R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21313269 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
To ma być rok przełomu

 

Z Aleksandrem Dorożałą rozmawia Piotr Kurek


Aleksander Dorożała w rozmowie z dziennikarzem Telewizji Polskiej. Warszawa, 27 kwietnia 2013.

– Urodził się Pan pod jakim znakiem zodiaku?

– Jestem zodiakalna Panna. To szczęśliwy znak, choć niektórzy próbują mi uświadomić, że na mej drodze życiowej są jedynie kłopoty, trudności i przeszkody.

– Kto tak próbuje Panu uświadomić?

– (Śmiech od ucha do ucha). Z pięć osób mógłbym od razu wymienić, ale nie uczynię tego, by nie psuć sobie relacji z ludźmi.

– Urodził się Pan w roku 1985, ma Pan teraz lat 27 lat. Czy sezon 2013 będzie dlań czasem przełomu w sportowej karierze?

– Chciałbym rzeczywiście, by coś się ruszyło i poszło do przodu. I by osiągnąć przyzwoity wynik sportowy. Chciałbym trafić do dobrej grupy szosowej i moje starania idą w tym właśnie kierunku.

– Pamiętam Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym w 2009 roku, wyścig ze startu wspólnego z metą w Dolsku. Mistrzem kraju został Krzysztof Jeżowski (CCC Polsat Polkowice), Pan przyjechał niedaleko za czołówką elity krajowej.

– Tak rzeczywiście było. Na mecie byłem około 30 sekund za mistrzem Polski. Był to mój pierwszy start na szosie. Cały czas jechałem razem z peletonem, zabrakło mi sił na ostatnim podjeździe - stąd strata pół minuty.

– 27 kwietnia tego roku w Warszawie w spektakularny sposób wygrywa Pan rywalizację na Grand Fondo, najdłuższym dystansie, podczas Skandia Maraton Lang Team. Jakie to uczucie być pierwszym, mając za sobą znanych kolarzy górskich, jak choćby Marka Galińskiego?

– To wielka impreza sportowa o niebywałym rozgłosie medialnym. Wiele osób z rodziny, nie tylko ze środowiska kolarskiego, dzwoniło z gratulacjami.

– Aleksander Dorożała na Facebooku. Co się dzieje na stronie społecznościowej, gdy wygrywa się ważny polski maraton MTB?

– Od dwóch lat mam swój profil na Facebooku, liczba znajomych przekroczyła granicę 1400. Powiem krótko i dosadnie, po zwycięstwie na Agrykoli mój Facebook rozgrzał się do granic swych możliwości. Także w drodze powrotnej z Warszawy do Poznania telefon komórkowy dzwonił bez przerwy, przychodziły sms-y. Tak sobie wówczas pomyślałem, ile życzeń i gratulacji może spływać na sportowca topowego, jak Adam Małysz, Krzysztof Hołowczyc, czy też Robert Lewandowski.

– Plany Aleksandra Dorożały na najbliższe dni.

– Wyjadę na kilka dni w Karkonosze, by dobrze przygotować się do Mistrzostw Europy w maratonie MTB, które 11-12 maja odbędą się w Niemczech. Następnie wezmę udział w I Rajdzie Wyszehradzkim, jeździe non-stop na dystansie 533 kilometrów z Budapesztu do Krakowa (17-18 maja). W tej ostatniej imprezie wystartuję razem w jednej drużynie, Corratec Team Poznań, z Andrzejem Kaiserem, Radosławem Tecławem, Zbigniewem Górskim i Radosławem Lonką. Nie wiem, jakie ekipy wystartują w tej międzynarodowej imprezie, ale my powalczymy.

– Czy przejechał Pan 533 kilometry na rowerze za jednym zamachem?

– Nie. Kiedyś, pokonałem 500 kilometrów na rowerze. Było to po mojej pierwszej wyprawie rowerowej po Europie w roku 2003. Jechałem z Polski przez Czechy, Austrię do Włoch, wracałem przez Szwajcarię. Jechałem wówczas w towarzystwie młodych ludzi z Zielonej Góry. Dwa lata później, w roku 2005, przez 37 dni przejechałem sam 6500 kilometrów przez Litwę, Łotwę, Estonię, całą Finlandię, Norwegię, Szwecję, Danię z metą w domu, czyli podpoznańskiej Rokietnicy.

– Gdzie Pan jeszcze nie był na rowerze w Europie?

– Marzy mi się pedałowanie w Portugalii, Chorwacji, także po Węgrzech i Słowenii.

– Wygrał Pan pierwszą edycję Skandii w Warszawie, następna 18 maja w Krakowie...

– W Krakowie nie wystartuję, gdyż w sobotę 18 maja będę kończył w tym właśnie mieście jazdę z kolegami w I Rajdzie Wyszehradzkim. Sprawdzę swe siły tydzień później, 25 maja, w Krokowej. Mam także nadzieję, że będę jechał w kolejnych zawodach: w Dąbrowie Górniczej, Bytowie i Kwidzynie.

– Czy marzy się Panu zwycięstwo w Pucharze Polski w Maratonach MTB?

– Może być problem, bo wypadnie mi udział w edycji w Krakowie, ale może się uda... Startuję w barwach Mbike Team Factory na rowerze marki Mbike Baracuda. Posiada 29-calowe koła, osprzęt marki Sram, z tyłu 10 trybów, z przodu dwie zębatki. Jeżdżę na tym rowerze drugi sezon, w sumie pokonałem na nim ponad 5 tysięcy kilometrów i jestem z niego bardzo zadowolony. Dobrze się na nim podjeżdża, także zjeżdża. To nie tylko moja opinia, ale także i tych, którzy mieli okazję na nim jeździć, jak choćby Wojciecha Halejaka, któremu jakiś czas temu go użyczyłem.

– Jak przebiegały przygotowania do sezonu 2013?

– W okresie zimowym mieszkałem w Wiśle i trenowałem dwa razy dziennie. Robiłem to z wielkim zaangażowaniem, by w sezonie 2013 pokazać sobie i innym, że stać mnie na sportowe sukcesy. I by cieszyć się życiem, tym także, że jazda na rowerze jest dla mnie wielką pasją i spełnianiem marzeń.

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL