R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18567216 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-06-26
Stara gwardia nie rdziewieje

 

Ryszard Szurkowski, Czesław Lang, Henryk Charucki i inni trenują jak za dawnych lat


Czesław Lang, Krzysztof Kozanecki, Ryszard Szurkowski, Iwona Szurkowska. Majorka, kwiecień 2014.

Ryszard Szurkowski, Czesław Lang, Henryk Charucki - to wielkie nazwiska polskiego kolarstwa. Każdy z nich zapisał ładny rozdział w historii sportu naszego kraju, w dziejach rodzimego cyklizmu. Nadal nie rozstają się z rowerami, trenują jak za dawnych lat. I to jak? Intensywnie, razem, ale z dala od kraju - na słonecznej Majorce.

Ryszard Szurkowski, polski kolarz wszech czasów, w styczniu tego roku skończył 68 lat. Mistrz świata z Barcelony (rok 1973), czterokrotny triumfator Wyścigu Pokoju, zwycięzca wielu tourów i klasyków w swej sportowej karierze 700 razy stał na podium: 350 jako ten, który pierwszy był na mecie i 350 jako drugi lub trzeci zawodnik na podium. Mijają lata, dziesięciolecia a dawny Mistrz Ryszard cieszy się nadal dobrym zdrowiem, szacunkiem wśród kolegów z szosy i nie stroni od roweru.

Czesław Lang uprawiał przez długie łata kolarstwo - na torze i na szosie. W Moskwie w roku 1980 zdobył srebrny medal Igrzysk Olimpijsckich w Moskwie w wyścigu ze startu wspólnego, w tym samym roku wygrał Tour de Pologne. Był pierwszym kolarzem z naszej części świata (Europa Środkowa i Wschodnia), który pojawił się w zawodowym peletonie. Kiedy zawiesił rower na kołku, zabrał się za organizację wyścigów - Tour de Pologne, zawody XC i maratony MTB. Dziś trudno wyobrazić sobie rodzime kolarstwo bez jego udziału.


Wiosną Majorka przypomina kolarski ul.

Henryk Charucki ścigał się ponad dwadzieścia lat na szosie. Triumfował w 1979 roku w Tour de Pologne, wygrywał wyścigi na całym świecie (ponad 200), zdobył uznanie kolegów i kapitał, by stworzyć imperium rowerowe w Polsce. Dziś jest skutecznym człowiekiem biznesu, bez którego - podobnie jak bez Czesława Langa i Ryszarda Szurkowskiego - trudno sobie wyobrazić kolarstwo w naszym kraju.

Ta trójka dawnych mistrzów szosy spotkała się ostatnio z dala od kraju - na Majorce. Zabrali z sobą rowery, kolarskie stroje, buty i przez tydzień trenowali. Jak za dawnych lat.

– Mam szosowego Felta - mówi Henryk Charucki (rocznik 1955) - i z radością poleciałem na Majorkę. Wcześniej byłem zajęty sprawami biznesowymi, niezbyt dużo jeździłem w tym roku na rowerze, stąd na słonecznej wyspie starałem się wykorzystać każdy dzień. W sumie przejechałem przez tydzień około 800 kilometrów. Wychodziło dziennie od 100 do 140 kilometrów.


Dawni mistrzowie oraz inni fani rowerów z Polski na Majorce.

Ryszard Szurkowski, Czesław Lang i Henryk Charucki mieli obok siebie jeszcze dwadzieścia kilka innych osób. Można powiedzieć, że przez tydzień tworzyli - za własne pieniądze - silny polski team na hiszpańskiej ziemi. Iwona Szurkowska, Ireneusz Walczak, Clemens Ujejski , Leszek Kozioł, Katarzyna Kozioł, Tomasz Wołodźko, Paweł Ziemba, Krzysztof Golwiej, Marek Kowalski, Maciej Sołtysiak, Tomasz Derejski, Rafał Jurkowlaniec, Piotr Szulc, Alain Mompert, Krzysztof Kozanecki i inni próbowali być nie gorsi od trójki znakomitych przed laty kolarzy.

Majorka wiosną każdego roku przypomina kolarski ul. Zbierają się tutaj znakomici szosowcy i pasjonaci rowerów. Od stycznia do kwietnia jedni i drudzy szlifują swą formę, pozbywają się nadmiaru tłuszczu. Można tu spotkać tysiące ludzi, od zawodników grup World Tour po wszelakiego rodzaju hobbystów i amatorów, którzy pedałują, jeżdżą dla zdrowia, poprawiają swą kondycję przed kolejnym sezonem. Można tu także spotkać dawne sławy światowego peletonu, jak choćby Jana Ullricha czy też Erica Zabela.


Przepiękna serpentyna.

– Codziennie spędzaliśmy kilka godzin na rowerach, przejeżdżając od 100 do 140 km. Trenowaliśmy w terenie płaskim i górzystym. Ćwiczyliśmy jazdę w peletonie, różne układy zachowań na szosie, które niewątpliwie przydają się podczas zawodów, szczególnie przy mocno wiejącym wietrze czołowym. Jest takie powiedzenie kolarskie "na początku roku wróć do zasad". Po przerwie zimowej warto przypomnieć sobie pewne reguły, zasady treningu i taktyki, skorygować dietę, poprawić pozycję na rowerze, sprawdzić szosówkę. Kolarstwo to niebezpieczny sport i nie można popadać w rutynę, bo to najczęściej gubi kolarza. Długie i szybkie zjazdy, to nie lada sztuka i należy nauczyć się pokory. Bezmyślna jazda, mały błąd i może to się skończyć tragicznie. Rower to wymagający pojazd i błędów nie wybacza. Tylko prawidłowy, przemyślany trening czyni mistrza - mówi Ryszard Szurkowski.


Niemiły epizod na treningu.

– Niestety, nam też się przytrafil niemiły epizod podczas treningu - mówi Krzysztof Kozanecki z Poznania. – Jeden z kolarzy na zjeździe nie opanował roweru i przewrócił się. Wyglądało bardzo źle, ale na szczęście poza ogólnymi potłuczeniami nie odniósł on poważniejszej kontuzji. Taki incydent nie powinien mieć miejsca,ale zdarzyło się. Jazda w grupie wymaga szczególnej uwagi, opanowania i wytrenowania - szczególnie podczas zjazdów.

Jeździli na rowerach, niekiedy wyznaczali sobie metę na jakiejś górce lub szczycie. I się ścigali. – Wygrywała stara gwardia - mówi Henryk Charucki. Raz Rysiek, raz Czesiek, raz ja - podkreśla.

Byl też czas na zadumę i refleksję, gdy podjechali na rowerach do klasztoru San Salvadore - sanktuarium kolarzy w miejscowości Felanitx (542 metry nad poziomem morza). I czas na modlitwę do Madonny del Ghisallo - patronki wszystkich rowerzystów.


San Salvadore - sanktuarium kolarzy na Majorce.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że wiara w opatrzność Madonny z Ghisallo (północne Włochy) nad kolarzami i jej nadprzyrodzone siły spowodowały, że liczni kolarze wstawiali się u papieża Piusa XII o jej wyróżnienie. W światowym kolarstwie prym w tym czasie wiedli dwaj Włosi - Fausto Coppi, traktujący swój kolarski fach bardzo metodycznie i racjonalnie, oraz Gino Bartali, bardzo pobożny i cnotliwy, tłumaczący otwarcie i publicznie swe sukcesy jako łaskę od Boga. Dzięki temu drugiemu, który często odwiedzał Madonnę del Ghisallo, przyjaźnił się z tutejszym księdzem Vigano i miał wówczas ten zaszczyt gościć często na prywatnych audiencjach u papieża - przedsięwzięcie wyniesienia Madonny mogło dojść do skutku. Decydującym w tym względzie był list wysłany przez kolarzy startujących w 31. Giro d' Italia z etapowej miejscowości Bari dnia 24 maja 1948 roku do Ojca Świętego z prośbą, by Madonnę z Ghisallo obrać patronką kolarzy.

13 października 1948 roku papież Pius XII ogłosił Madonnę z Ghisallo patronką wszystkich rowerzystów.


Czesław Lang złapał "gumę". Pomaga Henryk Charucki.

W maleńkiej wiosce Ghisallo we Włoszech na wysokości 755 m n.p.m. znajduje się stolica duchowa światowego kolarstwa - kościółek-muzeum, z błogosławionym obrazem Matki Boskiej - Madonny del Ghisallo w centralnym miejscu ołtarza i świętym płomieniem kolarzy, który czerwonym światłem jaśnieje w środku pomieszczenia na rzeźbionym pucharze z brązu. W jego niewielkim wnętrzu znajduje się 11 rowerów takich sław kolarskiego peletonu, jak Fausto Coppi, Gino Bartali, Fiorenzo Magni, Gianni Motta, Felice Gimondi, Eddy Merckx, Francesco Moser (przyjaciel Czesława Langa), czy Fabio Casartelli (rower, na którym zginął on podczas Tour de France w 1995 roku). Na ścianach bocznych wisi wiele proporczyków klubowych i organizacyjnych, a przede wszystkim wiele oryginalnych koszulek kolarskich zdobytych na największych światowych imprezach kolarskich przez wymienionych już, oraz przez takich jeszcze mistrzów peletonu jak: Alfredo Binda, Michele Dancelli, Gian Luca Bartolami, Giuseppe Saronni, Claudio Ciapucci, Gianni Bugno, Steven Roux, Miquel Indurain, Fabiana Luperini, Alessandra Capelotto i wielu innych.

Sa Calobra - niewielka zatoczka leżąca w północno-zachodniej części Majorki. Dojazd nie jest taki prosty i trzeba pokonać kilkunastokilumetrową serpentynę Nudo de la Corbata (przypomina węzeł krawata), która wiedzie przez pasmo górskie o wysokości około 800 metrów nad poziomem morza. Widok przysparza wielu niesamowitych wrażeń i zapiera dech w piersiach. Pokonywanie takich wzniesień stanowi idealny trening dla kolarzy. Wysoką formę pokazał Czesław Lang (rocznik 1955), który z niesamowitą lekkością wspinał się na szczyt, z którego następnie trzeba było zjechać nad samo morze. Większość grupy trenującej na Majorce, to wieloletni uczestnicy Tour de Pologne Amatorów, gdzie też są ciągnące się długo podjazdy, jak chociażby ten z Poronina do miejscowości Ząb.


Chwila odpoczynku. Na pierwszym planie Ryszard Szurkowski.

Po tak wyczerpujących treningach na trudnych trasach musiał być czas na odpoczynek. Sok ze świeżych pomarańczy, coca cola i cafe con leche - to ulubione napoje kolarzy. Był też czas na dyskusje o kolarstwie i omawianie kolejnych treningów.

Część grupy, to kolarze, którzy na Majorkę przyjeżdżali już na początku lat 80., czyli 30 lat temu. Majorka nie ma dla nich tajemnic. Jeśli ktoś zaczyna treningi na wyspie, to niewątpliwie powinien przed przyjazdem zasięgnąć informacji u kolarza, który był we wszystkich miejscach i fachowo podpowie, jak zacząć jazdę na rowerze. Obciążenia treningowe należy sukcesywnie zwiększać i nie należy zaczynać od wspinaczki górskiej. Są miejsca, do których dojazd nie jest łatwy. Najpierw trzeba pokonać szczyt i następnie zjechać, ale z powrotem trzeba ponownie pokonać góry, a sił może zabraknąć. Tak jest, na przyklad, na Cap de Formentor lub Sa Calobra. Inne ciekawe miejsca - to miedzy innymi Port de Soller, Valldemossa, Cala Figuera, Porto Petro, Porto Colom, Porto Cristo, Cala Millor, Cala Ratjada, Betlem, Manacor, Sineu, Maria de la Salut, Muro, LLubi i wiele, wiele innych. Każde miejsce jest urokliwie i ma niepowtarzalną atmosferę .

Czesław Lang organizuje od 1993 roku Tour de Pologne i startuje w imprezie towarzyszącej - Tour de Pologne Amatorów. Przed rokiem jechał w Bukowinie Tatrzańskiej, trudno sobie wyobrazić, by nie było go w tym roku (8 sierpnia) na trasie spod znanych term przez Poronin, Ząb, Bustryk, Leszczyny, Biały Dunajec, Gliczarów Górny, Białkę Tatrzańską do Bukowiny Tatrzańskiej.

Przed rokiem ścigali się także na trasie TdP Amatorów i Ryszard Szurkowski, i Henryk Charucki, i Clemens Ujejski, i Krzysztof Kozanecki, by wymienić tylko kilka nazwisk spośród grona dwudziestu kilkorga osób, które na początku kwietnia pracowicie trenowały na Majorce.

Ci, którzy tam z Polski pojechali, w swej sportowej karierze często zadawali sobie pytanie, czy posiadanie całej wiedzy świata, najlepszych trenerów i sprzętu zapewni ci złoty medal? Odpowiedź brzmi - nie!, ale brak tych rzeczy może być powodem, dla którego złotego medalu nie zdobędziesz i nie podjedziesz 8 sierpnia 2014, podczas Tour de Pologne Amatorów, pod Gliczarów Górny.

                                                  Krzysztof Kozanecki
                                                  Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL