R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 22473917 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-01-17
Magdalena Sadłecka i Marek Konwa
najlepsi w wolsztyńskim maratonie MTB

 

Jesienne pożegnanie z rowerami górskimi
na 512 zawodniczek i zawodników z całego kraju


Magdalena Sadłecka (1027), Andrzej Kaiser (751) i Marek Konwa - troje najlepszych startujących w niedzielnym finale cyklu Grand Prix Kaczmarek Electric MTB 2012. Wolsztyn, 30 września 2012.

Magdalena Sadłecka (CCC Polkowice) i Marek Konwa (Milka Superior MTB Team) triumfowali dzisiaj (w niedzielę 30 września) podczas zawodów na rowerach górskich Grand Prix Kaczmarek Electric MTB 2012. Był to wielki finał sportowo-rekreacyjnego cyklu, którego twarzą jest olimpijczyk z Londynu Marek Konwa, a podczas którego startujący rywalizowali na dwóch dystansach (40 km i 70 kilometrów) w ośmiu kategoriach wiekowych. Wystartowało 512 zawodniczek i zawodników z całego kraju.

Startujący. Było ich dziś 512, dużo, jak na imprezę - Grand Prix Kaczmarek Electric MTB - która w we wrześniową niedzielę ukończyła swój trzeci roczek. Każdemu maratonowi, czy też wyścigom XC, bo obracamy się w kręgu kolarzy górskich, start znanej zawodniczki i zawodnika dodaje zawsze blasku i splendoru.


Artur Spławski (52 lata) z Bogdanowa pod Obornikami, znakomity kolarz szosowy - wicemistrz świata mastersów sprzed lat, jechał w Wolsztynie dystans Mega i wygrał rywalizację w swej kategorii wiekowej.

Sześciu najlepszych zawodników na dystansie Mega: Andrzej Kaiser (od lewej - 2. miejsce), Marek Konwa (1. miejsce), Krzysztof Krzywy (3. miejsce), Michał Kowalczyk (4. miejsce), Radek Lonka (5. miejsce) i Zbigniew Górski (6. miejsce).


Syn i ojciec. Bartosz Kołodziejczyk (syn - 19 lat) startował na Mini i go pokonał najszybciej, Roman Kołodziejczyk (ojciec) jechał na Mega. Obaj zawodnicy z Chodzieży, reprezentanci Corratec Teamu, stanęli dziś na podium.

Nie inaczej było w niedzielę w Wolsztynie, gdy pojawili się Magdalena Sadłecka, Magdalena Hałajczak, Małgorzata Zellner, Marek Konwa, Andrzej Kaiser, Krzysztof Krzywy, Michał Kowalczyk, Radosław Lonka, Zbigniew Górski, Mateusz Mróz, Artur Spławski, Andrzej Kaczmarek, Tadeusz Korzeniewski.

Za nimi i obok nich pasjonaci MTB z całego kraju, najwięcej chyba z Poznania i Wielkopolski. Na liście startowej także maratończycy ze Świnoujścia, Szczecina, Czaplinka, Barlinka, Głogowa, Świdnicy, Gorzowa Wielkopolskiego, Świebodzina, Wrocławia i Międzyrzecza.

Trasa. Zawodniczki i zawodnicy, z którymi dziś rozmawiałem, chwalili, nie po raz pierwszy zresztą, oznakowanie trasy. Niebieskie strzałki w sposób niezawodny wskazywały drogę do mety, czerwone ostrzegały przed niebezpieczeństwem, a 5 km przed końcową linię był czytelny komunikat, że właśnie jest tyle kilometrów do mety.

Startuję w maratonach MTB od 1997 roku i w tym roku dwa razy wybrałem się na zawody Grand Prix Kaczmarek Electric MTB: do Kargowej i Wolsztyna. Oznakowanie uznaję za absolutnie wzorcowe, gdyż nie sposób było, po prostu, pomylić trasy, pobłądzić, pojechać w złą stronę.

Rywalizacja. Startowałem na dystansie Mini (40 kilometrów) i zastanawiałem się, kiedy na końcówce mej jazdy wyprzedzi mnie Marek Konwa, olimpijczyk z Londynu i zarazem największy talent polskiego MTB ostatnich lat. Był 35 kilometr, kiedy zawodnik pochodzący z Wilkanowa pod Zieloną Górą, przemknął bardzo szybko. Ale nie jechał sam. Metr za nim, jak cień, sunął Andrzej Kaiser. Między obu zawodnikami jest spora różnica wieku (Marek Konwa - 1990, Andrzej Kaiser - 1973), ale okazało się, że obaj razem dojechali na metę. Olimpijczyk był szybszy od guru polskich kolarzy górskich o metr, może półtora.

W tym miejscu chylę czoła przed Andrzejem Kaiserem, zawodnikiem z Bytowa, który dziś dotrzymał kroku Markowi Konwie. To wielka sprawa, bez względu na to, czy Marek mniej lub więcej trenuje.

I kiedy już dojechałem na linię mety, intrygowało mnie pytanie, kto będzie trzeci? Krzysztof Krzywy z Gdańska (Corratec Team) był ciut szybszy od Michała Kowalczyka ze Swarzędza (19-latka z ekipy HP-Sferis), który przed rokiem reprezentował nasz kraj na Mistrzostwach Świata MTB w Szwajcarii i ME na Słowacji. Piąty na Mega (przypominam - 70 km) zameldował się na mecie Radosław Lonka z Wrześni (Corratec Team), który 15 lipca tego roku w Bukowinie Tatrzańskiej w spektakularny sposób wygrał Tour de Pologne Amatorów (ponad 1000 startujących).

Pierwszą kobietę na Mega była Magdalena Sadłecka. – Umęczyłam się - powiedziała mi zawodniczka CCC Polkowice. – Każdy maraton MTB utrudzi człowieka, ten nie należał do łatwych. Piasek, leśne ścieżki oraz interwałowe zjazdy i podjazdy wymagały sporo wysiłku. Jechałem jednak w ładnej okolicy, w czystym powietrzu i sukces przed liczną widownią maratończyków i ich rodzin ma swą wymowę - powiedziała kolarka, która koszulkę reprezentanki Polski założyła po raz pierwszy w 1999 roku, i która ma w swym sportowym dorobku wiele sukcesów, jak choćby wicemistrzostwo świata juniorów w wyścigu szosowym ze startu wspólnego we francuskim Plouay w 2000 roku.

Meta. Zawodnicy wjeżdżali utrudzeni, z czarnymi obwódkami kurzu i piachu wokół oczu, nosa. Takie dostrzegłem na końcowej kresce u Artura Spławskiego, który jako 17-latek (był rok 1977) reprezentował nasz kraj na szosowych Mistrzostwach Świata juniorów w USA, i który w wieku 52 lat jest nie po pokonania na szosie i w maratonach MTB. Magdalena Hałajczak z Poznania i Jan Dymecki z Czaplinka wjeżdżali prawie razem na metę: umorusani, ubrudzeni, utrudzeni.


Jan Dymecki i Magdalena Hałajczak wjechali prawie równocześnie na linię mety.

Brawa dla organizatorów. Grand Prix Kaczmarek Electric MTB ruszał dwa lata temu jako lokalna inicjatywa, ale wyrósł na dorosły maraton na rowerach górskich w wymiarze ogólnopolskim. 512 startujących, jak dziś w Wolsztynie, w tym reprezentanci Polski, dobrze zwiastuje imprezie, która z edycji na edycję zyskuje rozgłos, przyciąga nowych fanów MTB i rywalizację czołówki polskiego kolarstwa górskiego w wersji kobiecej i męskiej wynosi na wysoki sportowy poziom.

Co dalej? Ci, którzy byli w Wolsztynie, chcieliby już wiedzieć, co ich czeka w roku 2013? Myślę, jeśli dobrze wsłuchiwałem się w wypowiedzi Cezarego Kaczmarka, że w styczniu przyszłego roku znany będzie kalendarz imprez 2013. Będzie ich conajmniej sześć, może jeszcze jedna dodatkowa - w Zielonej Górze.


Cezary Kaczmarek (skuteczny człowiek biznesu, który dał swe nazwisko cyklowi maratonów MTB w Wielkopolsce i na Ziemi Lubuskiej) z żoną oraz córką i synem. Wolsztyn, 30 września 2012.

Tak czy inaczej, Grand Prix Kaczmarek Electric MTB stał się w ciągu trzech sezonów marką, rozpoznawalnym brandem (nie lubię tego słowa, ale w kręgach biznesu i reklamy jest prawie nie do zastąpienia) - przede wszystkim dla miłośników kolarstwa górskiego i czynnej rekreacji.

Czas porównań. W tym roku prowadziłem z mikrofonem w ręku kilkanaście maratonów MTB w różnych miejscach naszego kraju, także zawody XC Pucharu Polski i nie miałem zbytnio wiele czasu, by samemu wystartować.

We wrześniu 2012 jednak aż trzy razy zakładałem numer startowy przed maratonami MTB. 16 września jechałem z numerem 1296 czterdzieści km w Dąbrowie Górniczej (Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB). Zajęło to mi jedną godzinę 43 minuty 50 sekund. 22 września z numerem 141 wystartowałem w wielkim finale Skandia Maraton Lang Team w Kwidzynie: dystans też 40 km - czas 2:20:47.

A dziś w Wolsztynie z numerem 637 dystans 40 kilometrów pokonywałem z interwałowym mozołem na leśnych piaskach w czasie 2:37:08.

Proste porównanie moich czasów na takim samym dystansie wskazuje, że maraton MTB w Wolsztynie nie był spacerkiem. Ani dla Magadaleny Sadłeckiej, ani dla olimpijczyka Marka Konwy, ani dla Andrzeja Kaisera, ani dla autora tych słów, ani też dla 45. zawodniczek i zawodników, którzy zameldowali się za mną na mecie na dystansie Mini.

                                                            Piotr Kurek

Wyniki wolsztyńskiego maratonu MTB na stronie http://www.online.datasport.pl

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL