R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21313295 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Kolarstwo widzę ogromne

 

Z Czesławem Langiem rozmawia Piotr Kurek


Czesław Lang organizuje wyścigi i sam w nich startuje. Skandia Maraton Lang Team w Warszawie, kwiecień 2013.
Fot. Szymon Gruchalski

– Wiem, że bardzo, ale to bardzo zależało Tobie, by tegoroczny Tour de Pologne zawitał do Poznania, gdzie 4 sierpnia miała być meta drugiego etapu. Co się stało, jaka była przeszkoda, że najlepsi szosowcy świata nie zobaczyli Grodu Przemysła?

– Bardzo mi na tym zależało, ale nie było zainteresowania ze strony miasta. Władze Poznania nie chciały się włączyć w organizację 71. Tour de Pologne, tłumacząc to tym, że mają inne imprezy w planach. Przypomnę, że po raz ostatni czołowi szosowcy świata gościli w Poznaniu w roku 2007. Meta usytuowana była nad Jeziorem Maltańskim, kibiców były tysiące, wygrał etap Włoch Danilo Napolitano z Lampre. Dodam, że nasz narodowy wyścig kolarski to nie tylko sportowe emocje, ale i doskonała promocja miast i Polski - dzięki bezpośredniej transmisji telewizyjnej w Telewizji Polski i Eurosporcie. Ta ostatnia stacja daje przekaz do 60 krajów.

– Minęło już trochę czasu od zakończenia 71. Tour de Pologne. Jak z perspektywy trzech miesięcy oceniasz nas narodowy wyścig kolarski? - sportowo, organizacyjnie, medialnie.

– Ze sportowego punktu widzenia, był to wyścig marzenie. Rafał Majka swą jazdą, swymi zwycięstwami etapowymi i wygraną w klasyfikacji generalnej ściągnął na trasy tegorocznego Tour de Pologne i przed telewizory miliony Polaków. Dzięki temu nasze kolarstwo wróciło jakby do źródeł, nawiązało do sukcesów sprzed lat. Rafał Majka, Maciej Paterski i ich koledzy sprawili, że ten sport odzyskał swą magię. Ludzie bardzo dobrze przyjęli sukces polskiego szosowca i sami zaczęli jeździć wyścigowo na rowerach, jak choćby w Nutella Tour de Pologne, czy też Tour de Pologne Amatorów. Przez wiele lat, od 1993 roku, organizując Tour de Pologne tworzyłem teatr dla kolarzy, w tym roku w rolach głównych wystąpili Polacy. Ten tour przejdzie do historii jako pierwsze zwycięstwo Polaka w cyklu wyścigów World Tour.

– Masz już pomysł na przyszłoroczny 72. Tour de Pologne, czy za wcześnie na ujawnianie szczegółów?

– Ekipa Lang Teamu bardzo intensywnie już pracuje nad przyszłorocznym Tour de Pologne. Chcę, by był to wyścig równie ciekawy. I by było w nim więcej jazdy po górach. Myślę o Zakopanem, o Nowym Sączu. Planujemy start w Warszawie, meta będzie w Krakowie. Wyścig się odbędzie od 2 do 8 sierpnia 2015. Przedostatni etap tradycyjnie odbędzie się w Bukowinie Tatrzańskiej, z przedpołudniową rywalizacją amatorów.

– Byłeś w Ponferradzie na tegorocznych Mistrzostwach Świata, gdzie Michał Kwiatkowski pojechał wspaniale po tęczową koszulkę championa globu. Jak przeżywałeś ten sukces i jakie myśli towarzyszyły Tobie w tym momencie?

– Byłem w tym momencie jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Sposób, w jaki Polacy rozegrali ten wyścig, i to co zrobił Michał Kwiatkowski na ostatnich kilometrach, otóż to wszystko przejdzie do historii światowego kolarstwa. Będzie się o tym mówiło latami. Miałem okazję mieszkać w jednym hotelu z naszymi szosowcami, brałem udział w przejażdżkach z nimi przed wyścigiem, porozmawiać z każdym i czułem, że to jest zespół. Dobrych kolarzy, zdeterminowanych, z liderem zespołu, który wiedział czego chce. Podziwiam Michała Kwiatkowskiego, że w tak młodym wieku osiągnął dojrzałość wielkiego szosowca i potrafił wokół siebie scmentować ludzi. Pojechali zespołowo, solidarnie a on wygrał w sposób, który we mnie wywołuje ciarki na plecach.

– Czy sukcesy Michała Kwiatkowskiego, Rafała Majki, Przemysława Niemca mogą być swoistym kołem zamachowym polskiego kolarstwa na najbliższe lata?

– Cały czas na to czekaliśmy. Mieliśmy od lat teatr, brakowało nam aktorów. Myślę, że w ślad za tymi wynikami pojawią się inni młodzi zawodnicy. Łatwiej też będzie organizatorom wyścigów i klubom promować tą piękną dyscyplinę sportu. Afery dopingowe sprawiły, że od kolarstwa odsunęło się wielu sponsorów, także media. Myślę, że zdecydowana walka z dopingiem, doprowadziła do wyrównania szans dla wszystkich kolarzy, także dla Rafała Majki i Michała Kwiatkowskiego - szosowców z niezbyt bogatego kraju, którzy trafiają do grup zawodowych i swym talentem udowadniają, że warto w nich inwestować. Myślę, że ich sukcesy zachęcą młodych ludzi w Polsce do uprawiania tego pieknego i zarazem trudnego sportu. Wzrośnie zainteresowanie kolarstwem, rowerem w ogóle. Widzę to już teraz w przygotowaniach do przyszłorocznego cyklu maratonów MTB, gdy w sobotę byłyby maraton a w niedzielę wyścig szosowy na dystansie około 120 kilometrów. W tym samym miejscu.

– Niespełna tydzień temu w Krakowie razem z prezydentem tego miasta Jerzym Majchrowskim i prezesem Skandii Pawłem Ziembą podsumowaliście tegoroczny sezon maratonów MTB. Jaki on był? I co planujesz na sezon przyszłoroczny?

– Chcemy zachować dotychczasową formułę, że za każdy przejechany kilometr będziemy zbierać pieniądze, by wspomagać szlachetnie domy dziecka i te kluby kolarskie, które tego potrzebują. Zamierzamy nasze maratony uatrakcyjniać, będzie sporo niespodzianek. Tegoroczny sezon był bardzo udany, w naszych maratonach wystartowało siedem tysięcy ludzi. Widać, że tego typu imprezy są bardzo potrzebne. W sezonie 2015 będzie siedem maratonów. Rozpoczniemy sezon w Warszawie, zakończymy w Kwidzynie. Pasjonaci MTB odwiedzą Dąbrowę Górniczą, Krokową. Pod uwagę brana jest też Bydgoszcz, jak również i Bytów. Nasze imprezy nie są ekstremalne, by zmęczyć ludzi do granic ich możliwości. Ma to być atrakcyjna rywalizacja sportowa i miłe spędzenie czasu.

– Czy na rok 2015 masz jakieś nowe pomysły, by dalej rozwijać polskie kolarstwo - nie tylko Tour de Pologne i maratony MTB?

– Chciałbym swymi możliwościami i doświadczeniem wesprzeć organizację przyszłorocznych Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym. Stosowne propozycje przedłożyłem władzom Polskiego Związku Kolarskiego. Chciałbym współpracować z dotychczasowym ich organizatorem, Panem Przemysławem Bednarkiem. Myślę, że poziom organizacji Mistrzostw Polski powinien odpowiadać randze Mistrzostw Świata. Twierdzę, że warto się w to zaangażować, stworzyć perspektywę na kilka lat, by impreza miała medialny rozgłos, tym bardziej, że startować w niej będzie szosowy mistrz świata Michał Kwiatkowski.

– Organizujesz wyścigi i sam w nich startujesz, jak choćby w Tour de Pologne Amatorów. W tym roku trasę wokół Bukowiny Tatrzańskiej pokonałeś w 1 godzinę i siedem minut. To dobry czas i zarazem swoisty wzorzec dla wielu amatorów, którzy porównują się do Ciebie. Słyszę jak mówią: byłem gorszy od Czesława o siedem minut, inny mówi byłem gorszy o dwanaście minut, minister sportu Andrzej Biernat miał czas 1 godzina 40 minut. Jesteś dla wielu, szczególnie panów masters, kolarskim punktem odniesienia.

– Słyszę śmiech i słowa: – W przyszłym roku jeszcze go poprawię. Będzie lepszy niż 1:07 h. Żeby taki czas osiągnąć, trzeba mieć wrodzony talent do jazdy. I także - poza treningami - zadbać o właściwe odżywianie. Patrzę na kolarzy grup zawodowych, każda z nich na Tour de Pologne przyjeżdża z własnym kucharzem. Kiedy organizuję kolacje w hotelu - spożywają je masażyści, mechanicy, trenerzy, dyrektorzy sportowi grup a zawodnicy mają własne posiłki przyrządzone przez kucharzy. Tak, by były ekologiczne, bez żadnych chemicznych naleciałości. Jedzenie w sporcie to jak paliwo w aucie. Masz dobry samochód, dobre paliwo - będziesz miał osiągi. Tak samo w jedzeniem w kolarstwie. Sam zwracam na to uwagę i myślę, że moja dobra sportowa forma ma związek z właściwym odżywianiem się. Zaś w roku 2015, w roku moich sześćdziesiątych urodzin, kolarska moc będzie ze mną!

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL