R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21313201 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Przeżyjmy rok 2009 raz jeszcze

 

Dwanaście pracowitych miesięcy

U schyłku roku 2009 postanowiłem dokonać podsumowania minionych dwunastu miesięcy własnej aktywności, także spojrzeć i na innych.

Tematem wiodącym, przewodnim jest rower i kolarstwo, zawody XC, maratony MTB, rajdy turystyczne i wyprawy międzynarodowe, jak i dziennikarska twórczość, której oddawałem się z zapałem na łamach dziennika "Polska - Głos Wielkopolski", miesięcznika "Rowertour", własnej strony internetowej Wielkopolskie Rowerowanie (www.kurek-rowery.pl) oraz portalu Onet.sport.pl.

Styczeń

1 stycznia każdego roku, już od kilkunastu lat, ma dla mnie ten sam wymiar: to noworoczne spotkanie rowerzystów. Na początku w Strzeszynku, od 2001 roku nad poznańskim jeziorem Rusałka.

W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych wpadłem na pomysł, by pierwszego stycznia spotykać się na rowerach. W ładnym miejscu pod Poznaniem, w Strzeszynku. Oddalonym o ponad 5 kilometrów od jeziora Rusałka. Swego rodzaju inspiracją była krakowska tradycja: tam zawsze grają tego dnia w południe mecz piłki nożnej. Bez względu na pogodę: niestraszny im mróz i śnieg. Pomyślałem sobie, że jeśli pod Wawelem kopią z zapałem futbolówkę, to dlaczego w Poznaniu w każdy pierwszy dzień Nowego Roku nie można spotykać się na rowerach.


Piotr Miśkiewicz (z lewej) od dwóch lat jest głównym sponsorem noworocznych spotkań nad Rusałką.

O godzinie 12 odbywały się te pierwsze spotkania pasjonatów cyklizmu w podpoznańskim Strzeszynku. Kiedy patrzę na archiwalne zdjęcia autorstwa Janusza Romaniszyna, łza się w oku kręci: Maria i Tadeusz Matuszkowie z Kiekrza, Wojciech Głuszak, Andrzej Glesmann i jeszcze kilkanaścioro osób tworzyło coś, co jest już tradycją Grodu Przemysła - spotkanie na rowerach w Nowy Rok, składanie życzeń i wspólna jazda.

Od 2001 roku te spotkania odbywają się nad Rusałką, zmianie uległa godzina - trzynasta, i bierze w nich coraz więcej ludzi - w ostatnich latach od 150 do 200 rowerzystów płci obojga. Przez kilka ładnych lat organizowałem je wspólnie z Michałem Błażejczykiem, człowiekiem pełnym pasji, energii i pomysłów - znanym dobrze rowerzystom Poznania, który w pierwszej połowie 2006 roku zmarł niespodziewanie.

Maciej Frankiewicz - wiceprezydent Poznania - był pierwszą ważną figurą polityczną, która wzięła udział w takim spotkaniu. I choć nie przyjechał na rowerze, to jednak w mroźny styczniowy dzień 2004 roku życzył pasjonatom cyklizmu zdrowia, szczęścia i dobrego nastawienia do rekreacji i sportu.

Marek Woźniak, obecnie marszałek województwa wielkopolskiego, trzy razy przyjechał na swym rowerze na te noworoczne spotkania. Ostatni raz w 2007 roku.

Od dwóch lat pojawili się sponsorzy - przede wszystkim firma BCM Nowatex z Puszczykowa, szyje stroje sportowe (kolarskie przed wszystkim) - którzy w latach 2008 i 2009 sprawili, że mający szczęście w losowaniu rowerzyści wracali do domu bogatsi nie tylko o wrażenia.

Antycypując to, co będzie się działo 1 stycznia 2010 roku, napiszę tylko, że Urząd Miasta Poznania, Starostwo Powiatowe w Poznaniu, redakcja "Rowertouru", Fundacja All For Planet (grupa Allegro), firma Euro-Bike, jak również autor Wielkopolskiego Rowerowania (www.kurek-rowery.pl) złożyli się na ponad 150 upominków, które będą losowane podczas czternastej już edycji (jak ten czas szybko biegnie) noworocznego spotkania fanów cyklizmu.

Luty

Piotr Kosmala jest jedną z najważniejszych postaci polskiego kolarstwa. Na początku lutego, podczas wspólnego spotkania w Dolsku (Villa Natura) z Wojciechem Mrozem - bodaj najważniejszym od lat sponsorem naszych szosowców, dyrektor sportowy Mróz Action Uniqa zaproponował mi, bym z jego ekipą udał się do Hiszpanii na pierwszy trening całego teamu. Skorzystałem z tego zaproszenia.

Mariusz Witecki, Jacek Morajko, Błażej Janiaczyk, Wojciech Dybel, Piotr Osiński, Mateusz Mróz, Paweł Cieślik i Mateusz Taciak od połowy lutego przez dwa tygodnie trenowali w Lloret de Mar, hiszpańskim kurorcie oddalonym około 60 km od Barcelony.


Lutowy trening kolarzy grupy Mróz Action Uniqa w Hiszpanii. Piotr Kurek (od lewej), Jacek Morajko, Wojciech Dybel, Błażej Janiaczyk, Mariusz Witecki, Mateusz Taciak, Paweł Cieślik, Piotr Osiński, Mateusz Mróz, Piotr Kosmala.
Fot. Łukasz Dudala

Była to świetna okazja, by z bliska poznać elitę polskiego kolarstwa szosowego. I Jacka Morajkę, który przez sześć lat ścigał się w Portugalii i reprezentował nasz kraj na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie, i Mariusza Witeckiego - mistrza Polski z 2006 roku, i trójkę Wielkopolan - Mateusza Taciaka, Mateusza Mroza i Pawła Cieślika.

Te kilka dni spędzonych z kolarzami Mroza w Hiszpanii sprawiło, że w 2009 roku w sposób szczególny interesowałem się ich poczynaniami. Z bliska obserwowałem ich w maju podczas wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich (piękna wygrana Mariusza Witeckiego), także w czerwcu podczas szosowych mistrzostw Polski, które odbyły się w Wielkopolsce: w trójkącie miast - Borek Wielkopolski, Śrem, Dolsk.

W czerwcu w Dolsku spędziłem pięć dni, dopingując MROZOWCÓW i wierząc, że sięgną po krajowy championat. Tak się nie stało, ale wywalczyli oni dwa brązowe medale: Mateusz Taciak w jeździe indywidualnej na czas (Maciej Bodnar - mistrz, Bartosz Huzarski - pierwszy wicemistrz) i Błażej Janiaczyk w wyścigu ze startu wspólnego (Krzysztof Jeżowski - mistrz, Tomasz Smoleń - pierwszy wicemistrz).

Śledziłem również udział kolarzy Mroza w 66. Tour de Pologne (w reprezentacji Polski jechali Błażej Janiaczyk, Jacek Morajko i Mateusz Taciak) i szosowych mistrzostwach świata w szwajcarskim Mendrisio (Jacek Morajko). Powiem krótko, ta ósemka stanowi bardzo zgrany zespół i w 2010 rok wchodzi z nadziejami na nowe sukcesy i sportowe osiągnięcia. Szkoda tylko, ze starania o status zespołu Pro Continental na 2010 rok nie zakończyły się sukcesem.


Marzec

29 marca w podpoznańskim Puszczykowie odbyły się pierwsze w tym roku zawody kolarzy górskich o Puchar Wielkopolski 2009. Odbywają się one zawsze na terenie Ośrodka Sportowo-Rehabilitacyjno-Wypoczynkowego Wielspin przy ulicy Wysokiej i najbliższej okolicy.

Są pierwszym startem specjalistów MTB w naszym regionie, ale przyjeżdżają na nie pasjonaci kolarstwa górskiego z innych regionów kraju - z Warszawy (Adam Ostrowski), z Tomaszowa Mazowieckiego (Maciej Kubicz), ze Szczecina (Rafał Dymek), z Połczyna-Zdroju (Andrzej Maziarz), z Czaplinka (Jan Dymecki), z Gorzowa Wielkopolskiego (Mateusz Langowski).


Bratobójcza walka zawodników jednej ekipy (Corratec Team) i jednego miasta (Wrześni) - Krzysztofa Maciejewskiego (405) i Radka Lonki (401).

Przed rokiem do Puszczykowa na rozpoczęcie sezonu MTB przyjechały sławy polskiego kolarstwa - Czesław Lang i Janusz Kowalski. Obaj wystartowali w sympatycznym wyścigu superamatorów, obaj też pracowicie stawali do zdjęć z amatorami kolarstwa.

29 marca 2009 w wyścigu mastersów najszybciej jechał Rafał Łukawski z Poznania. Za nim na kolejnych miejscach uplasowali się: 2. Mateusz Langowski (Gorzów Wielkopolski), 3. Paweł Bober (Poznań), 4. Zdzisław Baran (Złotów), 5. Gerard Wlekły (Kościan), 6. Remigiusz Kuźmicki (Gryfino), 7. Adam Ostrowski (Gryfino), 8. Piotr Nowacki (Piła), 9. Piotr Zellner (Poznań), 10. Piotr Schondelmeyer (Poznań).

Puchar Wielkopolski to siedem imprez, które w 2009 roku odbyły się w różnych miejscach Wielkopolski: Złotów - 10 maja, Chodzież - 24 maja, Turek - 14 czerwca, Jarocin - 23 sierpnia, Września - 20 września, Wągrowiec - 10 października. I we wszystkich tych miastach mastersi (panowie po 30 roku życia) z całego kraju ścigali się na całego - tworząc klimat sportowej rywalizacji na wysokim poziomie. I pokazując młodym ludziom - od dzieci do juniorów - wzorce zachowań podczas zjazdów i podjazdów.

Wojciech Gogolewski, prezes ogniska TKKF "Pałuki" z Wągrowca i zarazem główny organizator Pucharu Wielkopolski, może być dumny z dzieła, które stworzył przez minionych sześć lat. Organizuje on zawody XC amatorów na wysokim profesjonalnym poziomie, co sprawia, że do Wielkopolski bardzo chętnie przyjeżdżają ci, którzy mają trzydzieści lat i więcej, a w których nie wygasła miłość do ścigania się na rowerach górskich.


Kwiecień

W tym miesiącu, tak na dobrą sprawę, zaczynają się w Polsce maratony MTB. Od 2001 roku są one organizowane w naszym kraju i w każdym następnym sezonie przybywa tych, którzy na rowerach górskich lubią rywalizować z innymi. Na dystansach od około 30 do 100 kilometrów.

Czesław Lang zabrał się za organizację maratonów MTB w 2007 roku. Pierwszy z nich odbył się w Chodzieży, pierwszy w 2008 roku - także ściągnął do Chodzieży już więcej entuzjastów kolarstwa górskiego.


Za chwilę wystartują maratończycy MTB. Chodzież - 26 kwietnia 2009. Czesław Lang z mikrofonem w ręku.

26 kwietnia na chodzieskim rynku po raz trzeci odbyła się inaguracja Skandia Maraton Lang Team 2009. Andrzej Kasier, Paweł Ziemba - prezes Skandii, Jacek Gursz - burmistrz Chodzieży, Piotr Witkowski - wiceburmistrz Chodzieży, jak również samorządowcy z całej Polski tego dnia ścigali się w pięknej okolicy, między innymi nad jeziorami - Strzeleckim i Karczewnik, na wzniesieniu Gontyniec.

Chodzież - to miejsce znane i Mai Włoszczowskiej, i Ani Szafraniec, i Markowi Galińskiemu, i setkom maratończyków z całej Polski. Tu Czesław Lang i Skandia inagurują co roku swe maratony. Wiadomo już dziś, że w 2010 roku, już po raz czwarty, gościnna Chodzież otworzy swe podwoje dla maratończyków, którzy zapewne zadziwią się tym, że przyjdzie się im ścigać na nieco zmienionej trasie - dba o to Roman Kołodziejczyk, szanowany w Polsce biker i zarazem prezes Chodzieskiego Towarzystwa Rowerowego.

Maj

Był do dla mnie miesiąc totalnej pracy. Pierwszego maja o godzinie 6 wyjechałem samochodem z Poznania, by o godzinie 16 zameldować się w Białowieży, gdzie 2 maja w puszczańskich ostępach i w krystalicznie czystym powietrzu Czesław Lang i Skandia zorganizowali drugi swój tegoroczny maraton.

W słonecznej pogodzie ścigali się leśnicy, startowali także dziennikarze (między innymi Piotr Sobczyński z Telewizji Polskiej), zabrakło w tym miejscu nad granicą z Białorusią Andrzeja Kaisera.


Dariusz Miłek, kiedyś kolarz - obecnie jeden z najbogatszych ludzi w Polsce, sponsoruje Maję Włoszczowską, Aleksandrę Dawidowicz Magdę Sadłecką i cały team kolarzy szosowych spod znaku CCC Polsat Polkowice. Zdjęcie wykonane przez autora strony WR podczas otwarcia Cuprum Arena w Lubinie - 8 maja 2009.

Dzień później, 3 maja, z Ryszardem Szurkowskim - jako zaproszeni goście - braliśmy udział w XII Rajdzie Rodzinnym we Wrześni. Trzy tysiące ludzi zjawiło się na miejscowym Rynku, by później pedałować ponad 20 kilometrów razem z najbardziej utytułowanym polskim kolarzem.

Białowieża (1-2 maja), Września (3 maja), Strzelce Krajeńskie (6 maja - rozmowa z Marcinem Cieślikiem, fanem Lance'a Armstronga), Legnica (7 maja - kryterium uliczne), Jawor (8 maja - I etap wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich), Lubin (8 maja - uroczyste otwarcie Cuprum Arena z udziałem najważniejszych ludzi polskiego kolarstwa), Jelenia Góra (9 maja - Maja Włoszczowska MTB Race: zawody z udziałem świetnych kolarzy z zagranicy), Złotów (10 maja - Puchar Wielkopolski 2009).

Od pierwszego do 10 maja przejechałem po Polsce autem prawie 2500 kilometrów, sam startując w białowieskim maratonie Langa i Skandii, jak również obserwując Maję Włoszczowską, kolarzy Mroza, czy mistrza olimpijskiego z Sydney Miquela Martineza, który przyjechał do Jeleniej Góry na zawody XC na Wzgórzu Paulinum.

Kilka dni przerwy i wyjazd do Bielawy (15-17 maja) na zawody XC Czesława Langa i maraton pod sponsorskim parasolem Skandii po Górach Sowich. 24 maja zawody XC w Chodzieży, przyjechał tu i wygrał wyścig elity utalentowany Marek Konwa z Zielonej Góry, od 29 maja do 31 maja jestem w Nałęczowie - kurorcie, uzdrowisku, mieście, gdzie i burmistrz, i dyrektor Spa, i Andrzej Kozłowski (człowiek ożywiający miejscową społeczność do rzeczy niezwyklych) czynią wspólnie z Nałęczowa kolarską stolicę Polski (zawody XC Czesława Langa, maraton Langa i Skandii, jak również Tour de Pologne).

4547 kilometrów za kółkiem auta w jednym miesiącu, ukończone trzy maratony (Białowieża, Bielawa - cały dystans Mini przejechany bez podpórki, Nałęczów - trzecie miejsce w mistrzostwach dziennikarzy w kategorii 45 lat i więcej). I praca z mikrofonem w ręku - we Wrześni, w Złotowie, w Bielawie, w Chodzieży i w Nałęczowie.

Pracowity nad wyraz miesiąc. I dużo pisania. Także dla portalu Onet.pl, nie tylko na swą stronę, nie tylko dla dziennika "Polska - Głos Wielkopolski", nie tylko dla magazynu ludzi aktywnych "Rowertour".

Czerwiec

10 czerwca pojechałem do Istebnej, by w górskiej scenerii o sporcie, o rowerach, sukcesach, czterech olimpiadach i życiu porozmawiać z Markiem Galińskim - najlepszym od lat polskim kolarzem górskim.

11 czerwca Marek Galiński wystartował w pierwszym etapie Beskidy MTB Trophy, ciekawym wyścigu wieloetapowym - jego organizatorem jest Grzegorz Golonko, wieczorem w Wiśle Malince przez dwie godziny przepytuję "Diabła" na różne tematy, częstowany przez niego ciastem i herbatą.


Marek Galiński (z lewej), tym razem w drugim rzędzie - razem z Andrzejem Kaiserem, podczas startu do pierwszego etapu Beskidy MTB Trophy.

Marek Galiński wygrywa tegoroczne Beskidy MTB Trophy i potwierdza sam sobie, kolegom z teamu JBG2, także rywalom, że mimo swych 34 w tym momencie lat jest najlepszym polskim bikerem MTB. Zapis naszej rozmowy ukazał się w sierpniowym numerze magazynu "Rowertour", widnieje także na stronie Wielkopolskie Rowerowanie (www.kurek-rowery.pl) / zakładka Zawodnicy.

24-28 czerwca. Czas deszczu, parnego powietrza, słońca - to czas szosowych mistrzostw Polski, które tym razem odbyły się w Wielkopolsce. Wojciech Mróz, Dariusz Wojciechowski (mistrz Polski z 1996 roku) i wiele innych ludzi z trzech miast (Borek Wielkopolski, Śrem, Dolsk) przyłożyło się solidnie do tego, by krajowy championat w kolarstwie wypadł godnie i kolorowo.

28 czerwca Wielkopolanin Marcin Sapa (Lampre), szosowy mistrz Polski 2008, nie powtórzył sukcesu ze Złotoryi na drogach wokół Dolska, na dystansie ponad 260 kilometrów. Wygrał Krzysztof Jeżowski (CCC Polsat Polkowice) przed kolegą klubowym Tomaszem Smoleniem i Błażejem Janiaczykiem (Mróz Action Uniqa). Dzień później jadę do Dębek, nad Bałtykiem, na wakacje. Około godziny 18, jestem w tym momencie na trójmiejskiej obwodnicy, w samochodzie dzwoni telefon. Odbieram.

– Startuję w Tour de France - słyszę z drugiej strony Marcina Sapę. Jego głos promieniuje wielką radością. – Ja też się bardzo cieszę - odpowiadam. I wiem, że muszę o tym fakcie poinformować natychmiast tych, którzy czytają dziennik "Polska - Głos Wielkopolski" i Wielkopolskie Rowerowanie. I przesuwam w ten sposób o jeden dzień swe zasłużone wakacje.

Lipiec

Połczyn-Zdrój za sprawą pani burmistrz Barbary Nowak, Andrzeja Maziarza, Zdzisława Zbigniewa Wiatra i miejscowych ludzi biznesu już trzeci rok z rzędu zaprosił kolarzy górskich z całego kraju na sportową rywalizację.

W sobotę 4 lipca odbyły się zawody XC, w niedzielę maraton MTB. W tym ostatnim w roli zawodnika wystąpił Ryszard Szurkowski.


Hotel "Polanin" w Połczynie-Zdroju w sposób szczególny powitał Ryszarda Szurkowskiego. Połczyn-Zdrój, 4 lipca 2009.

Czterokrotny triumfator Wyścigu Pokoju, szosowy mistrz świata z Barcelony, najbardziej utytułowany polski kolarz 5 lipca 2009 zadebiutował w maratonie MTB. Wyprawiałem Ryszarda Szurkowskiego na trasę, było deszczowo i jak na lipiec zimno, witałem go na linii mety - informując publiczność przez mikrofon o trasie maratonu i tych, którzy w nim uczestniczą.

– Mam dobry rower górski marki Scott, ale się potwornie umęczyłem - powiedział i pani burmistrz, i kibicom kolarz, który w swym życiu wygrał 350 wyścigów i 700 razy stawał na podium.

W końcu sierpnia, na konferencji prasowej w Warszawie - przed wylotem polskiej ekipy na mistrzostwa świata w kolarstwie górskim w dalekiej Australii, Ryszard Szurkowski z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru przyznał, że od 5 lipca 2009 roku, od startu w połczyńskim maratonie MTB nabrał szacunku dla kolarzy górskich. Dla Mai Włoszczowskiej, dla Marka Galińskiego, dla tych, którzy startują i kończą maratony na rowerach górskich.

Sierpień

66. Tour de Pologne jechał w tym roku, po raz pierwszy, w sierpniu. Zmiana terminu, z września na wakacyjny miesiąc, sprawiła to, że przy drogach od Warszawy do Krakowa ustawiło się dużo więcej ludzi niż w poprzednich latach. Także czas letniego wypoczynku zgromadził więcej milionów oglądających najważniejszy polski wyścig przy telewizorach.

66. Tour de Pologne wygrał Włoch Alessandro Ballan z grupy Lampre, kolega klubowy Marcina Sapy. Marcin w tym roku nie uciekał, jak w 2008 roku, pomagał liderowi zespołu. I w sierpniu, już po TdP, spotkałem się z Wielkopolaninem, by opowiedział o swych kolarskich przeżyciach - na trasie Tour de France, Tour de Pologne, jak również podczas innych imprez.


Marcin Sapa i 7-letni Tomek, młody fan kolarstwa.

14 sierpnia umówiłem się z Marcinem Sapą na coraz piękniejszym poznańskim Starym Rynku, by zrobić mu w tej scenerii serię zdjęć. Przyjechał na rowerze, przed treningiem, rozpoznany przez ludzi. Także przez mego siedmioletniego wnuka, Tomka, z którym stanął do pamiątkowej fotografii.

Wrzesień

Marcin Sapa był bohaterem wrześniowego numeru "Rowertouru", także w tym miesiącu był gwiazdą numer jeden przejazdu rowerowego w Poznaniu z okazji Europejskiego Dnia Bez Samochodu.


Janusz Kowalski i Marcin Sapa. 19 września 2009, Poznań. Impreza z okazji Europejskiego Dnia Bez Samochodu.

W sobotę 19 września amatorzy rowerów miasta Poznania spotkali się nad Maltą, by stamtąd w asyście Straży Miejskiej i policji dojechać na plac Wolności. Marcinowi Sapie towarzyszyli kolarze Mroza - Mateusz Taciak, Mateusz Mróz, Paweł Cieślik. W tej demonstracji rowerowej siły wzięli udział dawni mistrzowie - Janusz Kowalski i Zenon Czechowski. Jechało ponad 350 osób, w tym także tegoroczni mistrzowie świata w tandemach integracyjnych - Przemysław Wegner i Arkadiusz Garczarek.

Październik

Jak opisać najważniejsze kolarsko-rowerowe zdarzenia tego miesiąca. Dla mnie takim wydarzeniem pozostanie nieopisana radość Andrzeja Kaczmarka z Poznania, który 4 października 2009, podczas finałowej edycji Skandia Maraton Lang Team, wylosował główną nagrodę: samochód marki Mazda 2.

Warunkiem uczestnictwa w tym losowaniu był udział w sześciu z siedmiu maratonów, które odbywały się pod sztandarami Lang Teamu i Skandii w tym roku.


Andrzej Kaczmarek jako amator wygrał Mazdę 2 w Skandia Maraton Lang Team 2009.

Kiedy w Kwidzynie 4 października wywieszono listę z nazwiskami 160 uprawnionych do głosowania ludzi, Andrzej Kaczmarek poczuł się nieswojo, gdyż zabrakło jego na niej. – Startowałeś w sześciu maratonach, musisz się odwoływać - powiedziałem do prawie rówieśnika (rocznik 1947), który był kolarzem, reprezentantem Polski i trzy razy jechał w Wyścigu Pokoju.

Odwołanie Andrzeja zostało uwzględnione i w podobnej sytuacji było jeszcze pietnaścioro innych osób. 176 nazwisk, przezroczysta kula, losowanie i...

Czesław Lang bierze kartkę w rękę i wypowiada słowa: - Andrzej Ka...

– Pomyślałem, że jestem szczęśliwym posiadaczem Mazdy 2 - powiedział mi Andrzej Kaiser w listopadzie, podczas Gali Rowerowej w Murowanej Goślinie. – Ale kiedy Czesław Lang wypowiedział całe nazwisko - moje nadzieje prysły, powiedział najlepszy polski maratończyk MTB, bytowianin, który wielką przygodę z rowerem zaczynał jak wicemistrz olimpijski z Moskwy w Baszcie Bytów.

Co to się działo. Koledzy z Corratec Teamu, kierowanego przez Piotra Pawlaka, zaczęli z radości podrzucać Andrzeja Kaczmarka. Po serii emocjonalnych wzlotów do nieba i amortyzowanych opadnięć, ofiarny pomocnik Ryszarda Szurkowskiego z reprezentacji Polski pierwszej połowy lat 70-tych wszedł na scenę...

Czuło się, że jest to radość życia. I że wszystkie wcześniejsze nagrody, dyplomy, wygrane bledną przy pięknej, jaskrawej Mazdzie 2 (wartości ponad 65 tysięcy złotych). Radości nie krył także Czesław Lang, podkreślając oto, że w organizowanych dla tysięcy ludzi maratonach MTB wygrywa ktoś, kogo nazwisko zapisane zostało wcześniej w annałach polskiego kolarstwa, a teraz może cieszyć się jak nigdy dotąd.

Listopad

Miesiąc kolarskich podsumowań. W Wielkopolsce pierwsze takie odbyło się w Chodzieży, następne (20 listopada) w Murowanej Goślinie, trzy dni później w Gnieźnie.

To ostatnie było, na swój sposób, wyjątkowe. Bohaterami było pięciu młodych kolarzy AGpol Teamu, którzy w tym roku w Skandia Maraton Lang Team zajęli drużynowo czwarte miejsce. Miałem okazję, w obecności prezydenta Gniezna Jacka Kowalskiego, posła Tadeusza Tomaszewskiego i ludzi biznesu, przedstawić Michała Putza i jego kolegów, którzy kochają kolarstwo, zrobili w nim pierwszy wielki krok i chcą w 2010 roku uczynić następne.


Michał Putz (z prawej) marzy o udziale w Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 2012 roku.

Może za mocno wybiegnę w przyszłość, ale 24-letni Michał Putz marzy o Igrzyskach Olimpijskich w Londynie i w 2010 roku chce w pełni pokazać, co potrafi na rowerze górskim. Zarówno w zawodach XC, jak i maratonach MTB.


Grudzień

Dalszy ciąg kolarskich podsumowań. 4 grudnia w Jarocinie działacze UKS Trójka zorganizowali uroczystą Galę Kolarską. Bohaterami byli młodzi kolarze tego klubu z Weroniką Rybarczyk, mistrzynią Polski w kolarstwie górskim - juniorka, gościem specjalnym Aleksandra Dawidowicz.

Wielkopolanka, która w tym roku zdobyła wszystko, co możliwe do zdobycia w swej kategorii wiekowej - U-23. W lipcu w Holandii została mistrzynią Europy, we wrześniu w dalekiej Australii - mistrzynią świata. I jakby tego było mało, zdobyła Puchar Świata 2009.


Aleksandra Dawidowicz i Szymon Gruchalski podczas Gali Rowerowej w Jarocinie, 4 grudnia 2009.

Tydzień później, 11 grudnia, na warszawskiej Pradze Ola, w tym miejscu kłaniam się Markowi Cieślakowi - jej pierwszemu trenerowi, odbierała nagrodę portalu Onet.pl za największe kolarskie odkrycie roku. To ona, Ola z Wielkopolski, będzie bohaterem lutowego numeru magazynu ludzi aktywnych "Rowertour".


Zamiast podsumowania

Byłem w 2009 roku bardzo blisko rowerów i kolarstwa. Przejechałem na rowerze prawie 4 tysiące kilometrów: to wszystkie siedem maratonów Skandii i Czesława Langa (miałem nadzieję na Mazdę 2, ale radość Andrzeja Kaczmarka była i moją radością), to dwa inne maratony (w Murowanej Goślinie - organizator Grzegorz Golonko, w Poznaniu - organizator Maciej Grabek), to także dwutygodniowa wyprawa rowerowa przez Polskę, Czechy, Słowację i Węgry rozpisana na prawie 1300 kilometrów.

Czesław Lang. Wielka postać polskiego cyklizmu. Kiedyś kolarz, dziś organizator imprez. Miałem w tym roku okazję być z Czesławem i jego ludźmi (Leszkiem Piaseckim, Adamem Silutą, Elżbietą Olech, Beatą Silutą, Anną Winogrońską, Elżbietą Jastrzębską, Michałem Zielińskim, Agatą Lang-Piermarini, Mirco Piermarinim, Januszem Stejblisem i Tomaszem Jarońskimi ) przez, dokładnie licząc, dwadzieścia sześć dni. Startując jako kolarz-amator, jako piszący dziennikarz i jako moderator imprez z mikrofonem w ręku - Bielawa i Nałęczów.

W tym miejscu dziękuję Czesławowi Langowi za dwa lata naszej współpracy. Dla mnie to bezcenne doświadczenie. Dziękuję także Pawłowi Ziembie, prezesowi Skandii, za jego starania, by Skandia Maraton Lang Team był wzorcowym wydarzeniem dla kolarzy górskich nie tylko naszego kraju. I za to, że sponsoruje Tour de Pologne.

Dziennikarz powinien swe racje definiować trzema słowami. Napiszę zatem: Polskie kolarstwo żyje! Czesław Lang, Paweł Ziemba, Wojciech Mróz, Dariusz Miłek, Aleksander Morozowski, Andrzej Piątek, Zbigniew Piątek, Marek Cieślak, Robert Taciak, Wojciech Gogolewski, dziesiątki trenerów i sponsorów, otóż wszyscy oni ciągną do przodu WÓZ o nazwie POLSKIE KOLARSTWO. Polskie państwo i rząd Donalda Tuska (pan premier gra w piłkę nożną, nie widziałem go dotąd na bicyklu) powinni jednak zadbać o to, by rower był bardziej przystępny naszej młodzieży (może hasło ORLIK NA ROWERZE), nie tylko synom i córkom zamożnych rodziców.

Od stycznia do grudnia w ruchu. Razem z kolarzami i pasjonatami rowerów. Prawie 4 tysiące kilometrów przepedałowanych na rowerze, ponad 15.000 kilometrów przejechanych autem na miejsce kolarskich zmagań (Chodzież, Białowieża, Legnica, Jawor, Złotoryja, Lubin, Jelenia Góra, Złotów, znów Chodzież, Bielawa, Nałęczów, Gdańsk, Bydgoszcz, Połczyn-Zdrój, Jarocin, Olsztyn, Września, Kwidzyn, Wągrowiec), dziesiątki rozmów, setki tekstów. Pisałem w tym roku o rowerach i kolarstwie dla dziennika "Polska-Głos Wielkopolski", dla "Rowertouru", dla portalu Onet.pl, także na własną stronę - Wielkopolskie Rowerowanie (www.kurek-rowery.pl). Pisałem relacje z imprez XC, z maratonów, przedstawiałem sylwetki trenerów, kolarzy, dawnych mistrzów szosy.

Czesław Lang tworzy kolarski teatr dla polskiej mlodzieży. Maja Włoszczowska, Marek Galiński, Anna Szafraniec, Marcin Sapa, Ola Dawidowicz - wszyscy oni wydobyli swe sportowe umiejętności dzięki temu, że syn Ziemi Bytowskiej potrafił swe doświadczenie sportowe przekuć przed laty w organizacyjny, na najwyższym poziomie, profesjonalizm. I robi Tour de Pologne na ProTourowski wymiar, podobnie zawody XC i maratony MTB. I otwiera polskim kolarzom drogę do światowego cyklizmu.

Weronika Rybarczyk, Łucja Pietrzak, Michał Kowalczyk, Rafał Stanisławski, Michał Putz - to Wielkopolanie, którym marzy się sportowy sukces na światowym poziomie. Oni chcą wpaść w oko trenera Andrzeja Piątka (dwudziestu trzech polskich dziennikarzy (JA TEŻ) piszących o kolarstwie - jednogłośnie w tym roku uznało go trenerem roku ), im śnią sie medale i polski hymn. Są młodzi, umieją się ścigać na rowerach i zapewne o nich usłyszymy niebawem. A ja chcialbym o nich, jak o Mai Włoszowskiej, Marcinie Sapie, Oli Dawidowicz, pisać.

Polska ma wiele kolarskich talentów. Trzeba pomóc i Czesławowi Langowi, i Andrzejowi Piątkowi, i Piotrowi Wadeckiemu, i Piotrowi Kosmali, ludziom kolarstwa - by ten sport niósł Polakom emocje większe niż piłka nożna, by dawał medale i pobudzał duży europejski naród do rowerowego wysiłku.

                                                                               Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL