R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 19427346 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-08-23
Zostawił trwaly ślad na polskiej ziemi

 

W Mroczkowie Gościnnym
pożegnano Marka Galińskiego


Marek Galiński spoczął dziś na cmenatrzu w Mroczkowie Gościnnym.
Fot. Piotr Kurek

Prawie tysiąc osób uczestniczyło w czwartek w pogrzebie Marka Galińskiego. Były zawodnik i trener reprezentacji Polski w kolarstwie górskim zginął w wypadku samochodowym. Spoczął na cmentarzu w Mroczkowie Gościnnym koło Opoczna (Łódzkie).


Prawie tysiąc ludzi przyszło pożegnać znakomitego kolarza.

Fot. Piotr Kurek


Kościół w Mroczkowie Gościnnym nie był w stanie pomieścić wszystkich ludzi.
Fot. Piotr Kurek


Wojciech Walkiewicz przypomniał nad grobem zasługi Marka Galińskiego.
Fot. Piotr Kurek

Kościół parafialny w Mroczkowie Gościnnym okazał się zbyt mały, by pomieścić wszystkie osoby uczestniczące w uroczystościach żałobnych. Oprócz najbliższych - żony z córkami, rodziców, sióstr i brata z rodzinami oraz teściowej - Galińskiego żegnali m.in. przyjaciele, znajomi, sąsiedzi a także koledzy, trenerzy i działacze z drużyn, w których występował. Nad trumną z jego ciałem pochylił się sztandar Polskiego Związku Kolarskiego.

Podczas nabożeństwa żałobnego ks. Marian Kowalski podkreślił, że Marek Galiński żył m.in. dla tych osób, które w czwartek przyszły go pożegnać.

- Nie żył tylko dla siebie. Żył dla swojej rodziny, żył także dla Ojczyzny i dla swojej parafii. Bóg dał mu krótkie życie, ale w tym krótkim życiu tak wiele jest zapisane. Tyle pięknych kart, tyle pięknych chwil, które przeżywał on, a z nim i cała Polska. I ta mała Ojczyzna, ta nasza parafia. Cieszyliśmy się jego sukcesami i byliśmy z nim, kiedy czasami były trudności. On nie żył dla siebie - mówił duchowny.

Dodał, że Galiński był człowiekiem niezwykle skromnym i bardzo życzliwie nastawionym "na drugiego człowieka".

- Zawsze umiał czynić dobro i często czynił to dobro w sposób cichy. Bez rozgłosu, bez oglądania się na podziękowania, na jakieś zaszczyty - powiedział kapłan. I dodał: – Zostawił na zawsze trwały ślad na polskiej ziemi.

Po zakończeniu nabożeństwa kondukt żałobny przeszedł prawie kilometr na cmentarz, gdzie złożono trumnę z ciałem najbardziej utytułowanego polskiego kolarza górskiego.

W imieniu środowiska kolarskiego wybitnego sportowca i olimpijczyka pożegnał Wojciech Walkiewicz - były prezes PZKol. – Marek Galiński w wieku 22 lat reprezentował Polskę na Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie, gdy kolarstwo górskie debiutowało jako dyscyplina olimpijska. Wygrywał prawie seryjnie wyścigi MTB w naszym kraju i był najlepszą twarzą tego sportu, który dziś w Polsce angażuje w różny sposób tysiące, dziesiątki tysięcy ludzi.

– Marek jako profesjonalista ciągnął ten sport do przodu. Przez długie lata jako zawodnik, ostatnio jako trener. Miał szacunek u kolarzy za wyniki i dar przekazywania wiedzy o kolarstwie górskim. Czynił to nie z kredą przy tablicy, ale na rowerze. Pokazywał podopiecznym jak trenować, jak jeździć, jak się odżywiać. Był dobrym człowiekiem, znakomitym kolarzem, trenerem z wielką przyszłością - podkreślił Wojciech Walkiewicz.

I jeszcze jedno: Wojciech Walkiewicz reprezentował dziś nie tyle PZKol (jako były jego prezes) a bardziej Europejską Unię Kolarską (jest jej Prezydentem Honorowym a Marek był członkiem Komisji MTB) oraz Rosyjską Federację Kolarską (gdzie jako doradca Prezydenta Makarowa odpowiada za realizację przygotowań olimpijskich a Marek był trenerem kadry MTB Rosji). Od niedawna Marek był także trenerem nowo powstałej grupy MTB Rusvelo, której przedstawiciel Renat Khamidulin także towarzyszył dziś Markowi w jego ostatniej drodze.

Do Mroczkowa Gościnnnego przyjechało wielu znakomitych kolarzy. W komplecie zjawiły się koleżanki z reprezentacji Polski w kolarstwie górskim: Maja Włoszczowska, Anna Szafraniec, Aleksandra Dawidowicz i Magda Sadłecka. Świat MTB reprezentowali, między innymi, Marek Konwa, Andrzej Kaiser, Wojciech Halejak, Kornel Osicki i Piotr Brzózka. Nie zabrakło dawnych mistrzów szosy: Mariana Więckowskiego i Dariusza Baranowskiego (obaj trzykrotni triumfatorzy Tour de Pologne), Henryka Charuckiego - zwycięzcy TdP z 1979 roku, Jana Brzeźnego - wygrał TdP w 1981 roku, Józefa Kowalczyka.

Dziś w Mroczkowie Gościnnym, gdzie Marek Galiński żył z żoną i dwiema córkami, w ostatnią drogę wyprawialo go prawie tysiąc ludzi, kilka kolarskich peletonów - jak powiedział nad grobem Wojciech Walkiewicz. Przyjechali ludzi z całej Polski, ze wszystkich jej zakątków. Nie dostrzegłem w tym gronie prezesa Polskiego Związku Kolarskiego Waclawa Skarula.

– Czasem trzeba zrobić coś więcej niż tylko wystartować w maratonie MTB - powiedział Jacek Głowacki z Poznania, fan MTB, który przyjechał pokłonić się "Diabłowi" w jego ostatniej drodze. Wielkopolskę na uroczystościach pogrzebowych reprezentowali także: Anna Adamkiewicz (mama Patryka Adamkiewicza - dwukrotnego medalisty ubiegłorocznych Mistrzostw Polski MTB w Żerkowie), Aleksander Dorożała i autor Wielkopolskiego Rowerowania.

– Patryk, uczeń Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Żywcu, na wieść o śmierci Marka Galińskiego popłakał się - mówi Anna Adamkiewicz. Dwa lata temu opuścił dom, by trenować według rad Marka. Zrobił w tym czasie imponujące postępy. W Żerkowie przed rokiem zdobył srebrny medal w rywalizacji juniorów i złoto w sztafecie razem z kolegami z Sante BSA Tour. Patryk jest na zgrupowaniu w hiszpańskim Calpe, nie mógł być na pogrzebie i poprosił mnie, bym pojechała - mówi Anna Adamkiewcz.

– Dla syna rower jest wszystkim, dla młodych kolarzy MTB - Marek Galiński był wzorem. Skromności, profesjonalizmu, trenera - podkreśla mama maturzysty. – Spełniłam życzenie Patryka i pojechałam do Mroczkowa Gościnnego na pogrzeb człowieka, który dla mego syna był ikoną. Życia i sportu.

                                                                    Piotr Kurek 
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL