R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 17786660 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-04-28
Czesław Lang

 

Ciągle przyczynia chwały sobie i Polsce

- Kupiłem stary dom w Barnowie i remontowałem go powoli. Przez dziesięć lat. Niedaleko stąd, raptem dwa kilometry, w Kołczygłowach się urodziłem. Jako dziecko mieszkałem w Barnowie, później przeprowadziłem się do Gostkowa. Zawsze wracam w te okolice z wielką radością i sentymentem, ponieważ kocham przyrodę: lasy i jeziora - a tu jest naprawdę pięknie, czysto i cicho.

 
To słowa Czesława Langa, wicemistrza olimpijskiego z Moskwy, przez dziewięć lat kolarza zawodowego, obecnie organizatora Tour de Pologne i zawodów MTB. Sportowca, który na rowerze przez dwadzieścia lat przejechał ponad pół miliona kilometrów, wygrał wiele wyścigów, przyczynił chwały sobie i Rzeczypospolitej, i który stał się jednym z najbardziej znanych Polaków we Włoszech.


Ten wielki dom w Barnowie jest własnością Czesława Langa.

Czesław Lang urodził się 17 maja 1955 roku na pięknej Ziemi Bytowskiej i na nią wraca. Prywatnie do Barnowa, bądź też organizując wyścigi - na szosie (Pomorski Klasyk), jak również na rowerach górskich. Byłem kilka razy w Bytowie na zawodach Grand Prix MTB, byłem tam, gdzie przed laty Czesław Lang rozpoczynał swą wielką karierę kolarską. I gdzie zaprasza ludzi związanych od lat z kolarstwem, jak choćby Bogdana Tuszyńskiego, kiedyś sprawozdawcę radiowego - teraz autora książek o cykliźmie.

W lutym 2008 roku odwiedziłem człowieka sportu i biznesu oraz rolnika w miejscu, gdzie czuje się najlepiej i gdzie z ochotą odpoczywa. Odwiedziłem go w Barnowie, w jego wielkim domu (pałacu). Pięknym, kolorowym, z przeszłością.


W 1983 roku Czesław Lang wygrał prolog wyścigu Tirreno-Adriatico, jadąc dystans 10 kilometrów ze średnią prędkością ponad 56 km/h. Za nim przyjechało dziewięciu mistrzów świata.
Fot. archiwum Czesława Langa

Jego budowę rozpoczęto w 1786 roku. Ostatnimi jego właścicielami byli Puttkamerowie, rodzina bardzo wpływowa i znana na Pomorzu. Wszystkie dwory i dworki (Barnowo, Barnowiec, Wierszyno, Kołczygłówki) w okolicy, w promieniu do dziesięciu kilometrów, do nich należały. Po wojnie była tu siedziba Państwowych Gospodarstw Rolnych. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku piękny kiedyś obiekt zamienił się w całkowitą ruinę.


Taką ruinę kupił Czesław Lang.
Fot. archiwum Czesława Langa

- Kupiłem te resztki pałacu przez przypadek, w przetargu. Specjalnie tego nie planowałem. Zachowałem na pamiątkę zdjęcia. Znajomi pukali się w czoło, kiedy mówiłem im, że kupuję posiadłość, a raczej to, co po niej pozostało. Dla mnie jednak miała i ma ona wartość sentymentalną. To w końcu tutaj się wychowałem - opowiada Lang.

I dodaje: - Całe dzieciństwo spędziłem w tych lasach. Bawiliśmy się w podchody, w Indian, w amerykańskich kowbojów, w hrabiego Monte Christo, Robin Hooda. Później, jak zacząłem uprawiać kolarstwo, cały mój trening odbywał się w lesie. Miałem w nim swoje trasy i rundy, odcinki interwałowe. Dużo też w tych lasach biegałem - do trzydziestu kilometrów dziennie, co bardzo poprawiało wydolność organizmu.


Czesław Lang w terenowym samochodzie nad Słupią.

Kołczygłowy, Barnowo, Gostkowo. - Tu się urodziłem, tu dorastałem, stąd na rowerze wyruszyłem w świat. Na rozmaitych bicyklach ścigałem się przez dwadzieścia lat. W różnych miejscach globu. Przejechałem łącznie ponad 540 tysięcy kilometrów. Jakby nie liczyć, trzynaście razy objechałem kulę ziemską po równiku. I wróciłem w to miejsce, gdzie uczyłem się chodzić, poznawać przyrodę, gdzie nauczyłem się pedałować w wieku pięciu lat.

To słowa 52-letniego mężczyny, dziś jednego z największych organizatorów imprez kolarskich świata, biznesmena i rolnika zarazem.


Grudzień 2007 - Czesław Lang w Kopalni Soli w Wieliczce prezentuje trasę 65. Tour de Pologne.

Czesław Lang wraca nad Słupię z przyjemnością, w miejsca dla niego magiczne i zarazem piękne, nieskażone niczym. Gdzie rosną majestatyczne drzewa, gdzie jeziora i rzeki są czyste. Gdzie zwierzęta setkami i dziesiątkami maszerują po polach i lasach.

Jego rodzice Maria i Józef Langowie trafili tutaj po zawierusze II wojny światowej. Wcześniej mieszkali w Uchrynowie, gdzie ojciec przyszłego mistrza kolarstwa był zarządcą majątku ziemskiego i gdzie w pobliskiej stadninie sposobił konie na potrzeby polskiej armii. Znał się bardzo dobrze na koniach, na rolnictwie, na ogrodnictwie.


Czesław Lang, jak jego ojciec, zna się na koniach i lubi nań jeździć.

Jest niesamowitym paradoksem historii, że Uchrynów jest blisko granicy polsko-ukraińskiej. Z tej ukraińskiej miejscowości widać Polskę, która dla rodziny Langów od dziesięcioleci jest tu na Pomorzu - nad Słupią. Czesław Lang nie ukrywa, że jest już najwyższa pora, by zabrać siostrę oraz brata i odwiedzić to miejsce znane mu tylko z rodzinnych przekazów.

- Ojciec już nie żyje, ale od niego nauczyłem się miłości do zwierząt. Całe życie pracował w rolnictwie. Był dyrektorem Państwowych Gospodarstw Rolnych, najpierw w Suchorzy, później w Barnowcu, Gostkowie, Poborowie. Jeździł konno bryczką, ja zaś z nim.


Pies Boni jest niezawodnym towarzyszem Czesława Langa.

Po wielu latach pracy i starań wielki dom (pałac) w Barnowie odzyskał dawną świetność. Wszystkie prace wykonywano pod nadzorem konserwatora zabytków. Posiadłość wraz z przyległym parkiem jest duża. W tym naprawdę pięknym obiekcie jest wiele pokoi. W jednym z nich, oznaczonym numerem dziewięć, miałem okazję spędzić jedną noc. W tym samym, w którym z przyjemnością odpoczywa zawsze Lech Piasecki, wielki przyjaciel Czesława Langa - o czym poinformowała mnie Adela Dawidowicz, dobry duch od siedmiu lat tego niezwykłego miejsca na Pomorzu. Mająca dzielne wsparcie w Ewie Pindor i mężu Leszku.


Adela Dawidowicz i główny organizator imprez kolarskich w Polsce.

Piękne pokoje, duże salony, łazienki, kuchnie, jadalnie, garaże, budynki gospodarcze. Gołym okiem widać, że w ten naprawdę WIELKI DOM włożone zostało serce i dużo pieniędzy.

Przy stajni, czternaście koni, jest miejsce, gdzie przy kominku (niepowtarzalny trzask płonących szczap) Czesław Lang dzielił się ze mną wspomnieniami i planami na przyszłość.

Minęły lata, a wicemistrz olimpijski z Moskwy (jazda ze startu wspólnego na dystansie 189 kilometrów) doskonale pamięta, jak jako młody chłopak z wypiekami na twarzy słuchał radiowych transmisji i oglądał telewizyjne relacje z Wyścigu Pokoju.

Swą przygodę z kolarstwem rozpoczął na rowerze marki Ukraina. Szybko jednak okazało się, że ma wielki talent, że w wieku czternastu lat wygrywa z seniorami. Nie bez znaczenia był fakt, że trafił na dobrego trenera - Euzebiusza Marciniaka z Baszty Bytów.


Czesław Lang podczas dwudziestu lat sportowej kariery przejechał ponad 500 tysięcy kilometrów.
Fot. archiwum Czesława Langa

- Już trenowałem, odnosiłem sukcesy, gdy do mojego trenera Euzebiusza Marciniaka przyszło z Polskiego Związku Kolarskiego zaproszenie dla mnie, bym przyjechał do Warszawy, na tor kolarski Orła. Wówczas nie wiedziałem, jak wygląda tor kolarski. Pamiętam jak wsiadłem do pociągu, jak dwanaście godzin jechałem do stolicy. Zjawiłem się przy Hali Mirowskiej, przyjechali Wojciech Walkiewicz i Jan Magiera. Ten ostatni kończył karierę kolarza i zaczął zajmować się juniorami.

Młody Czesław Lang zszedł do magazynu Polskiego Związku Kolarskiego, jak do prawdziwego skarbca. W jednym miejscu wisiały koła, w innym ramy, w jeszcze w innym opony. Od początku kariery marzył o tym, by mieć opony. Całe, nie łatane.

- W pierwszym starcie na torze pobiłem rekord Polski juniorów na 3 kilometry. Tak trafiłem do kadry narodowej torowców, trenerem której był Stefan Borucz - wspomina przy kominku były mistrz szosy, obecnie najważniejszy organizator imprez kolarskich w Polsce.


Czesław Lang, Siergiej Suchoruczenkow i Jurij Barinow - medaliści Igrzysk Olimpijskich w Moskwie.
Fot. archiwum Czesława Langa

Jedenaście lat ścigał się jako amator, dziewięć jako zawodowiec. W Barnowie, w jednym z salonów, w widocznym miejscu wisi dyplom za zajęcie drugiego miejsca w wyścigu szosowym ze startu wspólnego na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie w roku 1980. Przegrał wówczas na dystansie 189 kilometrów z Rosjaninem Siergiejem Suchoruczenkowem, ale ten sukces otworzył mu drogę do kolarstwa zawodowego. Jak i wspaniały rok 1980, najlepszy w karierze, gdy odniósł około 40 zwycięstw. W tym także w Wyścigu Dookoła Polski (poprzedniku Tour de Pologne).

Dwa razy reprezentował Polskę na olimpiadach - w Montrealu i w Moskwie. Zdobył z kolegami tytuły wicemistrza świata w jeździe drużynowej na czas, jak i brązowy medal na tymże 100-kilometrowym dystansie. Startował w Wyścigu Pokoju i roztrzaskał sobie w 1978 roku potwornie bark.


Grudzień 2007 - Stanisław Szozda i Czesław Lang, dwaj wielcy kolarze podczas prezentacji 65. Tour de Pologne w Kopalni Soli w Wieliczce.

Z zawodowcami jeździł dziewięć lat. To było pięć różnych teamów, wygrał w zawodowym peletonie 35 wyścigów. Poznał reguły rządzące kolarstwem na najwyższym poziomie. Ciągle się uczył i podpatrywał innych. Dziewięć razy startował w Giro d'Italia i go ukończył, trzy razy w największym wyścigu świata - Tour de France i też dojechał do mety.

 
Podczas tego spotkania Czesław Lang i Lech Piasecki podarowali Janowi Pawłowi II rower.
Fot. archiwum Czesława Langa

W tamtych latach spędzonych we Włoszech i zawodowym peletonie zrodziło się wiele przyjaźni, ślady których widać w Barnowie. To dwa piękne siodła od Włocha Moreno Argentina, podarowane Langowi przez kolarskiego mistrza świata z 1986 roku. Takich pamiątek w WIELKIM DOMU jest więcej.

Gdy skończył karierę kolarza w 1991 roku, zabrał się za różne interesy, ale ostatecznie postanowił, że skoncentruje się na organizacji imprez kolarskich. W tym roku we wrześniu minie już piętnaście lat udanej przygody z Tour de Pologne pod sztandarem firmy Lang Team. Firmy niewielkiej, prawie rodzinnej, gdzie ludziom nie trzeba tłumaczyć, co mają i jak robić. I w której pracuje Lech Piasecki, i rodzina Silutów, i Anna Winogrońska.

– Córka Agata urodziła się w 1980 roku w Warszawie. W tym roku wychodzi za mąż. Miała półtora roku, gdy wyjechała do Włoch. Tam skończyła wszystkie szkoły, studia wyższe. Jest z wykształcenia architektem. Niebawem wróci do Polski i chciałbym, by w firmie Lang Team zajmowała się obsługą Tour de Pologne.


Od kwietnia 2007 roku Czesław Lang organizuje maratony MTB. W tym roku odbędzie się ich sześć.

Lang Team od kilkunastu lat urządza także największy sportowy teatr w Polsce dla miłośników rowerów górskich. W tych imprezach ujawniły się talenty Mai Włoszczowskiej, Anny Szafraniec i Marka Galińskiego. Rok temu, dokładnie 29 kwietnia 2007 w Chodzieży, wicemistrz olimpijski z Moskwy zabrał się za organizowanie maratonów MTB. Patronuje im towarzystwo ubezpieczeniowe Skandia i w tym roku będzie ich aż sześć.


W latach 2006 (na zdjęciu) i 2007 Tour de Pologne jechał przez Wągrowiec.

Spełniony kolarz i sportowiec. Doceniony organizator imprez kolarskich. Człowiek biznesu, który wielkiemu domowi w Barnowie nadał polskie piętno. I dokąd przyjeżdżają przyjaciele z szos całego świata, ludzie biznesu i dziennikarze. Dla nich wszystkich Czesław Lang ma czas, zrozumienie, cierpliwość.

Jest lubiany przez dziennikarzy, szanowany przez organizatorów wielkich tourów i szefów UCI. Przez dziesięć miesięcy pracuje w Warszawie, dwa miesiące to czas na Barnowo. Na spacery po lesie, na polowania, na jazdę konną, na odwiedziny cmentarza w Kołczygłowach, gdzie pochowane są jego babcie.

Barnowo to azyl Czesława Langa, to miejsce gdzie wraca myślami do lat dzieciństwa i młodości. Ale w wieku 52 lat na ciągle nowe pomysły na życie.


Czesław Lang nad Słupią.

Byłem przez dwa dni w Barnowie. Rozmawialiśmy przy przystajennym kominku, także w kuchni WIELKIEGO DOMU, jak również podczas jazdy Land Roverem po pięknych okolicach doliny Słupi.

Barnowo Langa to także 400 hektarów ziemi, to kilkadziesiąt hektarów łąk. I choć dziki czynią szkody i ryją potwornie łąki, to jednak przyszłość widzi on w rolnictwie. Budynek dla kilkudziesięciu owiec jest już gotowy, krowy zjawią się po nich.

W piątek 22 lutego miałem niepowtarzalną okazję słuchać Czesława Langa, któremu się marzy, by za rok w jego okolicy, którą zna lepiej niż ktokolwiek, zorganizować wieloetapowy wyścig na rowerach górskich. Pięć dni jazdy, pięć etapów - od 50 do 90 kilometrów dziennie. Start i meta w którymś z większych miast, jazda po lasach i zakolach Słupi i innych rzek. Piękny pomysł.

Znam Czesława Langa od lat. Uczestniczę w jego imprezach jako zawodnik i jako dziennikarz. Podziwiam go za skuteczne łączenie pasji sportowca z biznesem, za udane od lat promowanie Polski.


W Tour de Pologne uczestniczą od lat najlepsi kolarze świata. Daniele Bennati (Lampre) wygrał etap w Poznaniu w 2006 roku.
Fot. Janusz Romaniszyn

Teraz, jak mi się zdaje, nadszedł czas na promowanie Barnowa, doliny Słupi, Pomorza. Wieloetapowy wyścig MTB, chleb orkiszowy, turystyka i rolnictwo - to nowe pola działalności człowieka, którego sport wiele nauczył. I dzięki któremu nagłośnił swe nazwisko i swój talent. Kiedyś kolarza, teraz biznesmena.

Czesław Lang podkreśla, że praca jest jego głównym hobby. Bardzo lubi jeździć samochodem (ma kilka aut do dyspozycji). Przygotowanie co roku Tour de Pologne, czy cyklu imprez MTB (cross country i maratony), to spotkania i rozmowy z władzami wielu miast, ze sponsorami - to wszystko wymaga ruchu, aktywności, przemierzania długich tras. Nie dziwi zatem, że miesięcznie przejeżdża około 10 tysięcy kilometrów. Uważa się za dobrego kierowcę i twierdzi, że większość kolarzy wynosi z tego sportu umiejętność szybkiej i bezpiecznej jazdy.

Kocha muzykę, lubi śpiewać przeboje z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Ulubiona melodia to "Hej sokoły". Uwielbia morze i góry. Do Bałtyku, w linii prostej, od jego domu w Barnowie jest około 50 kilometrów. Zna swe lasy, ciągle poznaje tajniki przyrody. Jest myśliwym, którego sukcesy widoczne są w kilku miejscach pomorskiej posiadłości.

Jest osobą niesłychanie medialną, zawsze uśmiechniętą, lubianą. Ma dużo pozytywnej energii, która jest niezbędna w kolarstwie. Jest urokliwym mężczyzną, co podkreślają panie. Od trzech lat jego serce bije dla pani Elżbiety. Lubi dziennikarzy, oni go lubią i szanują.

Ci, którzy mieli okazje bliżej poznać Czesława Langa, wiedzą dobrze, że swego rodzaju misją i posłannictwem jest pozostawienie po sobie czegoś trwałego, materialnego. To nie tylko WIELKI DOM w Barnowie, to także troska o to, by XVI-wieczny kościół w Kołczygłowach, kierowany przez młodego proboszcza Jana Flaczyńskiego, nabrał blasku po pożarze.


Kościół w Kołczygłowach jest miejscem szczególnym dla Czesława Langa.

- Tu w Kołczygłowach zostałem ochrzczony i teraz oddaję temu miejscu swego rodzaju dług wdzięczności. Sprowadziłem tutaj swego przyjaciela, Włocha Pascuale Galbuserę, wybitnego rzeźbiarza, który XVI-wiecznemu kościołowi nadał nowe piękno. Został w nim zachowany klimat przeszłości, ale są także elementy sztuki współczesnej. Ten piękny obiekt sakralny, w dużym stopniu dzięki mnie odnowiony, jest moim darem dla tego miejsca, z którego jako młody człowiek ruszył w świat.

Ten kościół ma swą historię, podkreśla Lang, gdyż brał w nim ślub nie kto inny, jak późniejszy kanclerz Niemiec Klaus von Bismarck.

Odbyłem wiele rozmów z Langiem: a to w Polanicy Zdroju, a to w Bytowie, w Poznaniu, w Warszawie, we Wronkach, w Czarnkowie, Chodzieży, w Wągrowcu, we Wrześni, ostatnio w Barnowie i w Kaliszu. Mówiliśmy o wyścigach, o kolarzach. Prawie zawsze pojawiał się silnie motyw dzieciństwa, szansy wykorzystanej przez los, swego rodzaju przeznaczenia.


Czesław Lang i autor słów o wicemistrzu olimpijskim z Moskwy, głównym organizatorze imprez kolarskich w Polsce.
Fot. Adela Dawidowicz

Lang, wielka figura kolarstwa, nie kryje, że interesy robi w Warszawie, że w stolicy ma swe biuro, że stąd zaprasza największych mistrzów szosy do kolejnych edycji Tour de Pologne. Ale serce zostało na zawsze na Ziemi Bytowskiej i tej ziemi ten wybitny syn oddaje wiele. Czas, pieniądze, dbałość o pamięć.

Ci, którzy z nim chodzili do szkół, zaczynali przygodę z rowerem, a którzy tu mieszkają, 13 lipca 2008 odznaczą i wyróżnią go w Bytowie specjalną statuetką. Będzie to w niedzielę, w dniu, w którym odbędzie się kolejna edycja Pomorskiego Klasyka, wyścigu szosowego. A on już na zawsze, razem ze swym trenerem Euzebiuszem Marciniakiem, będzie na liście wybitnych obywateli Bytowa.

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL