R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 22506835 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-01-17
Październik 2010

 

Jadę zimą do San Vito di Cadore
Trzeba mieć szczęście w losowaniu


Massimiliano Forgiarini (w środku), dyrektor do spraw promocji turystyki regionu San Vito di Cadore, zaprasza Polaków nie tylko na śnieżne przygody.
Fot. Grażyna Szulak

21 października miałem wielkie szczęście. W dziennikarskim losowaniu cennych nagród, które zorganizowała włoska grupa Consorzio Dolomiti podczas Tour Salonu 2010 w Poznaniu, trafiła mi się jedna z trzech głównych wygranych: siedmiodniowy pobyt (spanie i śniadanie) w trzygwiazdkowym hotelu w San Vito di Cadore.

W drugim dniu Targów Turystycznych Tour Salon, to juz 21. edycja, Włosi, ale ci Północy, zaprosili dziennikarzy na konferencję prasową. Było dużo ludzi z różnych mediów - prasy, radia, telewizji, także i z tych, którzy reprezentują rozmaite portale internetowe.

Tour Salon 2010 w drugim dniu miał dotąd najlepszą konferencję prasową, zorganizowaną właśnie przez Włochów z Dolomitów i okolic. Był performance, rzucanie kulkami lodów, z odleglości kilku metrów, do wafli. I sypał ... śnieg, jak ten we Włoszech, w północnych jego fragmentach.


Polacy już dawno pokochali Dolomity i ich okolice, szczególnie pasjonaci MTB.

Włosi się starają, by zachęcić Polaków do odwiedzenia swych północnych stron: nie tylko okolic Lago di Garda, nie tylko Cortina d'Ampezzo, ale i innych miejsc, które są piękne. I które zasługują na poznanie.

Byłem we Włoszech trzy razy: w latach 1997, 1998 i 2000. Wiodła mnie zawsze tam chęć jazdy na rowerze i udział w wielkim maratonie MTB, który odbywa się w końcu kwietnia i początku maja każdego roku nad Lago di Garda, najczęściej start w Riva del Garda, ale także i w Arco...

Trzy razy startowałem w tym maratonie MTB i trzy razy go ukończyłem. Niebawem pojadę do Włoch, bardziej na północ od miasteczka Riva del Garda, by tym razem poznać San Vito di Cadore. 
 

Krystian Michalak najlepszy
na samochodowym torze "Poznań"
Nie przestraszyli się zimna i wiatru


Krystian Michalak dojeżdża do mety. 29-latek z Opalenicy trzy lata temu rozpoczął przygodę z rowerem i kolarstwem.

Krystian Michalak z Opalenicy jest rówieśnikiem Jacka Morajko - 1981, tegorocznego mistrza Polski w kolarstwie szosowym. W odróżnieniu jednak od byłego kolarza grupy Mróz Active Jet, Wielkopolanin, człowiek biznesu, dopiero przed trzema laty zainteresował się rowerami, sportową rywalizacją, kolarstwem.

– Mieszkam w Opalenicy, ale znam Arka Garczarka. To dzięki niemu, tak na dobrą sprawę, zainteresowałem się kolarstwem, możliwością ścigania się na szosie. Kupiłem rower marki Merida i pochłonęła mnie chęć uciekania innym. Dziś tak zrobiłem, dziś odjechałem rywalom i byłem pierwszy na mecie.

Krystian Michalak był w sobotę głównym bohaterem szosowych zmagań na samochodowym torze "Poznań". Amator, 29-latek - 10 lutego 2011 roku ukończy trzydzieści lat, dziś w wyścigu kategorii 0, I i II (12 rund po 4100 każda) na trzy rundy przed finiszem zdecydował się na śmiały atak. Za partnera miał Łukasza Rakoczego z Poznania. Na dziesięć kilometrów do mety dwójka śmiałków miała ponad trzydzieści sekund przewagi nad grupą, w której jechali Arkadiusz Garczarek i inni.


Arkadiusz Garczarek (z lewej) i Krystian Michalak przed startem. Utytułowany kolarz przegrał dziś z młodszym kolegą i przyjacielem.

Przez moment wydawało się, że bardziej utytułowani zawodnicy dościgną dwójkę. Tak się jednak nie stało. Krystian Michalak był pierwszy i zwrócił na siebie uwagę: rywali, kibiców i dziennikarzy.

– Za rok będę już mastersem i będę starał się być równie dobry, jak Arkadiusz Garczarek. Mój przyjaciel, mój jakby trener i zawodnik, którego bardzo szanuję - to słowa mieszkańca Opalenicy, który pokazał w sobotnie popołudnie, było bardzo zimno i bardzo wietrznie, swe sportowe możliwości.


Arkadiusz Garczarek (czwarty z lewej) z żoną, dwoma córkami i przyjaciółmi tworzy wielką sportową rodzinę. Zawody kolarskie w Wielkopolsce bez Arkadiusza Garczarka - to niemożliwe!!!

W pozostałych kategoriach zwyciężali: I - Arkadiusz Garczarek (Kąkolewo), II - Radosław Jaskulski (Gniezno), III - Tadeusz Brychcy (Kargowa), IV - Stanisław Paterka (Głogów), V - Jan Ludwiczak (Głogów).

Wyścig na rowerach górskich wygrał Wojciech Wiktor (AGRO Team Środa Wielkopolska), w zmaganiach wrotkarzy klasą dla siebie był Piotr Drzastwa z Poznania.


Jakub Zaworski (98) wygrał rywalizację uczniów gimnazjów.

W imprezie wzięło udział także czterdziestu uczniów szkół podstawowych i gimnazjów Tarnowa Podgórnego, Przeźmierowa, Lusowa, Poznania i Środy Wielkopolskiej.


Jan Głowacki był najstarszym zawodnikiem sobotnich zmagań na torze "Poznań". Pan Jan 18 listopada ukończy 76 lat i jest dobrym duchem temu PYRCYK Poznań. Na zdjęciu przyjmuje gratulacje od szefów PTC - Tadeusza Kubiaka (w środku) i Romualda Szaja.

Udane zakończenie sezonu kolarskiego w Wielkopolsce zorganizowali działacze Poznańskiego Towarzystwa Cyklistów we współpracy z władzami gminy Tarnowo Podgórne, UKS Błyskawica Tarnowo Podgórne, Zarządem Toru "Poznań", spółką Extrem - Piotra Sieberta oraz Wielkopolskim Związkiem Kolarstwa.

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL