R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21313296 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Mój pierwszy mistrzowski tytuł

 

Z Pauliną Bielińską rozmawia Piotr Kurek


Paulina Bielińska wygrała rywalizację kobiet podczas maratonu na dystansie Giga w cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB. Nowa Sól, 4 września 2016.
Fot. Piotr Kurek

– Gratuluję tytułu mistrzyni Polski elity kobiet w maratonie MTB.

– Dziękuję. Wygrałam w Jeleniej Górze rywalizację kobiet. To mój największy sukces sportowy w życiu. Po prostu, to moja pierwsza mistrzowska koszulka. Spełnił się mój sen o tym, by być najlepszą w kraju w maratonie MTB. To do mnie jeszcze w pełni nie dociera.

– Czy pojechała Pani wcześniej do Jeleniej Góry, by zapoznać się z trasą dystansu Giga, uświadomić sobie, gdzie mogą być największe przeszkody i zagrożenia podczas wyścigu?

– Chciałem pojechać tam w czwartek, ale - jak to w życiu bywa - plany uległy zmianie. Do samochodu wsiadłam w niedzielę o piątej rano, by po pokonaniu 200 kilometrów na trasie Kargowa - Jelenia Góra stanąć na starcie.

– Jak przebiegał niedzielny maraton, zważywszy na piekące słońce i upał?

– Po starcie przez pierwszych dwadzieścia kilometrów jechałam razem z ubiegłoroczną mistrzynią Polski Michalinę Ziółkowską, wielce utytułowaną Magdaleną Sadłecką i jeszcze kilkoma zawodniczkami. Na dwudziestym piątym kilometrze przyszło pokonać "Łopatę", stromy (kilkanaście procent nachylenia) i dość długi podjazd. Specjalnie nie angażowałem się, by weń wjechać. Ale kiedy tam dotarłam, obejrzałem się za siebie i zauważyłem, że jestem sama a moje rywalki męczą się daleko z tyłu pedałowaniem pod górę.

– Co było dalej?

– Jak się okazało, na tym podjeździe zyskałam około pół minuty przewagi nad rywalkami. Na trasie miałam dobrze rozstawionych pomocników, którzy dbali o to, bym miała płyny w bidonie i żele. Byli nimi trener Matuesz Rybczyński, tata Jerzy Bieliński i moja sympatia Paweł Hirt. Oni także obserwowali pozostałe zawodniczki i przekazywali na bieżąco informację, że mam nad nimi od pół minuty do nawet trzech minut przewagi. W tej sytuacji jechałam spokojnie, nie szarpiąc się, nie zmieniając tempa pedałowania.

– Goraco, upał, pić się chce. Czy miała Pani moment kryzysu i zwątpienia w końcowy sukces?

– Cierpiałam w tym upale jak inni, picie w bidonie zmykało błyskawicznie. Wypiłam pewnie ze trzy albo i więcej litrów wody oraz płynów izotonicznych. W ostatniej fazie wyścigu, gdzieś około 53 kilometra, zatrzymałam się na minutę i urządziłam sobie publiczny prysznic. Po prostu, lałam wodę na siebie: na głowę i na inne części ciała. To była dobra decyzja, gdyż schłodzony organizm nabrał jakby nowych sił do jazdy, do pedałowania. I kiedy zostało jeszcze kilka kilometrów do mety, zapytałem jadącego obok mnie zawodnika, czy nie poczęstuje mnie zawartością swego bidonu. – Ja już nie mam szans na dobre miejsce - odpowiedział. – I dał mi swój bidon. Nie wiem, jaki miał numer startowy, jak się nazywa, ale w moim sukcesie jest cząstka jego dobrego serca.

– Paulina Bielińska mistrzynią Polski w maratonie MTB. Spodziewała się Pani tego sukcesu?

– Jechałam dobrze przygotowana, ale mam małe doświadczenie w jeździe po górach. Tak na dobrą sprawę, był to mój drugi maraton po polskich górach. Wcześniej był start w Szklarskiej Porębie, teraz w Jeleniej Górze. Wierzyłam, że nie dopadnie mnie pech (przewrotka czy też problemy techniczne), że zdołam dojechać jako pierwsza. Kiedy zobaczyłam dmuchany balon mety, wiedziałem już, że nikt mi zwycięstwa nie odbierze. Pojawiły się łzy szczęścia i ogromna radość. Być mistrzynią Polski w maratonie MTB - to naprawdę wielka sprawa. Tym bardziej, że był bardzo trudny, żeby nie powiedzieć, że morderczy.

– Gdzie zobaczymy Panią wkrótce w maratonie MTB?

– Jako zawodniczka poznańskiego teamu Duda Cars TP-LINK Rybczyński Bikes wystartuję po raz pierwszy w mistrzowskiej koszulce w Skandia Maraton Lang Team w Dąbrowie Górniczej. Oczywiście, że na dystansie najdłuższym, czyli Grand Fondo. Nie zabraknie mnie też w Kwidzynie (maraton Czesława Langa) i w Wolsztynie (Grand Prix Kaczmarek Electric MTB).

Paulina Bielińska - studentka z Kargowej


Paulina Bielińska mistrzynią Polski w maratonie MTB.
Fot. Krzysztof Gulninowicz

Paulina Bielińska, rocznik 1992, mieszka w Kargowej, studiuje na V na poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Na zajęcia codziennie dojeżdża do Grodu Przemysła. Wstaje o 4.15, by po pokonaniu 18 km samochodem o 6.00 wsiąść w Wolsztynie do pociągu jadącego do Poznania. Po skończonych wykładach i ćwiczeniach powrót do domu. Najczęściej około 17-18.

I wówczas dopiero jest czas na trening. Od listopada ubiegłego roku solidny, pełen motywacji - pod okiem Mateusza Rybczyńskiego, kiedyś kolarza szosowego, obecnie szefa silnej ekipy MTB.

– Jesienią nakreśliłem jej plany treningowe - mówi Mateusz Rybczyński. – I powiedziałem jej wówczas, że jeśli wykona je w 90 procentach, to wyniki sportowe będą satysfakcjonujące. Dla nas obojga - podkreśla M. Rybczyński.

W tym roku wygrała maratony w Dolsku (Bike Cross Gogol MTB), Warszawie (Skandia Maraton Lang Team), zajęła drugie miejsce w Krakowie i w Gdańsku ((Skandia Maraton Lang Team) i zadebiutowała w reprezentacji Polski na Mistrzostwach Europy w maratonie MTB na Łotwie. Wywalczyła tam 4. miejsce. Miała pecha na MŚ w maratonie MTB we Francji, ale sukces w Jeleniej Górze potwierdza ogromne możliwości sympatycznej studentki z Kargowej. 
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL