R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 22460219 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-01-15
To był piękny i wielki finał

 

Wielkopolanie nie zawiedli
i często stawali na podium w Rzeszowie


Oni wystartowali w Rzeszowie na dystansie Mini: Czesław Lang (5832), Krzysztof Golwiej (2845), Paweł Ziemba (1) i autor Wielkopolskiego Rowerowania.

Rzeszów gościł wczoraj, w niedzielę, uczestników ośmej, ostatniej edycji Skandia Maraton Lang Team 2010. Finał wypadł na medal. Startowali najlepsi polscy kolarze górscy - z Markiem Galińskim na czele, także team Mróz Active Jet ze specjalistami kolarstwa MTB i Markiem Rutkiewiczem w roli gwiazdy.

Rzeszów pokazał swe najlepsze strony. Władze miasta z prezydentem Tadeuszem Ferencem przygotowały okazałe puchary dla najlepszych zawodników, student budownictwa Politechniki Rzeszowskiej Marcin Piecuch opracował wspólnie z Lang Teamem piękną trasę sportowej rywalizacji.


Kazimierz Gogolewski miał w Rzeszowie wiele powodów do zadowolenia.

Było sporo podjazdów, dużo odcinków szutrowych, także nieprzejezdzne odcinki błota. W Rzeszowie pojawiło się sporo Wielkopolan: z Konina, z Gniezna, z Powidza, z Piły, z Chodzieży, z Puszczykowa, z Wrześni, z Antonina, wreszczie z Poznania.


Ostatnie chwile przed startem. Most na Trasie Zamkowej wypełnili licznie pasjonaci MTB.

Wielu Wielkopolan stawało w niedzielę na podium. Ale najbardziej spektakularnie pokazał się w mieście nad Wisłokiem Kazimierz Gogolewski z Poznania. Były kolarz szosowy, obecnie masters (kategoria M6) triumfował w tej kategorii w niedzielę. Zwyciężył także w klasyfikacji generalnej Skandia Maraton Lang Team 2010 w M6. I jakby tych radości, nagród i wzruszeń było zbyt mało, sympatyczny Pan Kazimierz (członek Corratec Teamu Poznań) miał szczęście w losowaniu nagród: przypadł mu quad marki Zumico.

Najwięcej emocji dostarczyła rywalizacja w Grand Fondo. Podwójny sukces mogli świętować zawodnicy ekipy Mróz Active Jet. Wygrał Wojciech Halejak, drugi na mecie był jego kolega z drużyny - Bartosz Banach. Kilkadziesiąt sekund za nimi finiszował Marcin Piecuch, który układał trasę finałowego maratonu. Najlepszą kobietą na tym dystansie była Małgorzata Zelllner (Corratec Team Poznań), która na metę dotarła po 4,5 godzinach walki.

Ekipa Mróz Active Jet triumfowała w klasyfikacji drużynowej przed poznańskim Corratec Teamem i drużyną Subaru Trek Gdynia.

Główną nagrodę - samochód Fiat Punto Evo - wylosował Marcin Rapciak (rocznik 1976) z Koroszkowa na Pomorzu. 

xxx 

Trasa. Marcin Piecuch jest pasjonatem kolarstwa górskiego. Ma 24 lata, mieszka w Rzeszowie. Jest studentem budownictwa (formalnie czwarty rok, od października - piąty) na miejscowej politechnice. – We wrześniu 2007 roku pojechałem na maraton MTB Eski do Poznania i go wygrałem na najdłuższym dystansie. Startowało wówczas dużo ludzi i tak po cichu, w duchu, marzyłem sobie, że być może kiedyś taka impreza odbędzie w moim mieście, nad Wisłokiem.

– Mój sen się dziś spełnił. Do Rzeszowa przyjechało kilkuset fanów MTB z całej Polski, w tym najlepsi, jak Marek Galiński, czy też kolarze grupy Mróz Active Jet. Wszyscy oni ścigali się na trasie, którą autorsko zaproponowałem Czesławowi Langowi i jego teamowi. Były zatem podjazdy, długie i wymagające wysiłku, sporo odcinków po kamienistych drogach i ścieżkach, jak również miejsca, gdzie woda wypływa spod ziemi i tworzy gigantyczne grzęzawisko, i szybki zjazd na metę w stronę Trasy Zamkowej. Chciałem pokazać piękno Rzeszowa i jego okolic.

– To był mój pomysł, by startować z mostu Trasy Zamkowej i by w tym samym miejscu była meta - mówił mi zadowolony i przejęty Marcin Piecuch. W niedzielę na dystansie Grand Fondo był trzeci za zawodnikami Mroza (Wojciechem Halejakiem i Bartoszem Banachem), ale czuło się, że młody rzeszowianin, tegoroczny uczestnik transalpejskiego maratonu MTB - 14. miejsce, jest dumny z tego, że zaproponował trasę, która...

Zgodna opinia. Kilka chwil po moim dojeździe na metę, startowałem na dystansie Mini, podszedł do mnie Dariusz Maląg, moderator maratonowych imprez Skandii i Czesława Langa, by zapytać o wrażenia. Odpowiedziałem krótko: – Niezwykle trudny maraton MTB, bodaj najpiękniejszy w całym tegorocznym cyklu. To była trasa na piękny i wielki finał.

Inni uczestnicy niedzielnych rowerowych zmagań potwierdzali, iż nie spodziewali się, że w Rzeszowie i jego podmiejskich okolicach trzeba się będzie tak mocno natrudzić, namęczyć, szczególnie na tych fragmentach trasy, gdy trzeba było podjeżdżać.

Takie opinie wyrażali i Czesław Sudra z Pabianic, i Ryszard Czerwiński z Poznania, i Maciej Włodarczyk z Piły.

Możliwości mistrza. - Rzeszów zawsze wita nas niezwykle ciepło i potrafi zaskoczyć. Tak jest i tym razem - powiedział organizator największego maratonu kolarskiego w Polsce - Czesław Lang, który chwilę później... wsiadł na rower i odjechał na start. Największy propagator kolarstwa w Polsce, by godnie zakończyć tegoroczny cykl maratonów pod znakiem Skandii i własnego nazwiska postanowił dać przykład innym zawodnikom i wystartował na dystansie Mini (33 km).

Wicemistrz olimpijski z Moskwy (rocznik 1980), od kilkunastu lat główny organizator imprez kolarskich w Polsce, wystartował z numerem 5832 i od pierwszych kilometrów po ostatnie metry jechał w czołówce na dystansie Mini.

– Co innego wiedzieć, że Czesław Lang był świetnym kolarzem - to słowa Ryszarda Czerwińskiego, projektanta ogrodów z Poznania - co innego widzieć, jak pedałuje, jak narzuca tempo. I jak plasuje się na miejscu dwunastym w klasyfikacji open i zwycięża w sportowej walce w kategorii M5 - to słowa fana MTB z Poznania, który do Rzeszowa wybrał się z żoną (kibic) i wnuczką Małgorzatą (dystans Rodzinny).

Jazda Czesława Langa (rocznik 1955) w Rzeszowie zrobiła wrażenie, szczególnie na tych, którzy nigdy nie byli kolarzami, i dla których możliwość jazdy i ścigania się obok wielkiej osobistości cyklizmu była wielkim przeżyciem.

Znakomici goście. Znakomitych goście nie zabrakło na trasie. Zmagania w Rzeszowie uświetnił, między innym, Marek Galiński - prawdziwa legenda kolarstwa górskiego w Polsce, czterokrotny olimpijczyk i wielokrotny triumfator cyklu GP MTB. Startowałem na dystansie Mini i w którymś fragmencie trasy, na ostatnich dziesięciu kilometrach widziałem, jak Marek Galiński mknie w dół po łące. Przemknął obok mnie, jak wicher, jak wiatr, pokazując swe umiejętności w dynamicznym i szybkim zjeżdżaniu.

Marka Galińskiego widziałem jak zjeżdżał, zaś Marka Rutkiewicza miałem okazję podziwiać na ostatnim, długim, asfaltowym podejździe. Zawodnik Mróz Active Jet, którego bardzo dobrze pamiętamy ze zmagań w tegorocznym Tour de Pologne - etap do Bukowiny Tatrzańskiej, z niesamowitą szybkością wjeżdżał pod górę, podczas gdy wielu innych uczestników nie miało siły, by wjeżdżać - tylko prowadzili swe rowery pod górę.

Sam zagiąłem się nad kierownicą i pokonałem ten najdłuższy z podjazdów, bez schodzenia z roweru. I kiedy zobaczyłem Mrozowca, krzyknąłem: – Jedzie Marek Rutkiewicz.

Powiem tak: urok kolarstwa, jazdy na rowerze polega na tym, że można się ścigać, zmagać z podjazdami i widzieć, jak robią to mistrzowie - jak Marek Rutkiewicz.

Jego rzeszowski podjazd zrobił wrażenie na każdym, kto miał okazję w niedzielę być przez kilku minut obok znakomitego kolarza.

Dzielne panie. Najdzielniejsze z dzielnych to te, które decydują się na pokonanie dystansu Grand Fondo. W Rzeszowie prym wiodły poznanianki: Małgorzata Zellner i Magdalena Hałajczak. Ta pierwsza, zawodniczka poznańskiego Corratec Teamu, tym razem wygrała o przysłowiowy włos z koleżanką z Shimano Polska. Zwyciężczyni w drodze do pierwszego miejsca zaliczyła ... lot na kierownicą, upadek i ból. Ale nie zrezygnowała z jazdy.

W Rzeszowie było wiele dzielnych pań: najlepiej znam Wielkopolanki - Dorotę Pawińską z Chodzieży i Bogumiłę Krzyżanek z Puszczykowa. Ale w tym roku wadziłem się pięknie na rozmaitych edycjach maratonów Skandii i Czesława Langa z innymi paniami - z Dorotą Kamińską-Zacharuk z Sopotu (obecna w Rzeszowie), z paniami ze Skandii (Dorota Sulewska, Sylwia Kwasiborska, Katarzyna Piwowarska, Małgorzata Piwowarska), czy też z Iwoną Królicką - dziennikarką z Rymanowa.

Sześćdziesięciolatkowie. Czesław Lang wspólnie ze Skandią organizuje od 2007 roku maratony MTB. W tym roku wprowadził klasyfikację M6, czyli panów po 60. roku życia. Na finał do Rzeszowa przyjechała cała szóstka najlepszych w tej kategorii wiekowej na dystansje Mini: Kazimierz Gogolewski (Poznań), Czesław Sudra (Pabianice), Andrzej Kaczmarek (Poznań), Stanisław Heleniak (Gdańsk), Józef Glaas (Sopot) i Piotr Kurek (Poznań).

Cała szóstka uczestniczyła co najmniej w sześciu maratonach. Czesław Sudra ukończył wszystkie osiem, Kazimierz Gogolewski i Andrzej Kaczmarek - po siedem. Na dystansie Mini sklasyfikowano aż 21 panów. Triumfował w klasyfikacji generalnej Kazimierz Gogolewski, w przeszłości kolarz szosowy i także trener tegoż sportu.

Na dystansie Medio rywalizowało w tym roku 15 panów. Triumfował Zbigniew Krzeszowiec z Gliwic, rocznik 1948, który w 1970 roku debiutował w Wyścigu Pokoju. W tym roku najlepszy masters po 60. roku życia w Polsce aż siedem razy startował w maratonach Skandii i Czesława Langa. Samochodu nie wygrał, ale wygrał siedem razy rywalizację w swej kategorii M6 na dystansie Medio.

Gwiazdą kategorii M6 na dystansie Grand Fondo w tym roku był Lech Flaczyński (rocznik 1948) z Grudziądza. Tłumacz języka niemieckiego brał udział we wszystkich ośmiu edycjach, wygrał cztery. I triumfował w klasyfikacji generalnej.

Jakby nie patrzeć, 21 panów po 60. startowało w tym roku na dystansie Mini, 15 na Medio i pięciu nad Grand Fondo. Łącznie 41 dżentelmenów, z których część ma za sobą kolarską, znaczoną sukcesami przeszłość (Andrzej Kaczmarek, Zbigniew Krzeszowiec), inni zaś w dojrzałym wieku, jak autor tych słów, zakochali się w kolarstwie.

Zwycięzcy w Rzeszowie

Rodzinny
Magdalena Kaczor
Michał Nowakowski

Mini
Justyna Kowalczyk (RMF FM Pepsi MAX MTB Team)
Maciej Samborski (AZS Politechnika Białostocka)

Medio
Sylwia Kapusta-Szydłak (Corratec Team Poznań)
Sławomir Pituch (Corratec Team Poznań)

Grand Fondo
Małgorzata Zellner (Corratec Team Poznań)
Wojciech Halejak (Mróz Active Jet)

Klasyfikacja generalna

W Rzeszowie zapadły również rozstrzygnięcia w klasyfikacji generalnej Skandia Maraton Lang Team za sezon 2010. Spośród ośmiu edycji sześć najlepszych wyników zaliczało się do klasyfikacji końcowej cyklu. Poniżej zwycięzcy w poszczególnych kategoriach wiekowych na dystansie Mini. Medio i Grand Fondo, a także finałowa klasyfikacja drużynową, w której rywalizacja trwała do ostatniego wyścigu.

Mini
K-1: Aleksandra Królicka (MTB Rymanów)
K-2: Justyna Kowalczyk (RMF FM Pepsi MAX MTB Team)
K-3: Monika Cyra (KSR Kościerzyna)
K-4: Bogumiła Krzyżanek (Taris Sevroll Puszczykowo)
M-1: Bartosz Kołodziejczyk (Chodzieskie Towarzystwo Rowerowe)
M-2: Maciej Samborski (AZS Politechnika Białystocka)
M-3: Krzysztof Grzegorzewski (Poznań)
M-4: Karol Kasprowiak (Corratec Team)
M-5: Bogusław Siębor (Częstochowa)
M-6: Kazimierz Gogolewski (Corratec Team)

Medio
K-1: Dorota Jędrzejewska (Prodent - skleprowerowy.pl)
K-2: Monika Lange (Subaru Trek Gdynia)
K-3: Magdalena Dąbrowska (Prodent - skleprowerowy.pl)
K-4: Małgorzata Kończycka (Prodent - skleprowerowy.pl)
M-1: Mariusz Kozak (RMF FM Pepsi MAX MTB Team)
M-2: Sławomir Pituch (Corratec Team)
M-3: Marcin Nowak (Selle Italia BikeWorld.pl Team)
M-4: Krzysztof Podolski (RMF FM Pepsi MAX MTB Team)
M-5: Franciszek Sawicki (AGPOL Team GKKG)
M-6: Zbigniew Krzeszowiec (Dobre Sklepy Rowerowe - Author)

Grand Fondo
K-2: Olga Niewiarowska (Kross Racing Team)
K-3: Magdalena Hałajczak (Shimano Polska)
M-1: Arkadiusz Ebert (WKS Flota Gdynia)
M-2: Bartosz Banach (Mróz ActiveJet)
M-3: Krzysztof Krzywy (Mróz ActiveJet)
M-4: Janusz Ziółkowski (TTC Jade Toruń)
M-5: Bogusław Kwiatkowski (Corratec Team)
M-6: Lech Flaczyński (Grudziądz)

Klasyfikacja drużynowa
1. Mróz ActiveJet
2. Corratec Team Poznań
3. Subaru Trek Gdynia

Za rok osiem maratonów Skandii i Czesława Langa. Szczegóły już wkrótce...

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL