R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 17786662 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-04-28
Kazimierz Marchewka

 

Sześć dekad kolarstwa
Kazimierz Marchewka kończy 75 lat


Kazimierz Marchewka i jego podopieczni: Łukasz Bodnar - brązowy medalista i Peter Mazur - mistrz świata. Szosowe Mistrzostwa Świata w Plouay, rok 2000.
Fot. archiwum Kazimierza Marchewki

Za dwa dni kończy 75 lat. Kazmierz Marchewka z Poznania, bo o nim mowa, jest w dobrym zdrowiu. Ma wiele planów na przyszłość i prawie sześć dekad kolarstwa za sobą, jako zawodnik i jako trener. Wychował kilka pokoleń polskich szosowców, zjeździł z nimi cały świat. W roku swego jubileuszu 75-lecia ma jedno wielkie marzenie: by Michał Kwiatkowski powtórzył we wrześniu w amerykańskim Richmond sukces z hiszpańskiej Ponferrady - by ponownie został mistrzem świata.

Szamotuły i okolice. Urodził się zimą 1940 roku, 20 stycznia - w surowy czas II wojny światowej. Był najstarszym z pięciorga dzieci. Od najmłodszych lat pomagał rodzicom we wszystkim, dbał także o swych braci i siostrę. Czas po 1945 roku nie był łatwy, więc młody mieszkaniec Myszkowa pod Szamotułami uczył się bardzo szybko samodzielności i odpowiedzialności. Miał sześć lat gdy założył tornister na plecy i poszedł do szkoły podstawowej. Uczył się dobrze i pilnie. W wieku siedemnastu lat zdał maturę w Liceum Ogólnokształcącym w Szamotułach.

Rok wcześniej, w1956, gdy Stanisław Królak jako pierwszy Polak wygrywa Wyścig Pokoju i gdy kraj ogarnia polityczna odwilż, debiutuje w wyścigu kolarskim. Jest lato (sierpień) i na bieżni stadionu miejskiego w Szamotułach odbywa się wyścig australijski. 16-latek z Myszkowa bierze w nim udział i w ten sposób realizuje swoje sportowe marzenie. - Nie wiedziałem jak się ścigać, przewróciłem się, by ostatecznie zająć trzecie miejsce.


Kazmierz Marchewka był kolarzem do 1966 roku.
Fot. archiwum Kazimierza Marchewki

- Pierwszych kolarzy na żywo, w akcji, widziałem w roku 1953 - mówi Kazimierz Marchewka, który cyklizmowi poświęcił 59 lat swego pracowitego życia. - Siadłem na rower damski w Myszkowie, gdzie wówczas mieszkałem, i pojechałem kilkanaście kilometrów do Bytynia, by zobaczyć z bliska peleton startujący w Tour de Pologne. Szosowcy jechali wówczas ze Szczecina do Poznania i nie byli tak barwni jak współczesni - wspomina.

Jechali wówczas (19 września 1953) ze Szczecina dystans 201 kilometrów i po pięciu godzinach 39 minutach 15 sekundach w takiej oto kolejności meldowali się na linii mety w Poznaniu: 1. Henryk Hadasik, 2. Mieczysław Wilczewski, 3. Marian Więckowski, 4. Henryk Łasak, 5. Wacław Wójcik, 6. Tadeusz Waliszewski. Ówczesny Tour de Pologne, liczący 2311 kilometrów i rozpisany na trzynaście etapów z metą w Warszawie, wygrał Mieczysław Wilczewski.


Kolarze na bieżni Stadionu im. 22 Lipca w Poznaniu, na trybunach 60 tysięcy ludzi. Zakończenie etapu Wyścigu Pokoju.
Fot. archiwum Kazimierza Marchewki

W 1957 roku zdaje maturę i 2 sierpnia rozpoczyna pracę w Poznaniu, w Teletrze na ulicy Zachodniej. Za pierwszą wypłatę kupuje rower wyścigiowy marki Diamant. - Minęło tyle lat a ja dziś pamiętam, że kosztował 1900 złotych. Rok później jest członkiem sekcji kolarskiej LZS Szamotuły i w barwach Ludowych Zespołów Sportowych wygrywa sześć wyścigów: między innymi w Szamotułach, w Ostrorogu i w Wągrowcu. - Byłem wówczas w dobrej dyspozycji sportowej, gdyż od 1 marca 1958 do końca października 1960 codziennie dojeżdżałem rowerem do pracy na trasie Myszkowo koło Szamotuł do Poznania (40 kilometrów w jedną stronę) i z powrotem. I tak dzień po dniu. A w niedzielę z kolegami szukałem okazji do wyścigowej rywalizacji. W roku 1959 jest kolarzem z krwi i kości i wygrywa wiele wyścigów.

Jaguar od Gomułki. We wrześniu 1959 roku jedzie do Warszawy na wyścig towarzyszący centralnym dożynkom. Stadion X-lecia wypełniony prawie do ostatniego miejsca, blisko 100 tysięcy ludzi. Szosowcy spod znaku LZS ścigają się na całego, jest ich kilkudziesięciu, i 19-letni Kazimierz Marchewka wygrywa. Ludzie biją mu brawa, gratuluje mu Władysław Gomułka (ówczesny I sekreatrz KC PZPR - informacja dla młodego pokolenia) i wręcza główną nagrodę za zwycięstwo. To rower szosowy polskiej produkcji - Jaguar. - Kosztował wówczas 3200 złotych, przy średniej pensji wynoszącej około 2 tysiące złotych - przypomina.


Kazmierz Marchewka na prowadzeniu. Podbieg po schodach w okolicach Stadionu im. 22 Lipca na poznańskiej Wildzie. Lata sześćdziesiąte XX wieku.
Fot. archiwum Kazimierza Marchewki

Ma dwadzieścia lat, jest rok 1960, i Kazimierz Marchewka wiąże się z Wartą Poznań - klubem sportowym związanym wówczas z HCP, zakladami Hipolita Cegielskiego - jednym z polskich gigantów przemysłowych. Wiosną startuje w przełajowych Mistrzostwach Polski we Wrocławiu, start i meta na stadionie Pafawagu, gdzie w wyścigu zawodników z licencją II zdobywa tytuł wicemistrzowski. Jesienią zostaje powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Trafia do Choszczna - JW 3747.

Plac apelowy ma w obwodzie 800 metrów i żołnierz Kazimierz Marchewka potrafi go w czasie wolnym od zajęć obiec dużo razy. W ten sposób buduje swą tężyznę fizyczną i sprawność sportową, ale i zwraca uwagę przełożonych, którzy pozwalają, by szeregowiec posiadał rower w jednostce (taki przywilej kilka lat później spotka Ryszarda Szurkowskiego w Radomiu). Przywozi go z Poznania, trenuje na terenie jednostki sportowej i 1 maja 1962 wygrywa wyścig szosowy w Choszcznie. I wojskowi wyższego szczebla piszą rozkaz: żołnierz Kazmierz Marchewka zostaje przeniesiony do Poznania na Ławicę (ul. Lotnicza). Stąd do rodzinnego domu ma 35 kilometrów. I pokonuje je na rowerze.

Reprezentant Wielkopolski. Kolarstwo Poznania początku lat sześćdziesiątych to kilka klubów sportowych: Lech, Warta, Stomil. Każda sekcja miała wówczas kilkudziesięciu zawodników. Zawody regionalne gromadziły do stu kolarzy i były niesłychanie zacięte. Wygrać było trudno i zakwalifikować się do reprezentacji Wielkopolski było honorem i zaszczytem. W roku 1962 Kazmierz Marchewka nim zostaje i startuje w czteroetapowym wyścigu w NRD, gdzie idzie mu dobrze. Defekt roweru pozbawia go zwycięstwa w klasyfikcji generalnej.


Kazimierz Marchewka podczas wyścigu dookoła Łużyc. Rok 1962.
Fot. archiwum Kazimierza Marchewki

Trener, wychowawca młodzieży. Każdy kto w Polsce para się profesjonalnie kolarstwem, wie kim jest Kazimierz Marchewka. W wielu 19 lat zdobywa uprawnienia instruktora kolarstwa. W 1966 roku przestaje się ścigać i poświęca się wyłącznie szkoleniu młodzieży. W tym czasie w Warcie Poznań swe szosowe umiejętności ciągle podnoszą Lech Kluj, Jerzy Konopiński i Wiesław Kornecki i wielu, wielu innych adeptów tego pięknego i trudnego sportu. Przychodzi rok 1968 i sekcja kolarska Warty Poznań przestaje istnieć.

- Przeszedłem do Lecha, który w końcu lat sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych był kolarską potegą - przypomina tamte lata, gdy Marian Kegel startował jako pierwszy Wielkopolanin w Wyścigu Pokoju, gdy Kegel i Zenon Czechowski reprezentowali Polskę na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku (1968), i gdy nie tylko oni należeli do elity polskiej szosy. - W Lechu było około 50 kolarzy, byliśmy klubem kolejowym. Wsiadało do pociągu 10-12 zawodników, rowery bezpieczne jechały w wagonie bagażowym i tak przemieszczaliśmy się po Polsce. Nikt nie marudził, wszędzie dojechaliśmy na zawody i tak samo wracaliśmy do Poznania.


Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak ściska dłoń Kazimierzowi Marchewce. Noworoczne spotkanie rowerzystów w Poznaniu nad jeziorem Rusałka, 1 stycznia 2015.
Fot. Ryszard Głowacki

Pytany o największy talent tamtych lat, Kaziu Marchewka ma gotową odpowiedź: Marian Kegel. - Był wszechstronnym zawodnikiem. Potrafił finiszować, wcisnąć głowę między dwóch ciasno jadących zawodników i wygrać. Dobrze spisywał się w górach, lubił jazdę indywidualną na czas. Był materiałem na kompletnego kolarza. Gdyby jeszcze umiał pokierować swą karierą... Zmarł tragicznie we wrześniu 1972.


Niezapomniany klimat wyścigów kolarskich lat sześćdziesiątych.
Fot. archwium Kazimierza Marchewki

W Lechu przeżył najpiękniejsze chwile swego życia jako trener kolarstwa. Gdyby tak liczyć, rok po roku, wychodzi 27 lat - od 1969 roku do 1996 roku. W roku 1979 uzyskuje tytuł trenera na wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego, której absolwentami są także polski kolarz wszech czasów Ryszard Szurkowski, prezes PZKol. Wacław Skarul i dyrektor sportowy PZKol. Andrzej Piątek.

– Kolarskie barwy Lecha reprezentowali, między innymi, Lech Luj - uczestnik Wyścigu Pokoju, jego syn Robert - uczestnik MŚ w Perth w kategorii juniorów (1994), Marek Kluj, Wiesław Kornacki, Jerzy Konopiński, Marian Stachowiak, Marcin Kosicki, Robert Kruczkowski, Bernard Bocian (medalista MŚ w wyścigu drużynowym, wielokrotny mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas), Dariusz Nispoń, Paweł Ergang, Kazimierz Szymanowski i Piotr Adamski.

- Był rok 1995, moi kolarze startowali w Wyścigu Dookoła Ziemi Gorzowskiej. Wróciliśmy do Poznania i spadła na nas piorunująca wiadomość: sekcja kolarska KKS Lech Poznań przestaje istnieć. Podobnie stało się z sekcjami hokeja na trawie, koszykówki i pływania. Lech Poznań odtąd stał się klubem jednosekcyjnym: tylko piłkarskim.

Najskrytsze marzenia. Prawie sześć dekad z kolarzami, jako zawodnik i jako trener. Były lepsze i chudsze lata naszego cyklizmu. Na dźwięk nazwiska Michał Kwiatkowski Kazimierz Marchewka bardzo się ożywia i mówi wprost: - Niech podąża drogą, którą wyznaczył Hiszpan Oscar Freire. Zdobył on trzy razy tytuł szosowego mistrza świata. Chciałbym, by Michał w tym roku w amerykańskim Richmond powtórzył swój sukces z hiszpańskiej Ponferrady, gdzie w imponujący sposób zdobył tytuł szosowego mistrza świata. Obserwowałem dokładnie jego karierę od juniora i wiem, że będzie wielkim kolarzem. Życzę mu tego, niech jego sukcesy radują serca polskich fanów kolarstwa, także moje.


Kazimierz Marchewka (z lewej) i jego podopieczni.
Fot. archiwum Kazimierza Marchewki

Michał Kwiatkowski 2 czerwca tego roku ukończy 25 lat. Wnuk Kazia Marchewki, Bartosz Mikołajczak, jest o rok młodszy od aktualnego mistrza świata. Wnuk pięć lat trenował kolarstwo i teraz z dziadkiem kibicują mistrzowi z Torunia. Kibicują całym sercem.

Trener juniorów. Kazimierz Marchewka jako 13-letni chłopak z Myszkowa koło Szamotuł pojechał do Bytynia, by po raz pierwszy zobaczyć z bliska kolarzy jadących w Tour de Pologne ze Szczecina do Poznania. W tym peletonie jechał wówczas Marian Więckowski, trzykrotny triumfator naszego narodowego wyścigu, z którym w latach osiemdziesiątych prowadzili kadrę polskich juniorów. - Także Edward Olejniczak, Andrzej Skorzkiewicz i Wincenty Majka - w piątką szukaliśmy utalentowanych kolarzy, który reprezentowali nasz kraj na Mistrzostwach Świata - przypomina czas sprzed lat.

Z kolarzami zjeździł prawie cały świat. Europę i jej drogi zna na pamięć. W roku 1981 przez trzy miesiące dobrze poznał Amerykę Południową (Wenezuela, Kolumbia, Kuba, także Meksyk). Był z kolarzami w Stanach Zjednoczonych. W Australii w 1994 roku jego podopieczni (Robert Kluj, Marcin Kosciki, Robert Radosz i Bartłomiej Ksobiak - reprezentacja Polski juniorów) dobrze pojechali na czas, zajęli szóste miejsce po defekcie. Doskonale pojechali na czas w roku 2000 we francuskiej miesjcowości Plouay: Peter Mazur został mistrzem świata, a Łukasz Bodnar został wywalczyl brązowy medal (obaj w kategorii juniorów). Robert Radosz przez trzy lata (1992-1994) jeździł w barwach Lecha Poznań i czas ten uważa za niezwykle pożyteczny z punktu rozwoju jego kariery.


Trener Kazimierz Marchewka i mistrzowie Polski w wyścigu drużynowym.

Fot. archiwum Kazimierza Marchewki

Od 1995 roku Kazimierz Marchewka był trenerem koordynatorem w Wielkopolsce grup młodzieżowych: pod jego skrzydłami kolarskie szlify i umiejętności nabywały Aleksandra Dawidowicz i Katarzyna Pawłowska - olimpijki i późniejsze mistrzynie świata MTB i na torze.

Owocne 75 lat. Kazmierz Marchewka jest z kolarzami od 59 lat. Za dwa dni, 20 stycznia 2015, obchodzi swe 75. urodziny. Pan Kaziu, druh Kaziu, jakkolwiek można się doń zwracać, zachował młodzieńczą energię. I niesamowitą wiedzę o sporcie, który wypełnił mu życie. Zdjęcia, wycinki prasowe, komunikaty sędziowskie, pamiątki z imprez najwyższej rangi (MIstrzostwa Świata), w których brał udział, otóż to wszystko starannie przechowuje. W nadziei, że te świadectwa kolarskiej aktywności Polaków zostaną zachowane na zawsze.

W roku 2000, na 80-lecie Polskiego Związku Kolarskiego, otrzymał z rąk prezydenta RP Aleksandra Kwasniewskiego Złoty Krzyż Zasługi. Ma także inne odznaczenia i wyróżnienia. W 75 rocznicę urodzin Kazimierzowi Marchewce wypada życzyć zdrowia i spełnienia marzeń, by 27 września 2015 w amerykańskim Richmond Michał Kwiatkowski znów całował koszulkę, ocierał łzy i słuchał Mazurka Dąbrowskiego ze złotym medalem na szyi. Rok po roku.

                                                          Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL