Jestes 44490512 gosciem na naszej stronie
Aktualizowano:
2025-11-20
Mariusz Gil poza zasięgiem rywali
Pedałowałem dziś w Dormowie
Mariusz Gil, trzeci od lewej, w otoczeniu kolegów: Rafała Chmiela, Tomasza Misjana i Adriana Zimnego.
Fot. Piotr Kurek
Prawie 350 osób wystartowało dziś w Dormowie pod Międzychodem w Charytatywnym Maratonie MTB. Gwiazdą numer jeden imprezy był Mariusz Gil, który na dystansie Mega (44 kilometry) jechał jak natchniony po zwycięstwo. Byłem jednym ze startujących na trasie Mini (24 km): dojechałem do mety, choć kosztowało mnie to wiele wysiłku.
Maraton MTB w międzychodzkiej krainie odbył się po raz ósmy i został przeprowadzone w sposób absolutnie wzorowy. Biuro zawodów działało sprawnie i z uśmiechem, trasa była oznakowana na zloty medal, nagród dużo i to cennych. Mówiąc najkrócej, Dobra Wiara z Międzychodu przez minionych kilka lat wypracowała prawie optymalny know how zorganizowania masowej imprezy sportowo- rekreacyjnej z charytatywnym przesłaniem. Słowa pochwały kieruję w stronę spikerów imprezy.
Zapis mej jazdy w Dormowie.
Wartością samą w sobie było miejsce przeprowadzenia imprezy. Dormowo i okolice przypominają momentami bieszczadzkie wzniesienia, pagórki. Niekiedy widoki zapierały dech w piersiach.
I kiedy już wszyscy dojechali do mety, nastał czas dobrego cateringu i honorowania najlepszych zawodniczek i zawodników. Dużo dobrych nagród było losowanych. Na zielonej murawie nad jeziorem w Dormowie trwał wielogodzinny spektakl dobrych emocji.