R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 27316350 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-07-20

 
Wrzesień 2010

 

Alberto Contador zawieszony
Szok w świecie kolarstwa

Alberto Contador, trzykrotny triumfator Tour de France, zwycięzca Giro d,Italia i Vuelta a Espana został tymczasowo zawieszony przez Międzynarodową Unię Kolarską wskutek pozytywnego wyniku testu antydopingowego - poinformowała UCI.

Jak informują światowe media, 21 lipca, podczas Tour de France, od Hiszpana pobrano próbkę do analizy. Laboratorium w Kolonii wykryło w niej niedozwolony środek - klenbuterol. Analiza próbki B miała także dać pozytywny wynik.

Klenbuterol stosuje się w leczeniu astmy. Środek ten znajduje się na liście zabronionych substancji.

Jeśli wynik kontroli zostanie określony jako "pozytywny", Contador może spodziewać się sankcji, włącznie z dyskwalifikacją i, być może, utratą zwycięstwa w tegorocznym Tour de France. UCI podkreśliła jednak, że konieczne jest dalsze dochodzenie we współpracy ze Światową Agencją Antydopingową (WADA). "Śledztwo może potrwać jakiś czas" - dodała UCI.

"Ilość clenbuterolu w organizmie Contadora wyniosła 50 pikogramów (to jest 0,000 000 000 05 gramów na mililitr), to jest 400 razy mniej niż ilość, którą laboratoria akredytowane przy WADA mogą wykryć" - sprecyzowała Unia.

Przedstawiciel Contadora stwierdził, iż klenbuterol w organiźmie hiszpańskiego kolarza znalazł się wskutek spożycia skażonego mięsa.

27-letni Hiszpan, który od nowego sezonu ma jeździć w ekipie Saxo Bank, na czwartek zwołał konferencję prasową.
 

Wiążę się z Australią na dwa lata
Z Jackiem Morajko rozmawia Piotr Kurek


Jacek Morajko, szosowy mistrz Polski 2010 - biało-czerwony strój, wraz z kolegami z teamu Mróz Active Jet. Dolsk, Villa Natura, 3 września 2010.

– Po niezwykle udanym sezonie kolarskim 2010, w którym zdobył Pan tytuł mistrza Polski i wygrał wiele wyścigów, przechodzi Pan do nowej grupy zawodowej, rozpoczyna nowy rozdział w swej karierze sportowej. Jakie towarzyszą temu emocje i nadzieje?

– Trudno się nie cieszyć. Jestem bardzo zadowolony. Dostałem propozycję od grupy, która stara się o status Pro Tour. Są duże szanse, by już w przyszłym roku jej kolarze wystartowali w Tour de France, największym wyścigu świata.

– Kiedy otrzymał Pan propozycję przejścia do grupy tworzonej przez Australijczyków.

– Dostałem propozycję od menadżera tej grupy. Przez dwa tygodnie trwały rozmowy, negocjowaliśmy warunki kontraktu, który został podpisany. Wiążę się z grupą Pegasus Sport, choć jej nazwa może się jeszcze zmienić, na dwa sezony - na lata 2011 i 2012.

– Czy liderem grupy ma być Robbie McEwen, kolarz światowego formatu?

– Robbie McEwen podpisał, jak ja, już kontrakt z nową grupą. Oprócz niego w grupie będzie dużo znanych kolarzy. Większość to ci, którzy przechodzą z grup Pro Tour. Świadczy to, że grupa powstaje z pełnym profesjonalizmem i ma duże możliwości finansowe. Będzie to naprawdę silny kolarski team. Kto będzie liderem, okaże się niebawem, kiedy poznamy pełny skład grupy.

– Zdał Pan maturę w 2000 roku i od razu po niej pojechał Pan do Francji, gdzie spędził trzy lata jako kolarz. Później była przygoda z Portugalią aż sześć lat, w sezonach 2009-2010 jeździł Pan w grupie Mróz Action Uniqa/Mróz Active Jet. Teraz czas na największą kolarską próbę.


Jacek Morajko na starcie kryterium ulicznego. Leszno, 4 września 2010.

– Jest to dla mnie wielki krok. Udowodniłem sobie i innym, że również z Polski można się przebić do grup Pro Tour. Niekiedy twierdzi się w Polsce, że powrót do kraju to ostateczność dla kolarza, to lata aż do sportowej emerytury. W moim przypadku jest całkowicie odwrotnie. Rozpoczynam nowy rozdział swej kariery. Ale mój przykład może będzie wzorem do naśladowania przez innych, by z polskich grup trafiać do ekip Pro Touru.

– Trzeba trzymać kciuki, by Australijczycy otrzymali licencję Pro Touru.

– Nie znam planów teamu. W końcu listopada lecę do Australii, na dwa tygodnie, na pierwsze zgrupowanie całego zespołu. Przypuszczam, że będzie to organizacyjne spotkanie. Byłem już kiedyś w Australii (w październiku 2006 roku) na wyścigu wieloetapowym Herald Sun Tour, ale nie wspominam tamtego pobytu zbyt dobrze: na pierwszym etapie uczestniczyłem w poważnej kraksie i następne siedem dni miałem wolne - w tym dwa w szpitalu.


Jacek Morajko, czwarty z prawej, z kolegami z grupy Mróz Action Uniqa przed wylotem na obóz treningowy w Hiszpanii. Poznańskie lotnisko Ławica, 15 lutego 2009 roku.

– Czy wie Pan coś więcej o projekcie kolarskim Pegasus Sport?

– Powiem szczerze, nie. Dopiero w tym tygodniu, w trakcie szosowych mistrzostw świata, które odbędą się w dniach 29 września - 3 października w Australii właśnie, ma być podana dokładna nazwa grupy. Jeśli zaś chodzi o starty, wszystko zależeć będzie od tego, by grupa uzyskała status grupy Pro Tour. Nie wiem na jakim będę jeździł rowerze.

– Co porabiał Pan ostatnio?

– Ostatnie tegoroczne wyścigi to starty w dniach od 3 do 5 września w Dolsku, Lesznie i Borku Wielkopolskim. Po nich nastąpił okres roztrenowania. Ale powoli będę musiał się przygotowywać do startów w 2011 roku, gdyż sądzę, że w przyszłym roku ściganie rozpocznę znacznie wcześniej niż w dwóch ostatnich latach. Byłem ostatnio w Paryżu i Francji przez dziesięć dni. To były moje wakacje - bez roweru, bez jakiegokolwiek sportu. Razem z żoną odwiedziliśmy znajomych i także rodzinę.

– Jak zareagowało polskie środowisko kolarskie na informację, że podpisał Pan kontrakt z Australijczykami?

– News jest świeży, gorący. Najbliższe grono kolegów i przyjaciół popierało mnie, bym podjął właśnie taką decyzję. Dyrektor mojej obecnej grupy Mróz Active Jet Piotr Kosmala życzył mi powodzenia, szczęścia. Nie spotkałem nikogo, kto byłby przeciwny temu. Także Czesław Lang zachęcał mnie do podpisania tego kontraktu.

– Panie Jacku, wybiegam trochę w przyszłość. Zakładam, że australijski Pegasus Sport, będzie w 2011 roku ekipą Pro Tour i zatem pojedzie w Tour de France.

– Start w Tour de France to marzenie każdego kolarza. Także i moje. Będę startował w tych wyścigach, na które zgłosi mnie ekipa. To, że będę startował w największych wyścigach świata, to jest rzecz wspaniała. I to niezależnie od tego, czy mój team będzie miał status Pro Tour, czy też drugiej dywizji, jak w tym roku Cervello lub BMC Racing Team. Będę starał się pokazać w największych wyścigach jak z najlepszej strony.

– Wiąże się Pan z Australią na dwa lata.

– Tak, to nowy rozdział mego życia. Najbardziej ucieszyła się moja żona, że realizują się moje marzenia, by startować w największych wyścigach na świecie. Może w tej nowej sytuacji będę mniej w domu, w Kielcach, aczkolwiek otrzymałem zapewnienie ze strony grupy, że jej siedziba będzie w Belgii. A więc nie będę miał aż tak daleko, by zjawić się w miejscu spotkań kolarzy grupy przed ważnymi startami.


Jacek Morajko (z lewej), Mariusz Witecki i Piotr Kosmala. Wyścig Szlakiem Grodów Piastowskich, 8 maja 2009.

– Styczeń w Australii to od wielu lat Tour Down Under, wyścig z cyklu Pro Tour.

– Niezależnie od tego, jaki będzie status grupy Pegasus Sport, wystartuje ona w w tym właśnie wyścigu. Grupa liczyć będzie 25 kolarzy i ja być może w tym tourze pojadę.

– Startował Pan w tegorocznym, 67. Tour de Pologne? Za rok 68. edycja polskiego wyścigu narodowego. Czy chciałby Pan w barwach Pegasus Sport w nim wystartować?

– Oczywiście, tym bardziej, że Czesław Lang zapewnił mnie, że szykuje miejsce dla Australijczyków. I to bez względu na to, czy będą teamem Pro Tour, czy też drugiej dywizji.

– Kto zdobędzie tytuł mistrza świata w szosowym wyścigu ze startu wspólnego w Australii?

– Moim zdaniem, będzie to Philippe Gilbert. Będę oglądał transmisję, choć będą to godziny nocne, i będę kibicował naszej szóstce - w większości polskim kolarzom startującym w ekipach Pro Tour, a więc Maciejowi Bodnarowi, Marcinowi Sapie, Jarosławowi Maryczowi, Przemysławowi Niemcowi oraz Michałowi Gołasiowi i Bartoszowi Huzarskiemu.

Jacek Morajko był bohaterem, rozmowa w cztery oczy, sierpniowego numeru 2010 magazynu ludzi aktywnych "Rowertour" 
 

Jacek Morajko w australijskich barwach
Mistrz Polski 2010 razem z Robbie McEwenem
w jednym teamie - Pegasus Sport

Jacek Morajko, tegoroczny mistrz Polski w kolarskim wyścigu ze startu wspólnego, od nowego sezonu będzie reprezentował barwy australijskiej ekipy Pegasus Sports - poinformował dziś po południu Wielkopolskie Rowerowanie były kolarz grupy Mróz Active Jet.


Jacek Morajko na mecie szóstego etapu 67. Tour de Pologne. Bukowina Tatrzańska, 6 sierpnia 2010.

Jeden z najlepszych polskich kolarzy 2010 roku miał już podpisany kontrakt z CCC Polsat Polkowice, jednak został on rozwiązany za porozumieniem stron.

Więcej na stronie Zawodnicy/ Jacek Morajko w australijskich barwach 
 

Wielkopolanie nie zawiedli
i często stawali na podium
Finał Skandia Maraton Lang Team w Rzeszowie


Oni wystartowali w Rzeszowie na dystansie Mini: Czesław Lang (5832), Krzysztof Golwiej (2845), Paweł Ziemba (1) i autor Wielkopolskiego Rowerowania.

Rzeszów gościł wczoraj, w niedzielę, uczestników ośmej, ostatniej edycji Skandia Maraton Lang Team 2010. Finał wypadł na medal. Startowali najlepsi polscy kolarze górscy - z Markiem Galińskim na czele, także team Mróz Active Jet ze specjalistami kolarstwa MTB i Markiem Rutkiewiczem w roli gwiazdy.

Rzeszów pokazał swe najlepsze strony. Władze miasta z prezydentem Tadeuszem Ferencem przygotowały okazałe puchary dla najlepszych zawodników, student budownictwa Politechniki Rzeszowskiej Marcin Piecuch opracował wspólnie z Lang Teamem piękną trasę sportowej rywalizacji.


Kazimierz Gogolewski miał w Rzeszowie wiele powodów do zadowolenia.

Było sporo podjazdów, dużo odcinków szutrowych, także nieprzejezdzne odcinki błota. W Rzeszowie pojawiło się sporo Wielkopolan: z Konina, z Gniezna, z Powidza, z Piły, z Chodzieży, z Puszczykowa, z Wrześni, z Antonina, wreszczie z Poznania.


Ostatnie chwile przed startem. Most na Trasie Zamkowej wypełnili licznie pasjonaci MTB.

Wielu Wielkopolan stawało w niedzielę na podium. Ale najbardziej spektakularnie pokazał się w mieście nad Wisłokiem Kazimierz Gogolewski z Poznania. Były kolarz szosowy, obecnie masters (kategoria M6) triumfował w tej kategorii w niedzielę. Zwyciężył także w klasyfikacji generalnej Skandia Maraton Lang Team 2010 w M6. I jakby tych radości, nagród i wzruszeń było zbyt mało, sympatyczny Pan Kazimierz (członek Corratec Teamu Poznań) miał szczęście w losowaniu nagród: przypadł mu quad marki Zumico.

Najwięcej emocji dostarczyła rywalizacja w Grand Fondo. Podwójny sukces mogli świętować zawodnicy ekipy Mróz Active Jet. Wygrał Wojciech Halejak, drugi na mecie był jego kolega z drużyny - Bartosz Banach. Kilkadziesiąt sekund za nimi finiszował Marcin Piecuch, który układał trasę finałowego maratonu. Najlepszą kobietą na tym dystansie była Małgorzata Zelllner (Corratec Team Poznań), która na metę dotarła po 4,5 godzinach walki.

Ekipa Mróz Active Jet triumfowała w klasyfikacji drużynowej przed poznańskim Corratec Teamem i drużyną Subaru Trek Gdynia.

Główną nagrodę - samochód Fiat Punto Evo - wylosował Marcin Rapciak (rocznik 1976) z Koroszkowa na Pomorzu.

Reporterski zapis pięknego finału Skandia Maraton Lang Team w Rzeszowie na stronie Skandia Maraton Lang Team/ To był piękny i wielki finał

 
Jesiennie zmęczyć się w Puszczy Zielonka
Ostatnia edycja cyklu
BikeCrossMaraton Wielkopolska 2010

W najbliższą niedzielę, 26 września, na terenie Puszczy Zielonka odbędzie się ostatnia edycja cyklu BikeCrossMaraton Wielkopolska 2010. Nazwa imprezy "... Na zmęczenie Zielonka 2010..." wyjaśnia, iż tego dnia pasjonatom MTB przyjdzie się jesiennie trudzić na terenie kompleksu leśnego, który liczy prawie 12 tysięcy hektarów, a rozciąga terytorialnie od północnych krańców Poznania aż do Skoków.

Panie i panowie zmierzą się z dwoma dystansami: 34 km (turystyczny) i 62 kilometry (sportowy). Startujący na dłuższej trasie będą pokonywać Dziewiczą Górę, także znany zjazd o nazwie "Killer". Natomiast wszyscy poznają nieznane większości urokliwe okolice jeziora leśnego w pobliżu miejscowości Głębocko. 

Start o godzinie 11.00 w miejscowości Łopuchowo (na trasie Poznań - Wągrowiec, między Murowaną Gośliną a Skokami). Biuro zawodów czynne w sobotę od 16 do 19 i w niedzielę od 8.30 do 10.30.

Cykl BikeCrossMaraton Wielkopolska 2010 odbywa się po raz pierwszy. W tym roku imprezy odbywały się Połczynie-Zdroju (11 lipca), Gnieźnie (18 lipca), Suchym Lesie (8 sierpnia) i Osiecznej (12 września). Impreza w Łopuchowie jest ostatnią w 2010 roku.

Główny organizator imprez MTB w Wielkopolsce Wojciech Gogolewski, prezes ogniska TKKF "Pałuki" w Wągrowcu, serdecznie zaprasza do Łopuchowa. Zaprasza także Starostwo Powiatowe w Poznaniu, dzięki któremu impreza w Łopuchowie będzie miała niepowtarzalny wymiar (w tym miejscu trzeba podkreślić, że starosta poznański Jan Grabkowski i kierowana przez niego instytucja czyni wiele dobrego dla rozwoju turystyki i rekreacji rowerowej w Wielkopolsce).

 

Osiemnaście razy na Pożegowo
Z Marcinem Sapą rozmawia Piotr Kurek


3 października polscy fani kolarstwa zasiądą przed telewizorami, by kibicować naszym szosowcom - startującym w mistrzostwach świata w Australii, w tym Marcinowi Sapie.

– Od 29 września do 3 października w Australii odbędą się kolarskie mistrzostwa świata. Wiadomo, że będzie Pan jednym z sześciu polskich zawodników elity, którzy pojadą w wyścigu ze startu wspólnego. Jakie nadzieje wiąże Pan z tym startem?

– Nastrój przed wyjazdem do dalekiej Australii jest dobry. Moje oczekiwania są takie, że byłoby dobrze ukończyć wyścig w pierwszej dwudziestce, pierwszej trzydziestce.

– Po przylocie do Australii ostatnim sprawdzianem formy polskich kolarzy będzie wyścig w Geelong 26 września.

– Myślę, że podczas tego wyścigu okaże się, kto z nas - Maciej Bodnar, Jarosław Marycz, Michał Gołaś, Bartosz Huzarski, Przemysław Niemiec i ja - jest w najlepszej formie. I wówczas też zostanie ustalona taktyka polskiego teamu na wyścig w dniu 3 października.

– Tegoroczna ekipa na mistrzostwa świata to zawodnicy jeżdżący na zachodzie Europy.

- Tak, to prawda. Kolarze z polskich zespołów kończą praktycznie sezon w końcu sierpnia. I nie mają możliwości rywalizacji z najlepszymi. A do mistrzostw świata nie wystarczy tylko trening, niezbędna jest szosowa konfrontacja w wyścigach.

– Czy to są Pana pierwsze mistrzostwa świata?

– Nie. Po raz pierwszy reprezentowałem Polskę w 2007 roku podczas mistrzostw świata w Niemczech, w Stuttgarcie. Tegoroczne są zatem drugimi w mojej karierze kolarskiej.

– Ile tysięcy kilometrów w tym roku Pan przejechał, w ilu brał wyścigach?

– Kilometrów dotąd nie podliczyłem, ale tegoroczny mój program startów był skromniejszy niż przed rokiem, gdy zaczynałem jazdę w ekipie Lampre, i gdy w jej barwach startowałem i ukończyłem Tour de France.

– Wygrał Pan w tym roku jeden z etapów prestiżowego wyścigu Bayern Rundfarht.

– Drugi rok jeżdżę w ekipie Pro Tour i w drugim roku startów w roli kolarza zawodowego udało mi się wygrać etap. Meta usytuowana była na płaskim odcinku drogi, ale tego dnia jechaliśmy po bawarskich górach i wzniesieniach. Było dużo zjazdów i podjazdów - niektóre miały aż 4 kilometry. Nie brakowało ostrych zakrętów. Tego dnia padał deszcz, mocno wiało. Uciekaliśmy ostatnie siedemdziesiąt kilometrów we trójkę, na ostatnich kilometrach jechałem z Christianem Meierem - kolarzem grupy Garmin Transitions. I zwyciężyłem. W drugim roku zawodowstwa pierwsza wygrana. I duża radość z tego powodu. Niektórzy kolarze Pro Touru dłużej czekają na ten smak sukcesu.

– Czy wie Pan, że trasa tegorocznych mistrzostw świata w Australii nie należy do łatwych?

– Każdy taki wyścig jest trudny, po pokonaniu kilkudziesięciu kilometrów będziemy pokonywali piętnaście rund po 11 kilometrów każda. W sumie ponad 260 kilometrów. Dużym utrudnieniem może być wiatr, ale na każdym okrążeniu jest sporo zakrętów i wówczas nie można jechać na końcu, gdyż można stracić kontakt z czołówką i już jej nie dogonić.

– Dwa lata w Lampre. Jak Pan je ocenia?

– Ścigam się na rowerze ponad dwadzieścia lat, te dwa ostatnie są najlepsze. Zbyt późno trafiłem do takiej grupy, ale radzę polskim orlikom, by szukali na zachodzie swej sportowej szansy, jeśli chcą być prawdziwymi kolarzami.

– Startuje Pan w największych wyścigach świata. Ilu rówieśników widzi Pan obok siebie?

– Coraz mniej. Kiedy przegląda się listy startowe, widać wyraźnie, że światowy peleton odmładza się, że coraz więcej talentów z roczników osiemdziesiątych i dziewięćdzisiatych próbuje rządzić na szosie. Przykładem może być 20-letni Słowak Peter Sagan, ale on nie jest jedyny.

– A jak widzi Pan sportową przyszłość kolegi z reprezentacji, Jarosława Marycza?

– Jarek jest talentem najczystszej próby i może być wielkim kolarzem. Jeździ w dobrym teamie - Saxo Bank. Startował ostatnio w ważnych wyścigach i wydaje się, że z całej naszej szóstki może być najlepiej przygotowany do startu w Australii. I być może będzie naszym liderem.

– Polskie kolarstwo szosowe sięga dna?

– W Polsce nie ma mody na kolarstwo szosowe. Obserwuję wysiłki Pana Dariusza Miłka, głównego prywatnego sponsora polskiego cyklizmu, by team CCC Polast Polkowice miał w 2011 roku paszporty biologiczne, i by mógł startować w Tour de Pologne, także w innych najważniejszych wyścigach. Polskie kolarstwo ma olbrzymie zaległości, ale od czegoś trzeba zacząć. Myślę z optymizmem, że może inni zechcą naśladować Pana Miłka.

– Czy brak sponsorów jest jedyną przyczyną, że polskie kolarstwo plasuje się w przedziale europejskich średniaków, że daleko nam do potęg: Włoch, Francji, Hiszpanii, Australii, Holandii i Belgii?

– To nie tylko brak pieniędzy. Gdzie ma trenować młody polski kolarz? Na polskich, bardzo niebezpiecznych i pełnych samochodów drogach. Lepiej zatem siąść na rower górski i pojechać do lasu, nacisnąć na pedały na polnych ścieżkach. I później wystartować, w jakże modnych, w maratonach MTB.

– Gdzie się Pan przygotowuje do startu w Australii?

– Na terenie znanego poligonu, na asfaltowej drodze Złotniki - Biedrusko. Pokonuję ją wielokrotnie, przez kilka godzin. Także na trasie Poznań - Puszczykowo - Mosina - Stęszew - Buk - Poznań. To są płaskie trasy, ale w Mosinie jest podjazd, na Pożegowo, dość stromy i wymagający wysiłku. Ostatnio aż osiemnaście razy wjeżdżałem na Pożegowo.

– Po mistrzostwach świata wraca Pan do Polski. Będzie to czas odpoczynku?

– Odpocznę od roweru, ale będę miał sporo pracy w swym sadzie w okolicach Sompolna. Będę zbierał jabłka - nasze polskie. Są one najsmaczniejsze i najzdrowsze, gdyż w odróżnieniu od tych z zachodniej Europy nie zawierają aż tyle chemii. Polecam jabłka odmian Champion, Ligol i Eliza.

– Jeździ Pan dwa lata w peletonie zawodowym, obok największych kolarzy XXI wieku. Kogo peleton Pro Touru darzy największym szacunkiem?

– Fabian Cancellara, Tom Bonnen, Jens Voigt. Jest dużo takich kolarzy. Powiem inaczej, mało jest kolarzy, których koledzy by nie lubili. Generalnie, zawodowy peleton - to jedna wielka ekipa, jedna wielka rodzina.

– Od kilku tygodni słyszy się informacje o możliwych i spodziewanych przetasowaniach w ekipach Pro Touru.

– Zapowiadają się spore zmiany. Bracia Frank i Andy Schleckowie z ojcem tworzą nowy team, z kolarstwa wycofuje się Milram, także Cervello. Dużo się pozmienia.

– Jak Pan się czuje w Pro Tourowym otoczeniu?

– Dobrze się czuję, nie ma na co narzekać. W 2011 roku rozpocznę trzeci sezon w Lampre. I nie powinien być on gorszy od tych dwóch ostatnich.

Marcin Sapa będzie jedną z gwiazd polskiego kolarstwa podczas wielkiego finału Pucharu Wielkopolski - Thule Cup 2010 w Wągrowcu w dniu 10 października.

 

Dużo zadowolonych kolarzy
AGRO Team Środa Wielkopolska ma ponad 30 zawodników, organizuje maratony i zawody XC


Dariusz Petroczko ze Śremu, najlepszy masters średzkich zawodów XC, na mecie.

Kiedy dziś (19 września) po południu a raczej przed wieczorem, po godzinie 18, opuszczałem Środę Wielkopolską, przez kilka minut zastanawiałem się nad tym, kto był bohaterem zawodów XC, które w niedzielę odbyły się w tym mieście.

Dariusz Petroczko ze Śremu wygrał wyścig mastersów w kategorii M1 (30-39 lat) i był bardzo zadowolony. Ten sam poziom radości był udziałem Tomasza Urbanowicza (40-49 lat) z Miłosławia - zwycięzcy w kategorii M2. Cieszył sie także Marek Zaworski (Środa Wielkopolski), który triumfował w kategorii M3.

Arkadiusz Garczarek, rocznik 1973, jest bardzo utytułowanym cyklistą. Rozpoczynał przygodę z kolarstwem jako młody chłopak, później się z nim rozstał. Ale jako masters wygrał wiele wyścigów, jest reprezentantem Polski w tandemach integracyjnych. Wraz swe swym partnerem Przemysławem Wegnerem przed rokiem we Włoszech, podczas mistrzostw świata, triumfowali. Tęczowa koszulka mistrzów zdobi dom biznesmena, który dziś do Środy Wielkopolskiej przyjechał z żoną i dwoma córkami - Jagodą (zawodniczka UKS Jedynka Limaro Kórnik) i Zuzą.

Kiedy wystartowali mastersi, Arkadiusz Garczarek pociągnął najmocniej. I przez dwie rundy (4100 metrów każda) prowadził. – Mam siłę, umiem przydusić na szosie, ale w w parku, nad jeziorem, na technicznych trudnych odcinkach trasy mój rywal, Dariusz Petroczko, mi odjechał na trzecim okrążeniu. Przegrałem niedawno w Kanadzie walkę o tytuł mistrza świata w tandemach integracyjnych (raptem 15. miejsce), przegrałem dziś w zawodach XC. Drugie miejsce w pełni mnie jednak satysfakcjonuje, gdyż nie jestem zawodnikiem kolarstwa górskiego.


Wystartowali mastersi. To był piękny wyścig.

Dopisuję zatem Arka Garczarka do listy zadowolonych zawodników, jak Monikę Cegłę z Raszkowa - pierwsze miejsce (elita kobiet), jak Dawida Stachurskiego ze Złotowa - pierwsze miejsce (juniorzy), jak Gracjana Szeląga z Raszkowa (junior młodszy), jak, jak, jak...


Mateusz Nowicki na mecie. Student leśnictwa Uniwersyteu Przyrodniczego w Poznaniu wygrał wyścig elity w Środzie Wielkopolskiej.

– Mam 22 lata, ścigam się na rowerze od trzech lat. I dziś wygrałem wyścig elity mężczyzn, 6 rund, z czego się bardzo cieszę. Mieszkam w Poznaniu, studiuję leśnictwo na Uniwersytecie Przyrodniczym - kończę trzeci rok (pozostał zaległy egzamin z ochrony przyrody), reprezentuję AGRO Team Środa Wielkopolska - to słowa Mateusza Nowickiego.

II Mistrzostwa Regionu Średzkiego w Kolarstwie Górskim odbywały się dziś nad jeziorem i w parku. Działacze AGRO Teamu przygotowali trasę po mistrzowsku (Szczepan Artur Raszewski jest jej głównym autorem, podobnie jak maratonu MTB w Hermanowie), zadbali o puchary, statuetki i nagrody do losowania.

Kolarzy górskich z Wielkopolski, o poranku, powitał burmistrz Środy Wielkopolskiej Wojciech Ziętkowski, przy honorowaniu zawodników elity i juniorów był obecny starosta średzki Piotr Piekarski.

AGRO Team Środa Wielkopolska istnieje od roku. Zrzesza ponad 30 zawodniczek i zawodników. Prezesuje im Krzysztof Sadyś, jego zastępcą jest Michał Główczewski. Ekipa w biało-czerwonych strojach pojawia się na wielu imprezach MTB i odnosi sukcesy. Ale i organizuje sama imprezy.

15 sierpnia odbył się Maraton MTB Hermanów, dziś zawody XC w Środzie Wielkopolskiej. AGRO Team wykonał w tym roku wiele pracy, stał się jednym z najważniejszych ekip kolarstwa górskiego w Wielkopolsce.

Za rok, jak sadzę, Środa Wielkopolska będzie gościć Puchar Wielkopolski - Thule Cup 2011, jak i po raz drugi przyjmie w Hermanowie maratończyków MTB. Miłoby było, gdyby na obu imprezach pojawił się Andrzej Kaiser i inni wielcy polskiego kolarstwa górskiego.
 

Andrzej Kaiser wygrał w Wieleniu
Maraton MTB Michałki 2010
z udziałem 342 zawodniczek i zawodników


Andrzej Kaiser, cesarz polskich maratonów MTB, po raz pierwszy zawitał do Wielenia nad Notecią. I zwyciężył na dystansie Giga.

Andrzej Kaiser z Bytowa wygrał w sobotę rywalizację na dystansie Giga - 100 kilometrów podczas Maratonu MTB Michałki 2010, który odbył się w Wieleniu nad Notecią i najbliższej okolicy. Trasę przejechal w trzy godziny 56 minut 37 sekund. Najlepszą panią na Giga okazała się niezawodna Magdalena Hałajczak z Poznania.


Radosna Magdalena Hałajczak - zwyciężczyzni wśród pań na dystansie Giga.

Dystans Mini (30 km) najszybciej przejechał Bartosz Kołodziejczyk z Chodzieży, Giga (57 km) - Rafał Chmiel (Strzelce Krajeńskie).


Maraton MTB Michałki 2010 w Wieleniu to zarazem Mistrzostwa Polski Lekarzy w Maratonie MTB. Mistrzowie razem z burmistrzami Krzyża Wielkopolskiego i Wielenia Jolantą Korbik oraz Zbigniewem Stochajem oraz guru polskich maratończyków MTB Andrzejem Kaiserem.

W siódmej edycji maratonu Michałki 2010 uczestniczyły panie i panowie w liczbie 342. Odbyły się także zawody dzieci przedszkolnych oraz uczniów szkół podstawowych.


Kibice, zawodnicy i ich rodziny, stworzyli piękną atmosferę na stadionie w Wieleniu.

Organizatorzy przygotowali wiele nagród, które były losowane wśród wszystkich uczestników maratonowych zmagań MTB.

Szersza relacja w Wielenia Kalendarz imprez/ Maratony MTB 2009 i 2010/ Andrzej Kaiser najszybciej pokonał 100 kilometrów 
 

Trzeba koniecznie zajrzeć na stronę http://www.wielen.pl/content.php?sid=0a72ea4cfd62891711fe95104e407f29&tr=cl&cms_id=811

Sześciu zawodników elity wystartuje w Australii
3 października wyścig o mistrzostwo świata


Maciej Bodnar, Jarosław Marycz, Michał Gołaś, Bartosz Huzarski, Marcin Sapa i Przemysław Niemiec będą reprezentować Polskę w mistrzostwach świata kolarzy szosowych w Australii - potwierdził selekcjoner kadry elity Piotr Wadecki.

Wszyscy są zawodnikami zagranicznych grup zawodowych. Wadecki typował tę szóstkę już pięć tygodni temu podczas Tour de Pologne, zastrzegając jednak, że nie jest to ostateczna decyzja.

"Nic nie uległo zmianie. Ten skład pojedzie w wyścigu ze startu wspólnego, a Bodnar i Marycz dodatkowo w jeździe indywidualnej na czas. Do Australii odlatujemy w najbliższy poniedziałek, po ostatnich startach kadrowiczów. W tej chwili Gołaś i Marycz ścigają się w Wielkiej Brytanii. Pozostali mają w planach na weekend wyścigi we Włoszech" - powiedział Wadecki.

Ostatnim sprawdzianem polskich kolarzy będzie wyścig w Geelong 26 września. W mistrzostwach świata w Melbourne jazda na czas elity jest zaplanowana 30 września, a wyścig ze startu wspólnego - 3 października.

Skład reprezentacji Polski:

elita:
Maciej Bodnar (Liquigas), Jarosław Marycz (Saxo Bank), Michał Gołaś (Vacansoleil), Bartosz Huzarski (ISD), Marcin Sapa (Lampre) i Przemysław Niemiec (Miche - od przyszłego sezonu Lampre).

młodzież:
Piotr Gawroński (TKK Pacific Toruń), Adrian Honkisz (CCC Polsat Polkowice), Sylwester Janiszewski (CCC Polsat Polkowice), Michał Kwiatkowski (TKK Pacific Toruń/Caja Rural), Rafał Majka (WLKS Krakus Kraków), Paweł Poljański (Kellys GKS Cartusia Kartuzy); rezerwowi: Łukasz Owsian (TKK Pacific Toruń), Kamil Zieliński (CCC Polsat Polkowice).
 

Wojciech Jurasz mistrzem świata
Lekarze z 10 krajów rywalizowali przez trzy dni
w okolicach Zakopanego i Nowego Targu


Wojciech Jurasz i Tomasz Kaczmarek. Lekarze, pasjonaci kolarstwa. Obaj będą w sobotę startować w Maratonie MTB Michałki 2010.
Fot. Jolanta Kaczmarek

Wojciech Jurasz kolarskim mistrzem świata. 44-letni lekarz z Poznania, ortopeda i traumatolog, okazał się najlepszym zawodnikiem podczas Kolarskich Mistrzostw Świata Medyków, które przez kilka dni odbywały się w Polsce: w okolicach Zakopanego i Nowego Targu. Swój tytuł wywalczył w jeździe indywidualnej na czas.

Lekarze, także pracownicy i ratownicy medyczni z 10 krajów spotkali się na swych dorocznych mistrzostwach świata w kolarstwie (World Medical Cycling Championships 2010), tym razem w Polsce. I to w bardzo atrakcyjnym miejscu - w Zakopanem i Nowym Targu. Mówiąc inaczej, lekarze z Niemiec, Austrii, Polski i innych krajów rywalizowali w dniach 8-11 września prawie w tych samych miejscach, gdzie przed miesiącem odbywał się 67. Tour de Pologne. W sumie, ścigało się 195 pań i panów, w tym 51 z zagranicy. Rozdano 27 kompletów medali i 27 koszulek mistrzowskich.

Tomasz Kaczmarek z Wielenia, lekarz stomatolog, zdobył brązowy medal w wyścigu MTB i został najwszechstronniejszym zawodnikiem w swej kategori wiekowej (brał udział w jeździe indywidualanej na czas, szosowym wyścigu ze startu wspólnego, uphillu i zawodach XC).

Brązowy medal w uphillu, podjeździe na dystansie 6,5 km, wywalczyła Edyta Swat, lekarz alergolg, z podpoznańskiego Przeźmierowa.

Więcej na stronie Zawodnicy/ Wojciech Jurasz/ Wojciech Jurasz mistrzem świata 
  


Marek Konwa i Monika Cegła
triumfują na dystansie Giga
IV REAL 64-sto MTB Maraton Osieczna 2010:
438 startujących i ponad setka dzieci

 
Mistrzowie Wielkopolski w maratonie MTB 2010: Paweł Matykiewicz (trzeci z lewej), Tomasz Urbanowicz, Rafał Łukawski, Marek Konwa, Sylwester Swat, Monika Cegła, Karolina Dopierała wraz z organizatorami udanej imprezy.


Marek Konwa na linii mety w Osiecznej. W sobotę w Białymstoku wygrał wyścig elity w najbardziej prestiżowych zawodach XC w Polsce (VacansOleil Grand Prix MTB Czesława Langa), w niedzielę w pięknym stylu wygrał maraton w Wielkopolsce.

 
W niedzielę w Osiecznej było bardzo dużo zadowolonych ludzi. Wielkopolska dopracowała się własnego modelu maratonów MTB: Połczyn-Zdrój (jedyna impreza poza granicami regionu), Gniezno, Suchy Las, Osieczna, Puszcza Zielonka.

Marek Konwa 11 marca tego roku ukończył dwadzieścia lat. Młody kolarz, reprezentant Polski od kilku już lat, wygrał w swym życiu wiele wyścigów. W niedzielę w Osiecznej, podczas mistrzostw Wielkopolski w maratonie MTB, do długiej listy swych sportowych sukcesów dołożył jeszcze jeden: zwycięstwo na najdłuższym (Giga - 67 km) dystansie. W wielkiej imprezie sportowo-rekreacyjnej wystartowało 438 maratończyków MTB. Wśród pań triumfowała Monika Cegła z Raszkowa.

Marek Konwa mieszka w Wilkanowie pod Zieloną Górą. Obecnie reprezentuje grupę kolarską Shimano Polska. W tym roku dwa razy startował na mistrzostwach świata: 30 stycznia 2010, w czeskim Taborze, podczas przełajowych mistrzostw świata zajął w kategorii U-23 trzecie miejsce i w ubiegłym tygodniu w Kanadzie w mistrzostwach świata MTB (kategoria U-23) zajął szóste miejsce.

Trenuje kolarstwo od marca 2003 roku. W swym dorobku ma już kilkanaście tytułów mistrza Polski - w zawodach XC, w kolarskich przełajach, także w górskiej jeździe po szosie. Swą przygodę z pięknym sportem rozpoczął od udziału w amatorskiej imprezie.


Ponad setka dzieci wystartowała w Osiecznej. Na zdjęciu przedszkolacy: Wiktor Pluciński (581, w zielonej koszulce - na pierwszym planie) z Konina był najszybszy w tej rywalizacji. Jego starszy brat Oskar Pluciński należy do czołówki polskich juniorów MTB.

Od pewnego czasu odwiedza z przyjemnością nasz region i startuje w Pucharze Wielkopolski, demonstrując swe sportowe możliwości. W maju ubiegłego roku wygrał wyścig elity w Chodzieży, swój sukces powtórzył w październiku 2009 w Wągrowcu. 28 marca 2010 roku na górkach i wzniesieniach Puszczykowa był nie do pokonania.

W niedzielę 12 września dołożył w Osiecznej do swej kolekcji sukcesów jeszcze jeden tytuł: mistrza Wielkopolski w maratonie MTB. Dzień wcześniej, 11 września, wygrał w Białymstoku najbardziej prestiżowe zawody XC w Polsce (VacansOleil Grand Prix MTB Czesława Langa) w kategorii elita. Tego dnia był lepszy od guru polskich kolarzy MTB Marka Galińskiego.

Marek Konwa wsiadł w samochód i przyjechał z Białegostoku do Osiecznej. Wygrał tu rywalizację na dystansie Giga w wielkim stylu, otrzymał koszulkę mistrza Wielkopolski i wrócił do domu bogatszy o premię finansową za pierwsze miejsce.


Lidia Baksalary (475) z Leszna na mecie. Zdecydowała się na jazdę na dystansie Giga i go ukończyła. Była jedną z siedmiu pań, które zmierzyly się z dystansem Giga.

Mistrzami Wielkopolski w maratonie MTB zostali także: Monika Cegła (Raszków - K1), Karolina Dopierała (Poznań - K2), Sylwester Swat (Przeźmierowo - M1) Rafał Łukawski (Poznań - M3), Tomasz Urbanowicz (Miłosław - M4), Paweł Matykiewicz (Leszno - M5).

Wielkie brawa należą się działaczom leszczyńskiego Klubu Sportowego REAL 64-sto za zorganizowanie wielkiej imprezy sportowej. W pięknej okolicy, na dobrze oznaczonej trasie, z dobrym sędziowaniem, z dobrym cateringiem, z wieloma nagrodami, z medalami dla każdego maratończyka i nagrodami finansowymi dla aż dwunastu zawodników.


Arkadiusz Garczarek (przed rokiem we Włoszech wraz z Przemysławem Wegnerem zdobyli tytuł mistrzów świata w tandemach integracynych) wystartował w Osiecznej, dystans Mega - 9. miejsce w klasyfikacji generalnej, i był obecny przy honorowaniu przedszkolnych dzieci.

W imprezie uczestniczyły także dzieci przedszkolne i szkół podstawowych - łącznie ponad sto.

W jej organizacji pomogli: Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, Urząd Miasta i Gminy Osieczna, Urząd Miasta Leszno, Starostwo Powiatowe w Lesznie, Straż Miejska z Leszna, Komenda Miejska Policji w Lesznie, Hufiec ZHP Leszno, Nadleśnictwo Karczma Borowa, OSP w Osiecznej. Nie zabrakło sponsorów, w tym głównych - firm REAL, Meibes i Arot Polska.

IV REAL 64-sto MTB Maraton Osieczna 2010 - wyniki

Dystans Giga, 62 km - klasyfikacja generalna, mężczyzni

1. Marek Konwa, Wilkanowo - 02:29:03 h
2. Sebastian Swat, Przeźmierowo - 02:36:44
3. Mateusz Rybczyński, Poznań - 02:37:44
4. Sylwester Swat, Przeźmierowo - 02:42:40
5. Rafał Łukawski, Poznań - 02:42:47
6. Marcin Urbaniak, Poznań - 02:45:33
7. Dariusz Drelak, Bralin - 02:50:05
8. Wojciech Wiktor, Poznań - 02:50:07
9. Dariusz Petroczko, Śrem - 02:50:09
10. Robert Żmudzin, Wolsztyn - 02:52:40

Dystans Giga, 62 km - klasyfikacja generalna, kobiety

1. Monika Cegła, Raszków - 03:31:36 h
2. Karolina Dopierała, Poznań - 03:36:34
3. Edyta Swat, Przeźmierowo - 03:39:45
4. Magdalena Banach, Poznań - 03:54:33
5. Joanna Gackowska, Brzoza Bydgoska - 04:10:23
6. Kamila Andrzejewska, Dąbcze - 04:21:14
7. Lidia Baksalary, Leszno - 04:46:21

Dystans Mega, 36 km - klasyfikacja generalna, mężczyzni

1. Rafał Drozdek, Nowa Sól - 01:17:51 h
2. Przemysław Mikołajczyk, Konin - 01:18:47
3. Piotr Krysman, Kościan - 01:19:36
4. Michał Kowalczyk, Swarzędz - 01:20:06
5. Mikołaj Jurkowlaniec, Wrocław - 01:23:12
6. Robert Banach, Leszno - 01:23:20
7. Grzegorz Ben, Nowa Sól - 01:23:43
8. Karol Wiącek, Swarzędz - 01:23:49
9. Arkadiusz Garczarek, Granowo - 01:25:01
10. Paweł Górniak, Piła - 01:25:02

Dystans Mega, 36 km - klasyfikacja generalna, kobiety

1. Agata Drozdek, Nowa Sól - 01:42:12 h
2. Patrycja Petroczko, Śrem - 01:51:19
3. Kamila Bródka, Goniembice - 01:53:39
4. Monika Walenciak, Leszno - 01:56:33
5. Anna Wysokińska Plewiska - 01:58:40
6. Beata Tomczak, Poznań - 01:59:42
7. Barbara Bednarek, Leszno - 02:00:31
8. Ewa Marcinkowska, Święciechowa - 02:00:39
9. Małgorzata Gogolewska, Wągrowiec - 02:02:46
10. Marta Figielek, Leszno - 02:07:12

Relacja z Osiecznej na stronie Zawodnicy/ Marek Konwa wygrał w Osiecznej

Rowerowy weekend wielkopolski
Rajd do Biedruska, szosowe wyścigi na
torze "Poznań", maraton MTB Osieczna


Zdzisław Obiegała (w środku) już po raz dwunasty zorganizował rodzinny rajd rowerowy.

Zdzisław Obiegała, jako młody chłopak, ukochał kolarstwo. Uprawiał je przez dwanaście lat, skończył przygodę z cyklizmem w roku 1981, jakże ważnym dla polskiej historii. W swej sportowej karierze wygrał wiele wyścigów, trzy razy jechał w Tour de Pologne.

W niedzielę Zdzisław Obiegała (rocznik 1956) jedzie do Osiecznej - na Mistrzostwa Wielkopolski w Kolarstwie Górskim, ale w sobotę 11 września były kolarz poznańskiego Klubu Sportowego Stomil a obecnie człowiek biznesu (właściciel salonu rowerowego BICYKL w Poznaniu - os. Jana III Sobieskiego) już po raz dwunasty zorganizował rowerowy rajd rodzinny.

Wzięło w nim udział prawie sto osób, które o godzinie 11.45, w asyście poznańskiej Straży Miejskiej, ruszyły na trasę z Poznania przez Suchy Las i Złotniki do Biedruska. Jechali młodzi i starzy, pogoda sprzyjała w wyjątkowy sposób amatorom pedałowania.

Zdzisław Obiegała, jego żona Bernadeta, syn Tycjan, Piotr Łukaszewski, Andrzej Mroczkowski - to osoby, które od kilkunastu lat ożywiają rekreacyjnie i rowerowo nie tylko społeczność poznańskiego osiedla Jana III Sobieskiego.

Na mecie rajdu rodzinnego, w Biedrusku - przed słynną "Kuźnią", można było się solidnie pożywić: grochówką, chlebem ze smalcem i rywalizować w konkursach. Rodzinnie, a była taka klasyfikacja, triumfowała rodzina Dutkiewiczów (Kinga, Ilona, Sylwia) przed familią Marciniaków (Michał, Małgorzata, Marysia) i Dąbrowskimi (Iwona, Krzysztof, Karol).

Jechałem od startu do mety tego rajdu po słynnym polskim poligonie, ale potem musiałem być na innej imprezie kolarskiej.

Biedrusko - Złotniki, dystans 8,66 km. Ruszyłem sprzed figurki i mocno nacisnąłem na pedały. Trzeba byłoby być ślepym, by nie wiedzieć i widzieć, że dziś są Dni Biedruska. Szczególnie na pierwszym kilometrze jazdy, gdy z prawej strony widać było balony, inne rekwizyty i elementy scenografii, przypominające wprost, że Biedrusko się zmienia, że powstaje tu nowe osiedle mieszkaniowe, że, że, że... Są deweloperzy, sponsorzy, że coraz mniej tu wojska, coraz więcej cywilnej społeczności.


Romuald Szaj, prezes Poznańskiego Towarzystwa Cyklistów, pierwszy na linii mety w kategorii 50-69 lat.

Trasę Biedrusko- Złotniki pokonałem w 19 minut 49 sekund. Maksymalna prędkość - 40,3 km/h, średnia - 26,2 km/h. Można byłoby szybciej, ale konfiguracja terenu jest taka, że szybciej się jedzie ze Złotnik do Biedruska niż z Biedruska do Złotnik.

Jestem w Złotnikach, zapisuję dane z licznika. I widzę, jak od strony Biedruska nadjeżdża znana osoba. Agnieszka Gulczyńska jest dziennikarką WTK (Wielkopolskiej Telewizji Kablowej), kocha jazdę na rowerze i ma w swej biografii tytuł mistrzyni Polski w maratonie MTB.

– Niestety, do Osiecznej jutro nie jadę, mam pracę - na trasie między Złotnikami a miejscowoścą Psarskie objaśnia mi swe plany sympatyczna dziennikarka, która postanowiła w sobotę dla treningu pokonać dystans około 90 kilometrów.

Rozstajemy się na skrzyżowaniu dróg Poznań - Kiekrz. Pani Agnieszka skręca w lewo, ja w prawo, ponieważ jadę w stronę Kiekrza, Krzyżownik i dalej toru samochodowego "Poznań".

Dojeżdżam tam prawie na ostatnią chwilę i zgłaszam swój udział w VI Integracyjnym Wyścigu Kolarskim. Startują tandemy (w liczbie dwunastu), mastersi i także kobiety oraz kilku VIP-ów. W sumie ponad 70 osób.

Tor "Poznań" od lat gości, zawsze jesienią, kolarzy. Ścigali się tu Ryszard Szurkowski i Janusz Kowalski - szosowi mistrzowie świata z lat 1973 i 1974. Dziś nie było kolarzy o tak głośnych nazwiskach, ale impreza w pełnym slońcu mogła się podobać. I kolarzom, i kibicom.


Przed startem tandemów i najmłodszych mastersów na samochodowym torze "Poznań".

Startowałem w wyścigu VIP-ów. Trzy rundy, w sumie 12,3 km. Jechałem 23 minuty 45 sekund. Zająłem trzecie miejsce. Pierwszy był Wigosław Jakubowicz (rocznik 1954), który - podobnie jak ja - startował w sierpniowym Tour de Pologne Amatorów. Na trasie Nowy Targ - Bukowina Tatarzańska na dystansie Fitness (20 km).


Wyścig VIP-ów na trzech rundach toru "Poznań": Wigosław Jakubowicz (pierwsze miejsce), Jacek Jaśkowiak (drugie miejsce) oraz Piotr Kurek (trzecie miejsce) oraz organizatorzy imprezy: Eugeniusz Stiller, Eugeniusz Taczkowski i Robert Werle.
Fot. Jacek Głowacki

Wyścig tandemów wygrała para Arkadiusz Garczarek (pilot) - Przemysław Wegner. Jutro Pan Arkadiusz jedzie do Osiecznej, podobnie jak Zdzisław Obiegała (rywalizował przed laty z Czesławem Langiem), jak Andrzej Mroczkowski, jak Jacek Głowacki...

W niedzielę o poranku wszystkie drogi prowadzą do Osiecznej. Koszulki dla mistrzów, puchary i nagrody pieniężne dla 12. pań i panów czekają.


Maja Włoszczowska serdecznie powitana w kraju


Paula Gorycka (od lewej), Dariusz Miłek, Maja Włoszczowska, Ewa Włoszczowska, Krzysztof Korsak i Andrzej Piątek we wtorek, 7 września, na warszawskim Okęciu po przylocie polskiej ekipy MTB na mistrzostwa świata w Kanadzie.


Maja Włoszczowska, Paula Gorycka i autor Wielkopolskiego Rowerowania. Warszawa, 7 września, podczas konferencji prasowej na Okęciu.
Fot. Zbigniew Ogrodowicz

- Dziękuję kibicom, że trzymali kciuki, dziękuję za wylane łzy, bo wiem, że coś takiego też miało miejsce - powiedziała Maja Włoszczowska tuż po powrocie do Polski z Kanady. W sobotę polska medalistka z Pekinu osiągnęła ogromny sukces zostając mistrzynią świata w kolarstwie górskim.

- Jeszcze długo będą bolały mnie nogi, ale najważniejsze jest to, że spełniły się moje marzenia. Gratulacje docierały do mnie z każdej strony, za pomocą SMS-ów, maili i Facebooka. Za wszystko dziękuję, bo to już nie pierwszy raz. Od tych samych osób otrzymywałam już wsparcie w poprzednich latach - Włoszczowska dodała ze wzruszeniem.

Zawodniczka CCC Polkowice w kanadyjskim Mont-Sainte-Anne znokautowała rywalki i sięgnęła po pierwszy w karierze indywidualny złoty medal mistrzostw świata. Sukces jest tym większy, że rok wcześniej zaliczana do grona faworytów Polka spadła z dwumetrowego urwiska na kamienie i ostatecznie nie wystartowała w zawodach w Australii.

We wtorkowy poranek Maja Włoszczowska w centrum konferencyjnym na Okęciu przez prawie dwie godziny pracowicie odpowiadała na pytania dziennikarzy, stawała do zdjęć, podpisywała autografy i dzieliła się swą radością.

Czyniła to w obecności mamy Ewy Włoszczowskiej, trenera Andrzeja Piątka, prezesa Polskiego Związku Kolarskiego Ryszarda Szurkowskiego, głównego sponsora i zarazem jednego z najbogatszych ludzi w Polsce Dariusza Miłka, prezesa klubu CCC Polsat Polkowice Krzysztofa Korsaka. Byli kibice, dzieci, przedstawiciele Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. Nie zabrakło przedstawicieli środowiska kolarskiego Wielkopolski: dyrektora Wrzesińskich Ośrodków Sportu i Rekreacji Zbigniewa Ogrodowicza i autora Wielkopolskiego Rowerowania.

Przedstawiciele mediów pytali także Paulę Gorcyką, brązową medalistkę w kategorii U-23. – Bardzo się cieszę z medalu, choć odczuwam jeszcze skutki trzech upadków - powiedziała dwudziestoletnia zawodniczka z Suchej Beskidzkiej. – Jestem studentką pierwszego roku krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego na kierunku fizjoterapia. Do końca września muszę zdać dwa egzaminy (w tym z anatomii).

Swej radości z medali Mai Włoszczowskiej i Pauli Goryckiej nie ukrywał Dariusz Miłek, przed laty kolarz - obecnie najważniejszy prywatny sponsor polskiego kolarstwa. – W internecie śledziłem cały czas zmagania najlepszych zawodniczek MTB na świecie. Nie sam, ale z pracownikami firmy CCC.

– Medal Mai Włoszczowskiej sprawił mi wiele radości i satysfakcji. To duże przeżycie - podkreślił Dariusz Miłek. – Swym sukcesem zapracowała na dużą okładkę w "Rowertourze". Spodziewałem się tego sukcesu. To nie jest dzieło przypadku, tylko efekt dobrej pracy całego teamu. Teraz mierzymy wyżej, w olimpijski medal. To nasz główny cel - podsumował Dariusz Miłek.  

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL