R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18110660 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-05-28
Rajd na miarę dwóch peletonów

 

Jechali do Zielątkowa na pyry z gzikiem

Kiedy dziś na antypodach, w Australii - w Geelong koło Melbourne, kończył się wyścig o mistrzostwo świata w kategorii elita mężczyzn ze startu wspólnego i Norweg Thor Hushovd zdobywał championat, mieszkańcy Poznania i okolic szykowali się do udziału w rajdzie rowerowym do Zielątkowa.

Ta ładnie położona wieś, kilkanaście kilometrów od Grodu Przemysła, liczy prawie 500 dusz i już naście lat temu wzięła na siebie ciężar, społeczny obowiązek organizowania imprezy rekreacyjno-wypoczynkowej, która z roku na rok nabiera kolorów, zyskuje atrakcji oraz przyciąga coraz więcej rowerzystów.


Rajd do Zielątkowa odbył się już po raz dwunasty.

I choć dziś nikt nie zadał sobie trudu, by ich skrupulatnie policzyć, to szacunki różnych osób, także strażaków z Golęczewa i Suchego Lasu, oscylowały między 350 a 400 osób. W Geelong przystąpiło do rywalizacji o tytuł mistrza świata 178 kolarzy, w rajdzie do Zielątkowa, na polanę nad Samicą Kierską, jechały zatem... jakby dwa kolarskie peletony.

Jedni pedałowali z Poznania, inni z Suchego Lasu, jeszcze inni z Kiekrza, z Szamotuł, z Mosiny. Wszyscy oni skorzystali z zaproszenia Towarzystwa Przyjaciół Gminy Suchy Las i mieszkańców Zielątkowa, by już po raz dwunasty uczestniczyć z rajdzie rowerowym z hasłem. Jest nią pieczona pyra.


Rowerzyści na głównej ulicy Golęczewa.

Nie trzeba redaktora Jacka Hałasika z poznańskiego Radia "Merkury", znawcy i piewcy gwary poznańskiej, by objaśniał rajdowiczom, co to pyra, i co to gzik.

Pyr na polanie nie brakowało. Zdzisław Obiegała, przed laty świetny kolarz, trzykrotny uczestnik Tour de Pologne (lata 1977-1979), dziś zajadał pieczone pyry z gzikiem. Były naprawdę smaczne i właściciel salonu rowerowego "Bicykl" na osiedlu Jana III Sobieskiego w Poznaniu powiedział, że chętnie by je z sobą zabrał ... do Maroka, gdzie 12 października wybiera się na dwutygodniową wyprawę rowerową. Będzie spał także na pustyni, w namiocie, i, jak przyznał, będzie w Afryce śnił o zielątkowskiej pieczonej pyrze.


Dzielne panie z Zielątkowa: Małgorzata Gimzicka (od lewej), Dorota Swędrzyńska, Regina Roszczyk, Maria Szewczyk i Alina Czosnyka. One piekły placek, przygotowały inne dobra i dziś karmiły rowerzystów.

Maria Szewczyk, Alina Czosnyka, Urszula Szewczyk, Małgorzata Gimzicka, Dorota Swędrzyńska, Regina Roszczyk, Janina Dunst (wszystkie panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Zielątkowie) oraz jeszcze inne ich koleżanki przygotowały 26 blach placka, trzy wiadra smalcu z cebulką. Był pyszny chleb i kiszone ogórki, nie brakowało kawy i herbaty. Można było także zanurzyć kiełbasę na kiju w ogniu. Wszystko za symboliczną złotówkę.

Dwa peletony dojechały nad Samicę Kierską i zostały ugoszczone. Nie tylko tytułową pyrą. Nikt nie wracał do domu głodny. Odbyły się różne konkursy, w tym, między innymi, w szybkości obierania ziemniaków (pyrek), literacki.

Najdalej na rajd wybrał się Jurgen Bach, Niemiec z Berlina. Przed rokiem wykładał język niemiecki w poznańskiej Wyższej Szkole Języków Obcych, poznał Polskę. I lubi po naszym kraju pedałować. Sam zachęca, jako mieszkaniec stolicy Niemiec (dziś mija 20 lat od ich zjednoczenia), do objechania bodaj najciekawszej i zarazem najbardziej modnej trasy rowerowej w Berlinie: liczy około 160 kilometrów i wiedzie wzdłuż muru, który kiedyś dzielił miasto.

Tomasz Borowski, pracownik MPK, urodził się w 1956 roku, w tym samym, w którym Stanisław Królak wygrał Wyścig Pokoju. Jechał w rajdzie i wiele osób chciało stanąć obok jego roweru, by go obejrzeć lub się sfotografować na jego tle. Kilka dzwonków, radio stereofoniczne i pięć lamp zdobią ten niezwykły bicykl.

W sympatycznej imprezie uczestniczyło wiele rodzin: Zuzanna, Julia, Agnieszka (mama), Dominik (tata) Szczepaniakowie już po raz trzeci wzięli udział w takiej imprezie. Podobnie jak Zbigniew Cieliński oraz Irena i Andrzej Zielińscy: reprezentowali sekcję koła rowerowego z firmy Unilever (dawniej Amino) Poznań. Jeździ w niej około 40 osób i dyrektor zakładu z Bałtyckiej 44 Piotr Mikołajczyk wie zapewne, że jego pracownicy i emeryci pokazali się ładnie w wielkiej imprezie.

Gmina Suchy Las, za sprawę Grażyny i Ryszarda Głowackich, od lat organizuje rajdy rowerowe. Ten dzisiejszy jakby przerósł ich oczekiwania. Było ludno, kolorowo, przyjacielsko.

Odnotowuję udział wójta gminy Suchy Las Grzegorza Wojtery, jego zastępcy Jerzego Świerkowskiego. Był także sołtys Zielątkowa Czesław Matelski.

Za rok trzynasta edycja rajdu z Poznania do Zielątkowa. Dziś jechałem, jak inni, jadłem pyry z gzikiem i widziałem dwa peletony zadowolonych ludzi. Jakby zdziwionych, że słońce ładnie świeci, że chleba, pyr i jadła nie zabrakło. Ani przez moment - do samego końca.

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL