R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 19427401 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-08-23
Piotr Pawlak

 

Późno dojrzał do kolarskich sukcesów
Sylwetka Piotra Pawlaka, biznesmena
i szefa Corratec Teamu z Poznania


Piotr Pawlak triumfował w klasyfikacji generalnej Skandia Maraton Lang Team na dystansie Mini w kategorii M4. Z lewej Tomasz Suświłło (trzecie miejsce), z prawej Karol Kasprowiak (drugie miejsce). Kwidzyń, 22 września 2012.

Ten rok jest dla Piotra Pawlaka wyjątkowy. Oczywiście, w sensie sportowym, gdyż 45-latek z Poznania, prezes firmy Euro Bike Products i zarazem szef Corratec Teamu, wygrał klasyfikację generalną Skandia Maraton Lang Teram 2012 na dystansie Mini w kategorii wiekowej M4. Wygrał w pierwszym roku swych startów w tej niezwykle prestiżowej i zarazem medialnej imprezie.

– Gdyby ktoś na początku sezonu kolarskiego, w końcu marca lub na początku kwietnia, powiedział, że będę triumfatorem na najkrótszym z dystansów wśród 40-latków w najbardziej prestiżowym i medialnym cyklu maratonów MTB w Polsce, mógłbym uznać to za herezję, za prowokację lub niezły żart. Nigdy nie sądziłem, że w pierwszym swym roku startów w imprezach Skandii i Czesława Langa podczas wielkiego finału w Kwidzynie stanę na najwyższym miejscu podium. A tak się właśnie stało - mówi, śmiejąc się od ucha do ucha, Piotr Pawlak.

– Nie ukrywam, że ten sukces raduje, cieszy, wypełnia dumą me serce i mą pierś. Stało to się w roku 2012, zatem w szóstym roku maratonów Skandii i Czesława Langa. Chciałem startować od początku całego cyklu, od kwietnia 2007, ale przypadek zrządził, że mój debiut w tych imprezach przesunął się o całych pięć lat... - wspomina mieszkaniec Grodu Przemysła, który zamiłowanie do sportu i kolarstwa odziedziczył po rodzicach.

Od najmłodszych lat był blisko sportu. Mama - Krystyna Gendera - uprawiała przez wiele lat z sukcesami kajakarstwo. Pływała w osadach: dwójce i w czwórce. Kilka razy zdobyła tytuł mistrzyni Polski. W roku 1964, roku Igrzysk Olimpijskich w Tokio, zdobyła kilka kółek olimpijskich, ale do stolicy Japonii nie poleciała. Ojciec - Ryszard Pawlak - od najmłodszych lat poświęcił się kolarstwu. Trenował w Klubie Sportowym Stomil Poznań, też zdobywał kółka olimpijskie. I też nie reprezentował Polski w kolarstwie szosowym w Tokio.

Kiedy Piotr Pawlak miał kilka latek, całe dni, tygodnie spędzał z babcią i dziadkiem - Anielą Genderą i Władysławem Genderą. – To były niezapomniane chwile nad Wartą. Lata dzieciństwa i lata szkolne. Dziadek pracował w poznańskiej gazowni i był odpowiedzialny za kajaki w Klubie Sportowym Surma Poznań. Od wiosny do jesieni, ale także i zimą, miał sporo pracy, by sportowcy swoje kajaki mieli sprawne, bez dziur. Kilkadziesiąt kajaków trzeba było kleić, malować, nakładać na nie specjalne powłoki. Z roku na rok, jak pamiętam, łódki były coraz lepsze, z coraz lepszych materiałów. Dziadek miał nosa do nowości, zaś kajakarze nie mieli nigdy powodów do narzekań.

Dziadek roztaczał swój parasol nad kajakami Surmy Poznań, klubu sportowego związanego z Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym, i nad wnukiem, dla którego Warta i jej nadbrzeżne tereny były miejscem relaksu, odpoczynku, swoistym azylem przez długie lata. – Nad rzeką się wychowywałem, ale nie ciągnęło mnie na łódkę - do wioseł. To był czas, początek lat siedemdziesiątych, gdy powstawały Rataje. Gdy miejsce pól i sadów zastępowały nowe bloki mieszkalne, gdy rodziło się duże miasto w Grodzie Przemysła - z nutą melancholii wspomina skuteczny człowiek biznesu.

Ojciec Ryszard Pawlak był kolarzem, ale po przyjściu syna Piotra na świat (23 listopada 1966) zajął się trenowaniem szosowców.

– Dzieciństwo upływało mi z mamą i dziadkami. Ojciec był bez reszty pochłonięty treningami, wyścigami, kolarzami. Szukał talentów, tydzień po tygodniu gdzieś ze szosowcami Klubu Sportowego Stomil Poznań wyjeżdżał, wracał, znów wyjeżdżał. Z tamtych lat pamiętam olbrzymi arkusz na jego biurku, na którym rozpisane były plany szkolenia dla zawodników, kalendarz ich startów, wyjazdów zagranicznych. Nie przesadzę, jeśli powiem, że były lata, w których ojciec więcej czasu spędzał na treningach, zgrupowaniach i wyścigach niż w domu.

– Rosłem, przybywało mi lat i poznawałem najlepszych kolarzy Poznania. Zdzisław Obiegała, Andrzej Kaczmarek, Artur Spławski, Janusz Kowalski, Zdzisław Pięta, Tadeusz Krawczyk. Niekiedy z ojcem jeździłem na wyścigi. Pamiętam, była połowa lat siedemdziesiątych, wieloetapowy wyścig kolarski w Karkonoszach, w którym startował Ryszard Szurkowski. Miał defekt, nie pamiętam już czy miał przebitą gumę, czy jakąś inną awarię, ale kiedy już się z problemami uporał - ruszył do przodu. Widziałem, jak zjeżdżał. Pędził za samochodami. Nie wiem z jaką prędkością, czy było to 80 kilometrów na godzinę, czy też więcej, ale ta jego gonitwa za peletonem zapierała dech w piersiach. Było to coś niesamowitego. Ten obraz z lat siedemdziesiątych, lat największych sukcesów polskich kolarzy, utrwalił mi się na zawsze.

Kiedy pytam szefa Corratec Teamu o to, czy nie pociągała go kolarska rywalizacja, odpowiada twierdząco. – Chciałem się ścigać na rowerze i ten zamiar ujawniłem ojcu, gdy miałem szesnaście lat. – Teraz już jest za późno - odpowiedział. – Droga do zawodniczej kariery została w ten sposób zamknięta, ale nie do jazdy dla przyjemności, rekreacji i miłego spędzania czasu - śmieje się triumfator klasyfikacji generalnej Skandia Maraton Lang Team 2012.

Rower zawsze był ważną, czy bodaj nie najważniejszą sprawą w życiu Ryszarda Pawlaka i Piotra Pawlaka. Nowy rozdział w życiu ojca i syna nastąpił w końcu lat osiemdziesiątych, gdy w Polsce dokonała się transformacja ustrojowa. To działalność biznesowa związana z branżą rowerową i firmą Shimano.

Od tego momentu, od 4 czerwca 1989 roku, minęły, dwadzieścia trzy lata. Piotr Pawlak od 1 stycznia 1994 roku prowadzi firmę Euro Bike Products, wcześniej od 1992 Top Mix. W końcówce realnego socjalizmu wziął się za działalność gospodarczą na własny rachunek. – Tyrałem nieźle w swych pierwszych firmach, których siedziby znajdowały się w Mosinie i Luboniu. Dziś patrzę na to z sentymentem i mój biznesowy profil jest odzwierciedleniem drogi, jaką przeszło wiele tysięcy ludzi mających własne firmy w Polsce.

– Od początku firma Euro Bike Products znajdowała się na ulicy Starołęckiej 18 w Poznaniu, który to adres jest znany dobrze nie tylko wielkopolskim fanom rowerów. W końcu musiałem jednak podjąć decyzję, by zbudować nową siedzibę firmy. Roboty trwały dwa lata i okazałe dwa budynki powstały przy ulicy Ostrowskiej 498 w Poznaniu. Zostały oddane do użytku późną wiosną 2010 roku. Teraz sprzedaż rowerów, akcesoriów i części odbywa się na Starołęckiej, na Ostrowskiej są magazyny i biura.

Na początku 2007 roku Piotr Pawlak z grupą bylych kolarzy Stomilu Poznań, między innymi z udziałem Zbigniewa Jędrzejczaka, postanowił stworzyć Corratec Team. Ekipę przyjacielską, która miała wspólnie się spotykać, jeździć w rajdach turystycznych, gdzieś w nieznane. By podziwiać przyrodę, przeżyć coś razem, pogadać przy grillowym stole.

W tymże 2007 Czesław Lang wspólnie ze Skandią postanowił zabrać się za organizację maratonów MTB. Pierwszy, inauguracyjny odbył się w końcu kwietnia w wielkopolskiej Chodzieży. Piotr Pawlak z ekipą Corratec Teamu też tam się wybrał i postanowił wystartować. Jako amator.

– Na miejscu, w Chodzieży, okazało się, że Małgosia Zellner nie ma swego roweru. Jako szef teamu użyczyłem swego, sam zaś w zaistniałej sytuacji postanowiłem być użyteczny dla kolegów z teamu. Tak zrodził sie nieoczekiwanie, sprawdzony także później przez ludzi z innych ekip i drużyn, sposób optymalnego podawania bidonów na trasie, udzielania pomocy. Raz w lesie, gdzieś nad jeziorem, na skrzyżowaniu dróg.

W latach 2007, 2008, 2009, 2010, 2011 Piotr Pawlak kierował Corratec Teamem na wszystkich edycjach cyklu Skandia Maraton Lang Team. I stał zawsze tam, gdzie była taka potrzeba. Z bidonem, bananem, czy zapasową dętką. By zawodnicy Corratec Teamu mogli jechać po indywidualny i także drużynowy sukces, po zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Tak było w latach 2007, 2008, 2011 i 2012, gdy Corratec Team drużynowo był najlepszy. W 2009 triumfowała ekipa Vitesse, w 2010 drużyna Mróz Active Jet Piotra Kosmali.

Piotr Pawlak pamięta swój pierwszy rowerek. Był to dziecięcy "Kubuś", w kolorze pomarańczowym, dzieło "Rometu" na 20-calowych kółkach. I pamięta także swą pierwszą samodzielnie przejechaną trasę: z ulicy Szewskiej na Starym Mieście na Łęgi Dębińskie. Miał pięć lat, dumnie patrzył przed siebie i z mamą ulicą Garbary dotarł na Wildę. Był rok 1971. Rok wcześniej w tej okolicy, na Stadionie im. 22 Lipca etapowe zwycięstwo w Wyścigu Pokoju odniósł poznaniak Zenon Czechowski, zaś w 1974 wygrał w imponujący sposób etap WP, cały w bandażach, Stanisław Szozda.

Kolarzem wyczynowym nie został. W roku 2007 użyczył w Chodzieży swego roweru marki Corratec Małgosi Zellner, koncentrując się na pomocy koleżankom i kolegom z drużyny. Tak było do końca ubiegłego roku.

Sezon 2012 Piotr Pawlak otwiera zwycięskim startem (spóźnionym debiutem o całych pięć lat) w Krakowie podczas inaguracyjnego maratonu Skandii i Czesława Langa. Dystans Mini jedzie 49 minut 18 sekund i triumfuje w kategorii M4. Swój sukces powtarza podczas lubelskiej edycji, startuje w pozostałych (Białystok, Gdańsk, Bytów i Rzeszów) nie schodząc z podium. 22 września w Kwidzynie jest czwarty, ale triumfuje w klasyfikacji generalnej.

– To niebywałe, by wygrać, by triumfować. Być lepszym choćby od młodszego o pięć lat Przemka Mikołajczyka, byłego kolarza szosowego, który pięć razy startował w Tour de Pologne. Okazałem się lepszy od Jacka Rogowskiego z Kościerzyny, od Tomasza Suświłło (Nawigator Team), od Karola Kasprowiaka (Corratec Team), czy Dariusza Królickiego z Rymanowa. W mej kategorii sklasyfikowano łącznie 234 zawodników.

Piotr Pawlak nie tylko triumfował w Skandii na rowerze marki Corratec Super Bow SL z osprzętem XTR Shimano i na oponach Continental. Także w cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB 2012 był bliski sukcesu w generalce na Mini w swej kategorii wiekowej, by zająć ostatecznie drugie miejsce.

Jest sprawą zadziwiającą, na plus oczywiście, że 45-letni człowiek rowerowego biznesu z Poznania pojawił się na trasach Mini cyklu Skandia Maraton Lang Team 2012 w roli wygrywającego w gronie silnych zawodników o kolarskiej przeszłości. Pan Piotr być może żałuje straconych pięciu lat, w których pomagał liderom Corratec Teamu: Andrzejowi Kaiserowi, Krzysztofowi Krzywemu, Tadeuszowi Korzeniewskiemu, Pawłowi Boberowi, Zdzisławowi Baranowi, Agnieszce Gulczyńskiej, Magdalenie Hałajczak i Małgorzacie Zellner... sam nie startując. Team jest liczny, jest w nim kilkadziesiąt osób, w tym tak utytułowani kolarze sprzed lat, jak Andrzej Kaczmarek (trzykrotny uczestnik Wyścigu Pokoju) i Zbigniew Pięta (wicemistrz świata z 1975 roku w drużynowej jeździe na czas).

Sylwetkę Piotra Pawlaka kreślę teraz jesienią 2012, gdy kolarze - także amatorzy - mają czas relaksu, odpoczynku i roztrenowania. Można być jednak więcej niż pewnym, że wiosną 2013 roku, jak w lutym i marcu tego roku, podstawowy trzon Corratec Teamu uda się na dwukrotnie na zgrupowanie do Hiszpanii (Lloret de Mar pod Barceloną), by dobrze przygotować się do sportowej rywalizacji.

Można być także pewnym, że Piotr Pawlak w siódmym sezonie maratonów Skandii i Czesława Langa na dystansie Mini będzie walczyć o powtórzenie sukcesu z tego roku. Wielkiego, niespodziewanego, ujawniającego duże możliwości. Szerszej publiczności i także rodzicom (ojcu w szczególności) oraz swym dzieciom - 23-letniej Magdalenie i 17-letniemu Filipowi.

                                                                           Piotr Kurek  

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL