R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 22522910 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-01-17
Andrzej Kaiser z Bytowa
wygrywa maraton za maratonem

 

W niedzielę (17 sieprnia) od samego rana setki maratończyków MTB z całej Polski spoglądały w Jeleniej Górze w niebo, wierząc optymistycznie, iż po pełnej deszczu i mgły sobocie tym razem zaświeci słońce. Tak też i było, szczególnie wówczas, gdy na metę wjeżdżał Andrzej Kaiser, reprezentujący grupę kolarską DHL-Author, kończąc zwycięsko rywalizację na najdłuższym z dystansów - Grand Fondo (89 km).

Co tu dużo mówić, Andrzej Kaiser pojawił się obok jeleniogórskiego ratusza godzinę przed startem. Objeżdżał spokojnie na swym rowerze główny plac miasta, miał też trochę czasu, by jeszcze przed startem autorowi tych słów opowiedzieć o sobie, o swej karierze, o rodzinie także.


Kolarze górscy ścigali się w słońcu i pięknej okolicy.

Urodził się w Bytowie, 19 listopada 1973 roku. Tu nauczył się jeździć na rowerze, tu w mieście znanym w Polsce dzięki Czesławowi Langowi (Baszta - zasłużony klub dla polskiego kolarstwa) rozpoczął jako 13-latek (w 1986 roku) przygodę ze ściganiem i to pod okiem wspaniałego człowieka i trenera zarazem - Euzebiusza Marciniaka.

W życiu Andrzeja Kaisera, jak sięga tylko pamięcią wstecz, rower zawsze był obecny. Najpierw była szosa i kolarskie przełaje, później dopiero kolarstwo górskie - zawody cross country i maratony MTB.


Andrzej Kaiser (żółty kask, niebieska koszulka Skandii) chwilę przed startem do maratonu w Jeleniej Górze.

Andrzej Kaiser ma 35 lat i jest w chwili obecnej najlepszym polskim maratończykiem MTB. Wygrywa zawody za zawodami, także wieloetapowe wyścigi kolarzy górskich - Beskidy Trophy, Bike Challenge i Adventure Bike. W 2008 roku, jak oblicza, zwyciężył dotyczas w piętnastu imprezach, choć na lipcowych mistrzostwach Polski w maratonie MTB w Książu miał pecha (przebita dętka, strata kilku minut) i nie zdobył krajowego championatu.

Andrzej Kaiser mieszka w Bytowie i jako obywatel tego pięknego miasta startuje w maratonach organizowanych przez Czesława Langa o nazwie Skandia. W tym roku Andrzej Kaiser wygrał wszystkie dotychczasowe edycje Skandii: w Chodzieży (27 kwietnia), w Szczawnie Zdroju (3 maja), w Bielawie (18 maja) i w Nałęczowie (1 czerwca) na najdłuższym dystansie.

– Jak będzie dziś, zapytałem pół godziny przed startem dzielnego kolarza, który przez kilka lat (1997-2000) razem z Markiem Galińskim reprezentował zasłużony dla polskiego kolarstwa górskiego klub Optex Opoczno.

Odpowiedź była prosta: - Do pokonania mam 89 kilometrów i zamierzam je przejechać poniżej czterech godzin. Jeśli się tak stanie, to zapewne wygram - brzmiała odpowiedź sympatycznego kolarza z Bytowa.


Przepiękny widok z Góry Szybowcowej na Jelenią Górę i opalający się w niedzielę mieszkańcy miasta i wczasowicze.

Jelenia Góra leży na wysokości 360 metrów i z głównego placu miasta kolarze ruszyli kilka minut po godzinie 11 na trasę, by dotrzeć na metę usytuowaną 240 metrów wyżej - na Górze Szybowcowej, z której przy pięknym słońcu (a tak było w niedzielę) roztacza się niepowtarzalny widok na prawie 100-tysięczne miasto.

240 metrów różnicy między miejscem startu a metą, ale kolarze górscy jechali do celu trzema trasami: (Mini - 35 km, Medio - 58 km i Grand Fondo - -89 km). Większość z nich stwierdziła już na mecie, że choć nie padał deszcz - to jednak maraton był trudny. Choćby dlatego, że w sobotę lało potwornie i na początku maratonu i na jego końcu zawodnikom przyszło zmierzyć się z błotem i kałużami. Ale przecież jechali oni po pięknych Górach Kaczawskich i doliną górskiej rzeki Bóbr, koronami zapór wodnych we Wrzeszczynie i Pilchowicach. Uczestnicy dystansu Mini najtrudniejszy fragment mieli na koniec, gdy musieli się non stop wspinać od miejscowości Płoszczyna do mety - drogą asfaltową i ostatnie 2 km polną.


Autor tych słów nie tylko pedałował, ale także podczas jazdy swym Canonem pragnął uwiecznić piękno podjeleniogórskich okolic.

Andrzej Kaiser dotrzymał słów wypowiedzianych przed startem. Najdłuższy dystans pokonał grubo poniżej założonej przez siebie granicy 4 godzin (3:15:17 h). I był pierwszy na mecie przed swym kolegą klubowym (DHL-Author) Pawłem Wiendlochą (3:16:25). Trzeci był Marcin Piecuch (3:21:12), ubiegłoroczny zwycięzca wrześniowego maratonu MTB w Poznaniu, organizowanego przez Macieja Grabka.

Najdzielniejszą z pań w Jeleniej Górze była Dorota Warczyk (4:17:14 h) z Tomaszowa Mazowieckiego - pierwsza na dystansie Grand Fondo i 28. na 46. sklasyfikowanych (w tym cztery panie).

Tym razem było mniej startujących w Jeleniej Gorze (345) niż we wcześniejszych edycjach Skandii. Zapisał się do startu, dzielnie pedałował i dojechał do mety 51-letni Tomasz Razniewski z Kanady. I to na tym najdłuższym dystansie.


Wielkopolanie w Jeleniej Górze: Tomasz Urbanowicz (od lewej), Dorota Pawińska, Maciej Pawiński, Bartosz Kołodziejczyk, Roman Kołodziejczyk, Dorota Kołodziejczyk i Tomasz Miara.

Na słowa pochwały zasłużyły dwie panie Doroty z Chodzieży, które po raz pierwszy zadebiutowały w takiej imprezy. Żony Romana Kołodziejczyka i Macieja Pawińskiego, dotąd sekundujące mężom w przygotowaniach do startu i oczekujące ich na mecie, zdecydowały się na jazdę na dystansie Mini. I go ukończyły. I były bardzo z tego faktu zadowolone.

Autor tych słów startował w Chodzieży, Szczawnie Zdroju, Bielawie i Nałęczowie. I ze swym numerem 3100 jechał w Jeleniej Górze, jak w poprzednich edycjach, dystans Mini. Potrzebowałem na jego pokonanie dwóch godzin 45 minut 53 sekund, średnia wyniosła12,8 km/h, na zjeździe po asfalcie swego Wheelera Pro 59 rozpędziłem do prędkości 65,1 km/h. Przez cztery kilometry, od 8 do 12, jechałem w towarzystwie wiceburmistrza Chodzieży Piotra Witkowskiego. Kiedy rozpoczął sie stromy podjazd, dzielny samorządowiec odjechał mi do przodu. Na mecie okazalo się, że był tu wcześniej o prawie dziesięć minut (2:36:19 h).


Wielkopolanie przed startem: Jan Zozuliński (od lewej), Kinga Zozulińska, Bogumiła Krzyżanek i Piotr Kurek.

I już na Górze Szybowcowej widziałem Andrzeja Kaisera jak stawał na podium w asyście prezydenta Jeleniej Góry Marka Obrębalskiego i Pawła Ziemby - maratończyka MTB i zarazem jednego z szefów Skandii.

Bytowianin Czesław Lang organizuje wspaniałe zawody kolarskie (Tour de Pologne, BPH Grand Prix MTB, Skandia Maraton MTB), zaś inny bytowianin - Andrzej Kaiser - je wygrywa.


Dekoracjom najlepszych maratończyków MTB przyglądały sie rzesze kibiców.

Warto być 5 października 2008 w Gdańsku, na ostatniej edycji, by zobaczyć piękny finał całorocznego ścigania się w ramach Skandia Maraton MTB. Czarna Skoda Fabia czeka na jednego z kolarzy (w losowaniu biorą udział ci, którzy wystartują we wszystkich edycjach). Być może szczęście dopisze Andrzejowi Kaiserowi, który brał udział w pięciu edycjach i je wygrał.


Andrzej Kaiser na najwyższym miejscu podium. Prezydent Jeleniej Góry Marek Obrębalski (z lewej) i Pawel Ziemba ze Skandii (z prawej) podczas honorowania najlepszych maratończyków.

I wybiera się z Bytowa do Gdańska. Nie pojedzie tam sam. Będzie z żoną Lucyną, synami Adrianem (11 lat) i Jakubem (9 lat), zamierza też wygrać rywalizację nad Bałtykiem na dystanie Grand Fondo. I jeśli dopisze mu szczęście, Andrzej Kaiser może, takie szanse ma prawie stu innych, wrócić do domu nowiutkim autem.

Zwycięzcy w Jeleniej Górze

MINI (33 km)

Maciej Dombrowski - MTB-Silesia Rybnik
Marta Sułek - RMF FM Mountain Dew

MEDIO (58 km)

Jan Stohr - KC Kooperativa SG Jablonec
Justyna Frączek - Bike Board

GRAND FONDO (89 km)

Andrzej Kaiser - DHL-Author
Dorota Warczyk - LKK Start Tomaszów Mazowiecki

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL