R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21322479 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Jak wyjść z kolarskiego dołka?

 

Od soboty do soboty - 9 (26.02 - 05.03.2011)

Co tydzień, od soboty do soboty, sumuję siedem dni w kolarstwie. Na poziomie Wielkopolski, naszego kraju i świata. Tym razem poświęcam dni od 26 lutego do 5 marca tylko jednej sprawie: przyszłości polskiego cyklizmu.

Jak wyjść z kolarskiego dołka?

Adam Giersz, minister sportu i turystyki w rządzie Donalda Tuska, pojawił się w sobotę, w Pruszkowie, na zjeździe Polskiego Związku Kolarskiego. Z niewielkim opóźnieniem, ale jednak się pojawił. I to w towarzystwie podsekretarza stanu Tomasza Półgrabskiego i Michała Czaykowskiego - szefa gabinetu politycznego w MSiT.

Trzyosobowa reprezentacja Ministerstwa Sportu i Turystyki na niezwykle ważnym, bodaj czy nie najważniejszym w ostatnich latach, zjeździe Polskiego Związku Kolarskiego była dobrym sygnałem. Dobrym dla środowiska, dla starych władz PZKol. i dla tych, którzy w sobotę byli gotowi do tego, by podjąć wyzwanie...

Minister Giersz, zapomniałem go zapytać, czy kiedyś wystartuje w jakimś maratonie MTB, przez 15 minut tłumaczył delegatom, zaproszonym gościom i dziennikarzom, że kolarstwo jest jedną z najważniejszych dyscyplin sportowych. I choć nie odwoływał się do dawnych sukcesów polskich kolarzy, to jednak przyznał, ten rodzaj aktywności Polaków jest ważny w polityce państwa, i że jest szansa na rozwój kolarstwa nad Wisłą i Odrą.

Wyraźnie i dobitnie powiedział, że kraj taki, jak Polska - prawie 40 milionów ludzi - powinien mieć tor kolarski z prawdziwego zdarzenia, jakim jest BGŻ Arena w Pruszkowie.

Sęk w tym, i minister o tym powiedział, że zadłużenie Polskiego Związku Kolarskiego urosło do niebagatelnej kwoty: około dziesięciu milionów złotych. W tym mieszczą się zobowiązania wobec Mostostalu Puławy (głównego wykonawcy obiektu), jak również innych firm i instytucji.

Tor w Pruszkowie budowano za prezesury Wojciecha Walkiewicza, który 31 marca 2010, podczas posiedzenia zarządu Polskiego Związku Kolarskiego Kolarskiego, zrezygnował z funkcji. W zaistniałej sytuacji ciężar odpowiedzialności za PZKol. przejął na siebie Ryszard Szurkowski - czterokrotny triumfator Wyścigu Pokoju, polski kolarz wszech czasów. Mając na plecach właśnie dług z tytułu budowy obiektu w Pruszkowie. Wybitny sportowiec podjął się misji tymczasowo, zaznaczając, że nie potrwa ona dłużej niż rok.

5 marca 2011 delegaci w liczbie 47 słuchali ministra Adama Giersza (który podkreślił, że potrzebna jest ugoda z wierzycielami, że długi trzeba (chyba 5 lat) spłacić, że środowisko musi zacisnąć pasa, słuchali także Wojciecha Skarula - jakby nie patrzeć, męża opatrznościowego całego środowiska kolarskiego.

Wacław Skarul, jak minister Adam Giersz, przez prawie 15 minut, jako kandydat na nowego prezesa PZKol., wariantowo przedstawiał, co trzeba zrobić, by polskie kolarstwo wyszło na prostą, by pozbyło sie długów.

Jeśli dobrze w sobotę słuchałem i Wacka Skarula, i innych delegatów, to wniosek nasuwa się tylko jeden: tor kolarski BGŻ Arena w Pruszkowie, by nie generować dalszych długów, winien być przejęty przez Centralny Ośrodek Sportu. W porozumieniu z Ministerstwem Sportu i  Turystyki, i to możliwie jak najszybciej.

Polskie środowisko kolarskie zademonstrwało w sobotę godny rodzaj jedności. Czterech kandydatów na urząd prezesa - Piotr Kosmala, Marek Kosicki, Andrzej Kita i Jędrzej Potocki - zrezygnowało wcześniej lub w sobotę właśnie.

Wacław Skarul był zatem w sobotę jednym kandydatem na funkcję prezesa PZKol. Głosowało 47 delegatów, nowy prezes otrzymał 46 głosów (sam się wstrzymał).

Wacław Skarul to były kolarz oraz znakomity trener. W latach 1988-1992 prowadził reprezentację Polski. Na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu w 1988 roku jego podopieczni (Joachim Halupczok, Marek Leśniewski, Andrzej Sypytkowski i Zenon Jaskuła) zdobyli srebrny medal w wyścigu drużynowym na 100 km. 4 lata później, podczas Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie Andrzej Sypytkowski zajął 5. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego. W sumie Wacław Skarul pełnił rolę selekcjonera podczas sześciu mistrzostw świata. W 1989 roku, w Chambery Joachim Halupczok wywalczył tytuł mistrza świata, a drużyna zdobyła srebrny medal na 100 km.

Wrocławianin Wacław Skarul chciałby przeżyć swą misję ratowania polskiego kolarstwa. Marzy mu się więcej niż jedna dekoracja polskiego zawodnika na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Marzy mu się dobrze prowadzone szkolenie kolarskiej młodzieży, dobre wyścigi i także dbałość o sport masowy (wszystko to - to jeden filar nowego PZKol.), Biuro PZKol. (drugi filar) i tor BGŻ Arena w Pruszkowie (trzeci filar).

Wacław Skarul (rocznik 1956) przejął w sobotę pałeczkę prezesa z rąk Ryszarda Szurkowskiego. Dla nowego prezesa PZKol. był to wielce emocjonalny dzień, gdyż przed laty pisał pracę magisterską o Wielkim Ryszardzie, o jego niewyobrażalnie wielkich możliwościach fizycznych, zaś w sobotę 5 marca podjął się dzieła ratowania polskiego cyklizmu.

Co tu dużo mówić i dywagować, Wackowi trzeba pomoc. By już nigdy nie wisiała nad PZKol. groźba likwidacji związku o ponad 90-letniej tradycji.

Wsparcia, jak myślę, oczekuje on od Ministerstwa Sportu i Turystyki, od prywatnych sponsorów, od trenerów i działaczy kolarstwa, od dziennikarzy także. Każdy kto kocha ten niepowtarzalnie piękny sport - działaniem, pieniędzmi i słowami winnien wspierać Wacka Skarula i jego misję. 
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL