R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21313272 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Polskie kolarstwo pnie się w górę!

 

Z Czesławem Langiem rozmawia Piotr Kurek


Czesław Lang w Bukowinie Tatrzańskiej podczas zakończenia VI etapu 70. Tour de Pologne. 2 sierpnia 2013.  

– Dzisiaj 3 września 2013 roku. Miesiąc temu zakończył się jubileuszowy 70. Tour de Pologne. Jak oceniasz teraz, na spokojnie, nasz narodowy wyścig?

- Oceniam bardzo wysoko, pod względem i organizacyjnym, i sportowym. Było to wydarzenie godne rangi jubileuszu 70-lecia Tour de Pologne. Pokazaliśmy nie tylko Polakom, również Europie i całemu kolarskiemu światu, że jako organizatorzy jesteśmy w stanie przeprowadzić wyścig nie tylko w Polsce, ale i poza naszymi granicami - we Włoszech. Moi przyjaciele z Włoch mówili mi, że było to największe przedsięwzięcie logistyczne Polaków w ich kraju od czasu II wojny światowej, od czasu gdy zdobywaliśmy Monte Cassino. My pokazaliśmy swą sprawność organizacyjną, zaś nasi kolarze pokazali, że potrafią jeździć na najwyższym poziomie. Zdobyli trzy z czterech koszulek, zaś do czwartej - Rafałowi Majce zabrakło 26 sekund.

– Gdybyś był uprzejmy, dzisiaj - po miesiącu, opisać każdy z siedmiu etapów tegorocznego 70. Tour de Pologne.

- Etap pierwszy bajeczny widokowo z Rovereto, miasta pokoju, wzdłuż jeziora Garda do Madonna di Campiglio obfitował w liczne ataki, dobrą jazdę Rafała Majki i w końcu zwycięstwo dobrze zapowiadającego się Włocha Diego Ulissiego. Potem etap na Passo Pordoi w pięknym stylu wygrał Francuz Christophe Riblon, mający za sobą zwycięstwo na Mount Ventoux. Był to włoski etap godny jubileuszu 70-lecia Tour de Pologne. Następnie transfer zawodników, ekip i ludzi obsługujących tour oraz sprzętu i całej logistyki do Polski. Na trzecim etapie z Krakowa do Rzeszowa, najdłuższym, ciągle coś się działo: klasyczna walka sprinterów i pokaz siły mistrza świata Norwega Thora Hushovda. Katowice to niesłychana akcja Amerykanina Taylora Phinneya, który wygrał w stylu Eddy Mercxa, i którego finisz telewizje całego świata wielokrotnie powtarzały. W Zakopanem, przede wszystkim, byłem pod wrażeniem kibiców. Jako były szosowiec i organizator Tour de Pologne nie widziałem takiej rzeszy kibiców. Kolarstwo pokazując swój urok i swą magię, przyciągnęło do Zakopanego tysiące, tysiące ludzi. Na ich oczach po raz drugi w tym wyścigu triumfował Thor Hushovd. Szósty etap to rozgrywka w Bukowinie, z kultowym podjazdem na Gliczarów Górny i niesamowita jazda Kolumbijczyka Atapumy, który wygrał z Riblonem. Był to także etap ładnej, skutecznej jazdy Polaków i pech Rafała Majki, który niefortunnie się przewrócił. I wreszcie etap siódmy: czasówka z Wieliczki do Krakowa, której podium wyglądało, jak na mistrzostwach świata. Wiggins, Cancellara i Phinney to przecież medaliści największych imprez. Taki etap, kończący się na krakowskim rynku, może sobie wymarzyć każdy organizator wielkich tourów. Generalnie rzecz biorąc, każdy etap i cały wyścig był niezwykle ciekawy i emocjonujący.

– Czy w trakcie 70. Tour de Pologne, rozegranego na terytorium Włoch i Polski, zdarzyło się coś, co postawiło Ciebie i cały Lang Team na baczność? Jakaś sytuacja nadzwyczajna?

– Podczas takiej imprezy, jak Tour de Pologne, drobnych sytuacji jest wiele. Wyścig to kolarze, to 1000 osób obsługujących imprezę, to 300 samochodów. Była jednak sytuacja, która postawiła nas w stan najwyższego pogotowia, gdy w jednej z ciężarówek spaliło się sprzęgło i zablokowała ona drogę na Passo Pordoi. Nie można było dowieść całej scenografii, cała ekipa techniczna spała w autokarach. Przystąpiliśmy do akcji z udziałem straży pożarnej, górskiego pogotowia, by odblokować drogę. Cała operacja trwała kilka godzin. Ekipa Lang Teamu nie zmrużyła oka przez całą noc, ale w ostatniej chwili udało się oczyścić drogę i przygotować metę. Był też i drugi trudny moment, gdy kilka godzin przed startem do etapu jazdy indywidualnej na czas z Wieliczki do Krakowa zabrakło... wagi do ważenia rowerów, niezbędnej do przeprowadzenia etapu. I znów szybka akcja, by wagę dostarczyć z Warszawy do Wieliczki. Dotarła ona 10 minut przed startem, my zaś byliśmy w niezłym stresie.

– W Tour de Pologne wystartowało 17 polskich kolarzy, dojechało do końca 15. Rafał Majka był krok od podium, teraz jedzie bardzo dobrze w hiszpańskiej Vuelcie. W końcu września Polska wystawi aż dziewięciu kolarzy na szosowe mistrzostwa świata we Florencji. Czy nie odczuwasz satysfakcji, że to także dzięki Tobie i Tour de Pologne polskie kolarstwo stopniowo pnie się do góry?

– Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy. Spełniają się w ten sposób moje marzenia. Gdy Tour de Pologne wszedł do cyklu World Tour, gdy z roku na rok podnosiliśmy poziom organizacyjny i sportowy wyścigu, nie brakowało w kraju krytyków, którzy zadawali pytania w stylu: a po co?, dlaczego? i tak dalej... Gdybyśmy mieli organizować kolejny wyścig regionalny, nikt by nas nie zauważył w Europie i na świecie! Tour de Pologne z roku na rok podnosił poprzeczkę, zyskiwał rozgłos i uznanie. I także przyciągał młodych adeptów kolarstwa, z których nazwisko Michała Kwiatkowskiego jaśnieje już pełnym blaskiem. Kolarstwo w Polsce cieszy się popularnością, miliony rodaków jeżdżą na rowerach, miliony kibicowały tegorocznemu Tour de Pologne. Cieszę się bardzo, że w światowym rankingu z 28. miejsca przesunęliśmy się na ósme. Mamy prawo wystawić na mistrzostwach świata we Florencji dziewięciu kolarzy, jak światowe potęgi: Włochy, Hiszpania, czy Francja. To najlepszy dowód, że coś drgnęło, że idziemy w górę, i że zapewne w tym jest część mej pracy i poświęcenia dla pięknego sportu, jakim jest kolarstwo.

– Pojawiły się opinie w trakcie 70. Tour de Pologne, że polskie Podhale, a szczególnie Bukowina Tatrzańska, to idealne miejsce na zorganizowanie szosowych mistrzostw świata. Czy to jest możliwe, realne?

– Nawet jutro mogę to zorganizować. Od tej strony ja i Lang Team jesteśmy przygotowani. Kwestią są pieniądze. Ważna jest także wola Ministerstwa Sportu i Turystyki, by taką imprezę gościć w Polsce.

– Mija miesiąc od zakończenia 70. Tour de Pologne. O czym teraz myślisz, zastanawiasz się, mając przed sobą rok 2014 i 71. Tour de Pologne?

– Trwa jeszcze podsumowanie tegorocznego Tour de Pologne. Ale już mam obmyśloną trasę. Wszystko to teraz trzeba uzgodnić z miastami, które miałby gościć 71. Tour de Pologne. Jedno mogę już teraz powiedzieć, trasa będzie ciekawa i po raz kolejny zaskoczy kibiców.

– Tak sobie myślę, że w tej części Europy ani Niemcy, ani Rosjanie, ani Białorusini, ani Ukraińcy, ani Czesi, ani też Słowacy nie organizują tak dużego wyścigu, jak Tour de Pologne. Czy nie marzy się Tobie nasz narodowy wyścig w Polsce i w którymś z sąsiednich krajów?

– Mamy propozycje z różnych stron. Dziś miałem spotkanie z konsulem Chorwacji, który zaprasza Tour de Pologne w swe strony, by tam go rozpocząć. Belgowie także nas chętnie by widzieli oraz sąsiedzi, Ukraina i Słowacja, są zainteresowani. Marka Tour de Pologne jest wyraźnie rozpoznawalna, ceniona, dobrze kojarzona z Polską. Musimy się koncentrować na Polsce, bo to nasz wyścig, a nie Tour de Europa.


 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL