R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21310211 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
35. rocznica śmierci Henryka Łasaka

 

 Zginął w wypadku samochodowym   

Łasak urodził się 17 lutego 1932 roku w Lesie koło Warszawy. Trenował kolarstwo od 1948 roku w stołecznej Gwardii. Dwukrotnie startował w Wyścigu Pokoju (1954, 1955), potem przez wiele lat pracował jako mechanik kadry, a następnie asystent trenera Władysława Wandora.

Od 1967 roku prowadził kadrę i po kilku latach jego pracy rozpoczął się najświetniejszy okres w dziejach polskiego kolarstwa. Pod kierunkiem Łasaka Polacy trzykrotnie triumfowali drużynowo w Wyścigu Pokoju, a Ryszard Szurkowski - dwa razy indywidualnie.

W 1971 roku po raz pierwszy po wojnie polscy kolarze zdobyli medal mistrzostw świata - brązowy w jeździe drużynowej na 100 km. Rok później podopieczni Łasaka wywalczyli srebro na olimpiadzie w Monachium.

Henryk Łasak zginął w wypadku samochodowym 5 stycznia 1973 roku w Skomielnej Białej koło Rabki. Jechał z kolarzami Jerzym Żwirką, Krzysztofem Stecem i Januszem Kowalskim na tradycyjny zimowy obóz treningowy pod Tatrami. W wypadku poniósł śmierć także Żwirko. Na zakręcie Zakopianki, miejscu tej tragedii, stoi dziś popiersie Łasaka.

Kilka miesięcy po śmierci trenera "biało-czerwoni" odnieśli największy sukces. W Barcelonie drużyna bezapelacyjnie zdobyła mistrzostwo świata na 100 km, mistrzem świata został też Ryszard Szurkowski, a wicemistrzem - Stanisław Szozda. Rok później w Montrealu tęczową koszulkę zdobył Janusz Kowalski, a Szurkowskiemu przypadł srebrny medal.

Wspomina Janusz Kowalski: - Henryk Łasak to był wspaniały trener, to był ktoś, kto mnie poszukał w polskim peletonie. Powołał mnie do kadry w 1972 roku, gdy miałem dwadzieścia lat.

- W czerwcu 1972 roku startowałem w Wyścigu Dookoła Mazowsza, gdzie po czterech etapach, w klasyfikacji końcowej, stanąłem na podium zajmując trzecie miejsce - za Zenkiem Czechowskim i Stanisławem Gazdą. Byłem objawieniem tego wyścigu.

- Trzy dni później startowałem w górskich mistrzostwach Polski, gdzie zająłem drugie miejsce. A tydzień później startowałem w Wyścigu Dookoła Polski, gdzie dwa razy meldowałem się na mecie w pierwszej trójce, pokazałem się na górskich premiach. Po tym wyścigu, który kończył się w Częstochowie, powołał mnie do kadry narodowej. Powołał w trakcie sezonu.

- Podszedł do mnie i powiedział: Kowalski, proszę się przygotować i spotykamy się w poniedziałek w Szczecinie, w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich, gdzie polska drużyna przygotowywała się do Igrzysk Olimpijskich w Monachium. Pojechałem tam i podczas treningowej jazdy drużynowej na 100 km, razem z Krzysztofem Stecem, Jerzym Żwirko i Wojciechem Matusiakiem, nadawałem tempo jazdy przez większą część dystansu. Pokazałem się z dobrej strony.

- Następnie startowałem w wyścigu Szlakiem Walk i Męczeństwa Ludu Poznańskiego, w której ścigali się zawodnicy całej kadry. Był to ostatni wyścig przed olimpiadą w Monachium, który wygrał Lucjan Lis, ja zaś zająłem czwarte miejsce.

- Po tym wyścigu Łasak podszedł do mnie i powiedział: - Nie podniecaj się, na olimpiadę nie pojedziesz. Ty jeszcze masz czas. Kadra pojechała do Monachium, ja na Wyścig Dookoła Bułgarii (14 etapów), gdzie dobrze się zaprezentowałem.

- W grudniu 1972 roku uczestniczyłem w zgrupowaniu kadry w Wiśle. 5 stycznia 1973 spotkaliśmy się w Warszawie, przed siedzibą PZKol - tam mieliśmy zbiórkę, na wyjazd na kolejne zgrupowanie do Zakopanego: trener Henryk Łasak, Jerzy Żwirko, Krzysztof Stec i ja. Wyjeżdżaliśmy z Warszawy Fiatem 125p. Za kierownicą siedział trener Łasak, z przodu Krysztof Stec, z tyłu z lewej strony Jerzy Żwirko, z tyłu z prawej - ja. Ledwo ruszyliśmy i już musieliśmy się zatrzymać - tylna opona samochodu została przebita. Musieliśmy wyjąć torby i rzeczy z bagażnika, szybko zmieniliśmy koło i jedziemy. Po drodze spotykamy pogrzeb, jedziemy dalej, ileś tam kilometrów, i widzimy - jak wiozą trumnę. W tym momencie nikt do nikogo się nie odezwał, tylko spojrzeliśmy na siebie wzajemnie i wymownie.

- Jedziemy. Jest godzina około 17. Jesteśmy gdzieś przed Skomielną Białą, a Łasak do nas mówi, że zdążymy na kolację, choć zaczyna być ślisko na drodze. I przez chwilę zrobił delikatną próbę hamowania. Po chwili chyba przymknąłem oko, przysnąłem na kilka minut. Obudziłem się, jak nasz samochód balansował na drodze, bo wpadł w poślizg, i słyszę głośne słowa Łasaka: - O Jezu, co ja zrobiłem!

- Widziałem tylko światła przed nami, nie słyszałem już huku zderzenia naszego samochodu z autobusem marki Jelcz. I później nastała cisza. Straciłem przytomność, odzyskałem ją siedząc na rowie. Obudził mnie kolega kolarz Mietek Nowicki, który jechał swym samochodem za nami - z innymi kolarzami. Zabrało mnie i Krzysztofa Steca pogotowie ratunkowe. Wcześniej zostali zabrani trener Łasak i Jurek Żwirko.

- Zostałem przewieziony do szpitala w Rabce. Odniosłem obrażenia, podobnie Krzysztof Stec, i kiedy mnie lekarze szyli - dotarło do mej świadomości, że Henryk Łasak nie żyje! 

W sobotę, 5 stycznia 2008, minęła 35. rocznica śmierci najwybitniejszego trenera w historii polskiego kolarstwa Henryka Łasaka.

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL