R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyslij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jestes 36587388 gosciem na naszej stronie
Aktualizowano: 2021-05-18
Witamy na stronie Kurek-Rowery.pl

 
Być gladiatorem w Tokio!
Z Bartłomiejem Wawakiem rozmawia Piotr Kurek
 

Bartłomiej Wawak podczas niedzielnych zawodów w Czechach.
Foto@RobinNevrala
 
– Gratuluję sukcesu w Czechach. Nove Mesto na Morawach od niedzieli 16 maja 2021 kojarzyć się będzie z Bartkiem Wawakiem, najlepszym polskim kolarzem górskim. W rywalizacji gwiazd światowego MTB zajął pan dwunaste miejsce.
 
– Rok ubiegły był rokiem dziwnym, z powodu pandemii koronawirusa i dużej liczby odwołanych wyścigów na świecie, i w tej sytuacji odpuściłem starty. Był to dla mnie czas luzu, odpoczynku, myślenia o przyszłości. Także o igrzyskach olimpijskich w Tokio. Ale ten sezon rozpocząłem mocno, dobrze przygotowany. Potwierdziły to moje pierwsze starty we Włoszech, Turcji i Austrii. Ale nie uniknąłem też problemów zdrowotnych, które sprawiły, że byłem tylko zdolny na przejażdżki rowerowe, nie zaś na solidne treningi. Cieszę się jednak, że wszystko wróciło na właściwe tory. Wyścig w Czechach był dla mnie ważny, gdyż walczyłem o nominację olimpijską. Udało, jadę do Tokio, będę tam walczył.
 
– Każdy kto oglądał niedzielny wyścig, widział aż nadto dobrze, że było dużo błota i biegania.
 
– To racja, zawody Pucharu Świata na Morawach przypominały zmagania przełajowe. Stąd dwa pierwsze miejsca Toma Pidcocka i Mathieu van der Poela, mistrzów w tej specjalności kolarskiej. Mieli przewagę na resztą stawki zawodników. Startowałem z trzeciego rzędu i przesuwałem się non stop do przodu. Przebiłem się do pierwszej dwudziestki już na pierwszej rundzie, by zakończyć na 12. pozycji. Było dużo błota, w tej sytuacji ścieżka jazdy robi się wąska i niesłychanie trudno jest wyprzedzić rywali.
 
– Nove Mesto, miejsce znane wszystkim fanom MTB na świecie. Lubi tu pan startować?
 
– W przeszłości nie zawsze mi tu dobrze się wiodło. W niedzielę czułem się naprawdę dobrze, pogoda mi sprzyjała (jako alergikowi). Cały czas jechałem równo, różnice międzyczasów wynosiły raptem 3 sekundy. Nie ominęło mnie bieganie. Na każdej rundzie były 3-4 miejsca, gdzie trzeba było zsiąść z roweru i na nogach poruszać się do przodu.
 
– Bartek Wawak na rowerze. Jak to się zaczęło?
 
– W roku 2005 jako żak wziąłem udział w jednym wyścigu i ukończyłem go na drugim miejscu. Rok później byłem już dumnym młodzikiem i zacząłem wygrywać, być lepszy od rywali. Pokochałem MTB. I tak jestem mu wierny do tej pory. Teraz jako zawodnik Kross Orlen Cycling Team. Mam nadzieję być w pierwszej dziesiątce światowego MTB. Mam 27 lat, kolejne urodziny świętować będę 25 sierpnia. Mam nadzieję w dobrym nastroju po olimpijskim starcie.
 
– Jakiś zwrotny punkt w pańskiej karierze?
 
– Będę zawsze pamiętał i dobrze wspominał Marka Galińskiego. Nauczyłem się od niego wielu rzeczy, jak choćby samego podejścia do kolarstwa. Uczyłem się wówczas wszystkiego jakby na nowo. Jestem mu za to wdzięczny. A później już podążałem własną drogą.
 
– Teraz pańskie myśli skupiać się na będa na olimpijskich zmaganiach.
 
– Będę startował w wyścigach jeszcze przed igrzyskami olimpijskimi, ale w Tokio będę gladiatorem. Walczącym sportowo, do końca, na całego. Z mej strony nie będzie miękiej gry. Pojadę dla siebie, dla realizacji swych sportowych marzeń. I dla Polski.

– Bartek Wawak prywatnie. Co może pan powiedzieć o sobie, swej rodzinie.
 
– 30 września ubiegłego roku, między zawodami Pucharu Świata, zostałem szczęśliwym ojcem. Syn Stefan rozwija się prawidłowo, poświęcam mu wielu czasu, wspólnie z żoną Idą. Mieszkam niedaleko Żywca w Pietrzykowicach. Mam idealne warunki do treningów na szosie - na Przegibku, jak i w terenie - na Magurce. Żona jeździ na rowerze rekreacyjnie, kiedyś nawet chciała wystartować, ale na chęciach się skończyło.

 
 

Sukces goni sukces
Kacper Gieryk najlepszy w czasówce


Artur Kozal (od lewej), Kacper Gieryk i Adrian Prymowicz - trzech najlepszych zawodników wtorkowej czasówki, 11 maja 2021.
Fot. Piotr Kurek

Kacper Gieryk z Kcyni (KTK Kalisz) okazał się dziś najlepszy w rywalizacji w jeździe indywidualnej na czas na torze samochodowym "Poznań. Dystans 12,3 km pokonał poniżej 15 minut, dokładny czas to 00:14:49,342. Zwycięzca uzyskał średnią prędkość 49,25 km/h. To kolejny sukces utalentowanego 18-latka. W minioną sobotę wygrał ogólnopolski wyścig juniorów ze startu wspólnego w Zamościu, pokonując aż 129 rywali i przyjeżdżając solo na metę.

Po dniach chłodnych i deszczowych nastało ciepło. Gdy dziś kolarze rozpoczynali ściganie, termometr wskazywał 28,2 stopnie Celsjusza. Do rywalizacji przystąpiło pięć pań, 39 mężczyzn, żeński tandem jechał treningowo na pełną moc.

Kacper Gieryk (rocznik 2003) dziś dał z siebie wszystko. Pierwsze dwie rundy pokonał w 10 minut i 1 sekundę. O tym, czy złamie granicę 15 minut miało decydować trzecie okrążenie. Dał radę, ale na końcowej kresce widać było, że jest potwornie wyczerpany i zarazem szczęśliwy.

Drugie miejsce z czasem 00:15:16,370 wywalczył utytułowany Artur Kozal z Mosiny (FTI Racing Team). Trzecie miejsce, duża niespodzianka, padło łupem Adriana Prymowicza z Murowanej Gośliny (Kosox Bike Team) - 00:15:33,622.

Wśród pań triumfowała Kamila Wójcikiewicz (Agrochest Team), jej rezultat 00:18:43,650.

W kategoriach wiekowych triumfowali: M1 - Kacper Gieryk, M2 - Artur Kozal, M3 - Jan Zugaj (NTS Spectrumbike Nowogard) - 00:16:01,722, M4 - Marian Faryniarz (Lecznica Rowerów) - 00:18:41;035.

Tandem Dominika Putyra/ Ewa Bańkowska trzy rundy pokonał w czasie 00:15:51,433.

Kacper Gieryk dziś wygrał. Z pola widzenia nie można tracić jego spektakularnego zwycięstwa w Zamościu, gdzie w minioną sobotę rywalizowało w wyścigu ze startu wspólnego 130 najlepszych polskich juniorów. Mieli do pokonania dystans 94,7 km. Zawodnik KTK wygrał na solo, przyjeżdżając na metę wcześniej o 23 sekundy od następnego zawodnika; był nim Ignacy Chmielewski (rówieśnik z WLKS Krakus - BBC Czaja).

Dwa zwycięstwa w cztery dni 18- latka z Kcyni potwierdzają jego sportowe możliwości i są może zwiastunem kolejnych sukcesów w sezonie 2021.

                                              Piotr Kurek
  

Młodzi śmiało atakują
Miłosz Zwierski przed Mariuszem Gilem


Miłosz Zwierski na trasie XC w Gorzowie Wielkopolskim.
Fot. Krzysztof Stefański/ Zachodnia Liga MTB

Aż 261 osób wystartowało w zawodach cross country, które w niedzielę w ramach Zachodniej Ligi MTB odbyły się w Gorzowie Wielkopolskim. W najważniejszym wyścigu triumfowali: Sandra Samolewska (Eurorower.pl) i Miłosz Zwierski (Superior Zator Racing Team). Była to już dziesiąta edycja, rok po roku, wyścigów na Górze Kozackiej w Parku Zacisze.

Góra Kozacka to liczące ponad 60 metrów wzniesienie w Parku Zacisze i idealne wprost miejsce do rozgrywania zawodów kolarstwa górskiego. Co tu dużo mówić, startujący utrudzili się maksymalnie na trasie liczącej 3200 metrów. Tyle liczyła jedna runda o wielkości przewyższenia 175 metrów. Na każdej było dziesięć podjazdów. Zawodniczki i zawodnicy, w zależności od kategorii, mieli do pokonania od jednego do czterech okrążeń.

– Stanęli na starcie na historycznym bruku, po którym jechali pierwsze 700 metrów - mówi Piotr Kopczyński, główny organizator Zachodniej Ligi MTB. – Było gorąco, a oni pędzili pod górę z prędkością 30 kilometrów na godzinę. A później był już tylko interwał, jazda góra dół w lesie z dużą liczbą zakrętów.

Wygrał Miłosz Zwierski (rocznik 2001), zawodnik Superior Zator Racing Team. Na pierwszym okrążeniu dotrzymywał mu jeszcze kroku Mariusz Gil (Euro Bike Kaczmarek Electric Team). Na mecie różnica wyniosła 36 sekund na korzyść trenującego od czterech lat kolarza amatora. Trzeci był Janusz Put (5 Pułk Artylerii Sulechów).

– Mariusz startował z pierwszego rżędu, ja z trzeciego - mówi Miłosz Zwierski. W połowie bruku byłem już na prowadzeniu, w lesie Mariusz mnie raz wyprzedził, następnie ja jego. Walczył dzielnie, moja przewaga nad nim raz rosła, raz topniała. W końcówce mocno naciskałem na pedały - mówi były zawodnik UKS Sportowiec Piła, od tego sezonu jeżdżący w barwach Superior Zator Racing Team. – Moim trenerem jest Sebastian Żabiński, zamierzam specjalizować się w zawodach cross country - dodaje.

– Miałem pecha. W połowie pierwszej rundy, gdy byłem na prowadzeniu, spadł mi łańcuch z przodu. Musiałem się zatrzymać, założyć go, wskoczyć na rower i pojechać za Miłoszem. W ten sposób straciłem kilkanaście sekund.  Myślałem, że dam dam radę go dogonić. Nie udało się! - mówi Mariusz Gil, przez lata prawie etatowy reprezentant kraju w kolarstwie przełajowym, wicemistrz świata w tej specjalności do lat 23 w roku 2004.  

Wśród pań triumfowała Sandra Samolewska (Eurorower.pl) przed Martą Balcerzak (JF Duet Goleniów) i Iwoną Rychlewską (Moya Racing Team).

W wyścigu głównym wystartowało 89 osób (w tym 4 panie), do końcowej kreski dojechało 75 pasjonatów MTB ( w tym 4 kobiety).

Wyścig na trzech rundach wygrali młodzi, wielce utalentowani adepci kolarstwa: Bartosz Wentland (Akademia Kolarska Bonecki Team) i Zofia Krystowiak (KK Darłowo), oboje z rocznika 2005. A mieli aż 130 rywali.

Piotr Guszpit, dyrektor Wydziału Sportu w Urzędzie Miejskim w Gorzowie Wielkopolskim (patronat tej instytucji nad imprezę), dawał sygnał do jazdy. On także honorował najlepszych startujących w niedzielny gorący czas w Parku Zacisze. Był obecny na zawodach Lech Piasecki, znakomity przed laty polski kolarz.

Były to drugie w tym roku zawody z cyklu Zachodnia Liga MTB. Kolejne odbędą się 23 maja w Brzozowcu (gmina Deszczno),  następne 6 czerwca w Lubniewicach i 20 czerwca w Połczynie-Zdroju: będą to maratony MTB. Ten ostatni będzie rozgrywany jako Puchar Polski w maratonach MTB i zgromadzi w tutejszym parku zdrojowym czołówkę polskiego kolarstwa górskiego. Już dziś można zapisać sobie w kalendarzu datę 20 czerwca: Połczyn-Zdrój, wielkie święto rowerów w przepięknej okolicy.

                                     Piotr Kurek

  

Ostatnia droga Piotra Nowackiego
Pożegnanie peletonem na pilskim cmentarzu


Pogrzeb Piotra Nowackiego. Prowadzi go ks. Bartłomiej Przybylski, wielki entuzjasta rowerów i kolarstwa. Piła, 10 maja 2021.
Fot. Wiesław Szmagaj (Piła Nasze Miasto)

Dzisiaj (10 maja) na Cmentarzu Komunalnym w Pile odbył się pogrzeb Piotra Nowackiego, który stracił życie w wyniku upadku podczas wyścigu kolarskiego na Dolnym Śląsku.
 
Pogrzeb miał uroczysty charakter. W ostatniej drodze towarzyszyła mu rodzina, przyjaciele i znajomi, a także liczne grono kolarzy. Ci ostatni na rowerach utworzyli specjalny szpaler, a niektórzy z nich złożyli do grobu kolarskie koszulki.
 

Fot. Wiesław Szmagaj (Piła Nasze Miasto)
 
Ci z kolarskiego świata, dla którego był miejscową ikoną, odprowadzali go na miejscu wiecznego spoczynku rowerowym peletonem. Byli starsi szosowcy i w średnim wieku, entuzjaści MTB jednak przeważali. UKS Sportowiec Piła, liczący obecnie 30 fanów cyklizmu, był prawie w komplecie.
 
Byli obecni wychowankowie trenera Nowackiego z Uczniowskiego Klubu Sportowego sprzed kilkunastu lat: Borys Góral, Michał Górniak, Paweł Górniak, Patryk Krause, Artur Sobkowiak i inni.
 
Były wieńce, kwiaty, łzy... Społeczność nie tylko Piły godnie pożegnała dziś w samo południe kolarza, trenera, wychowawcę młodzieży.
 

Kolarski szpaler na pilskim cmentarzu.
Fot. Wiesław Szmagaj (Piła Nasze Miasto)
 
Wcześniej, bo w niedzielę rano, bliscy, przyjaciele i znajomi Piotra Nowackiego odbyli wspólny trening kolarski na przypadające 9 maja 50. jego urodziny. Wzięło w nim udział prawie sto osób.
 
Piotr Nowacki był pasjonatem kolarstwa, zawodnikiem w kategorii masters, współzałożycielem UKS Sportowiec Piła, trenerem i wychowawcą młodzieży. Współorganizował także wiele imprez kolarskich. Z powodzeniem startował także w innych dyscyplinach, między innymi w triathlonie. Był serdecznym i życzliwym człowiekiem, chętnie służącym innym pomocą i radą.
 
                                     Piotr Kurek
 
Więcej zdjęć red. Wiesława Szmagaja  z pogrzebu Piotra Nowackiego

  

Kolarstwo było jego życiem
Garść wspomnień o Piotrze Nowackim


Piotr Nowacki na starcie zawodów przełajowych w Swarzędzu poświęconych pamięci Mariana Kegela. Październik 2020. Wygrał je w ładnym stylu.
Fot. Piotr Kurek

Gdyby żył, dziś świętowałby swe 50. urodziny. Nie doczekał tego, do półwiecza zabrakło mu raptem siedmiu dni. 2 maja 2021 na dolnośląskiej drodze, w okolicach Sobótki, wypadł z niej podczas kolarskiego wyścigu i zginął w wyniku odniesionych obrażeń.

Piotr Nowacki, o nim będzie to opowieść, urodził się 9 maja 1971 w Pile. Tego dnia, by szukać jakichś znaczących zdarzeń w Polsce i poza jej granicami, oddano w Katowicach do użytku halę sportowo-widowiskową "Spodek", w USA zaś doszło do awarii rakiety nośnej Mariner 8 mającej wynieść na orbitę okołoziemską sztucznego satelitę Marsa. Piętnaście dni później Ryszard Szurkowski wygrywa po raz drugi Wyścig Pokoju.

Jest połowa lat osiemdziesiątych i nastoletni Piotr Nowacki kieruje swe kroki w stronę sportu - kolarstwa. W pamiętnym roku 1985, gdy Lech Piasecki wygrał Wyścig Pokoju i triumfował w szosowych mistrzostwach świata, czternastolatek kończy swój pierwszy start na piątym miejscu.

– Pamiętam, jakby to było wczoraj - mówi Arkadiusz Knap. – Był wrzesień 1985, sekcja kolarska Polonii Piła zorganizowała wyścig dla młodych ludzi pragnących uprawiać kolarstwo. Do pokonania było 15 kilometrów na trasie Piła - Szydłowo - Zawada (trudny kilkuprocentowy podjazd) - Piła. Piotr zajął piąte miejsce, ja trzecie i tak trafiliśmy do klubu kolarskiego. Ja stałem na podium i do dziś zachowałem nagrodę z tej rywalizacji: etui do zdjęć - podkreśla.


Roześmiany Piotr Nowacki prosi o pomoc.
Fot. archiwum Marka ("Edi") Macioszka

Piotr Nowacki zostaje zawodnikiem Polonii Piła, liczącego się w tym czasie nie tylko w Wielkopolsce klubu. Ma starszych od siebie kolegów i prawie rówieśników, o rok od siebie młodszych: Marka Macioszka i Arkadiusza Knapa (obaj rocznik 1972). Ich trenerem był znany wówczas szosowiec Franciszek Stadnik.

– Ganiał nas mocno, kazał pokonywać dużo kilometrów na rowerze szosowym - mówi Marek ("Edi") Macioszek. – Taka była wówczas metoda treningowa. Liczył się przejechany dystans, nie intensywność treningu - podkreśla były zawodnik Polonii Piła.

– Płakałem w niedzielę 2 maja, gdy dotarła do mnie wiadomość o śmierci Piotra. Wieczorem tego dnia  usiadłem przy komputerze i napisałem krótkie wspomnienie o koledze.  Byliśmy w kolarskim klubie jak bracia. Wspólne treningi, wyścigi, taki sam rodzaj ambicji i pasji. Piotr miał zadatki na wielkiego kolarza, ale... – kontynuuje "Edi" Macioszek.

– Czas transformacji ustrojowej w naszym kraju powalił na łopatki PGR-y, wielkie zakłady pracy i także kluby sportowe, w tym sekcję kolarską Polonii Piła. Nie mieliśmy jeszcze dwudziestu lat i nagle nasze marzenia o szosowych sukcesach rozpadły się jak domek z kart. Szukaliśmy pracy i miejsca dla siebie, rowery nagle znalazły się na dalszym miejscu...


Piotr Nowacki (trzeci od prawej) i jego pilscy koledzy.
Fot. archiwum Marka "Edi") Macioszka

"Edi" Macioszek widział z bliska jak Piotr nie miał lekko w życiu (w szkole wymagająca czasu i poświęcenia praktyka w piekarni, później robota kamieniarza w branży nagrobkowej, następnie w gastronomii). Nigdy się nie poddawał, nie rezygnował z roweru, ale nie robił znaczących wyników, bo był przemęczony pracą. Dopiero jak wziął się za własny biznes (sklep rowerowy, był rok 2004), odżył na całego. Sam trenował i także współtworzył UKS Sportowiec Piła. Był wymagający dla siebie i dla swoich podopiecznych.

– Jestem o rok młodszy od Piotra. Razem trafiliśmy do kolarstwa, razem się ścigaliśmy. Za nami wiele wspólnych zdarzeń, przeżyć - mówi Arkadiusz Knap. – Piotr nigdy nie rozstawał się z rowerem, nawet podczas odbywania służby wojskowej w Toruniu (tak jak Ryszard Szurkowski) Tworzył kolarstwo górskie w Pile, szukał utalentowanych ludzi i zachęcał ich do sportu. Był taki czas, że był równocześnie trenerem, zawodnikiem, menedżerem w restauracji "Gringo" i prowadził sklep rowerowy.


Prezentacja UKS Sportowiec Piła. Piotr Nowacki w górnym rzędzie między Michałem Górniakiem i Borysem Góralem. Piła, kwiecień 2007.
Fot. archiwum Piotr Kurek

Był rok 2007, kwiecień. W słoneczny dzień Piotr Nowacki i młodzi adepci kolarstwa stanęli do wspólnego zdjęcia. UKS Sportowiec Piła stał się faktem. Borys Góral (1990) był juniorem, bracia Górniakowie - Michał i Paweł (1991 i 1992) juniorami młodszymi... Tak marzenie byłego zawodnika Polonii Piła o klubie kolarskim stało się faktem. Młodzi ludzie z miasta nad Gwdą i okolic mają odtąd z kim trenować, mają opiekuna, dobrego ducha. Prawie ojca.

Miło było obserwować przez lata jak jego byli zawodnicy nabierają doświadczenia i zwyciężają. Jest rok 2013, w Żerkowie odbywają się mistrzostwa Polski w kolarstwie górskim. Debiutuje nowa specjalność - eliminator. Prowadzę imprezę z mikrofonem w ręku, widzę 56 kandydatów do końcowego zwycięstwa. Startują po czterech, dwóch odpada. Do pokonania mają około 700 metrów wokół wieży telewizyjnej. Triumfuje w pięknym stylu Borys Góral, pokonując rywali: Piotra Konwę (2. miejsce) i Marcina Kawalca (3. pozycja) A później pilanin reprezentuje Polskę na światowym championacie MTB w Norwegii w tychże sprintach.


Borys Góral - mistrzem Polski 2013 w elimnatorze. Z lewej Piotr Konwa, z prawej Marcin Kawalec. Żerków, lipiec 2013.
Fot. Piotr Kurek

Michał Górniak, czołowy zawodnik polskiego MTB, wspomina swe pierwsze lata przygody z rowerem: – Moją podróż z kolarstwem rozpocząłem w roku 2004 w szkółce kolarskiej Maxsport Piła pod okiem Piotra Nowackiego. To ten człowiek odnalazł we mnie kolarza, pozwolił poczuć smak tego sportu, ukształtował jako zawodnika. Obok niego było też wielu innych służących dobrą radą ludzi: Arkadiusz Knap, Piotr Patynowski, Andrzej Pierzyna czy przede wszystkim tata, Mirosław. - podkreśla.  Jest rok olimpijski 2016. W Gielniowie, ojczyźnie prywatnej niezapomnianego Marka Galińskiego, odbywają się Mistrzostwa Polski MTB. Podobnie jak w Żerkowie, prowadzę imprezę w mikrofonem w ręku. Bracia Górniakowie triumfują w kategorii cyklosport: Michał sięga po krajowy championat, Paweł jest drugi. I choć reprezentują już inny klub, to ciągle przypominają zasługi Piotra Nowackiego.

Jest październik 2020, jesienny czas pandemii. W Swarzędzu niestrudzony Tadeusz Kubiak po raz kolejny organizuje zawody przełajowe poświęcone pamięci Mariana Kegela, pierwszego Wielkopolanina, który jechał w Wyścigu Pokoju (był rok 1965). Wyścig memoriałowy wygrywa zdecydowanie Piotr Nowacki. Jest koniec sezonu a Pan Piotr okazuje się najlepszy z grona 60 zawodników. Prowadzę imprezę z mikrofonem w ręku i podziwiam sportowe możliwości 49-letniego zawodnika.  


Michał i Paweł Górniakowie, bracia na medal.
Fot. archiwum Michała Górniaka

Dwa miesiące wcześniej, sierpień 2020, Piotr Nowacki triumfuje w Wągrowcu w mistrzostwach Wielkopolski MTB w swej kategorii przed Rafałem Łukawskim. Na początku ubiegłorocznego sezonu pilanin regularnie startuje w kolarskich zawodach przełajowych  Malta Cup w Poznaniu, za każdym rokiem prezentując doskonałą formę. W swym sportowym cv ma ukończony pełny triathlon i tytuł IRONMENA (3800 metrów pływania, 180 km roweru i 42 km biegu).

Jest styczeń 2021, we Włoszakowicach odbywają się 84. Mistrzostwa Polski w kolarstwie przełajowym. Piotr Nowacki startuje w grupie młodszych 50-latków, kategoria IIIA. Panują fatalne warunki pogodowe. Duża część trasy jest pod wodą, trudno pedałować. I trzeba biegać. – Gdyby nie to, Piotr mógłby walczyć o podium - mówi Rafał Łukawski, rówieśnik Piotra, sportowy rywal i życiowy przyjaciel.  – A tak zajmuje dopiero piąte miejsce.

– Jesienią ubiegłego roku spotkaliśmy się na zawodach przełajowych w Drzonkowie (to już część Zielonej Góry). Piotr opowiadał o sobie. Sklep rowerowy KOLARZ w Pile (Aleja Piastów 3) działa, ma klientów i dobrą opinię. I mówił, że dopiero teraz, przed 50-tką, ma więcej czasu dla siebie. Więcej na trening, na odpoczynek, na wyścigi - dzieli się ze mną myślami o koledze trener sekcji kolarskiej Stomilu Poznań.


Piotr Nowacki na najwyższym stopniu podium, wygrywa zawody przełajowe w Swarzędzu. Październik 2020.

Fot. Piotr Kurek

– Zasługi Piotra dla kolarstwa w północno-zachodniej Wielkopolsce są ogromne - to znowu Arkadiusz Knap. – Jego sklep rowerowy był miejscem spotkań i wymiany myśli o kolarstwie. Spotykali się w nim fani szosy i MTB: pilanie, ludzie z Chodzieży, Złotowa, Wyrzyska, naszego regionu. Zachęcał do sportu młodych, starszym zalecał rekreację na dwóch kółkach. Prowadził ten interes z sercem, wielce pomagała mu żona Kamila (poznali się jako nastolatkowie). Dziesiątki, setki ludzi jest mu wdzięcznych za wszystko, co zrobił dla nich i dla kolarstwa - mocno akcentuje Arkadiusz Knap, dziś skuteczny człowiek biznesu.

– Miał papiery na wielkiego kolarza - mówi Marek "Edi" Macioszek. I dodaje: – I dopiero teraz, gdy zbliżał się do 50. roku życia, miał czas i głowę na to.

Ten rok miał być dla Piotra Nowackiego rokiem sukcesów, zwycięstw w kategorii 50-54 lata. Tym pierwszym krokiem miał być wyścig szosowy w Sobótce...

                                 Piotr Kurek 

 

Piotr Nowacki nie żyje!
Tragedia na wyścigu w Sobótce


Piotr Nowacki na prowadzeniu. Za nim Maciej Kycler i ks. Bartłomiej Przybylski. Zawody przełajowe w Skokach, 12 marca 2019.
Fot. Tomasz Szwajkowski
 
– Piotr Nowacki nie żyje! - to słowa, które przed chwilą, 13.40, usłyszałem od ks. Bartłomieja Przybylskiego z Piły. – Zginął dziś tragicznie podczas wyścigu amatorów w Sobótce - dodał kapłan i wielki entuzjasta kolarstwa.
 
Startował dziś w wyścigu amatorów. Przewrócił się na zjeździe i zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Kolarzom towarzyszyła bardzo niesprzyjająca pogoda z ulewnymi opadami deszczu.
 
Organizatorzy odwołali wszystkie zaplanowane na dzisiaj wydarzenia. Miał również odbyć się wyścig elity.
 
xxx
 
Szok, szok, szok. Zginął w kolarskim wyścigu Piotr Nowacki, rocznik 1971. Był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci świata rowerów nie tylko w Wielkopolsce. Startował na szosie, w przełajach, w wyścigach XC i maratonach MTB. Tworzył w Pile kilkanaście lat temu UKS Sportowiec Piła, w którym uczyli się kolarstwa młodzi ludzi. Wielu z nich zostało mistrzami Polski, jak choćby Borys Góral i Michał Górniak.
 
– Jeszcze wczoraj brał udział w treningu na trasie Wyścigu 188, który odbędzie się 29 maja w Debrznie - mówi ks. Bartłomiej Przybylski. – Było miło, przyjacielsko, serdecznie. A dziś muszę Pana poinformować o niebywałej tragedii, o śmierci Piotra, który przed laty tworzył kolarstwo w Pile – dodaje kapłan i zarazem kolarz amator.

                                         Piotr Kurek

 

Pozostanie na zawsze w naszej pamięci
Obrazki z życia Mistrza Ryszarda Szurkowskiego


Ryszard Szurkowski i Piotr Kurek. Nowy Targ, sierpień 2010. Przed startem do pierwszego Tour de Pologne Amatorów.
Fot. archiwum Piotra Kurka

Ryszard Szurkowski nie żyje! Ta wiadomość o śmierci wybitnego sportowca, polskiego kolarza wszech czasów nadal do mnie nie dociera. W ostatnich kilkunastu latach spotykaliśmy się w wielu miejscach Polski, biorąc udział w imprezach rowerowych, rozmawiając o jego karierze, hodowli pszczół i świerku od Tomasza Zimocha.

X Listopad 2008. Odwiedziłem Ryszarda Szurkowskiego w Warszawie. To było kilka godzin rozmowy o kolarstwie, o tym, jak należy przygotować się do jazdy na rowerze zimą. Rady Mistrza Ryszarda zostały opublikowane w ogólnopolskim magazynie "Rowertour" z jego podobizną na okładce. To był początek współpracy wielkiego sportowca z poznańskim pismem. Pisał do niego teksty, był członkiem kapituły konkursowej i przyjeżdżał na uroczyste gale do Poznania. Na jednej z nich siedział w pierwszym rzędzie obok kolegów z reprezentacji Polski na Wyścig Pokoju - Zenona Czechowskiego i Andrzeja Kaczmarka (jechali razem w pamiętnym dlań roku 1970, gdy Ryszard triumfował po raz pierwszy indywidualnie a Polska drużynowo).



X Lipiec 2009. Władze Połczyna-Zdroju zaprosiły Ryszarda na maraton MTB w tym mieście. Ich zamiar był taki, że jako wybitny sportowiec będzie nagradzał najlepszych uczestników imprezy. Kilka dni wcześniej zadzwonił do mnie z zapytaniem: – A może przyjadę z rowerem i wystartuję? - zapytał. – To świetna idea - odpowiedziałem. Przyjechał z rowerem górskim marki Scott i ruszył na niełatwą trasę, na której spotkał Andrzeja Kaczmarka z Poznania (kolegę z Wyścigu Pokoju). Na Trzech Garbach odczuwał trud jazdy po wzniesieniach, ale dojechał do mety. To był jego pierwszy maraton MTB w życiu. – Utrudziłem się sekretnie, ale i nabrałem szacunku dla kolarzy górskich - mówił później wielokrotnie.


Ryszard Szurkowski (z prawej) debiutuje w maratonie MTB. Połczyn-Zdrój, 5 lipca 2009.
Fot. Piotr Kurek

X Sierpień 2010. Czesław Lang po raz pierwszy organizuje Tour de Pologne Amatorów na trasie z Nowego Targu do Bukowiny Tatrzańskiej. Pasjonaci kolarstwa jadą na dwóch dystansach - dłuższym i króstszym. Ambasadorem tej imprezy jest Ryszard Szurkowski, który z numerem siedem jedzie pięćdziesiąt kilka kilometrów. W następnych latach, aż do roku 2017, Mistrz Ryszard był zawsze z amatorami na drogach wokół Bukowiny Tatrzańskiej.

X Lipiec 2011. Ryszard zaprosił mnie do siebie. Do Świebodowa, miejsca swego urodzenia. Tego dnia cudnie świeciło słońce i niewielka wieś pod Miliczem wyglądała kolorowo. Pokazywał swój dom, stodołę pełną rowerów i w rogu ogrodu rosnący prosto w górę świerk (prezent od redaktora Tomasza Zimocha). Kilka godzin później dołączył do nas Tadeusz Mytnik, znakomity kolarz i kolega z reprezentacji Polski. Kolarze wspominali dawne lata i kolegów z szosy, ja słuchałem. Mistrz Ryszard zaprowadził nas do swej niewielkiej pasieki, byśmy zobaczyli jego pszczoły. I także już w domu, na piętrze, torbę po synu Norbercie (lniana z podpisami kolegów ze szkoły), który we wrześniu 2001 zginął tragicznie w nowojorskim World Trade Center.


Ryszard Szurkowski, Piotr Kurek i Tadeusz Mytnik. Świebodów, 5 lipca 2011.
Fot. archiwum Piotra Kurka

X Wrzesień 2013. Kolarze z całego kraju żegnają we Wrocławiu Stanisława Szozdę, znakomitego szosowca. Msza za zmarłego odbywa się w Katedrze, ostatnie pożegnanie na Cmentarzu Osobowickim - w Alei Zasłużonych. Stanisław Szozda spoczął obok Janusza Kierzkowskiego, wybitnego kolarza torowego. Kolegę z reprezentacji żegna, w imieniu polskiej społeczności rowerowej, Ryszard Szurkowski. Emocje dławią mu krtań, ma łzy w oczach... W oczach widzę ich obu (Ryszarda i Stanisława) jak stoją objęci po przyjacielsku w grudniu 2007 w Kopalni Soli Wieliczka podczas prezentacji 65. Tour de Pologne.

Listopad 2016. Jest dziewiętnasty dzień tego miesiąca, godziny popołudniowe. Dzwoni Ryszard: – Zenek Czechowski nie żyje! Mam prośbę Piotr, poinformuj o tym PAP -  mówi szosowy mistrz świata z Barcelony (1973). Kilka minut później taką samą prośbę telefonicznie przekazuje Janusz Kowalski, szosowy mistrz świata z Montrealu. Bez zwłoki ślę smutną wiadomość do Warszawy, do centrali Polskiej Agencji Prasowej. Na pogrzebie Zenka Czechowskiego na poznańskim Górczynie żegna go kolarska Polska, są koledzy z reprezentacji Polski na Wyścig Pokoju w roku 1970: Ryszard Szurkowski, Zygmunt Hanusik, Andrzej Kaczmarek, Wojciech Matusiak i Zbigniew Krzeszowiec.


Bal dolnośląskich kolarzy, Wrocław styczeń 2018. Piotr Kurek (od lewej), Ryszard Szurkowski, Franciszek Surmiński i Józef Gawliczek.
Fot. archiwum Piotra Kurka

X Styczeń 2018. 20 stycznia we Wrocławiu odbył się bal dolnośląskich kolarzy. Rozpoczynał się o 18, ale gdy przyszedłem na Serbską 5 (Centrym Kultury "Agora") pół godziny wcześniej, spotkałem w holu wejściowym trzech znanych polskich kolarzy: Ryszarda Szurkowskiego, Franciszka Surmińskiego i Józefa Gawliczka. Wspominali rok 1968.

– Moja przygoda z kolarstwem, tak na dobrą sprawę, rozpoczęła się pięćdziesiąt lat temu, w roku 1968 - mówił Ryszard Szurkowski. – Wszystko zaczęło się w Prudniku podczas Mistrzostw Polski w kolarstwie przełajowym.  Wygrałem wówczas wyścig elity mężczyzn i był to mój pierwszy tytuł mistrza kraju.

Mistrz Ryszard opowiadał o tym sukcesie w obecności dwóch znanych kolarzy z minionych lat: Franciszka Surmińskiego i Józefa Gawliczka. Z tym pierwszym wówczas w Prudniku wygrał. – Byłem wówczas kolarzem bez nazwiska, bez tytułu. Ale przyjechałem na Ziemię Opolską wielce zdeterminowany, by dać z siebie wszystko, by być może zwyciężyć. Wcześniej wygrałem kolarskie przełaje o mistrzostwo Dolnego Śląska - podkreślał. Sukces w Prudniku był początkiem drogi do wielkiej kariery i sławy Ryszarda Szurkowskiego. Był już zawodnikiem Dolmelu Wrocław, jego trenerem był Mieczysław Żelaznowski.


Wyścigi kolarskie w Chociczy Małej pod Wrześnią, 26 maja 2018. Jacek Jaśkowiak (prezydent miasta Poznania), Ryszard Szurkowski i Marian Więckowski.
Fot. Piotr Kurek

X Maj 2018.  Chocicza Mała pod Wrześnią. Ryszard Szurkowski przyjechał tutaj za zawody kolarskie. Jako gość honorowy imprezy i uczestnik wyścigu VIP-ów, w którym zajął trzecie miejsce. Rywalizował z nim prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Panowie stanęli niejeden raz do wspólnego zdjęcia i umawiali się na następne zawody... Następnymi dla Ryszarda były te dramatyczne 10 czerwca 2018 w Kolonii.

Listopad 2018. Na początku listopada informacja o wypadku Ryszarda Szurkowskiego w Niemczech staje się publiczną po publikacji artykułu Krzysztofa Wyrzykowskiego w dzienniku "Rzeczpospolita". Kilkanaście dni później fani kolarstwa z Dolnego Śląska organizują rajd charytatywny z miejscowości Krośnice do Świebodowa (miejsce urodzenia Ryszarda, 12 stycznia 1946) i z powrotem. Jest zimno, mroźno. Biorę udział w tej imprezie. Dominują w niej fani rowerów z Wrocławia, ale przyjechali na nią ludzie z całego kraju. Przejeżdżamy obok domu rodzinnego Ryszarda.


Dom rodzinny Ryszarda Szurkowskiego w Świebodowie. Listopad 2018.
Fot. Piotr Kurek

X Sierpień 2019. Ryszard Szurkowski przyjeżdża do Poznania. Jest gościem specjalnym międzynarodowej imprezy kolarskiej. W pawilonie numer 3 na Międzynarodowych Targach Poznańskich opowiada kibicom o swej rehabilitacji, o swych związkach z Poznaniem i Wielkopolską. I kończy to spotkanie zdaniem: – Za rok chciałbym stanąć na własnych nogach.

Luty 2021. Dziś, pierwszego lutego, o poranku polskie media informują o śmierci Ryszarda Szurkowskiego. Wybitnego kolarza, sportowca najwyższej klasy. Wielce rozpoznawalnego Polaka. Wygrywał wyścigi, stał na podium siedemset razy, godnie reprezentował Polskę. Był idolem młodzieży i kilku pokoleń kolarzy. Był Kimś Wielkim, legendą za życia. Nie chce się wierzyć, że Ciebie Ryszardzie nie ma już wśród nas!

                                            Piotr Kurek
 

Kolarstwo było jego życiem (2021-05-09)
Garść wspomnień o Piotrze Nowackim Piotr Nowacki na starcie zawodów przełajowych w Swarzędzu poświęconych pamięci Mariana Kegela. Październik 2020. Wygrał je w ładnym stylu. Fot. Piotr Ku... [ wiďż˝cej >> ]
 
Być gladiatorem w Tokio! (2021-05-18)
Z Bartłomiejem Wawakiem rozmawia Piotr Kurek   Bartłomiej Wawak podczas niedzielnych zawodów w Czechach. Foto@RobinNevrala   – Gratuluję sukcesu w Cze... [ wiďż˝cej >> ]
 
Spragnieni rowerów i ścigania
spotykają się w niedzielę w Dolsku
(2021-05-12)
Rusza cykl Solid MTB Maraton 2021 Start do maratonu Solid MTB w roku ubiegłym w Owińskach pod Poznaniem. Fot. Tomasz Szwajkowski Pasjonaci kolarstwa górskiego spotykają się w najbliżs... [ wiďż˝cej >> ]
 
Sukces goni sukces (2021-05-11)
Kacper Gieryk najlepszy w czasówce Artur Kozal (od lewej), Kacper Gieryk i Adrian Prymowicz - trzech najlepszych zawodników wtorkowej czasówki, 11 maja 2021. Fot. Piotr Kure... [ wiďż˝cej >> ]
 
Młodzi śmiało atakują (2021-05-11)
Miłosz Zwierski przed Mariuszem Gilem Miłosz Zwierski na trasie XC w Gorzowie Wielkopolskim. Fot. Krzysztof Stefański/ Zachodnia Liga MTB Aż 261 osób wystartowało w zawodach cross cou... [ wiďż˝cej >> ]
 
Ostatnia droga Piotra Nowackiego (2021-05-10)
Pożegnanie peletonem na pilskim cmentarzu Pogrzeb Piotra Nowackiego. Prowadzi go ks. Bartłomiej Przybylski, wielki entuzjasta rowerów i kolarstwa. Piła, 10 maja 2021. Fot. Wiesław Szma... [ wiďż˝cej >> ]
 
Ruszają czwartki kolarskie (2021-05-07)
Inauguracja w najbliższą niedzielę Czwartki kolarskie mają wieloletnią tradycję w Poznaniu. Fot. Piotr Kurek To będzie inauguracja kolarskich czwartków z przytupem. W najbliższą niedz... [ wiďż˝cej >> ]
 
Góra Kozacka czeka na kolarzy (2021-05-07)
W niedzielę drugie zawody z cyklu Zachodnia Liga MTB W najbliższą niedzielę entuzjaści kolarstwa górskiego z zachodniej Polski spotykają się na... Górze Kozackiej w Gorzowie Wi... [ wiďż˝cej >> ]
 
Piotr Nowacki nie żyje! (2021-05-02)
Tragedia na wyścigu w Sobótce   Piotr Nowacki na prowadzeniu. Za nim Maciej Kycler i ks. Bartłomiej Przybylski. Zawody przełajowe w Skokach. Fot. Tomasz Szwajkowski... [ wiďż˝cej >> ]
 
Początek został uczyniony (2021-05-01)
Wyścig kolarski o Puchar Prezesa Automobilklubu Wielkopolski Adrian Mrówka (od lewej), Patryk Matuszak i Marcin Karbowy - pierwszka trójka w kategorii M20. Tor samochodowy "Po... [ wiďż˝cej >> ]
 
Kolarze wjeżdżają powoli
na tor samochodowy Poznań
(2021-04-28)
W sobotę całodzienne ściganie Julia Urbaniak (555), Grzegorz Łukaszczuk (333) i Mikołaj Chocieszyński (11) z nadzieją czekają na start. Fot. Piotr Kurek Dziś po raz pierwszy w tym roku kolar... [ wiďż˝cej >> ]
 
500 kilometrów w jedną dobę przejechali
Leszek Kaźmierczak i Krzysztof Naskręt
(2021-04-26)
Nie pokonało ich zimno, deszcz, grad i zmęczenie Leszek Kaźmierczak (z lewej, w żółtym stroju) był głównym animatorem jazdy non stop na dystansie 500 km. Fot. archiwum Leszka Kaźmier... [ wiďż˝cej >> ]
 
Tęsknota za Michałkami (2021-04-10)
18 września maraton MTB w Dębogórze? Start do maratonu MTB Michałki. 21 września 2019. Wieleń, Stadion Miejski im. Józefa Nojiego Fot. Piotr Kurek Pasjonaci MTB nie tylko ... [ wiďż˝cej >> ]
 
Zmarła Jadwiga Kopacz (2021-04-06)
Całe życie blisko sportu   Jadwiga Kopacz - w młodości lekkoatletka, później działaczka oddana całym sercem kolarstwu. Fot. archiwum Kaliskiego Towarzystwa Kolarskiego ... [ wiďż˝cej >> ]
 
Życzenia wielkanocne 2021 (2021-04-03)
rys. Antonina Klupś Zdrowych, pogodnych, wypełnionych nadzieją i optymizmem na lepsze jutro Świąt Wie... [ wiďż˝cej >> ]
 
Wspólne dzieło dobrych ludzi (2021-03-24)
Muzeum Ryszarda Szurkowskiego powstanie w dolnośląskich Krośnicach Podczas uroczystości podpisania listu intencyjnego. Krzysztof Kozanecki (od lewej), wójt gminy Krośnice Andrzej Biały i s... [ wiďż˝cej >> ]
 
Janusz Put triumfował w Gorzycy (2021-03-13)
180 osób ścigało się pod Międzyrzeczem Janusz Put na prowadzeniu. Do mety pozostało niecałe 200 metrów. Fot. Kamila Szymkowiak   Dziś, 13 marca - sobota, w Gorzycy pod Międzyr... [ wiďż˝cej >> ]
 
Nie żyje Zygmunt Hanusik (2021-03-05)
Powoli odchodzi pokolenie Szurkowskiego Ryszard Szurkowski, Zenon Czechowski i Zygmunt Hanusik na pogrzebie Stanisława Szozdy. Cmentarz Osobowicki we Wrocławiu, wrzesień 2013. Fot. Piotr Kurek... [ wiďż˝cej >> ]
 
Wyścig kolarski w Gorzycy
z dobrym przesłaniem
(2021-02-19)
36 lub 17 km jazdy w przepięknej okolicy   Przed rokiem, 29 lutego 2020, w Gorzycy triumfował Mateusz Siejak (z lewej) przed Markiem Ostrowskim. Startowało wówczas po... [ wiďż˝cej >> ]
 
Spoczął na rodzinnej ziemi (2021-02-13)
Pożegnanie Ryszarda Szurkowskiego Ryszard Szurkowski spoczął dziś w Wierzchowicach na Dolnym Śląsku. Fot. Bogusław Malke   Dzisiaj na cmentarzu w Wierzchowicach na Dolnym Śląsku poc... [ wiďż˝cej >> ]
 
Ostatni raz na podium (2021-02-12)
Jutro żegnamy Ryszarda Szurkowskiego   Ryszard Szurkowski po raz ostatni na podium. Chocicza Mała, 26 maja 2018. Romuald Szaj (drugie miejsce, z lewej), w środku zwycięzca Bog... [ wiďż˝cej >> ]
 
 

Logo BCM Nowatex - Producent odzie�y rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL