R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 26730763 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-06-14

 
Epicki wymiar maratonu
w deszczowej Bielawie

 

To był niezwykły maraton MTB. Jego nadzwyczajność polegała na tym, że kiedy zawodnicy ruszali na trasę padało i to nieźle. W trakcie jazdy prawie 400 pasjonatów kolarstwa górskiego wiosenny deszcz przemienił się w ulewę. I trwało to tak przez kilka godzin.

Ten deszcz, ten nadmiar wody nadał trzeciej edycji Skandia MTB Maraton w Bielawie prawie epicki wymiar. Niedzielna rywalizacja pasjonatów kolarstwa górskiego z całego kraju, uczestniczyli w nich także Rosjanie, przebiegała pod znakiem zmagania się z zimnem, leśnymi drogami pełnymi błota, większym ryzkiem upadków i zagrożeń na trasie.


Andrzej Figaj z Mogilna i Radek Tecław z Bydgoszczy kilkanaście minut przed startem.

 

 

 

O godzinie 11.00 zawodnicy byli już gotowi do jazdy. Jak zwykle, z numerem jeden Czesław Lang - przed laty utytułowany szosowiec, obecnie najważniejszy organizator imprez kolarskich w Polsce.


Kilka minut przed startem Skandia MTB Maraton w Bielawie.

Pierwsza linia startu w Skandia MTB Maraton to zaproszone przez wicemistrza olimpijskiego z Moskwy ważne osobistości - jeden z prezesów Skandii Paweł Ziemba, Iwona Bocian Zaciewska z Telewizji Polskiej, jak również znani przed laty kolarze - Zbigniew Krzeszowiec i Jan Brzeźny.


Jan Brzeźny, Czesław Lang i Wacław Skarul.

Ten ostatni, rocznik 1951- dokładnie 11 czerwca, urodził się w miejscowości Oleszna, zaś swą kolarską karierę rozpoczynał w Dzierżoniowie. W tutejszym klubie o nazwie Huragan. I był jego najbardziej znanym zawodnikiem obok Jana Faltyna.

Jan Brzeźny pamięta swój pierwszy kolarski wyścig. Był rok 1968 i siedemnastolatek wystartował w Oławie, gdzie zajął szóste miejsce. Poźniej zdobywał doświadczenie, które zaprocentowało koszulką reprezentanta Polski. Cztery lata jechał w Wyścigu Pokoju - w roku 1974 - zwycięstwo drużynowe Polaków i Stanisława Szozdy, 1975 - zwycięstwo Ryszarda Szurkowskiego, Jan Brzeźny - najlepszy góral i wygrany jeden etap, 1977 - Jan Brzeźny był kapitanem i 1980 - Jan Brzeźny wygrał jeden etap.


Kolarze jechali wokół zbiornika wodnego "Sudety".

– Wyścig Pokoju to była impreza unikatowa. Dziś takiej imprezy nie ma. To było prawdziwe ściganie się, bez układania się. To był najczystszy kolarski żywioł - to słowa człowieka, który kolarstwu oddał wiele lat swego życia.

Jan Brzeźny przyznaje, że potrafi w niedzielę siąść na rower i pomknąć w dal - niekiedy ponad 100 kilometrów. Lubi jazdę na rowerze szosowym, ale i ma "górala". Na nim właśnie, marki Kellys, pedałował niedzielę w deszczu. Zrobił to w dobrym stylu.


Iwona Bocian Zaciewska (Telewizja Polska) i autor tych słów. Przegrałem o dwie sekundy.
Fot. Mirosław Ząbkiewicz

Na dystansie Mini, 33 km, w kategorii M5 (50 lat i więcej) Jan Brzeźny zajął trzecie miejsce. Przegrał minimalnie z Czesławem Langiem (rocznik 1955), pierwsze miejsce zajął Mirosław Sokołowski z Kowar.

Też startowałem z pierwszej linii. Rozpoczęliśmy jazdę w deszczu w miejscu, gdzie w sobotę odbyły się zawody Bank BPH Grand Prix MTB. Pokonaliśmy 5 km, do Bielawy, i wróciliśmy znów na szeroką drogę, by już na poważnie rozpocząć sportową rywalizację.

Deszcz, woda, ulewa i jej szum w górach - w tej niepowtarzalnej scenerii prawie 400 pasjonatów MTB rywalizowało na trzech dystansach: Mini - 33 km, Medio - 53 km i Grand Fondo - 82 km.


Maratończycy - Dariusz Owczynników (2175) z Krotoszyna i Wojciech Rakowski (1020) z Poznania na mecie.

Niektórzy zawodnicy zbyt lekko się ubrali, po godzinie byli zziębnięci maksymalnie. Kilku z powodu ochłodzenia organizmu musiało się wycofać. Już na mecie rozmawiałem z wieloma zawodnikami. I ci doświadczeni, i ci dopiero wchodzący w świat maratonów MTB - nie sądzili, że niedzielna Skandia MTB Maraton będzie tak dramatycznie trudna.

Bohaterów było bardzo wielu. Każdy, kto w niedzielę dojechał do mety - może czuć się bohaterem. I to bez względu na liczbę przejechanych kilometrów.

Wyścig na dystansie Grand Fondo wygrał Andrzej Kaiser (rocznik 1973), polski najlepszy maratończyk MTB. Potrzebował na to 3 godzin 20 minut. W tej kategorii, M3, drugie miejsce zajął Wojciech Rakowski z Poznania, wytrawny kolarz górski - w cywilu nauczyciel akademicki na UAM. Żadna z pań tym razem nie zdecydowała się na konfrontację z najdłuższym dystansem.


Dorota i Tomasz Czarneccy z Wrześni na mecie.

Byłem, jechałem, rywalizowałem. Zająłem 111 miejsce na Mini z czasem 2:20:54. Przegrałem minimalnie z Iwoną Bocian Zaciewską z Telewizji Polskiej. Na podjazdach jej odjeżdżałem, na zjazdach pędziła w dół z niesamowitą prędkością. I wyprzedziła mnie na zjeździe z Łysej Góry. Choć ja na zjeździe po asfaltowej szosie zanotowałem na swym liczniku prędkość 56,6 km/h.

Umorusani, brudni do granic, ale szczęśliwi, że dojechali. Dorota Warczyk (1975) wygrała na dystansie Medio. Jest nauczycielką wychowania fizycznego w Tomaszowie Mazowieckim, w tamtejszym LO im. Stefana Żeromskiego. Przed rokiem wygrała około 30 wyścigów, ten rok przynosi także jej sportowe sukcesy. W niedzielę zapowiedziała, że za dwa tygodnie będzie startować w Nałęczowie.


Roman Kołodziejczyk z Chodzieży zajął pierwsze miejsce. Najdłuższy dystans - kategoria M4.

Zbigniew Krzeszowiec był najlepszy w kategorii M5 na dystansie Medio. Ten świetny przed laty kolarz utrzymuje fantastyczną formę sportową i praktycznie nie ma w tej chwili godnego siebie rywala w Polsce.

Kolarze jechali w deszczu, zaś Marcin Tarociński, zawodowy spiker imprez sportowych, witał pierwszych i kolejnych zawodników na mecie. I tworzył klimat imprezy - jakby na przekór wodzie padającej z nieba.

Bielawa 2008. Lang, Brzeźny, Krzeszowiec - mistrzowie kolarstwa sprzed lat zajęli miejsca na podium. Są naprawdę silni, w dobrej formie. Warto popatrzeć w jaki sposób mistrzowie sprzed lat potrafią szybko pedałować.

W deszczowej Bielawie wystartowało wielu Wielkopolan. Z Chodzieży przyjechało prawie dwudziestu pasjonatów - z wiceburmistrzem miasta Piotrem Witkowskim i Romanem Kołodziejczykiem na czele. Corratec Team Poznań wystawił liczną reprezentację, w składzie której jechał Andrzej Kaczmarek - trzykrotny uczestnik Wyścigu Pokoju. Byli zawodnicy z Wrześni - Wojciech Ratajczak, Andrzej Filipek i małżeństwo Dorota i Tomasz Czarneccy. Bogumiła Krzyżanek z Puszczykowa startowała w Chodzieży, Szczawnie Zdroju, była także w Bielawie. Na swym nowym rowerze jechał po raz pierwszy w zawodach Wojciech Rakowski, wykładowca na UAM.

W niedzielnym maratonie startowali przedstawiciele Bankowego Towarzystwa Rowerowego z Nałęczowa, gdzie 1 czerwca odbędzie się czwarta edycja Skandii. Ryszard Bednarczyk - informatyk (1963), Ziemowit Gil - prawnik (1973), Przemysław Gil - urzędnik (1974), Leszek Aftyka - księgowy (1969) - w Bielawie pokonali dystans Medio. Byli także w Szczawnie Zdroju i Chodzieży. Zamierzają uczestniczyć we wszystkich sześciu edycjach.


Oni zapraszają do Nałęczowa.

I wszyscy oni razem zapraszają do Nałęczowa, gdzie szykuje się wielka impreza rowerowa. Będzie dużo niespodzianek i dużo nagród. I oczywiście mistrzostwa Polski dziennikarzy w maratonach MTB.

 

 

 

Jeśli chodzi o sportowe sukcesy, Roman Kołodziejczyk wygrał w swej kategorii M4 rywalizację mężczyzn na dystansie Grand Fondo. Tadeusz Korzeniewski (Corratec Team) zwyciężył na Medio w kategorii M3. Grzegorz Napierała z podpoznańskiego Bolechówka na Medio w kategorii M5 zajął czwarte miejsce.

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL