R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 35605795 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2020-11-25
Na każdym rowerze do zwycięstwa

 

Maksymilian Bieniasz jedzie do Gościęcina


Maksymilian uwielbia startować w wyścigach przełajowych.

Fot. Dariusz Krzywański

Jazda na rowerze w jego wykonaniu jest niezwykle inspirująca. I nie chodzi o zwykłe pedałowanie, ale sportową rywalizację. Na szosie, w kolarskich przełajach, w maratonach MTB. Również na fat bike'ach. Maksymilian Bieniasz z Poznania od lat zadziwia formą i sposobem wygrywania wyścigów. W najbliższy weekend wystartuje na Opolszczyźnie, tym razem w zawodach po piachu, błocie i przez przeszkody.

Ma 35 lat (rocznik 1985) i ponad dwadzieścia pięć lat przygody z rowerem i kolarstwem. Zaczynał  bardzo wcześnie, bo w wieku siedmiu lat. Był rok 1992, gdy Maks otrzymuje od brata Mirka Montanę, rower górski. I zaczyna na nim jeździć. Dużo, więcej i jeszcze więcej. I ciągnie go, jak brata, do kolarstwa.

Mirosław Bieniasz (rocznik 1976) był dla braci (Maksa, Marcina, Mariusza i Mateusza) wzorem do naśladowania. W sportowym, kolarskim wymiarze. Siostry (Monika i Marlena) nie przejawiały specjalnego zainteresowania, by podążać drogą znanego kolarza Piotra Przydziała - triumfatora Tour de Pologne z roku 2000, który dla pięciu braci M był Wielkim Motywatorem. I prawie sąsiadem w okolicy Dębicy.

Pierwszy klub sportowy to Dromader Dębica. Ma trzynaście lat (jest rok 1998) i Maks zostaje w swej kategorii wiekowej mistrzem okręgu krakowskiego w kolarstwie górskim. W tym samym roku zdobywa tytuł mistrza Małopolski w kolarstwie przełajowym. Jest rok 2000 i reprezentuje Polskę ma zawodach Pucharu Europy MTB w Annency, gdzie zajmuje 24. miejsce. W 2002 roku na Mistrzostwach Polski MTB w Kielcach zdobywa w kategorii junior tytuł wicemistrzowski, przegrywając z Kryspinem Pyrgiesem (Optex Opoczno).

Dromader Dębica jest pierwszym klubem, kolejne to - Cracovia, Construction Cracovia, Górskie Orły, Górskie Orły Raba Wyżna, KS Wierchy Rabka Zdrój, Kellys Team, Futura Orbea, znów Kellys Team, BDC Team, Bieniasz PGNiG Racing Team i Bieniasz Rowerowania Team.
Lista jego sukcesów jest imponująca: na szosie, w zawodach XC, w przełajach, w maratonach MTB.

– Pochodzę z południa Polski, mieszkam w Poznaniu od kilkunastu lat i umiem dobrze liczyć - mówi Maksymilian Bieniasz. – Do tej pory, przez całe swe sportowe życie, stałem na podium ponad 500 razy. Dokładnie 586.

– Mam 35 lat i wiem dużo o rowerach - śmieje się Maks Bieniasz, od kilkunastu lat związany z Poznaniem (mieszka z żoną Joanną i dziećmi w Plewiskach). – Jako zawodnik startowałem w wyścigach szosowych, w ekstremalnych maratonach MTB i równie trudnych zawodach XC. Dwa razy triumfowałem w mistrzostwach Polski na fat bike'ach w Karłowie na Dolnym Śląsku. Wygrywam także wyścigi przelajowe. Przez moje ręce i nogi przeszło już kilkadziesiąt rowerów. Łza się w oku kręci, kiedy pomyślę o swym pierwszym rowerze.

Sześć lat jeździł  w barwach teamu Kellys. Właściciel marki Słowak Branislav Divinec z Bratysławy wiele razy mu dziękował (także i bratu Mirkowi), że testowali te rowery, że 'katowali" je aż do zmęczenia materiału, do pękniętej lub złamanej ramy. Do tego stopnia, że jeden z modeli, najbardziej wytrzymały, nosił dumnie nazwę Kellys Sabotage.

Jest listopad 2020, sezon kolarskich przełajów w pełni. Maksymilian Bieniasz w nich startuje regularnie i to z sukcesami. – 11 listopada wygrałem rywalizację w Koziegłowach w kategorii najmłodszych mastersów, przedział wieku od 35 do 44 lat. Okazałem się lepszy o sekundę od swego najgroźniejszego rywala, jakim jest Szczepan Paszek z Bolesławca.

Maks Bieniasz od lat regularnie ściga się w przełajach. Widział trudne lata tej specjalności kolarskiej w Polsce, teraz cieszy go widok setek ludzi na starcie. – Od kilku lat widzę, że sytuacja się poprawia. Są chętni do organizacji imprez, są one coraz lepiej przeprowadzane. I rośnie frekwencja. 11 listopada w Koziegłowach startowało ponad 400 osób, w tym kilkudziesięciu Czechów. Za południową granicą mam wielu przyjaciół, których zachęcałem, by przyjechali do Polski na zawody. By zobaczyli, że się staramy! - mówi nie bez dumy.

Ondrej Zeleny (Czech) i Maks Bieniasz, dwaj przyjaciele,  spotkają się w niedzielę w Gościęcinie na międzynarodowych zawodach przełajowych. – Jadę dobrze przygotowany, chciałbym znów wygrać, choć wiem, że kiedy przyjeżdżają Czesi to przybywa mocnych rywali - podkreśla.

Maks Bieniasz ma zawsze kolorowe rowery, barwnie się też ubiera. Ma w sobie coś z artysty sportu, życia i ładnego widowiska, co mu tylko pomaga w prowadzeniu biznesu (dobry adres: Rowerownia Poznań, ul. Grunwaldzka 232). W nadchodzący weekend nie zabraknie go w Gościęcinie, nie zabraknie też tam jego żony Joanny Wąsiel i Anny Borowicz. Cała trójka wystartuje, będzie rywalizować, jechać na całego.

Maks Bieniasz chce wygrywać, żona i koleżanka Anna zdobywają doświadczenie i coraz wyżej plasują się na kolejnych zawodach w rywalizacji kobiet. Tak trzymać!

                              Piotr Kurek



 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzie�y rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL