R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 20082419 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-09-22
Do Zielątkowa jechało w niedzielę
ponad trzysta rowerów

 

"Pieczona Pyra" już po raz jedenasty

W niedzielę 4 października w Poznaniu i okolicy pogoda nie zachęcała do wyjścia z domu (silny wiatr i mocno zachmurzone niebo, tu i ówdzie trochę padało), ale te okoliczności nie zniechęciły amatorów pedałowania do uczestnictwa w XI Rajdzie Rowerowym im. Leszka Roszczyka "Pieczona Pyra – Zielątkowo 2009". Ponad 300 osób wzięło udział w niezwykle sympatycznej imprezie, którą od jej początku organizują Towarzystwo Przyjaciół Gminy Suchy Las oraz mieszkańcy Zielątkowo.

Rowerzyści rozpoczynali jazdę w trzech różnych miejscach: o godzinie 10.00 w Poznaniu (pętla PST - Piątkowo), pół godziny później dołączyli do nich mieszkańcy Suchego Lasu i okolic (ul. Bogusławskiego - przy stawie "Ryga"), o 11.00 jako punkt startu wyznaczyli sobie mieszkańcy Kiekrza i Złotnik (ul. Łagiewnicka - wjazd na poligon). Można też było wybrać własną trasę i dojechać na metę rajdu do Zielątkowa - polana nad Samicą Kierską, gdzie rowerzyści zjawili się około godziny 12.00.


Chwila przerwy w rajdzie rowerowym do Zielątkowa, 4 października 2009.
Fot. Ryszard Głowacki

Najstarszy uczestnik rajdu liczyl sobie 83 lata, najmłodszy - sześć. Kolekcjonerzy mogli nabyć znaczki rajdowe, które rozeszły się jak przysłowiowe świeże bułeczki. Odbyło się wiele konkursów: literacki - na rymowankę o rajdzie, artystyczno-sprawnościowy - na wykonanie korali z pyrek, dzieci z rodzicami miały możliwość wykonania PYRKÓW (ludzików) z ziemniaków. Konkursy, jak zawsze, prowadziła Grażyna Głowacja - radna powiatu poznańskiego.


Ważnym elementem tego rajdu jest jadło - także staropolskie.
Fot. Ryszard Głowacki

Na mecie rajdu nad Samicą Kierską przez kilka godzin panowała sielska atmosfera. Stoły uginały się od jadła: placki upiekły gospodynie z Zielątkowa, także one częstowały gzikiem, pyrami z ogniska i parownika, chlebem (firma Piotr Koperski z Suchego Lasu) ze smalcem wytopionym przez Reginę Roszczyk. Nie zabrakło ogórków kwaszonych, zupy ogórkowej z firmy ABC, kiełbasek smażonych nad ogniskiem, serwowano również kawę i herbatę. Uczestnicy rajdu serdecznie dziękowali paniom i panom z Zielątkowa, którzy przygotowali i serwowali te kulinarne smakowitości. Pomagali im strażacy OSP z Zielątkowa.


Naszyjnik z pyrek. Niesie go Anna Śpiewak, wykonał go Henryk Śpiewak.
Fot. Ryszard Głowacki

W rajdzie uczestniczyli rowerzyści z Berlina ,Wrześni, Szamotuł, Obornik, Mosiny, Komornik, Lubonia, Skórzewa, Swarzędza, Murowanej Gośliny, Kiekrza , Poznania i oczywiście mieszkańcy gminy Suchy Las.


Uczestnicy rajdu: Ireneusz Rutkowski (od lewej), Grażyna Głowacka, Jürgen Bach i Roman Ruga.
Fot. Ryszard Głowacki

xxx

Jednym z uczestników XI Rajdu Rowerowego im. Leszka Roszczyka „Pieczona Pyra – Zielątkowo 2009” był Jürgen Bach, obywatel Niemiec, mieszkaniec Berlina. Przy rajdowym ognisku udało się nam zamienić z panem Jürgenem kilka słów.

– Przyjechał Pan na nasz rajd prosto z Berlina?

– Niezupełnie. Mieszkam wprawdzie na stałe w Berlinie, ale do pracy dojeżdżam do Poznania. Wykładam skandynawistykę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza.

– Turystyka to pana hobby po pracy?

– Na rowerze spędzam każdą wolną chwilę i wykorzystuję pobyt w Poznaniu do lepszego poznania naprawdę pięknych okolic tego miasta. Zwiedziłem już Puszczę Zielonkę, byłem też w Wielkopolskim Parku Narodowym i wielu innych miejscach. Przy okazji poznałem i poznaję wielu ciekawych ludzi, pasjonatów turystyki rowerowej. Dodatkowo szlifuję jeszcze nie najlepszą moją polszczyznę.

– Kiedy i od kogo dowiedział się Pan o naszym rajdzie?

– W dwóch słowach wyglądało to tak: dzięki współpracy powiatu Dahme-Spreewald (powiat przylegający do Berlina) z powiatem wolsztyńskim trafiłem na rajd rowerowy po Ziemi Wolsztyńskiej, gdzie spotkałem Romana Rugę, cyklistę z Poznania. Odtąd często jeździliśmy razem. Za jego namową wybrałem się na rajd na Wyspę Konwaliową zorganizowany przez Irka Rutkowskiego. W czasie rajdowej biesiady po raz pierwszy usłyszałem o "Rajdzie Pieczonej Pyry" organizowanym przez Grażynę i Ryszarda Głowackich z gminy Suchy Las.

– Co skłoniło Pana, aby w tę wietrzną niedzielę przyjechać właśnie tutaj – do Zielątkowa?

– Moi poznańscy koledzy wiele opowiadali mi o tym rajdzie, o jego wieloletniej tradycji i znakomitej organizacji. Dzięki temu już przed przyjazdem wiedziałem, że jest to prawdziwa impreza masowa i dzisiaj się to potwierdziło. Ponadto muszę nieskromnie przyznać, że jestem łakomczuchem i skusiłem się na obiecane w rajdowym plakacie przysmaki polskiego stołu. Przede wszystkim chciałem skosztować prawdziwej poznańskiej „pyry z gzikiem” (przepraszam, słowo gzik nie wymawiam jeszcze zbyt dobrze!)

– Smakowało Panu?

– O tak! Wziąłem nawet dokładkę. A pieczone w ognisku „pyry” zjadłem chyba ze trzy. A poza tym spróbowałem wszystkich pozostałych przysmaków - i chleba ze „szmalcem” i placka z owocami i piernika. Muszę przyznać, że wyjeżdżam z Zielątkowa wyjątkowo objedzony!

– Dziękujemy i zapraszamy za rok!

– Dziękuję! Jeśli czas pozwoli, z pewnością przyjadę. Do widzenia!

Z Jürgenem Bachem rozmawiał Ireneusz Rutkowski

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL