R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 22506819 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-01-17
Tomasz Wiktor

 

Dyrektor Departamentu Sportu i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu. 1 stycznia 2009 roku minie dokładnie dziesięć lat od dnia, w którym zaczął pełnić tą funkcję. Jest bodaj najbardziej usportowionym urzędnikiem wysokiego szczebla w naszym regionie, gdyż jeździ na rowerze, szusuje na nartach, świetnie pływa, nurkuje w wodach całego świata i potrafi pokonać ponad 100 kilometrów kajakiem jednego dnia.

Pochodzi ze znanej poznańskiej rodziny sportowej. Mama Bronisława i ojciec Stanisław ukochali ponad wszystko jedną dyscyplinę - gimnastykę. Od dziecka wiedział, co to wymyki, skok przez kozła i skrzynię. Mama była czołową zawodniczką w Polsce, później trenerem gimnastyki. Ojciec zaś przez wiele lat był trenerem i kierownikiem sekcji gimnastycznej w Klubie Sportowym Warta Poznań. Ojciec był także znanym sędzią międzynarodowym w tej dyscyplinie sportu, sędzią głównym na mistrzostwach Europy, które odbyły się w 1967 roku w Warszawie.

Dyrektor Tomasz Wiktor, rocznik 1959, pamięta dobrze, że jego pierwszym rowerkiem było dziecięce "Bobo". Dostał je od swego dziadka, ojca swej mamy, gdy jeszcze nie potrafił chodzić. Ale nauczył się jeździć na zupełnie innym rowerze, takim dla dorosłych. Było lato 1963, rodzina przebywała wspólnie na wakacjach nad Jeziorem Góreckim (w nieistniejącym już ośrodku wypoczynkowym HCP), w sercu Wielkopolskiego Parku Narodowego, i tam niespełna czteroletni Tomek Wiktor wsiadł na damski rower swej mamy (mając siodełko nad głową), trzymając się kierownicy. I ruszył ostro, by za chwilę oddalić się od zdumionego i biegnącego za nim ojca. Do dzisiaj ten rower, odmalowany i odrestaurowany, jest w rodzinie i niekiedy jeździ na nim żona Katarzyna.

Później rower zawsze był w jego życiu. Już w Liceum Ogólnokształcącym nr 5, do którego uczęszczał, znany był z tego, że przyjeżdżał na lekcje w krótkich spodenkach i na rowerze. I tak już zostało na całe życie.

Tomasz Wiktor przyznaje z rozbrajającą szczerością, że do tej pory nie wie, jak funkcjonuje komunikacja miejska w Poznaniu, jakimi liniami tramwajowymi i autobusowymi należy tu lub tam dojechać.


1 stycznia 2008 - Tomasz Wiktor (żółta kurtka, żółty kask) nad Rusałką podczas noworocznego spotkania nie tylko poznańskich rowerzystów.

Jego największą przygodą rowerową było przejechanie w dwie osoby w lipcu i sierpniu 1978 roku zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, praktycznie od granicy z Meksykiem do Vancuover w Kanadzie. - Jechaliśmy częściowo wzdłuż wybrzeża, później zaś przez góry - Góry Nadbrzeżne, Góry Kaskadowe. Podczas tej wyprawy dotarliśmy w okolice Crater Lake, jednego z najbardziej głębokich jezior na świecie, położonego na wysokości prawie trzech tysięcy nad poziomem morza, gdzie leżał śnieg. Dużo śniegu - wspomina Tomasz Wiktor. Podczas tej wyprawy wybrali się oni na pieszą wycieczkę i weszli na górę Świętej Heleny, która dwa lata później po wybuchu obniżyła swą wielkość o całe 400 metrów.

Tomasz Wiktor pokonał wówczas ponad 2000 kilometrów na białym rowerze turystycznym marki "Peugeot", który nadal posiada. Ma przemalowaną ramę i koła o wielkości 27 jedna czwarta cali.

Dziecięce "Bobo", później był "Albatros" (rower turystyczny z przerzutką), następnie szosowy "Huragan", którego przejął od starszego brata Jacka. Dostał on go w nagrodę od rodziców za dobrą naukę, ale pedałowanie specjalnie go nie pociągało. Był sportowcem - dobrym gimnastykiem.

Ten szosowy "Huragan" był niezawodnym przyjacielem Tomasza Wiktora podczas nauki w Liceum Ogólnokształcącym i podczas studiów na Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Później miał jeszcze wcześniej wspomnianego "Peugeota."

Rozstanie z "Huraganem" nastąpiło w dramatycznych okolicznościach w 1983 roku, gdy naprzeciwko domów akademickich na ulicy Rocha w Poznaniu Tomasz Wiktor zderzył się czołowo z "maluchem". Skutki były takie, że właściciel roweru przeleciał nad autem, nic mu się nie stało (przydały się umiejętności gimnastyczne), ale oba pojazdy zostały zniszczone. I choć przywiązany do swej własności student próbował jeszcze naprawić i odrestaurować swego "Huragana", to jednak nic z tego nie wyszło, gdyż ostatecznie okazało się, że rama się ciut skróciła.

Tomasz Wiktor studiował na Wydziale Turystyki poznańskiej AWF w latach 1980-1984. W 1985 roku został pracownikiem dydaktyczno-naukowym na tejże uczelni, na tym samym wydziale. Uczył, wychowywał przez sześć lat kolejne roczniki studentów. W 1991 roku wygrał konkurs na stanowisko dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji w Szamotułach, gdzie w szybkim tempie została dokończona budowa hali sportowej "Wacław". Za czasów tamtejszego dyrektorowania powstały w tym mieście korty tenisowe i odbyło sie tamże wiele, wiele imprez sportowo-turystyczno-rekreacyjnych.

W 1996 roku wygrał konkurs na stanowisko dyrektora Wydziału Kultury Fizycznej i Turystyki Urzędu Wojewódzkiego i od pierwszego dnia funkcjonowania Urzędu Marszałkowskiego, czyli od 1 stycznia 1999, jest dyrektorem Departamentu Sportu i Turystyki.

Tomasz Wiktor ma dwa ulubione miejsce do jazdy na rowerze. To Puszcza Notecka, z uwagi na miejsce zamieszkania - Szamotuły, która jest ogromna (120 km długości i 40 km szerokości), i w której za każdym razem szuka nowych dróg, ścieżek, miejsc godnych obserwacji i ludzkiego zadziwienia. Lubi tu jeździć zimą, gdy piasek jest zmarznięty i można wówczas pedałować z większą szybkością. Drugie takie miejsce to Pojezierze Sierakowsko-Międzychodzkie.

Teraz jeździ na rowerze górskim o nazwie MikeBike, ma także szosówkę specjalnie przygotowaną przez Węgra Gabora Sassa (sympatia córki Agnieszki), w domu są także inne rowery. Jest dużo rowerów w dużej rodzinie, która kocha ruch, rekreację, sport, zdrowy tryb życia.


Dyrektor Tomasz Wiktor i burmistrz Murowanej Gośliny Tomasz Łęcki po ukończeniu niedzielnego maratonu po Puszczy Zielonka.

Podczas ostatniego maratonu MTB, który odbył się w niedzielę 20 kwietnia w Murowanej Goślinie i prowadził pięknymi trasami Puszczy Zielonka rodzinę Wiktorów reprezentowały dwa narody: syn Michał, bratanek Zbyszek, córka Agnieszka kibicowała z roweru, Tomasz Wiktor i Węgier Gabor Sass.

Tomasz Wiktor jest nadal czynnym instruktorem narciarstwa i przyznaje otwarcie, że lubi to robić, że sprawia mu to wiele satysfakcji. Uczy innych sztuki szusowania na śniegu najczęściej w Alpach. Zaprasza chętnych w różne miejsca, sam poznając nowe ośrodki narciarskie. Ulubione miejsca to w Austrii - Saalbach Hinterglemm, we Włoszech - dolina Aosty na pograniczu ze Szwajcarią.

Uprawia także modne obecnie nurkowanie. Pierwsze uprawnienia zdobył w 1976 roku - w Poznańskim Klubie PTTK "Akwanauta". Do dziś ten klub istnieje, do dziś jego instruktor Andrzej Bernacik jest jego przyjacielem. I od czasu do czasu razem nurkują.

Nauczył się nurkować w polskich zimnych jeziorach - Kierskim i Powidzkim. Teraz z przyjemnością schodzi pod wodę na Morzu Czerwonym. Z dziećmi - Agnieszką (1985) i Michałem (1981), oboje mają uprawnienia - poznał podczas kolejnych rodzinnych wakacji świat pod wodą wokół ważniejszych wysp na Morzu Śródziemnym - Sycylii, Sardynii i Malty, wokół Kalabrii, także na wodach Grecji.

Na pytanie, jakie siła człowieka popycha do nurkowania, Tomasz Wiktor się śmieje i odpowiada: - Załóż maskę na głowę i włóż ją pod wodę. I dodaje: - Rafa koralowa to, po lasach tropikalnych, najbardziej rozwinięty ekosystem i zarazem bardzo piękny. Można je dostrzec do dwudziestu-trzydziestu metrów, gdzie dochodzi światło.

Lubi także kajakowanie od czasów studiów i lat pracy na AWF. Przepłynął większość rzek w Polsce, po których pływają pasjonaci tego rodzaju czynnego wypoczynku. Gdyby przyszło wyliczać: Pomorze Zachodnie, Wielkopolska, Kaszuby. Niekiedy siada na kajak górski i wówczas ma do czynienia z żywiołem, kiedy czuje się jak łupina rzucona na pastwę losu. Tak poznał siłę Dunajca, Białki.

Nie ma specjalnych upodobań muzycznych, nie wyobraża sobie jazdy na rowerze połączonej ze słuchaniem muzyki. Rock lat siedemdziesiątych lubi najbardziej, choć płyt nie kolekcjonuje.

W domu preferuje się kuchnię śróziemnomorską, ale ulubione danie - to pierogi mamy (ruskie lub z mięsem). Żona Katarzyna (prywatny biznses) wspaniale przygotowuje lazanię. Nie pija alkoholi twardych, wino czerwone dobrze sprzyja trawieniu i niekiedy dobra butelka piwa też (to ostatnie po sportowym wysiłku).


Tomasz Wiktor w swym gabinecie na szóstym piętrze Urzędu Marszałkowskiego przy ulicy Piekary w Poznaniu.

Jeśli chodzi o Euro-2012, główny ciężar przygotowań do tej imprezy spoczywa na władzach Poznania, ale z punktu widzenia dyrektora Tomasza Wiktora trzeba dużo włożyć wysiłku, starań i pieniędzy, by promować region - Wielkopolską. Jak podkreśla, doświadczenie Portugalii jest w tym względzie bardzo pouczające - kraj ten stał się modny, jest celem wycieczek i peregrynacji turystycznych po 2004 roku.

Jest zadowolony, że pracuje zawodzie zgodnie z wykształceniem. Lubi to, co robi. Dzięki Tomaszowi Wiktorowi i jego współpracownikom (Andrzej Kaleniewicz jest autorem wielu pomysłów) w Wielkopolsce w minionych kilku latach, od 2001 roku, został stworzony wzorcowy, czego zazdroszczą inne regiony, system szlaków rowerowych. Z atlasami, wydawnictwami. W roku ubiegłym cały ten układ ścieżek, dróg i pierścieni dla pasjonatów dwóch kółek został wpisany w technikę GPS.

Teraz za główne zadanie Tomasz Wiktor uważa stworzenie, we współpracy z samorządami, systemu przystani kajakowych na Warcie - od Uniejowa aż za Międzychód, tak by turysta mógł przepłynąć największą w Wielkopolsce rzekę, i by mógł co 20-30 kilometrów się zatrzymać, bezpiecznie dopłynąć do brzegu.

Tomasz Wiktor we wrześniu 2006 roku pokonał 106 km kajakiem po Warcie, do Wronek do Santoka. Ruszył o 7.30 rano, by około 18 znaleźć się na brzegu. Była piękna pogoda, płynęło się dobrze, w końcówce był, jak przyznaje, potwornie zmęczony.

Rzadko się o tym pisze i mówi, podkreśla Tomasz Wiktor, ale w Wielkopolsce w ostatnich dziesięciu latach powstało ponad sto pełnowymiarowych hal z zapleczem, niezbędną infrastrukturą. Budowały je samorządy, Urząd Marszałkowski pomagał. Dziś dzieci, młodzież i dorośli w tych miejscowościach, gdzie one powstały, mają dobre warunki do uprawiania sportu. W tym czasie zbudowano także w naszym regionie dziewięć pływalni. W tym roku zostaną oddane do użytku trzy nowe: w Suchym Lesie, Wolsztynie i Gostyniu. To także czterdzieści jeden nowych boisk w ramach programu "Orlik-12".

Tomasz Wiktor jest od dziesięciu lat dyrektorem, niekwestionowanym liderem w promowaniu turystyki, rekreacji w Wielkopolsce. Znam Tomka od kilkunastu dobrych lat, podzielam jego rowerowe pasje. 8 lipca 2001 roku wspólnie pedałowaliśmy 173 km wokół Poznania, kolarskim wysiłkiem otwierając dla innych pierścień rowerowy. Rok później, w sierpniu 2002, znów 200 km wspólnie na rowerze - tym razem z Okonka do Poznania. To była jazda północnym odcinkiem Transwielkopolskiej Trasy Rowerowej. Wspólnie ścigaliśmy się w wodzie, Jezioro Kierskie, w kolejnych edycjach imprezy "Wpław przez Kiekrz".

Tomasz Wiktor, dyrektor, człowiek czynu, rowerzysta, kajakarz, nurek. Dobrze współpracuje z samorządami i z dziennikarzami. Zawsze uśmiechnięty, otwarty, by słuchać innych. Pogodny facet, dobry syn, dobry ojciec, dobry mąż.

Autora tego tekstu i Tomka Wiktora zbliżyły rowery. W niedzielę znów będziemy razem, w Chodzieży - na wielkim maratonie rowerowym Czesława Langa. Nie jako kibice, tylko jako rowerzyści, by na całego pościgać się na dystansie 30 kilometrów z wicemistrzem olimpijskim z Moskwy i zarazem z jednym z największych organizatorów imprez kolarskich w Europie.

 

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL