R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21322546 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Widziałem euforię Włochów

 

Radosław Jaskulski z Gniezna
obserwował trzy ostatnie etapy Giro d'Italia

Giro d'Italia dla Włochów to nie wyścig, to wielkie 21-dniowe Święto Narodowe!!!


Radosław Jaskulski z żoną i córką oraz Sylwester Szmyd.

Zimą planując z rodziną i zastanawiając się, gdzie pojechać na krótkie wakacje, padł pomysł a może Giro i kiedy zaprezentowano publicznie trasę włoskiego touru na 2010 rok decyzja była jedna - JEDZIEMY NA GIRO D, ITALIA.

Planując wyjazd od razu wybór padł na ostatnie trzy etapy (ponieważ 27 maja rano wracałem z Ukrainy). Wybrałem się z Agnieszką (żona) i Julką (córka) oraz kolegą Dawidem Maroszem i Tatianą.

Po 18 godzinach podróży dotarliśmy do miejscowości Aprica, mety 19. etapu i pierwsze nasze miłe zdziwienie: niczego nie trzeba szukać, wszystko pięknie oznaczone a nam udało się zaparkować auto - Skodę, tuż przy trasie, raptem 1400 metrów przed metą.

Wraz z Dawidem przebrałem się i pojechaliśmy na trasę rowerami. Dojechaliśmy na szczyt Trivigno i tu kolejne pozytywne zdziwienie: ogromny tłum czekający po obu stronach drogi . Większość kibiców przyjeżdża rowerami i kibicują niesamowicie głośno każdemu kolarzowi, niezależnie czy jedzie on pierwszy czy w grupetto.

Po przejeździe wszystkich kolarzy pojechaliśmy do olbrzymiego namiotu z telebimem, gdzie tłum włoskich kibiców równie żywiołowo reagował jak na trasie. Kiedy na czele grupy pojawił się Sylwester Szmyd było słychać głosy: Sylwestro daji, daji!!! Włoscy kibice dobrze wiedzą, że jak Sylwek pociągnie i poprawi, to rozerwie stawkę zawodników i po chwili tłum oszalał z radości, kiedy Arroyo zaczął zostawać. Byliśmy wtedy dumni, że jesteśmy z Polski i w dodatku znamy ich bohatera. Atmosfera panująca w namiocie i podczas ostatnich minut etapu, kiedy spikerzy podawali różnicę czasu między Arroyo a Ivanem Basso jest nie do opisania. W chwili kiedy okazało się, że Ivan Basso, czyli Włoch, jest liderem kibiców ogarnęła euforia.

Po zakończeniu tego etapu, w hotelu okazało się, że obok nas są teamy Saxo Bank, Cofidis i AG2R, co wprawiło nas w zachwyt, kiedy patrzyliśmy, jak mechanicy uwijali się ze sprzętem.

Etap 20. Rano pojechaliśmy na start, aby spotkać się z naszymi idolami, czyli Sylwestrem Szmydem i Maciejem Bodnarem. Sylwek był zdumiony, kiedy widział flagę polską na etapie dzień wcześniej i był pełen podziwu, że przyjechaliśmy specjalnie na Giro. Maciej był przerażony podjazdem na Passo Gavia (2650 metrów nad poziomem morza) - umówiłem się z nim, że tam się spotkamy, a on, że nie wie, czy tam dojedzie, bo ma już dość tych gór a ta jest straszna.

Peleton ruszył a my z Dawidem na rowery i na słynną przełęcz Gavia. Sylwek przestrzegał nas, że tam jest piekielnie zimno, ale nie sądziliśmy, że aż tak zimno. 4 metry śniegu i 2 stopnie Celsjusza nie były w stanie ostudzić atmosfery panującej na GPM . Wszyscy, którzy tam byli - przyjechali rowerami a tłum był spory. Znów głośny doping kibiców którzy kochają Giro.

Etap 21. kończył się w Weronie i to, co działo się na Arenie, gdzie każdy zawodnik był nagradzany oklaskami, a gdy pojawił się Ivan Basso publiczność powitała go jak wielkiego gladiatora owacją na stojąco i trwało to kilka minut (jak to piszę, to dreszcz przechodzi przeze mnie).

Kocham rowery, kolarstwo. Wrażeń, jakich dostarczyły nam te 3 etapy włoskiego narodowego touru są warte wydania każdych pieniędzy. Kibice, całe Włochy w różowym kolorze, żywo reagujący tłum i totalna spontaniczność. Ivan Basso wygrał tegoroczne Giro d, Italia i ja byłem świadkiem tego wydarzenia i tej wielkiej pomocy, jakiej udzielił mu Sylwester Szmyd.


 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL