R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 27724497 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-08-16

 
Niesamowita jazda Toma Boonena

 

53 kilometry solo do mety w Roubaix


Tom Boonen dzisiejszą jazdą potwierdził swą kolarską wielkość.

110. edycję wyścigu Paryż - Roubaix wygrał jeden z największych faworytów Belg Tom Boonen z grupy Omega Pharma-Quick Step, który wpadł na metę po niemal sześciu godzinach walki na ciężkiej trasie.

Boonen uciekł z czołowej grupy na 53 km przed metą i na welodromie w Roubaix finiszował samotnie z przewagą 1.39 min. To czwarte zwycięstwo 31-letniego Belga w tym najtrudniejszym klasycznym wyścigu. Poprzednio wygrywał w 2005, 2008 i 2009 roku. Wyrównał w ten sposób rekord swego rodaka Rogera de Vlaemicka, czterokrotnego triumfatora w 1972, 1974, 1975 i 1977.

Został dzięki tej wygranej pierwszym zwycięzcą, który wygrał w jednym sezonie wyścig Dookoła Flandrii i Paryż - Roubaix - dwa klasyki rozgrywane na bruku. Dla Boonena było to czwarte w karierze zwycięstwo w wyścigu Paryż - Roubaix.

Jako drugi na betonowym welodromie w Roubaix zameldował się Francuz Sebastien Tourgot z grupy Europcar, zaś trzeci był Włoch Alessandro Ballan z BMC Racing Team.

W dzisiejszej edycji słynnego wyścigu ruszyło na trasę 195 kolarzy, dojechało na metę 86.

Paryż-Roubaix to jeden z najsłynniejszych i najtrudniejszych wyścigów jednodniowych, którego pierwsza edycja odbyła się w 1896 roku. Nazywany jest "Piekłem Północy". W niedzielę kolarze pokonali 257,5 km, z czego 51,5 po "kocich łbach", czyli drogach wybrukowanych kamieniami i kostką, podzielonych na 27 sektorów między Compiegne i welodromem w Roubaix.

xxx

Są dni, są wyścigi i są mistrzowie szosy, którzy kolarstwu nadają ekscytujący wymiar. Tak było dziś, gdy na 53 kilometrze przed metą Tom Boonen zdecydował się na samotny odjazd. Kilometr po kilometrze odjeżdżał peletonowi. Czynił to sekunda po sekundzie. Za plecami miał największych tytanów szosy.

53 kilometrów przed metą zerwał się do samotnego, solowego ataku. To tak, jakby - przykładając wielkopolską miarę - odjeżdżał zasadniczej grupie w Śmiglu wiedząc że metę ma w Poznaniu. Skupiony, skoncentrowany, pochłonięty jedną tylko myślą - wygrać, być pierwszym. To była piękna walka wielkiego kolarza: metr po metrze, kamień po kamieniu, kilometr po kilometrze zyskiwał ułamki sekundy, by na mecie mieć ponad półtorej minuty przewagi nad rywalami.

To był niesamowity dzień za sprawą Toma Bonnena, który pędził jak natchniony na welodrom w Roubaix. Wiedział, że jest mocny, ale fantastycznie rozłożył swe siły i ta opcja okazała się najlepszą z możliwych.

Cztery zwycięstwa czynią z niego współrekordzistę kultowego wyścigu kolarskiego, ale myślę, że Belg za rok zechce znów nas uraczyć równie piękną, skuteczną, zwycięską jazdą. Gdyby tak się stało, wszelkie księgi rekordów (i to nie tylko cyklizmu) odnotują, że Tom Boonen pięć razy wygrał Piekło Północy. I objął na długie lata, być może na zawsze, prowadzenie w klasyfikacji tych, którzy najwięcej razy triumfowali na trasie Paryż - Roubaix.

                                                           Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL