R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18567259 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-06-26
Krzysztof Panek

 

Maratończyk jednego maratonu
Krzysztof Panek - prezes, biznesmen,
piwowar, pasjonat rowerów, sponsor


Krzysztof Panek, na pierwszym planie, podczas noworocznego spotkania rowerzystów nad jeziorem Rusałka. Poznań, 1 stycznia 2012.

Lubi rower, jazdę przed siebie i te ulotne chwile, gdy wiatr rozwiewa włosy podczas szybkiego pedałowania. W swej biografii ma zapisany udział w jednym z najbardziej kultowych maratonów MTB na świecie: nad jeziorem Garda we Włoszech. Poznaniak Krzysztof Panek jest mężczyzną w sile wieku (42 lata), prezesem Browaru Fortuna w Miłosławiu, piwowarem pierwszej klasy...

Kierunek jezioro Garda. – W roku 1997, dokładnie już nie pamiętam, czy to było w styczniu, lutym czy marcu, gdy dowiedziałem się, że poznańscy fani kolarstwa górskiego wybierają się do Włoch, nad jezioro Garda, by wystartować tam w maratonie MTB. Informację o wyprawie w Dolomity otrzymałem od Janusza Grzeszczuka - kiedyś świetnego średniodystansowca, w tym czasie szefa Studium Sportu i Wychowania Fizycznego na poznańskiej Akademii Ekonomicznej - wspomina czas sprzed kilkunastu lat Krzysztof Panek.

Długo się nie zastanawiał i postanowił pojechać do Włoch. W Polsce A.D. 1997 nikt jeszcze maratonów MTB nie organizował, ale bardzo aktywne środowisko kolarzy górskich w Poznaniu postanowiło się skrzyknąć i ... na tydzień pojechać w Dolomity. Finałem pobytu miał właśnie być start w maratonie MTB.

Krzysztof Panek nie miał wówczas własnego roweru górskiego. Pożyczył od jednego z kolegów „Clintona" ze sztywnym widelcem i na takim postanowił wystartować. We Włoszech bazą poznańskich fanów kolarstwa górskiego był przytulny hotel w miejscowości Pietramurata, 20 kilometrów na północ od miasteczka Riva del Garda. – Wszystko było dla mnie nowe: treningowe jazdy z Przemkiem Siedzińskim i innymi młodymi ludźmi po wysokich górach, sposób odżywiania się i przygotowania do wielogodzinnego wysiłku. Słuchałem z uwagą bardziej zaawansowanych sportowo kolegów i postanowiłem, że... w pięknym włoskim krajobrazie wystartuję od razu na średnim dystansie.

W dniu maratonu, 3 maja 1997, Krzysztof Panek, jak i pozostali poznaniacy, musiał dojechać owe 20 kilometrów na linię startu. Godzina rozpoczęcia jazdy była wczesna: ósma rano.


Krzysztof Panek lubi jazdę na rowerze i uwielbia góry.
Archiwum Krzysztofa Panka

– To była piękna i zarazem szalona jazda. Po raz pierwszy wystartowałem w maratonie MTB. Jechałem ponad osiem godzin, męczyłem się okrutnie, ale ani przez moment nie dopuszczałem do siebie myśli, że zejdę z roweru, zrezygnuję ze sportowej rywalizacji. Powiem krótko: dałem radę, dojechałem. Ostatni podjazd był wprost morderczy. Zająłem 310. miejsce na dystansie Medio (78 km), czas - 08:27.09,5 h. I poczułem się w tym międzynarodowym towarzystwie ludzi kolarskiego trudu prawdziwym maratończykiem. Jest to jedno z ciekawszych przeżyć mego życia.

Nadgraniczny Gubin. Krzysztof Panek urodził się 23 grudnia 1970 roku nad Odrą, w nadgranicznym Gubinie. Miał zaledwie kilka lat, gdy rodzice przenieśli się do Poznania. – Tutaj kończyłem szkoły: podstawową i średnią, podjąłem studia na Akademii Ekonomicznej. Ale w każde wakacje jechałem do Gubina - do dziadków. Rower był w tym czasie dla mnie czymś ważnym, gdyż z kolegami na kilka godzin znikaliśmy z Gubina, by w nadodrzańskim terenie (lasy, łąki, jeziora) wyżywać się na rowerach - przypomina z nutą melancholii i sentymentu człowiek biznesu, piwowar dużej klasy, prezes Browaru Fortuna w Miłosławiu.

Postawił na piwo. Na studiach postanowił się poświęcić... piwu. Dużo czasu spędzał w laboratoriach, by napisać pracę magisterską "Aktywność enzymatyczna jęczmienia białego browarnego i słodu". Tak został piwowarem w Lech Browary Wielkopolski w Poznaniu, w których pracował do roku 1998 w dziale zarządzania jakością.

Później z Belgami budował od podstaw Browar Belgia w Kielcach, który - gdy już się rozwinął - kupiła Kompania Piwowarska, by go następnie zamknąć po dwóch latach...

– To były bardzo ważne dla mnie lata, gdyż uczyłem się biznesu piwowarskiego od Belgów. Koen Cruycke (rocznik 1967) z Ostendy (w Polsce mieszka w Kielcach) jest po dziś dzień moim serdecznym przyjacielem, razem prowadzimy Browar Fortuna w Miłosławiu, mamy także swe wspólne projekty w Afryce oraz podzielamy rowerowe pasje.

Wakacje na rowerach. Od czerwca 2009 roku Belg Koen Cruycke (technolog piwowar światowej klasy) i Polak Krzysztof Panek w czasie wolnym od pracy wspólnie odpoczywają. Na rowerach. W latach 2009, 2010 i 2011 we Francji, w następnym roku we Włoszech (Toskania).


Krzysztof Panek (z lewej) i Belg Koen Cruycke są piwowarami światowej klasy, kochają jazdę na rowerach oraz lubią podróżować po świecie. W czerwcu 2010 wspólnie wjechali rowerami szosowymi na Mount Ventoux.
Archiwum Krzysztofa Panka

– Koen jest starszy ode mnie o trzy lata, kocha kolarstwo, zna jego historię i mógłby godzinami opowiadać o dawnych wyczynach Eddy Merxca, aktualnych Tomy Bonnena. W czerwcu 2009 roku pojechaliśmy wspólnie z rodzinami na tydzień do Francji (Prowansja), by dzień po dniu pokonywać od 100 do 140 kilometrów. Rytm każdego dnia był następujący: o poranku jazda rowerem, wieczorem omawianie spraw biznesowych. Rok później przyjechaliśmy tutaj znowu, by zaatakować wspólnie kultowy podjazd Mount Ventoux - nie bez dumy mówi mi o tym Krzysztof Panek.

– Daliśmy radę, podjechaliśmy pod Mount Ventoux. Było to w czerwcu 2010 roku. To jest coś niesamowitego, gdy nagle kończy się las i pniemy się w górę w jakby księżycowym krajobrazie. Niby jest już lato, ale na górze jest zimno, przenikliwie wieje. Nie ma specjalnie czasu, by się napawać radością z powodu wjazdu, trzeba szybko zjeżdżać w dół - opowiada Krzysztof Panek.

Browar na medal. Miłośnicy rowerów - Polak Krzysztof Panek i Belg Koen Cruycke wraz jeszcze z dwoma innymi kolegami po fachu od ponad dwóch lat prowadzą regionalny Browar Fortuna w Miłosławiu. Warzy się tutaj piwo od 1889 roku, ale od dwóch lat ludzie znający się na jego tworzeniu odnowili jego oblicze i rzucili na rynek jedenaście nietuzinkowych produktów z pianką.

„Miodowe", „Wiśniowe", „Czarne" - to tylko niektóre z piw, które znalazły nabywców w różnych rejonach kraju. – Nie jesteśmy dużym browarem, jak te wielkie polskie: Lech czy Żywiec - podkreśla Krzysztof Panek. – Jesteśmy regionalnym browarem, gdzie stosujemy wyjątkową metodę warzenia piwa, czyli otwartą fermentację i koncentrujemy się na warzeniu tzw. piw specjalnych.

Mówiąc w wielkim skrócie, piwo warzone jest w otwartych kadziach fermentacyjnych, tak jak chciała natura: bez zbędnego przyspieszania, tradycyjnie, z dbałością o jego smak. Dzięki swobodnemu dostępowi do tlenu drożdże mają idealne warunki do rozwoju, co w efekcie daje niepowtarzalny, świeży smak i bogaty aromat. Otwarta fermentacja to proces wyjątkowy również ze względu na jego rzemieślniczy charakter. Przygotowanie kadzi fermentacyjnych, zadanie drożdży, napełnianie brzeczki, pomiary, opróżnianie kadzi i zbiór drożdży odbywają się ręcznie. Ten sposób warzenia piwa wymaga niebywałego doświadczenia piwowara, który na każdym etapie obserwuje przebieg fermentacji i może spróbować produktu, ocenić jego smak i zapach.

Browar Fortuna ma swą siedzibę w Miłosławiu, miasteczku o bogatej historii. W XIX wieku, w czasie Wiosny Ludów, miejscowi kosynierzy potrafili się bić i zwyciężać. Niedaleko, w Winnej Górze mieszkał generał Jan Henryk Dąbrowski - ten od Legionów Polskich we Włoszech. Dziś w Miłosławiu powstaje „Koźlak" - najlepsze piwo 2012 w Polsce, nagrodzone Grand Prix i Złotym Medalem CHMIELAKI 2012 w Krasnymstawie.

Prezes Krzysztof Panek ma za sobą 19 lat pracy w branży piwowarskiej. – Jesteśmy prawie potęgą jako Polska w tej dziedzinie - słyszę głos fachowca. – I to w wielkości produkcji, spożycia, jak i jakości piwa. Nie mamy się naprawdę czego wstydzić.


Krzysztof Panek warzenia piwa uczy na kilku kontynentach: w Afryce i w Azji (Indie - na zdjęciu).

Archiwum Krzysztofa Panka

Krzysztof Panek prezesuje Browarowi Fortuna, ale wspólnie z kolegami prowadzi swe piwne projekty także w innych rejonach świata. Krok po kroku, przygotowują się też do wznowienia produkcji znanego przed laty w całym kraju piwa „Grodziskie". Jeśli wszystko się dobrze potoczy, to w roku przyszłym - raczej w jego końcówce – legendarne polskie piwo, ponownie warzone w Browarze w Grodzisku, powróci na polskie stoły. Będzie miało ten sam kolor, smak i barwę jak przed laty, gdy mówiło się o jego zdrowotnych właściwościach.

Rozmawiam z dynamicznym biznesmenem i piwowarem o rowerach, o piwie, o warunkach i ograniczeniach działalności gospodarczej w Polsce. – Jeżdżę po świecie, prowadzę projekty w różnych miejscach i powiem, że nie powinniśmy narzekać. Pracować trzeba, trzeba mieć świeże pomysły i je wdrażać w życie. Brakuje mi tylko chronicznie czasu, ale z tym jestem już trochę pogodzony.

Rowerem po zdrowie. Gdy jednak znajdzie się trochę czasu, Krzysztof Panek siada na rower. Ma „górala", którego sam złożył, ma także szosówkę kupioną w Belgii. W zależności od sytuacji, pedałuje sam lub z rodziną. Żona Ewa, syn Mateusz i kilkuletnia córka Marianna dzielnie towarzyszą mężowi i tacie w jazdach po Poznaniu. Jest swego rodzaju tradycją, że kilka razy w roku pokonują wspólnie trasę z osiedla Bajkowego (niedaleko lotniska na Ławicy) nad Jezioro Maltańskie i z powrotem.


Córka Marianna ma kilka lat i potrafi z rodzicami pokonać już kilkanaście kilometrów na rowerze.
Archiwum Krzysztofa Panka

Rower dla Krzysztofa Panka jest czymś ważnym. Dumny jest z tego, że wjechał na Mount Ventoux, że pokonał maraton MTB na dystansie Medio nad jeziorem Garda we Włoszech. Ma za sobą jednorazowy przejazd, najdłuższy w życiu, z Poznania do rodzinnego Gubina - nie w prostej linii, tylko zygzakami i zakosami. Licznik wskazał 230 kilometrów. – Do tej pory jest to moja najdłuższa trasa, na zwykłym rowerze - mówi Krzysztof Panek. Tego wyczynu dokonał na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy był studentem poznańskiej Akademii Ekonomicznej.

Krzysztof Panek jako prezes Browaru Fortuna w roku ubiegłym współsponsorował zawody kolarzy górskich (XC) w Wielkopolsce - cykl Fortuna Thule Cup 2012. W roku ubiegłym i 1 stycznia tego roku był głównym sponsorem noworocznego spotkania rowerzystów nad poznańskim jeziorem Rusałka, które organizuję już od kilkunastu lat. Wspiera od kilku lat nie tylko dobrym słowem turystyczną grupę kolarską "Wrześnianie" z Wrześni, którą kieruje Mieczysław Koczorowski.

– W ubiegłym roku po raz pierwszy organizowaliśmy rowerowy, rodzinny "Rajd Fortuny". Cieszył się zaskakująco dużym powodzeniem (wzięło w nim udział około 500 osób). Postanowiliśmy uczynić z rajdu imprezę, która będzie organizowana co roku. Pomaga nam w tym Mieciu Kaczorowski z "Wrześnianami". Trasa liczy około 30-35 km i prowadzi w okolicach Miłosławia. Termin tegorocznej imprezy to 9 czerwca. Organizujemy też noclegi dla grup rowerowych przyjeżdżających z dalszych odległości, a są takie - podkreśla pan prezes. .

– Od tego wyjazdu nad Gardę w roku 1997 wkrótce minie szesnaście lat - śmieje się Krzysztof Panek, syn byłego rektora Akademii Ekonomicznej w Poznaniu Emila Panka. – Mam jeden ukończony maraton MTB, tylko ten w Dolomitach. Powinienem spróbować swych sił po raz drugi w maratonie na rowerach górskich. Może w tym roku wystartuję w którymś z tych, które organizuje w Wielkopolsce z coraz większym rozmachem Wojciech Gogolewski - tłumaczy mi prezes, piwowar, rowerzysta.


Piotr Kurek (od lewej), Wiesław Siedziński i Krzysztof Panek - uczestnicy maratonu MTB (3 maja 1997) nad jeziorem Garda we Włoszech. Wystartowali wówczas i go ukończyli. Na zdjęciu podczas noworocznego spotkania rowerzystów nad jeziorem Rusałka w Poznaniu, 1 stycznia 2012.

Jedno co mnie łączy z Krzysztofem Pankiem - to wspólne przeżycie, gdyż w roku 1997 byłem także we Włoszech i jak inni poznaniacy (Andrzej Glesmann, Wiesław Siedziński, Przemysław Siedziński, Sławomir Siedziński, Michał Lewandowski, Rafał Łukawski) ukończyłem swój pierwszy w życiu maraton MTB. Dziś, po latach, ta nasza wyprawa w Dolomity nabiera koloru, barw i smaku, jak świetne i dojrzewające piwo z Miłosławia. Może być „Koźlak", może być „Marcowe", czy też „Czarne".

                                                                         Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL