka Nowak

Pani Małgosia spacerowała z koleżanką Teresą Gaczyńską. I obie, na wyprzódki, zachwalały to, co powstało na zachód od Obornik. Na szlaku dawnej linii kolejowej jest, istnieje ścieżka rowerowa. Liczy 12 kilometrów od miejscowości Słonawy i kończy się około 100 metrów przed dawnym mostem kolejowym z Stobnicy.

Napiszę krótko, to prawie arcydzieło, to porządna robota wykonana przez fachowców i dobrze zaprojektowana. Myślę tak sobie, głośno i publicznie, że słową szacunku, uznania i podziękowań należą Tomaszowi Szramie, burmistrzowi do dziś Obornik. On był motorem, inicjatorem tego przedsięwzięcia.

Ledwo rozpoczniemy pedałowanie w Słonawach a po kilkuset metrach z lewej strony widzimy czerwony budynek dawnego dworca kolejowego. Podobny a może i taki sam jest w Bąblinie, także w Kiszewie i w Stobnicy.


Dawny budynek stacyjny w miejscowości Kiszewo.
Fot. Piotr Kurek

Dziś było chłodno, żeby nie powiedzieć, że zimnawo. Temperatura podczas mej jazdy wahała się od 8,3 do 11,3 stopni Celsjusza. Na całej trasie, w jedną i w drugą stronę, widziałem wielu rowerzystów. Z niektórymi zamieniłem kilka słów.

– Wspaniała trasa rowerowa - mówił mi pan Marek z Rogoźna, którego spotkałem w Stobnicy. – Przyjechałem samochodem do Obornik, wyjąłem z niego rower i dalej w drogę na nim. Jestem zachwycony tym, co tu powstało. Następnym razem przejadę za jednym zamachem dystans Rogoźno-Oborniki-Stobnica i z powrotem - podkreślił swą gotowość do pokonania kilkudziesięciu kilometrów na dwóch kółkach.

– Panie, pamiętam jak jeździły tu pociągi - opowiadał Pan Mirosław, mieszkaniec Stobnicy. Stał przed pięknym domem, z ładnym dachem i patrzył w oczy wnukowi Pawłowi. – I doskonale pamiętam, jak maszynista rozpędzał pociąg w Kiszewach, to przed Stobnicą musiał mocno hamować, by zbyt szybko nie wjechać na most przez Wartę.


W niedzielę wyborczą, 21 października 2018, na ścieżce rowerowej nie brakowało fanów dwóch kółek.
Fot. Piotr Kurek

Ten most jest dziś granicą, do niego prawie dociera ścieżka rowerowa. Ten most jest barierą. Ale myślę tak sobie, bardzo głośno, że jeśli władze województwa wielkopolskiego i dwóch powiatów (obornickiego i szamotulskiego) się dogadają, to można będzie przedłużyć i pociągnąć dalej, na zachód, tą ścieżkę rowerową. Ta, która powstała, nie ma swej odpowiedniczki w Wielkopolsce (można ją porównać z trasą Połczyn-Zdrój - Złocieniec), ale i tak jest najładniejsza. Jedziemy przez ponad 10 kilometrów lasami. Po jednej i drugiej stronie drzewa pięknie się jesiennie ubrały. Jest co podziwiać, co fotografować.

– Stobnica, ach Stobnica! - wzdychały przede mną dwie panie: Hanka i Janka. Stąd się wywodzą, ciepło myślą o wsi, w której mieszka niewiele ponad 100 osób. – Kiedyś przyjeżdżał tutaj autobus KSK z Poznania, by dać ludziom szansę zbierania dorodnych grzybów. Panie to mówią i w ich koszykach widzę podgrzybki i maślaki. I cieszą się z tego, że ostatnio głośno o Stobnicy.


Wojciech Majchrzak i Piotr Kurek przy nadwarciańskim moście w Stobnicy.
Fot. Przemysław Majchrzak

Objeżdżam Stobnicę. Z okolic mostu widać powstający w oddali zamek, ale pan Mirosław radzi mi, bym pojechał w stronę miejscowego cmentarza. I stamtąd dojrzał, to najwłaściwsze słowo, dzieło architektoniczne, które tutaj się buduje. Korzystam z jego podpowiedzi i jadę w tamtą stronę. A później wracam w stronę głównej drogi i kieruję się w stronę Obrzycka. Jest zwężenie drogi. I robię skręt w prawo. Piękny mur i kuta brama - otwarta na oścież.

Gdybym wjechał, może spotkam właściciela - tak sobie myśle. Ale słyszę szum silnika samochodowego. I widzę wyjeżdżające auto dobrej marki. Jest moment i za chwilę rozmawiam z kierowcą. – Panie jest dużo grzybów, bardzo dużo - mówi radośnie do mnie przez uchylone okno auta. Mam niepowtarzalną okazję rozmawiać z człowiekiem, który od trzech lat buduje zamek, o którym w tym roku stało się głośno w mediach. – Nie lubię rozgłosu, nie potrzebuję medialnego szumu. Robię swoje, to dzieło jest pionierskie, wszystko jest lege artis, czyli zgodnie z prawem - patrzy mi w oczy Pan P., o bardzo ujmującym uśmiechu.


Nad dachami Stobnicy góruje powstający zamek.
Fot. Piotr Kurek

Informuję go, że dziś, w dzień samorządowych wyborów w Polsce, przywiodła mnie w te okolice ciekawość, by zobaczyć ścieżkę rowerową z Obornik do Stobnicy, by ją przejechać, opisać i zareklamować w Polsce. I głośno wyrażam myśl, że oto powstała autostrada (rowerowa) w stronę zamku w Stobnicy. Wzorcowa, w przepięknym krajobrazie.

Mój rozmówca się śmieje, a ja mu mówię, że Oborniki i okolice jawią się jako oaza zielonej przyrody, dobrych gospodarzy i tej najpiękniejszej ścieżki rowerowej w naszym regionie. Dziś w jedną i drugą stronę pedałowały, mimo zimna, dziesiątki osób.

Burmistrzowi Obornik Tomaszowi Szramie należą się słowa uznania za to, co zrobił. Te słowa opublikuję dziś, w niedzielę 21 października, już po godzinie 21, kiedy zostaną zamknięte lokale wyborcze. Gdybym był mieszkańcem tego miasta nad Wartą, głosowałbym na samorządowca, który budową ścieżki rowerowej do Stobnicy przechodzi do historii, i któremu wdzięczni mieszkańcy Obornik i okolic są wdzięczni za to do czego się przyczynił, a co w różnych miejscach dzisiaj o tym słyszałem.

                                 Piotr Kurek  

 

 

Get Adobe Flash player

1 stycznia 2019 w Strzeszynku (2018-12-08)
Noworoczne spotkanie rowerzystów Tak poznańscy rowerzyści witali rok 2010 nad poznańską Rusałką. Fot. Piotr Kurek 1 stycznia 2019 odbędzie się noworoczne spotkanie rowerzystów Po... [ więcej >> ]
 
Sezon znaczony sukcesami (2018-12-15)
Euro Bike Kaczmarek Electric Team oficjalnie podsumował swój dwunasty sezon startowy "Eurobajki" spotkały się w piątek w "Lagunie" nad Jeziorem Maltańskim. Fot. Piotr... [ więcej >> ]
 
Szlaban spadnie 22 grudnia 2018 (2018-12-13)
Droga Złotniki - Biedrusko będzie zamknięta dla rowerzystów Trzeba mieć nadzieję, że droga Złotniki - Biedrusko nie zostanie zamknięta na zawsze. Korzystają z niej przez cały rok tłum... [ więcej >> ]
 
Poznańskie Towarzystwo Cyklistów
zaprasza na swe wyścigi
(2018-12-13)
Sympatyczne spotkanie na Golęcinie Podczas środowego spotkania na Golęcinie. Fot. Piotr Kurek Entuzjaści kolarstwa z Grodu Przemysła spotkali się w środowy wieczór na Golęcinie, by pods... [ więcej >> ]
 
Dumnie nosi koszulkę Fortuny (2018-12-11)
Waldemar Banasiński z Kielc kolarskim wicemistrzem świata! Waldemar Banasiński (z lewej) na podium mistrzostw świata w Belgii. Fot. archiwum Waldemara Banasińskiego Na trasie w okolicach ... [ więcej >> ]
 
Vezuvio Team liczy 13 osób (2018-12-06)
Prezentacja grupy kolarskich amatorów w Mosinie Vezuvio Team zaprezentował się w czwartek 6 grudnia 2018 w Mosinie sponsorom. miejscowej władzy i mediom. Fot. Piotr Kurek Vezuvio Team zap... [ więcej >> ]
 
W Lesznie kochają rowery (2018-12-02)
Gala na stadionie żużlowym na 200 osób Mieszkańcy Ziemi Leszczyńskiej lubią się ścigać na rowerach i organizują imprezy kolarskie nie tylko dla siebie. Gala na Stadionie im. Alfreda Smoczyka... [ więcej >> ]
 
Brązowy medal Bartłomieja Oleszczuka
i wiele innych sukcesów kolarskich
(2018-11-30)
RYBCZYŃSKI-TEAM w sezonie 2018   Bartłomiej Oleszczuk - drugim wicemistrzem Polski elity mężczyzn w maratonie MTB. Wisła, 18 sierpnia 2018. Fot. archiwum Bartłomieja Oleszczuka Niedawno... [ więcej >> ]
 
Jakś-Bud Biedrusko
już myśli o sezonie 2019
(2018-11-29)
Sympatyczne spotkanie w "Motylarni"  Podczas listopadowego spotkania w biedruskiej "Motylarni". Fot. Piotr Kurek Jest ich niewielu, wszystkich można policzyć na palcach... [ więcej >> ]
 
W najbliższą sobotę
sumowanie wyników i wrażeń
(2018-11-27)
Leszczyńscy kolarze na żużlowym stadionie  Maraton MTB we Włoszakowicach, 14 października 2018, był ostatnim w tym roku w ramach Leszczyńskiej Ligi Rowerowej. Fot. Piotr Kurek Jesienne wiec... [ więcej >> ]
 
Stare Kurowo czeka na przełajowców (2018-11-27)
W najbliższą sobotę wyścigi z nagrodami finansowymi W Starym Kurowie wystartuje Mariusz Gil, który ściga się z powodzeniem w maratonach MTB (na zdjęciu) i rywalizuje skuteczn... [ więcej >> ]
 
Rusałka jogi nad Rusałką (2018-11-26)
Historia niezwykłych fotografii Mistrzyni jogi Ulla Wilczyńska-Kalak i Piotr Kurek. Pomost nad poznańskim jeziorem Rusałka. 26 listopada 2018.   Fot. Natalia Nowak "Są sytua... [ więcej >> ]
 
Artur Małkowski znów najlepszy (2018-11-25)
Wyścig przełajowy nad poznańską Maltą Artur Małkowski ma 19 lat i bardzo lubi się ścigać. Fot. Piotr Kurek Dzisiaj, w niedzielę 25 listopada, nad poznańską Maltą odbył się kolarski wyścig przeł... [ więcej >> ]
 
Zaśpiewali gromkie "Sto lat" (2018-11-24)
Dużo ludzi pożegnało dziś nad Rusałką Panią Halinę Woźniak Pani Halina Woźniak pożegnała się w sobotę 24 listopada z Rusałką. Fot. Piotr Kurek Sobota 24 listopada przechodzi do historii Poznan... [ więcej >> ]
 
Przełajowcy nie próżnują (2018-11-24)
Jutro wyścigi nad poznańską Maltą Maciej Kycler na trasie wyścigu przełajowego nad Maltą, 10 listopada 2018. Fot. Krzysztof Nowak/ Lecznica Rowerów Jutro, w niedzielę 25 listopada, nad p... [ więcej >> ]
 
Pożegnanie z Rusałką (2018-11-20)
Pani Halina Woźniak zawiesza działalność i w sobotę zaprasza do Smażalni Ryb   Pani Halina Woźniak z najbliższą sobotę, 24 listopada, żegna się z Rusałką. Fot. Piotr Kurek Łza się w ok... [ więcej >> ]
 
Siedem rund dla Ryśka (2018-11-18)
Wielkopolscy kolarze sypnęli groszem To już ostatnie metry niedzielnej jazdy dla Ryszarda Szurkowskiego na torze samochodowym "Poznań", 18 listopada 2018. Fot. Piotr Kurek Wielkopolscy... [ więcej >> ]
 
Oni jechali dla Ryszarda Szurkowskiego (2018-11-17)
Ponad 500 ludzi pedałowało na rowerach z Krośnic do Świebodowa i z powrotem Czołówka sobotniego rajdu rowerowego. Fot. Piotr Kurek Dziś o poranku termometry wskazywały temperaturę pon... [ więcej >> ]
 
Wielkopolscy fani rowerów
na rzecz Ryszarda Szurkowskiego
(2018-11-14)
Spotykamy się w niedzielę 18 listopada na torze samochodowym "Poznań" Ryszard Szurkowski (z lewej) często gościł na torze samochodowym "Poznań" - 15 października 2006 roku. W ... [ więcej >> ]
 
Jedziemy dla Ryszarda Szurkowskiego (2018-11-14)
14 kilometrów na rowerach z przejazdem przez Świebodów "Jedziemy dla Ryszarda Szurkowskiego" - pod taką nazwą w miejscowości Krośnice zorganizowany zostanie w najbliższą ... [ więcej >> ]
 
86 km na rowerze
w Dzień Niepodległości
(2018-11-11)
Dziś złamałem granicę 5000 km w roku 2018 Piotr Miśkiewicz (na pierwszym planie) zna WPN jak mało kto. Fot. Piotr Kurek Ruszałem dziś na rowerze w drogę o godzinie 8.50, wróciłem d... [ więcej >> ]
 
 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL