R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18567154 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-06-26
Marian Kegel

 

Mógł być mistrzem świata
Poznańscy kolarze wspominają Mariana Kegela


Marian Kegel - olimpijczyk z Meksyku (1968), cztery razy startował w Wyścigu Pokoju, w 1966 roku zajął czwarte miejsce w szosowych Mistrzostwach Świata w RFN. Sportowiec roku 1968 w Wielkopolsce. Wielki talent kolarski, który mógł być mistrzem świata.
Archiwum Mirosława Jakubowskiego

W wieku 18 lat trafił do kolarskiej kadry Polski. Rok później (1964) debiutował na szosowych Mistrzostwach Świata we Francji. W wieku 20 lat po raz pierwszy wystartował w Wyścigu Pokoju. Marian Kegel, bo o nim tu mowa, był - jak zgodnie podkreślają jego koledzy z tamtych lat - talentem kolarskim pierwszej klasy. Był skrojony na miarę mistrza świata.

Tadeusz Kubiak: – Urodziliśmy się w tym samym roku - 1945. Zaczynaliśmy przygodę z rowerem, z kolarstwem w tym samym wieku. Mieliśmy 15 lat, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy na zawodach przełajowych nad Jeziorem Swarzędzkim. On pochodził z Ligowca, ja ze Swarzędza, a więc każdy z nas mieszkał z innej, przeciwnej strony Jeziora Swarzędzkiego.


Marian Kegel rusza na trening z Ligowca pod Kobylnicą. W tym miejscu rozpoczęła się jego kariera sportowa.
Archiwum Mirosława Jakubowskiego.

– Miał 18 lat gdy trafił do kolarskiej kadry Polski. Rok później (1964) debiutował na szosowych Mistrzostwach Świata we Francji. Wziął w nich udział rok później, także w 1966 roku w Niemczech. Mógł być wówczas pierwszy na słynnym torze samochodowym w Nürburgring, ale o jedno okrążenie za wcześnie rozpoczął finisz. W zaistniałej sytuacji przyszło mu przejechać jedną rundę więcej (był już zmęczony) i sił starczyło tylko na czwarte miejsce.

– W roku 1965 zadebiutował w Wyścigu Pokoju. Był pierwszym poznaniakiem i Wielkopolaninem, który startował w majowej imprezie. Cztery razy jechał w tym wyścigu i pamiętam, jak w 1965 roku cały Poznań wyszedł na ulice, by kibicować Marianowi. Stadion im. 22 Lipca był wypełniony do ostatniego miejsca, ludzie stali na ulicach, niektórzy zajęli miejsca na drzewach. To był entuzjazm nie do opisania, ja kibicowałem starszemu równieśnikowi (Marian Kegel - maj 1945, Tadeusz Kubiak - październik 1945), który w Poznaniu zameldował się jako trzeci zawodnik na mecie.

Kazimierz Marchewka: – Był talentem kolarskiem najwyższej próby. Mógł zostać mistrzem świata. Jego siłę poznałem w roku 1962. Odbywał się wówczas wyścig na trasie Poznań - Września - Gniezno. Startowali zawodnicy różnych kategorii wiekowych. Kilka kilometrów przed Gnieznem uformowała się kilkuosobowa czołówka, w której był Marian Kegel (Lech Poznań), zawodnicy Warty Poznań (Leon Marecki, ja) i Stomilu Poznań (Bolesław Luleczka).


Kartka wysłana przez Mariana Kegela podczas Wyścigu Pokoju w roku 1967 do państwa Jakubowskich.
Archiwum Mirosława Jakubowskiego.

– Jechaliśmy szybko na finisz, ale 17-letni Kegel się wyraźnie oszczędzał, więc daliśmy mu sygnał, by z nami popracował. Wyszedł raz i drugi na czoło, ale zrobił to bardziej dla elegancji, dla zachowania kolarskiej twarzy, dla pokazania się, że jest częścią czołowej grupy. Wygrał wówczas Leon Marecki, ja byłem drugi, trzecie miejsce zajął Bolesław Luleczka. Marian Kegel uplasował się na szóstej pozycji. Ten wyścig pamiętam do dziś, choć minęło ponad pół wieku.

Romuald Szaj: – Miałem piętnaście lat, był rok 1965, gdy po raz pierwszy zobaczyłem Mariana Kegela. Miał wówczas 20 lat, za sobą start w tymże roku w Wyścigu Pokoju i rosnącą sławę. Ja zaczynałem przygodę z kolarstwem - wspomina w marcu 2014 roku Romuald Szaj, prezes Poznańskiego Towarzystwa Cyklistów. – Ja w tym czasie byłem kolarzem Warty Poznań, młodszym kolegą Lecha Kluja - też reprezentanta Polski.


Marian Kegel podczas zawodów kolarskich w Poznaniu. Lata sześćdziesiąte XX wieku.
Archiwum Mirosława Jakubowskiego

– Dziwiłem się wówczas trochę, skąd w tym kolarzu (Marianie Kegelu) tyle energii, siły, ciągu do przodu. Spotykaliśmy się na wyścigi, kolarze Lecha Poznań i Warty Poznań, przy Szkole Podstawowej na ulicy Rawickiej w Poznaniu. Do dziś widzę Mariana Kegela - opartego o rower na Rawickiej przed wspólnym wyjazdem na sportową rywalizację w stronę Komornik i Stęszewa.

– Trzy lata później, w roku 1968, miałem okazję ścigać się razem z nim. W końcu maju 1968, już po Wyścigu Pokoju, odbył się wyścig szosowy w Szamotułach. Do pokonania było około 80 kilometrów. Miałem 18 lat i uciekałem peletonowi razem z Kegelem. Trzymałem mu koło, zgubił mnie 5 kilometrów przed metą i wygrał łączony wyścig kilku kategorii wiekowych. Ja byłem drugi, zameldowałem się około 2 minut po nim na mecie. Ale za sobą zostawiłem wielu znanych poznańskich kolarzy.

– Jesienią 1968 na Łęgach Dębińskich podczas jednego z czwartków kolarskich znów uciekałem z Kegelem. Za nami byli Zenon Czechowski, Lech Kluj, Jerzy Szopny i inni poznańscy szosowcy. Kegel znów wygrał, ja byłem drugi. Dla mnie był to kolejny wielki dzień sportowej radości, dla Zenka Czechowskiego rodzaj zaskoczenia, że ja, 18-latek - młodszy kolega z Lecha Poznań, na zielonej Wildzie objechałem kilku reprezentantów Polski.

Zenon Czechowski: – Dwa razy jechałem z Marianem w Wyścigu Pokoju, w latach 1967-1968. Reprezentowałem razem z nim Polskę na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku w roku 1968. Byliśmy dobrymi kolegami, jeździliśmy razem w Lechu Poznań. Jako młodzi ludzie kochaliśmy sport, kolarstwo, rywalizację, żarty, by - na przykład - meksykańskich kolarzy nauczyć siarczyście kląć po polsku.


Marian Kegel (drugi z lewej) i koledzy z reprezentacji Polski podczas zgrupowania we Francji. Czwarty z prawej Jan Magiera - znakomity specjalista jazdy na czas.
Archiwum Mirosława Jakubowskiego

– Na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku zajęliśmy drużynowo szóste miejsce. Jechało nas wówczas czterech: Marian Kegel, Andrzej Bławdzin, Jan Magiera i ja. Marian w olimpijskim wyścigu ze startu wspólnego zajął dziesiąte miejsce. Był świetnym kolarzem, dobrym kolegą. Byliśmy w końcu lat sześćdziesiątych XX wieku najbardziej znanymi sportowcami w Poznaniu.

– Marian zmarł tragicznie we wrześniu 1972 roku. Ja w tym samym roku zakończyłem karierę szosowca, gdy dramatycznie upadłem podczas kryterium MON w Warszawie (tuż przed Wyścigiem Pokoju), i gdy nie zakwalifikowałem się do reprezentacji Polski na Igrzyska Olimpijskie w Monachium. Kiedy Marian rozstawał się ze światem miał raptem 27 lat, ja kończyłem przygodę z rowerem w wieku 26 lat (Zenon Czechowski - rocznik 1946).

                                                                       Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL