R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 27265523 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-07-16

 
Chodzieskie reminiscencje i obrazy

 

Mój piętnasty maraton 
pod sztandarami Lang Teamu i Skandii

Najszczęśliwszy maratończyk. Takim w niedzielę o poranku był Marek Zatt. Chodzieżanin, znana od lat postać w środowisku wielkopolskich pasjonatów kolarstwa górskiego, stanął na starcie pierwszej edycji Skandia Maraton Lang Team 2010. Na jego rowerze zawisł numer w kolorze czerwonym (2653), świadczący o tym, że zawodnik zamierza pokonać dystans Mini (37 km).


Marcin Nowak (60) z Poznania kocha MTB i lubi stawać na podium. Tak też i było 25 kwietnia 2010 roku w Chodzieży.

Marek Zatt stanął na starcie niewyspany i szczęśliwy. Dzień wcześniej, 24 kwietnia 2010, o godzinie 1.15, został ojcem, gdyż urodził się syn - Kuba. Pierworodny, duży - 4 kg, 57 cm długości.

Podczas pierwszej edycji maratonu MTB Czesława Langa i Skandii w 2007 roku Marek Zatt jechał dystans Grand Fondo. Podobnie było w 2008 roku, przed rokiem spróbował szczęścia na Mini. W tym roku też na Mini.

– Mimo, że byłem niewyspany i trochę jakby nieprzytomny z radości, trasę Mini przejechałem w czasie godziny 50 minut. Zająłem 85. miejsce. Nie sposób było pobłądzić, pomylić trasę - mówi szczęśliwy ojciec i zarazem pasjonat MTB, z którym w marcu 2007 miałem okazję wspólnie (przed pierwszym maratonem Czesława Langa i Skandii) objeżdżać podchodzieskie lasy. A później napisać o tym jeden z pierwszych swych tekstów na stronie Wielkopolskie Rowerowanie (www.kurek-rowery.pl).

Mój prywatny jubileusz. Niedzielny Skandia Maraton Lang Team był dla mnie małym, moim jubileuszem. To był piętnasty start w imprezie, którą od 2007 roku organizują wspólnie wicemistrz olimpijski z Moskwy i Skandia.


To był mój piętnasty maraton pod sztandarami Czesława Langa i Skandii.
Fot. Dariusz Sroka

W 2007 roku - start w Chodzieży, w 2008 - wszystkie sześć edycji (Chodzież, Szczawno-Zdrój, Bielawa, Nałęczów, Jelenia Góra, Gdańsk), w 2009 - wszystkie siedem edycji (Chodzież, Białowieża, Bielawa, Nałęczów, Gdańsk, Olsztyn i Kwidzyn). Zawsze na dystansie Mini, zawsze sklasyfikowany, bez choćby jednej przebitej dętki i bez poważnego upadku lub kontuzji. Na niezawodnym dotąd rowerze Wheeler Pro 59.

Do tego piętnastego, niedzielnego w Chodzieży, szykowałem się ostatnio solidnie, tym bardziej, że Czesław Lang - Wielkie Dzięki (uwzględniając nasze, starszych panów, prośby) - wprowadził w tym roku oddzielną klasyfikację dla sześćdziesięciolatków.

O godzinie 11 pojechali z chodzieskiego rynku zawodnicy startujący na dystansie Grand Fondo, za nimi w odstępie kilku minut ci z Medio. Prezes Skandii Paweł Ziemba (nr startowy 1, czerwona Jedynka) cierpliwie czekał, aż ponad trzysta osób ruszy na Mini.


Mariusz Dąbrowa (czerwona koszulka z napisem Kameleon) trzyma mój rower (2800), obok Michał Ziemba (zasłania numer startowy) i Paweł Ziemba (czerwona Jedynka - prezes Skandii, wielki fan rowerów).

Obok mnie, z prawej strony Mariusz Dąbrowa z Piły, gdzieś z tyłu za nami jego syn Bartek - nadzieja wielkopolskiego MTB. Jest 11.15. Ruszyliśmy, jedziemy, wyprzedzam Iwonę Bocian-Zaciewską z Telewizji Polskiej. Przed wiaduktem wszyscy ciut zwalniają, po jego przejechaniu przerzucam łańcuch...

To trwa ułamek sekundy, do mojej świadomości dociera, że mam zerwany łańcuch. – Co robić? - myślę sobie w duchu, ale nie dopuszczam takiej oto ewentualności, że można się łatwo poddać. Nie mam zapinki, ale wiem, że na Rynku Miejskim w Chodzieży pod namiotem Shimano mogę liczyć na niezawodną pomoc.

Mam prawie trzy kilometry drogi do punktu wyjścia, do miejsca startu. Kiedy tam docieram, Paweł Sobkowiak i Arkadiusz Płonka zajmują się mym łańcuchem, jak specjaliści z Formuły Jeden w pit stopie bolidem Roberta Kubicy. W niespełna trzydzieści sekund łączą go na nowo, w tym czasie Wojciech Łangowski z Gorzowa Wielkopolskiego robi fachowcom z Shimano i mnie zdjęcia.


Wojciech Przybylski, lekarz rodzinny z Wrześni i zarazem wielki fan hokeja na lodzie, kończy jazdę na dystansie Medio w chodzieskim Skandia Maraton Lang Team.

Przedzieram się przez tłum kibiców i widzów. I rozpoczynam jazdę na nowo, z miejsca startu. Moi rywale i konkurenci są dwadzieścia minut przede mną. Na ulicach Chodzieży mijam tych, którzy pedałują na Rodzinnym - ojców, mamy i dzieci. Jedzie ich około 150.

Wiem, że już przegrałem walkę o dobre miejsce na Mini w kategorii M6, ale zastanawiam się, kiedy dopędzę ostatniego, ostatnią zawodniczkę. Przy wjeździe do lasu spotykam zrezygnowaną Jagodę Garczarek, młodą adeptkę kolarstwa - przebitka dętka. Jej ojciec jest mistrzem świata w tandemach integracyjnych (pilot) razem z Przemysławem Wegnerem. W tym roku będą bronić znów walczyć o błękitną koszulkę w dalekiej Kanadzie. Jagoda reprezentuje barwy UKS Jedynka Limaro Kórnik.

Do 7 kilometra jadę sam, na "Mini-Gontyńcu" (przy dobrej pogodzie widać z niego ponoć Wrocław) wyprzedzam Dominikę Chybowską. Jedzie w ładnej, z daleka widocznej koszulce Skandii. Jadę uważnie, by przypadkiem znów za mocno nie nacisnąć na pedały i nie zerwać łańcucha, i by dobrze odczytywać maratonowe strzałki.

Po 15 km wiem, że łańcuch trzyma, przyspieszam, w drodze do mety wyprzedzam jeszcze kilkadziesiąt osób. Piętnasty, jubileuszowy maraton Czesława Langa i Skandii - zaliczony. Z przygodami, z niezłą emocją, z dobrze rozpoznanymi znakami na trasie. Na mecie okazuje się, że na dystansie Mini wystartowało aż 13 panów po 60 roku życia. Wygrał Edward Natkaniec (1948) z Bytowa, Andrzej Kaczmarek (1947) z Poznania był drugi, Kazimierz Gogolewski też z Poznania (1949) - trzeci. Ja (1945) uplasowałem się na 10. miejscu.

Bohaterowie imprezy. Agnieszka Gulczyńska (rocznik 1980) jest znaną dziennikarką w Poznaniu. Prowadzi w najlepszym czasie program informacyjny w Wielkopolskiej Telewizji Kablowej. Absolwentka UAM przed dwoma laty wywalczyła tytuł mistrzyni Polski w maratonach MTB, reprezentując Corratec Team Poznań. Przed rokiem nie widziałem jej na maratonowych trasach.

W Chodzieży dzielnie stanęła na starcie dystansu Grand Fondo. Była najlepszą kobietą, przed jazdą i po niej stanęła, jako bardzo rozpoznawalna osoba, do wielu zdjęć: z Leszkiem Piaseckim, ze Zbyszkiem Krzeszowcem, z kolegami z teamu.

– Wieczorem w telewizji mam pracę, pedałuję przed południem. Specjalnie sie nie przygotowywałam do chodzieskiego maratonu, ale sukces mnie cieszy. Będę w tym roku starała się wygrywać - powiedziała poznanianka, która kilka lat temu przypadkowo zdecydowała się na start w maratonie MTB.

Do Chodzieży przyjechało pięciu kolarzy grupy Mróz Active Jet: dwaj z nich Bartosz Banach (Grand Fondo) i Łukasz Osiecki (Medio) okazali się zwycięzcami. Ten sukces ucieszył Piotra Kosmalę, dyrektora sportowego teamu, który sam startuje w maratonach MTB, ale tym razem ograniczył się do kibicowania i smakowania sukcesu swych podopiecznych.

Chodzieżanie na podium. Chodzież miała w niedzielę swych bohaterów. Dorota Pawińska pracuje w Starostwie Powiatowym. – W Chodzieży i wokół niej jest wiele firm handlujących autami. Rejestruję w Wydziale Komunikacji wszystkie pojazdy, także przyczepy. Jest co robić, ale w czasie wolnym uciekam na rower. Razem z mężem Maciejem - też entuzjastą rowerów – to słowa mistrzyni Polski samorządowców w maratonie MTB. Dystans Mini pokonała w 2 godziny 4 minuty 5 sekund, druga była Małgorzata Gogolewska z Wągrowca (Powiatowy Urząd Pracy), trzecia Justyna Ratajczak z Tarnowa Podgórnego.


Niespełna 17-letni Bartek Kołodziejczyk (drugi z lewej) wyrasta na maratończyka dużej klasy. W rodzinnej Chodzieży był pierwszy na dystansie Mini.  Obok niego mama - Dorota Kołodzieczyk oraz inni członkowie rodziny.

Rywalizację na dystansie Mini wygrał Bartosz Kołodziejczyk. Niespełna 17-latek jest uczniem Liceum Ogólnokształcącego w Chodzieży, synem prezesa Chodzieskiego Towarzystwa Rowerowego Romana Kołodziejczyka.

Samorządowcy na start. Mateusz Łangowski (1976) pracuje w Urzędzie Miejskim w Gorzowie Wielkopolskim. Od lat przyjeżdża na zawody XC do Wielkopolski i startuje w nich z powodzeniem. W Chodzieży był szybszy w rywalizacji ludzi samorządu od ubiegłorocznego mistrza Władysława Gładysiaka (Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego) i stanął na najwyższym miejscu podium. Na 9. miejscu uplasował się w tej klasyfikacji Piotr Witkowski - wiceburmistrz Chodzieży, 10. był Andrzej Kaleniewicz (Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego) - autor kilkunastu atlasów rowerowych, autor oznakowań na najważniejszych szlakach w naszym regionie. Jacek Gursz - burmistrz Chodzieży - zajął miejsce 12. i jak na gospodarza imprezy przystało czynem dał przykład innym.

Pobłądzili. Kiedy dojechałem na metę, słyszę od ludzi, że wielu zawodników pobłądziło. W tym także Andrzej Kaiser - faworyt do zwycięstwa na dystansie Grand Fondo. Rozmawiałem z zawodnikiem z Bytowa, był zdenerwowany, nie krył złości.

Takich jak on, jak się ostatecznie okazało, było ponad setkę. Nie potrafię zrozumieć dlaczego tak wiele osób pobłądziło na Mini (ja jechałem na szarym końcu, zdany byłem tylko na strzałki i dojechałem prawidłowo). Jazda w maratonie zgodnie z regułami stadnego instynktu może niekiedy wyprowadzić w pole, czego i ja raz w życiu doświadczyłem w Szczawnie Zdroju (Skandia Maraton MTB - 2008), gdy za trzema młodymi ludźmi popędziłem szaleńczo na zjeździe. Trzeba było później wracać, szukać na nowo strzałek i z niepotrzebnym opóźnieniem wjeżdżać na metę.

Mniej niż tysiąc. Liczyłem, że w Chodzieży wystartuje ponad tysiąc ludzi. Zabrakło niecałej setki, ale tego samego dnia we Wrocławiu w maratonie Macieja Grabka ścigało się 1610 osób, w Zgierzu (Mazovia MTB - Cezary Zamana) ponad 1200. Jeśli do tego dodamy 500 ludzi w maratonie Grzegorza Wajsa (Bike Poland), to okaże się, że 25 kwietnia w Polsce ścigało się prawie 5000 maratończyków. Młodych i starych. Zaprawionych w kolarskiej rywalizacji jak Zbigniew Krzeszowiec i początkujących jak Dominika i Sebastian Chybowscy z Warszawy (Skandia).
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL