R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyslij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jestes 36976567 gosciem na naszej stronie
Aktualizowano: 2021-07-12
Być gladiatorem w Tokio!

 
Z Bartłomiejem Wawakiem rozmawia Piotr Kurek
 

Bartłomiej Wawak podczas niedzielnych zawodów w Czechach.
Foto@RobinNevrala
 
– Gratuluję sukcesu w Czechach. Nove Mesto na Morawach od niedzieli 16 maja 2021 kojarzyć się będzie z Bartkiem Wawakiem, najlepszym polskim kolarzem górskim. W rywalizacji gwiazd światowego MTB zajął pan dwunaste miejsce.
 
– Rok ubiegły był rokiem dziwnym, z powodu pandemii koronawirusa i dużej liczby odwołanych wyścigów na świecie, i w tej sytuacji odpuściłem starty. Był to dla mnie czas luzu, odpoczynku, myślenia o przyszłości. Także o igrzyskach olimpijskich w Tokio. Ale ten sezon rozpocząłem mocno, dobrze przygotowany. Potwierdziły to moje pierwsze starty we Włoszech, Turcji i Austrii. Ale nie uniknąłem też problemów zdrowotnych, które sprawiły, że byłem tylko zdolny na przejażdżki rowerowe, nie zaś na solidne treningi. Cieszę się jednak, że wszystko wróciło na właściwe tory. Wyścig w Czechach był dla mnie ważny, gdyż walczyłem o nominację olimpijską. Udało, jadę do Tokio, będę tam walczył.
 
– Każdy kto oglądał niedzielny wyścig, widział aż nadto dobrze, że było dużo błota i biegania.
 
– To racja, zawody Pucharu Świata na Morawach przypominały zmagania przełajowe. Stąd dwa pierwsze miejsca Toma Pidcocka i Mathieu van der Poela, mistrzów w tej specjalności kolarskiej. Mieli przewagę na resztą stawki zawodników. Startowałem z trzeciego rzędu i przesuwałem się non stop do przodu. Przebiłem się do pierwszej dwudziestki już na pierwszej rundzie, by zakończyć na 12. pozycji. Było dużo błota, w tej sytuacji ścieżka jazdy robi się wąska i niesłychanie trudno jest wyprzedzić rywali.
 
– Nove Mesto, miejsce znane wszystkim fanom MTB na świecie. Lubi tu pan startować?
 
– W przeszłości nie zawsze mi tu dobrze się wiodło. W niedzielę czułem się naprawdę dobrze, pogoda mi sprzyjała (jako alergikowi). Cały czas jechałem równo, różnice międzyczasów wynosiły raptem 3 sekundy. Nie ominęło mnie bieganie. Na każdej rundzie były 3-4 miejsca, gdzie trzeba było zsiąść z roweru i na nogach poruszać się do przodu.
 
– Bartek Wawak na rowerze. Jak to się zaczęło?
 
– W roku 2005 jako żak wziąłem udział w jednym wyścigu i ukończyłem go na drugim miejscu. Rok później byłem już dumnym młodzikiem i zacząłem wygrywać, być lepszy od rywali. Pokochałem MTB. I tak jestem mu wierny do tej pory. Teraz jako zawodnik Kross Orlen Cycling Team. Mam nadzieję być w pierwszej dziesiątce światowego MTB. Mam 27 lat, kolejne urodziny świętować będę 25 sierpnia. Mam nadzieję w dobrym nastroju po olimpijskim starcie.
 
– Jakiś zwrotny punkt w pańskiej karierze?
 
– Będę zawsze pamiętał i dobrze wspominał Marka Galińskiego. Nauczyłem się od niego wielu rzeczy, jak choćby samego podejścia do kolarstwa. Uczyłem się wówczas wszystkiego jakby na nowo. Jestem mu za to wdzięczny. A później już podążałem własną drogą.
 
– Teraz pańskie myśli skupiać się na będa na olimpijskich zmaganiach.
 
– Będę startował w wyścigach jeszcze przed igrzyskami olimpijskimi, ale w Tokio będę gladiatorem. Walczącym sportowo, do końca, na całego. Z mej strony nie będzie miękiej gry. Pojadę dla siebie, dla realizacji swych sportowych marzeń. I dla Polski.

– Bartek Wawak prywatnie. Co może pan powiedzieć o sobie, swej rodzinie.
 
– 30 września ubiegłego roku, między zawodami Pucharu Świata, zostałem szczęśliwym ojcem. Syn Stefan rozwija się prawidłowo, poświęcam mu wielu czasu, wspólnie z żoną Idą. Mieszkam niedaleko Żywca w Pietrzykowicach. Mam idealne warunki do treningów na szosie - na Przegibku, jak i w terenie - na Magurce. Żona jeździ na rowerze rekreacyjnie, kiedyś nawet chciała wystartować, ale na chęciach się skończyło.

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzie�y rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL