R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18567121 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-06-26
Dariusz Miłek

 

Miliarder o duszy kolarza

Jeden z najbogatszych ludzi w Polsce. Jego firma NG2 (wcześniej CCC) to prawdziwe imperium obuwnicze. Dariusz Miłek ma 40 lat, wiele prestiżowych nagród za swą działalność gospodarczą. W tym roku, na przełomie maja i czerwca, w Monte Carlo reprezentował nasz kraj w konkursie "World Entrepreneur of the Year" ("Światowy przedsiębiorca roku"), gdzie otrzymał wyróżnienie. Energiczny biznesmen ma wielki talent do interesów, sportową przeszłość kolarza i śmiałe plany na przyszłość.


Urodził się w Szczecinie 1 lutego 1968 roku. Swą edukację rozpoczynał w tym właśnie mieście, mieszkając w Kołbaskowie - blisko granicy polsko-niemieckiej. W 1976 roku jego ojciec w poszukiwaniu lepszej pracy i mieszkania przeniósł się do Zagłębia Miedziowego. Konkretnie do Lubina.


Dariusz Miłek w Monte Carlo, gdzie w tym roku, na przełomie maja i czerwca, otrzymał wyróżnienie podczas spotkania największych biznesmenów świata.

Jak każdy młody chłopak, Dariusz Miłek nie stronił od sportu. Najpierw była piłka ręczna (SKS) i pewne miejsce na bramce w szkolnej drużynie. Był młodzikiem. Później przyszedł czas na piłkę nożną w Zagłębiu Lubin. Ta zabawa w futbol trwała około półtora roku (1980/81). Jego kolegą na boisku był Wiesław Makuchowski, który namówił go do kopania piłki.

W maju 1981 roku, a więc jako trzynastolatek, zapisał się do sekcji kolarskiej Górnika Polkowice. Wcześniej ze swym składakiem o nazwie "Jubilat" przyglądał się zbiórce kolarzy, którzy zbierali się prawie codziennie na ulicy Sowiej w Lubinie. Tam właśnie mieszkał Henryk Woźniak, trener kolarzy. I któregoś dnia 13-letniemu Darkowi zadał pytanie: - A ty co młody? I sam na nie odpowiedział: - Dawaj za nami!

Trzynastolatek ruszył za kolarzami na swym "Jubilacie" i dał radę przejechać kilka kilometrów. - Tyle ile mogłem, jechałem z nimi. Aż upadłem, gdyż dotknąłem koła zawodnika jadącego przede mną. Wywróciłem się, oni zatrzymali się i powiedzieli bym następnego dnia też przyjechał.

Takich jazd na "Jubilacie" z szosowcami było kilka, chyba pięć. Po jednej z nich Henryk Woźniak powiedział: - Przyjdź do klubu, dostaniesz rower.


Dariusz Miłek jako kolarz wygrał około stu wyścigów na szosie. W 1992 roku w Kutnie został wicemistrzem Polski (z lewej) w kategorii elita w wyścigu ze startu wspólnego.

To był "Jaguar". Od razu wypolerował wszystkie części, rama została pomalowana na biało i szosowy rower, na takich reprezentanci Polski startowali wcześniej w Wyścigach Pokoju, wyglądał jak nowy. - To był rower - marzenie - przyznaje dziś Dariusz Miłek.

Taki był początek wyczynowej przygody z rowerem. Pierwszy wyścig, w którym wystartował Dariusz Miłek (kategoria - żak), odbywał się w Polkowicach, we wrześniu 1981 roku. - Podczas kryterium kolarskiego zająłem czwarte lub piąte miejsce w swej kategorii - wspomina były kolarz. Startowało wówczas sześćdziesięciu jego konkurentów.

W tymże 1981 roku, jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego, 13-latek z polkowickiego klubu uczestniczył w kilku wyścigach. Ta przygoda z rowerem trwała do 1992 roku. Całych jedenaście lat. Był kolarskim żakiem, dwa lata młodzikiem, później juniorem młodszym (1984-1985), juniorem (1986-88) i trzy lata seniorem.


Dariusz Miłek z żoną Renatą. Monte Carlo 2008 - spotkanie największych ludzi światowego biznesu.

Sukcesy były jego udziałem, szczególnie w kategoriach młodzieżowych. Jako junior młodszy był jednym z najlepszych zawodników w Polsce, najlepiej się zapowiadających. Zawodnikami z jego rocznika (1968) byli: Joachim Halupczok, Cezary Zamana, Paweł Czopek, Andrzej Maćkowski, Wiesław Makuchowski, Robert Krzyżostaniak i Piotr Kosmala - To byli kolarze, z którymi rywalizowałem na codzień. I dodaje: - To był jeden z lepszych roczników w polskim kolarstwie. Halupczok został w 1989 roku kolarskim mistrzem świata amatorów.

- Do kolarstwa trzeba mieć talent, siłę, wydolność, charakter a także trochę szczęścia. Należy być pracowitym i konsekwentnym.

W roku 1985, jako junior młodszy, Dariusz Miłek wygrał dwadzieścia siedem wyścigów ogólnopolskich. Był bardzo szybki na finiszu, na końcowych metrach. Gorzej wiodło mu się w jeździe po górach i w indywidualnych próbach na czas.


Kolarze grupy CCC Polsat Polkowice na czele kolarskiego peletonu. Czerwiec 2008 - szosowe mistrzostwa Polski w Złotoryi.

- Byłem nadzieją kolarstwa. Ale niespełnioną. Byłem ambitny do granic, ale trapiły mnie kontuzje. Dwa razy miałem złamaną podstawę czaszki, cztery razy złamany obojczyk. Kiedy tylko Dariusz Miłek zbliżał się do szczytu kolarskiej formy - przydarzał się pech, nieszczęście.

W całej swej karierze wygrał ponad sto wyścigów. I zawsze dobrze rozpoczynał sezon, z łatwością zwyciężając w wiosennych imprezach. Szybko zdobywał formę i do końca czerwca wygrywał z dużą łatwością.

W 1989 roku podczas szosowych mistrzostw Polski z Romanem Rękosiewiczem (Flota Gdynia) uciekał ponad 170 kilometrów na trasie Warszawa - Radom - Lublin - Chełm o długości 230 km. Obaj mieli 11 minut przewagi, za nimi jechali i wściekle ich gonili Zenon Jaskuła, Marek Leśniewski, Joachim Halupczok, Andrzej Sypytkowski. I choć nie został wówczas mistrzem Polski, to pamięta, że były to najszybsze do dziś mistrzostwa Polski, gdyż kolarze osiągnęli średnią prędkość 47,0 km/h (trochę pomagał wiatr).

W 1992 roku zdobył w Kutnie tytuł wicemistrza Polski w szosowym wyścigu ze startu wspólnego wśród seniorów.

Zajmował się już biznesem, ale pasja kolarska nie wygasła. Wrócił na szosę i trzykrotnie zwyciężył w ogólnopolskim challenge'u w swej kategorii wiekowej (do lat trzydziestu). W 1996 roku z Pawłem Czopkiem w Kołobrzegu wywalczyli tytuł mistrza Polski w jeździe parami. Jako masters wygrał około 50 wyścigów. - Potrafiłem wygrywać przez cały sezon.


Mistrzowska para mastersów - Dariusz Miłek i Paweł Czopek - w jeździe parami. Kołobrzeg 1996 rok.

Dariusz Miłek mówi, że zna się na cyklizmie i dziś jako człowieka biznesu trudno wyprowadzić go w pole opowieściami, w jaki sposób należy prowadzić grupę kolarską. Team CCC Polsat istnieje od ośmiu lat i ma na swym koncie wiele sukcesów. Największe były w latach 2002-2004, gdy zawodnicy CCC Polsat pedałowali w Giro d'Italia, Tour de Suisse, Tour de Pologne i gdy w pomarańczowych barwach jeździli: Piotr Przydział, Czech Ondrej Sosenka, Dariusz Baranowski, Tomasz Brożyna, Rosjanin Paweł Tonkow, Cezary Zamana, Radosław Romanik, Zbigniew Piątek, Jacek Mickiewicz.

Ekipa CCC Polsat wygrała trzy razy Tour de Pologne indywidualnie i drużynowo, w dwóch latach kolarze grupy wygrali prawie wszystkie klasyfikacje TdP: indywidualną, drużynową, górską, najaktywniejszego.

- Kolarstwo nauczyło mnie walki - przyznaje Dariusz Miłek. – A także konsekwencji, upartości, kalkulacji. Odporności na kłopoty i stres. Nie byłbym dziś w tym miejscu, w którym jestem, jako człowiek i jako biznesmen, gdybym nie uprawiał tego sportu.


Polkowice, ulica Strefowa 6 - tutaj, w swym biurze, pracuje Dariusz Miłek.

- Teraz nie rywalizuję o puchary, o nagrody - tylko o rynek, o sprzedaż. Duch rywalizacji zawsze był we mnie mocny, kiedyś w kolarstwie - teraz w biznesie. - Zawsze miałem serce do walki.

Po latach Dariusz Miłek ciepło wspomina Henryka Woźniaka, swego trenera, który ukształtował jego osobowość. Od trzynastego roku życia uczył kolarza - przyszłego biznesmena - ambicji, umiejętności rywalizacji, niekiedy nie szczędząc mocnych słów. - Nie było tolerancji, gdy zrobiłem coś złego. To zaważyło na moim charakterze i pomaga mi odnosić sukcesy w biznesie – podkreśla Miłek.

Dariusz Miłek ma dom na skarpie nad jeziorem Garda we Włoszech (Desenzano), w miejscu gdzie stykają się prądy powietrza - alpejski z północy i śródziemnomorski z południa. Panują tam idealne, wprost wymarzone warunki do uprawiania zarówno kolarstwa, jak i rekreacyjnej jazdy na rowerze.

Polkowice - Desenzano to odległość 1050 kilometrów szosami i autostradami, w linii prostej - 900 kilometrów. Bizenesmen z Polkowic pokonuje w niespełna dwie godziny własnym samolotem. Szwajcarski Pilatus zabiera 10 osób na pokład, startuje z prywatnego lotniska w Lubine. Pilotują go dwaj lotnicy pracujący dla dynamicznego przedsiębiorcy. W okresie letnim lata on do Włoch co weekend, by odpoczywać po pracy.


Monte Carlo 2008. Dariusz Miłek z żoną oraz były premier Jan Krzysztof Bielecki z żoną.

Pół roku temu Dariusz Miłek kupił od Jana Kulczyka piękny pałac w Łącku na Mazowsze, graniczący z linią brzegową jeziora Łąckiego i słynną stadniną koni. Pałac ten należał kiedyś do Edwarda Rydza-Śmigłego. Został tak odnowiony, że kiedy obejrzała go pani generalny konserwator zabytków w Polsce - nie mogła wyjść z podziwu. Jest w nim 220 żyrandoli, 27 pięknych łazienek, całość ma 2500 metrów kwadratowych i jest położona w 6-hektarowym parku. Jego obecny właściciel uważa, że jest to najlepiej odrestaurowany obiekt w Polsce. - Kupiłem ten obiekt gotowy, ale kontynuuję prace restauratorskie. Urządzam ogród i park, elewacje będą nowe. W środku niewiele zmieniam, domeblowuję.

W swym biznesowym zacięciu i rozpędzie Dariusz Miłek postanowił zbudować w Lubinie olbrzymi obiekt handlowy. Do współpracy i projektowania zaprosił twórców poznańskiego Starego Browaru (Przemysław Borkowicz i Piotr Barełkowski). Cuprum Arena powstaje na wyrobiskach pogórniczych, będzie miała 70.000 metrów kwadratowych powierzchni (7 ha) Swą urodą ma promieniować na cały kraj. Całość zostanie oddana w kwietniu 2009 roku. Wartość tego obiektu to około 500 milionów złotych.

Dariusz Miłek będzie budował także kilka innych dużych obiektów w kraju. Obecnie, jak sam mówi, pozyskuje niezbędne grunty i dopełnia formalności. I dopóki te wszystkie sprawy nie zostaną uregulowane, nie zamierza ujawniać miejsc, gdzie one powstaną.

Jakby tego wszystkiego było mało, wraz z aktorem Piotrem Adamczykiem założył spółkę Aperto Films. W tej chwili w realizacji jest już kilka międzynarodowych produkcji. Powstały już filmy „Limo Driver” z Christopherem Lambertem w roli głównej oraz „Resolution 819” w reżyserii Giacomo Battiato. Zagrali w nim między innymi Karolina Gruszka i Benoit Magimel. Muzykę napisał Ennio Morricone. 

Obuwnicze imperium Miłka zaczęło powstawać zaraz na początku zmian systemowych w Polsce. Był jeszcze kolarzem, gdy zabrał się za działalność biznesową. Jego pierwszym sukcesem - jak sam z uśmiechem przyznaje - było kupno towaru od jednej z upadających fabryk butów, który z zyskiem odsprzedał ulicznym kramarzom. Kolejnym krokiem było powstanie, w błyskawicznym tempie - w ciągu roku, w Polsce 400 kiermaszy obuwia o nazwie "Żółta stopa."

Jeszcze bardziej spektakularnym sukcesem było założenie przez Miłka sieci sklepów obuwniczych, która w 1999 roku zyskała nazwę CCC, a reklamowała się hasłem "Cena Czyni Cuda".

Od 2000 roku sprzedaż rosła w zawrotnym tempie, bo Miłek postawił na buty dla masowego odbiorcy, po atrakcyjnej cenie. Dzięki bezpośredniemu zlecaniu produkcji w Indiach i Chinach oraz własnej fabryce butów w Polkowicach, Miłkowi udaje się uzyskiwać wysoką marżę zysku, większą niż rynkowym konkurentom.

Dziś firma Miłka ma 65 własnych marek obuwia, blisko 600 sklepów (sieci CCC, QUAZI, BOTI) w Polsce i Czechach, 4 tysiące. pracowników i sprzedaje rocznie 15 mln par butów (to daje 10 procent udziału w polskim rynku). Na początku 2007 roku firma zmieniła nazwę z CCC na NG2.

Z wykształcenia jest technikiem-górnikiem, ale węgla nigdy nie fedrował. Zaraz po skończeniu szkoły Miłek został kolarzem. Dziś ten sport to już tylko hobby. Na tyle jednak silne, że nawet swój biznes przedsiębiorca z Polkowic lubi opisywać kolarską terminologią. - Rynek obuwia jest jak Tour de France. To trudny wyścig, w którym przetrwać mogą tylko najsilniejsi - mówi. - Nie jest ważne, czy w wyścigu jedzie się 50 km/godz. jak podczas dobrej koniunktury, czy 30 km/godz. jak podczas recesji. Liczy się, kto dojedzie do mety, a jeszcze bardziej to, kto zwycięży.

Według tegorocznego rankingu tygodnika "Wprost" Dariusz Miłek zajmuje 25. miejsce na liście najbogatszych Polaków. Lepiej jego majętność ocenia miesięcznik "Forbes" - plasując go na 19. pozycji najzamożniejszych mieszkańców Polski. Wiodąca spółka NG2 (dawniej CCC) wyceniana jest na dwa miliardy złotych.

W minionych kilku latach otrzymał wiele prestiżowych nagród i wyróżnień za działalność gospodarczą. W 2006 roku tytuł "Top Menadżer Roku", przyznawany przez pismo "Manager Magazine". W tymże samym roku tytuł "Orła" otrzymał od dziennika "Rzeczpospolita" (najbardziej dynamiczna spółka na liście 500. polskich firm). W 2005 roku tytuł "Polska Perła Giełdy" przyznał mu "Parkiet".

W listopadzie 2007 roku Dariusz Miłek został zwycięzcą piątej edycji konkursu "Przedsiębiorca Roku" organizowanego przez Ernst&Young. Ten sukces sprawił, że przedsiębiorca z Polkowic reprezentował Polskę na konkursie "World Entrepreneur of the Year" ("Światowy przedsiębiorca roku"). Startowali w nim przedsiębiorcy z 40 państw świata. Finał odbył się na przełomie maja i czerwca tego roku w Monte Carlo, gdzie Dariusz Miłek otrzymał wyróżnienie.

Na ten finał wybrał się w towarzystwie żony i byłego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego i jego małżonki. - To wielka satysfakcja uczestniczyć w konkursie, mając za rywali największych biznesmenów świata, i być wyróżnionym, będąc najmłodszym w tym gronie.

- Teraz mogę być już tylko jurorem - zamyśla się Dariusz Miłek, informując mnie zarazem, że nadal jeździ na rowerze (ma szosową "Meridę" i górskiego "Gianta"), raz w tygodniu. W sumie uzbiera się przez rok około 3000 kilometrów. Od pewnego czasu jeździ z radością w okolicach jeziora Garda.

Pracuje od ósmej rana do szóstej, siódmej po południu. Jedenaście godzin dziennie. To w biurze, ale przecież w domu też odbiera telefony, przegląda dokumenty. - Trudno się wyłączyć z biznesu - podkreśla. Je wszystko, nie jest wybredny. Preferuje kuchnię włoską. Od kilku tygodni gra w squasha.

Dariusz Miłek ma żonę Renatę i troje dzieci. Najstarszy syn Michał ma 16 lat i gra w piłkę nożną w Zagłębiu Lubin, córka Justyna - 9 lat, najmłodszy Michał - 8 lat.

Dariusz Miłek zdobył już wszystkie możliwe nagrody gospodarcze w Polsce i na liście najmłodszych polskich milarderów (40 lat) zajmuje pierwsze miejsce. Można być pewnym, znając jego kolarską przeszłość, że dopnie swego, że pomnoży swe biznesy, że stworzy nowe miejsca pracy, że pomoże w powstaniu wartościowych obiektów i dzieł sztuki. I że nie zapomni o koszykarkach i kolarzach, których sponsoruje.


 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL