R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21313177 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
To mój bardzo dobry rok

 

Z Mateuszem Taciakiem rozmawia Piotr Kurek


Mateusz Taciak z Kórnika (CCC Polsat Polkowice) zwyciężył w tegorocznej ProLidze. Fot. archiwum Mateusza Taciaka

– W niedzielę startowałeś we Florencji na Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym w jeździe drużynowej na dystansie 56,8 kilometrów. Ekipa CCC Polsat Polkowice zajęła 21. miejsce, przegrywając do teamu Michała Kwiatkowskiego (Omega Pharma - Quick Step) 4 minuty 40 sekund. W wewnątrzkrajowym pojedynku byliście lepsi od drużyny BDC MarcPol, która niedawno w Warlubiu koło Grudziądza zdobyła tytuł mistrza Polski. Mogło być jeszcze lepiej?

– Mogło być jeszcze lepiej, gdyby cały zespół naciskał silniej na pedały. Ale chcieliśmy jako zespół pokazać, że jesteśmy najlepsi w Polsce, i że wyniki sprzed tygodnia z Warlubia były kolarską wpadką. Silnie ciągnął nas do przodu Bułgar Nikołaj Michajłow, ja też - choć myślę, że kibice wybaczą mi ten brak nieskromności. Do mety dojechaliśmy w czwórkę: Michajłow, Włoch Davide Rebellin, Marek Rutkiewicz i ja. Trasa była płaska, z tylko jednym dwukilometrowym podjazdem - tu prowadził nas Rebellin, i cały czas jechaliśmy pod wiatr. Nasza średnia prędkość wyniosła ponad 50 kilometrów na godzinę. Przed rokiem byliśmy jako drużyna na Mistrzostwach Świata na miejscu 26. na 32 ekipy, teraz zajęliśmy 21. - startowało zaś 35 drużyn. Jest zatem postęp, byliśmy lepsi od kilku ekip World Touru.

– Radosław Romanik był pierwszym triumfatorem ProLigi - był to rok 2005. W następnych latach zwyciężali: Marcin Sapa (2006), Tomasz Lisowicz (2007), Tomasz Kiendyś (2008), Robert Radosz (2009), Jacek Morajko (2010), Łukasz Bodnar (2011) i Marek Rutkiewicz (2012). W tym sezonie do tej listy dopisujemy nazwisko Mateusza Taciaka, dopisujemy z radością w Wielkopolsce. Cieszysz się z tego sukcesu?

– Cieszę się bardzo, że wygrałem tegoroczną rywalizację w prestiżowej ProLidze. To bardzo nobilitujący sukces. Przed czterema laty, w roku 2009, prowadziłem w klasyfikacji, ale ostatecznie wygrał wówczas Robert Radosz. Teraz jestem pierwszy, co potwierdza, że Mateusz Taciak w roku 2013 był, po prostu, najlepszym kolarzem w Polsce w przekroju całego sezonu.

– Kalendarz imprez ProLigi 2013 obejmuje 19 wyścigów. W ilu z nich brałeś udział, w ilu zwyciężyłeś? Ile w sumie zdobyłeś punktów i kiedy wiedziałeś, że nikt już Tobie nie odbierze zwycięstwa w tegorocznej klasyfikacji.

– Myślę, że w jednej trzeciej wyścigów (około sześciu) nie startowałem - między innymi w Wyścigu "Solidarności" i Olimpijczyków. Nie dlatego, że nie chcialem, czy też nie mogłem, a dlatego, że w tym czasie ścigałem się poza granicami Polski. Zdobyłem ostatecznie 243 punkty i w końcu sierpnia, gdy odbywały się Górskie Szosowe Mistrzostwa Polski w Jagniątkowie, wiedziałem już że w końcu wygram. Kiedy w roku 2009 wróciłem z Francji do Polski, by ścigać się w barwach Mroza, zrozumiałem wartość triumfu, bycia pierwszym w ProLidze. Teraz doceniam ten swój tegoroczny sukces.

– Ostatni wyścig z cyklu ProLiga odbędzie się 5 października w Sokółce. Czy w nim wystartujesz?

– Niestety, ale nie. W tym czasie będę w drodze do Kazachstanu, gdzie 6 października wystartuję w wyścigu klasycznym. Ten start jest jednym z etapów przygotowań do Tour of Hainan w Chinach, gdzie w końcu października ekipa CCC Polsat Polkowice weźmie w nim udział. Trochę żałuję, że nie będzie mnie w Sokółce, gdyż warto byłoby wystartować i później uczestniczyć w ceremonii nagradzania zwycięzcy ProLigi 2013.


Trzech najlepszych zawodników w jeździe indywidualnej na czas: Michał Kwiatkowski (od lewej - 2. miejsce), Maciej Bodnar (1. miejsce) i Mateusz Taciak (3. miejsce) z synem Bartkiem. Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym. Sobótka, czerwiec 2013.
Fot. archiwum Mateusza Taciaka

– W tym roku miałeś pecha podczas Górskich Mistrzostw Polski w Jagniątkowie, gdy dramatycznie upadłeś.

– W początkowej fazie wyścigu przeskakiwałem z grupy do czołówki i w tym momencie złapałem "gumę". Kolega z teamu Grzegorz Stępniak już na mnie czekał z zapasowym kołem, ja zaś - jak kolarz przełajowy - zeskakiwałem z roweru przy sporej prędkości. Siła upadku była tak duża, iż myślałem, że urwało mi kolano. Wstałem jednak i pogoniłem za czołówką. Ostatecznie zająłem szóste miejsce ze stratą 2 minut do Michała Podlaskiego, mistrza Polski. Krew ciekła po nodze, kolano było mocno stłuczone i głęboko rozcięte. Po wyścigu chciałem, by mi ranę zszyli w szpitalach w Jeleniej Górze lub we Wrocławiu (zbyt długo musiałbym czekać), ale ostatecznie pomocy udzielili mi lekarze w Szpitalu Powiatowym w Śremie. W tym samym, gdzie się urodziłem w roku 1984.

– Startowałeś w Tour de Pologne - już po raz piąty. Jakie wrażenia z jazdy w jubileuszowym wyścigu narodowym?

– To był naprawdę trudny wyścig, szczególnie dwa pierwsze etapy we Włoszech. Były ciężkie podjazdy i ten niezwykle oszałamiający upał - dochodzący do 40 stopni Celsjusza. Kiedy jadę w Tour de Pologne - motywuję się do wysiłku i sportowej rywalizacji jakby podwójnie. Zająłem 41. miejsce w jubileuszowym wyścigu narodowym. Na ostatnim etapie, jazdy indywidualnej na czas z Wieliczki do Krakowa, miałem problem ze sprzętem, z łańcuchem podczas wrzucania na dużą tarczę. Musiałem się zatrzymać, szybko rozpoznać problem techniczny i jechać dalej. Straciłem ponad minutę czasu i było to wielce denerwujące.


Mateusz Taciak (z lewej), Robert Taciak (z prawej), czyli syn i ojciec. Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym 2013 - jazda indywidualna na czas. Sobótka, czerwiec 2013.
Fot. Artur Machnik

– Mateusz Taciak roku 2013. Masz 29 lat, ścigasz się już trzeci rok w najlepszej polskiej grupie zawodowej, jaką jest CCC Polsat Polkowice. Gdybyś zechciał zestawić swoje wszystkie dotychczasowe sukcesy - od początku kariery?

– Mam 29 lat, uprawiam kolarstwo od szesnastu lat. Zdobyłem w tym czasie 39 medali Mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych. W ostatnich czterech latach powiększyłem swą kolekcję o osiem medali: dwa w górskich szosowych Mistrzostwach Polski (2. i 3. miejsce), cztery w jeździe indywidualnej na czas (zawsze trzecie miejsce) i dwa razy w jeździe drużynowej (2. miejsce przed rokiem, 3. w tym roku). Zwyciężyłem w ProLidze 2013, ale do pełni szczęścia brakuje mi tytułu mistrza Polski w elicie mężczyzn. Przedłużyłem kontrakt z CCC Polsat Polkowice na następne dwa lata, z czego się cieszę. Starty w takiej ekipie mnie radują, pozwalają na stabilność treningów i wyścigów, co ostatecznie przekłada się na wyniki sportowe. Mam wsparcie żony Katarzyny, rocznego syna Bartka. W marcu przyszłego roku zostaną po raz drugi ojcem. Mogę zawsze liczyć na teściów i niezawodnego ojca Roberta Taciaka, który przed laty pchnął mnie do kolarstwa. Pchnął mnie skutecznie, za co mu serdecznie dziękuję. 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL