R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 20787357 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-10-22
Robert Banach

 

Wygrać w Sopocie
i sprawić radość rodzicom
Z Robertem Banachem rozmawia Piotr Kurek 
 


Agnieszka Gulczyńska i Robert Banach - zwycięzcy maratonu na dystansie Grand Fondo. Chodzież, 25 kwietnia 2010.

– W najbliższą niedzielę, 27 czerwca, w Sopocie odbędzie się już piąta edycja Skandia Maraton Lang Team. Jakie nadzieje wiąże Pan z tym startem?

– Jest to start bardzo ważny dla kolarzy grupy Mróz Active Jet. W Sopocie pojadą Bartosz Banach (brat), Krzysztof Krzywy, Łukasz Osiecki i ja. Przygotowani jesteśmy bardzo dobrze i chcemy w pełni pokazać swe sportowe umiejętności. Byłoby miło wygrać w Sopocie na dystansie Grand Fondo, w obecności rodziców i trójmiejskich przyjaciół, powtórzyć swój sukces z Chodzieży.

– Mieszka Pan w Gdańsku, zna tereny, po których w niedziele pojadą maratończycy? Będzie to łatwy, czy też trudny maraton?

– Będzie to wymagający maraton. Trasa nie jest łatwa, choć wydaje się, że nad morzem nie ma gór, wzniesień i pagórków. Męczących podjazdów nie zabraknie, zatem będzie wiele okazji, by się solidnie pomęczyć i natrudzić.

– Wygrał Pan pierwszą edycję maratonów Skandii i Czesława Langa w Chodzieży. Startuje Pan także w innych imprezach MTB i to z sukcesami, można zatem wnioskować, że do sezonu 2010 przygotował się Pan bardzo starannie?

– Przygotowania do sezonu 2010 rozpocząłem dość wcześnie. Na przełomie lutego i marca trenowałem z kolarzami grupy Mróz Active Jet w Hiszpanii - w Lloret de Mar pod Barceloną. Później startowałem w 11-etapowym wyścigu szosowym w Urugwaju o długości 1500 kilometrów. Ukończyłem go w pierwszej czterdziestce, a trzeba wiedzieć, że była to impreza kategorii 2.1 w klasyfikacji UCI, w której startowali czołowi zawodnicy obu Ameryk. Była to szybka jazda od samego początku do końca.

– Jakie są dla Pana najważniejsze sportowe priorytety w tym roku?

– Chcę zdobyć jak najwięcej punktów w klasyfikacji drużynowej Skandia Maraton Lang Team, także wypaść jak najlepiej w klasyfikacji indywidualnej - M3. Chcę, podobnie mój brat Bartek, zachować koszulkę lidera cyklu do samego końca na dystansie Grand Fondo. W zawodach XC Vacansolel Grand Prix MTB, w których ekipa Mroza także startuje, po dwóch edycjach jestem w klasyfikacji generalnej na trzecim miejscu, Krzysztof Krzywy - na czwartym. Zamierzam startować w lipcowych mistrzostwach Polski w kolarstwie górskim, które odbędą się w Książu, oraz w Jeleniej Górze - w krajowym championacie w maratonie MTB. Chciałbym wystartować w sierpniu w mistrzostwach świata w maratonie MTB; odbędą się one w St. Wendel w Niemczech.

– Dobra jazda Pana, brata Bartosza Banacha, Krzysztofa Krzywego, Wojciecha Halejaka i Łukasza Osieckiego sprawiła, że w tym roku o sukcesach kolarzy grupy Mróz Active Jet stało się głośno w Polsce.

– Realizujemy to, co zostało zaplanowane przez szefów grupy Mróz Active Jet. Jesteśmy zadowoleni z dotychczasowych sukcesów, szykujemy się do kolejnych zawodów i chcemy w nim dobrze wypaść. Konkurenci nie śpią, rywalizacja jest na coraz wyższym poziomie sportowym, zaś sezon jest długi i wiele imprez jest jeszcze przed nami. Trzeba mądrze się przygotowywać, dobrze rozkładać siły, by utrzymać tak wysoką formę.

– Nie wszyscy, którzy startują w maratonach Skandii i Czesława Langa znają środowisko czołowych polskich bikerów. Gdyby był Pan uprzejmy opisać swą sportową drogę: od pierwszych startów po tegoroczne sukcesy.

– Przygodę z kolarstwem rozpocząłem w 1992 roku w Gdańsku. Trzy lata później w Krynicy w mistrzostwach Polski w kolarstwie górskim, jako junior, zająłem trzecie miejsce na podium za Grzegorzem Bodnarem z Bytowa i Michałem Konikiem z Warszawy. Jako sportowiec zjechałem prawie całą Europę, ukończyłem dwa razy wieloetapowy wyścig MTB na trasie Paryż - Roubaix. W 2000 roku w Książu zdobyłem tytuł mistrza Polski orlików w kolarstwie górskim. Byłem reprezentantem wielu klubów (MTB Testar Gdańsk był pierwszym), jeździłem na ponad trzydziestu rowerach. Mieszkam od urodzenia w Gdańsku, kocham to miasto, mam tu wielu przyjaciół i cieszę się, że 27 czerwca maratończycy z całego kraju przyjadą do Sopotu na prestiżową imprezę Skandia Maraton Lang Team. Nie ukrywam, że chciałym wygrać i sprawić radość rodzicom - mamie Danucie i ojcu Ryszardowi, którzy będą mi i bratu Bartkowi z całego serca kibicować. I którzy tak czynią już od wielu, wielu lat.

– 23 czerwca - równo z zachodem słońca - w Sopocie rozpoczął się jedyny masowy nocny maraton rowerowy – Red Bull Kwiat Paproci. Inspiracją do zorganizowania zawodów była legenda poszukiwania kwiatu paproci, który według ludowych wierzeń zakwita tylko w tę jedną noc, a ten, kto go znajdzie zdobędzie dostatek i wieczne szczęście. Pan z bratem Bartkiem okazaliście się zwycięskim teamem.

– Ruszaliśmy na trasę równo z zachodem słońca, o godzinie 21. Skończyliśmy jazdę następnego dnia o poranku, dokładnie o 4.30. Przez ponad siedem godzin pokonaliśmy trzydzieści 8-kilometrowych rund (240 kilometrów) i zwyciężyliśmy drużynowo. Indywidualnie wygrał Andrzej Kaiser. Była to zaskakująco świetna impreza, zarówno dla startujących kolarzy, jak i dla obserwujących nas widzów i kibiców. Z Bartkiem byliśmy najlepszym teamem i w nagrodę (poza premią finansową) przez dwa miesiące wakacji czekają nas darmowe jazdy samochodem Citroen. Jeśli tylko firma Red Bull zechce za rok powtórzyć to oryginalne wydarzenie, z przyjemnością w nim wezmę udział. Oczywiście z bratem Bartkiem. I z dobrymi lampkami na kierownicy i na kaskach, które oświetlały nam drogę do spektakularnego sukcesu.
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL