R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21313265 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Maratończyk MTB nie może błądzić!

 

Z Lechem Piaseckim rozmawia Piotr Kurek


Strzałki i taśma wskazują drogę pasjonatom MTB podczas Skandia Maraton Lang Team.

– Jak ekipa Lang Teamu przygotowuje trasy maratonów MTB Czesława Langa i Skandii?

– Przystępujemy do znakowania trasy maratonu dwa dni przed imprezą. Robimy to bardzo starannie, wieszając strzałki na drzewach i kawałki taśmy na krzewach. Liczba strzałek zależy bardziej od konfiguracji terenu niż długości trasy. Jako przykład mogę podać, że kiedy znakowaliśmy trasę maratonu MTB w Białowieży (edycje w latach 2009 i 2010) zużyliśmy tylko około sto strzałek, gdyż maratończycy pokonywali długie odcinki proste. Ale są takie imprezy, kiedy wieszamy ich prawie pięćset łącznie z oznakowaniami dystansów i niebezpieczeństw, gdzie rzeźba terenu jest zmienna i trasa ma wiele zakrętów. Tak będzie w nadchodzący weekend w Gdańsku, gdzie zapewne zużyjemy około pół tysiąca strzałek. I to tego jeszcze taśma, którą wykorzystujemy do znakowania poziomego i pionowego. Potrzeba jej na jedną edycję sporo - około 3000 metrów (trzech kilometrów).

– Strzałki i taśmy już zawieszone, co dalej?

– Lang Team organizuje wspólnie ze Skandią maratony MTB od 2007 roku. Mamy zatem już spore doświadczenie. Kiedy strzałki i taśmy już wiszą, kolejny raz na dzień przed imprezą objeżdżamy dwukrotnie trasy. Pierwszy raz uzupełniamy oznakowanie trasy pokonując ją po raz kolejny ze świeżym spojrzeniem i sprawdzamy, czy ktoś celowo lub dla żartu nie zerwał strzałek kierunkowych i taśmy lub nie pozmieniał kierunków oznakowania. Takie sytuacje się zdarzają i jako organizatorzy musimy się z tym liczyć. Kolejny raz na dzień przed impreza trasę objeżdżamy z sędzią głównym zawodów, który sprawdza i akceptuje oznakowanie ewentualnie przedstawia swoje sugestie. W dzień imprezy rano przed startem raz jeszcze dokładnie objeżdżamy wszystkie dystanse naszych maratonów i sprawdzamy ponownie oznakowanie i korygujemy braki i głupie żarty spowodowane działaniami osób trzecich.


Trzy kilometry taśmy potrzeba na jeden maraton Skandii i Czesława Langa.

– Czy takie trzykrotne objazdy wystarczają?

– Jako najwięksi organizatorzy imprez kolarskich w Polsce dbamy o wizerunek imprezy, którą tworzymy ze Skandią. W dniu maratonu sprawdzamy trasy wszystkich dystansów, niekiedy wystarczy jeden raz, niekiedy trzeba dwóch kontrolnych przejazdów. Jakby nie liczyć, by trasa była dobrze przygotowana - od momentu założenia strzałek i taśmy - musimy ją kilka razy sprawdzić: cztery lub pięć razy. Niestety, ale i nam zdarzają się sytuacje, gdy ktoś dla żartu zerwie strzałkę, rzuci ją do rowu lub zniszczy. Na ludzką głupotę musimy reagować do ostatniej chwili, do momentu, kiedy zawodniczki i zawodnicy ruszają do kolarskiego boju. Zdarza się też, że już w trakcie zawodów, ktoś zamieni kierunki oznakowań lub je zerwie i powstaje wtedy duży problem dla zawodników, dla których oznakowanie trasy jest często jedynym szlakiem także do bezpiecznego powrotu wytyczonym szlakiem.


Około 500 takich strzałek zawiśnie na drzewach podczas najbliższej edycji (3 czerwca) Skandia Maraton Lang Team w Gdańsku.

– Maraton się kończy i co dalej?

– Zawodnicy kończą imprezę, my przystępujemy do pracy. Lasy, pola i ścieżki muszą być wolne od elementów, którymi znakowaliśmy trasy. Sprzątamy pracowicie, to co powiesiliśmy i położyliśmy na ziemi, by pasjonaci MTB nie błądzili. Będę nieskromny, ale uważam, że trasy Skandia Maraton Lang Team są zawsze bardzo dobrze oznakowane.

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL