R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 17743477 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-04-23
Sportowcy, także kolarze, dla Owsiaka

 

Mario Cipollini wraca do peletonu

18 STYCZNIA 2008. Mario Cipollini wraca w tym roku do peletonu po trzyletniej przerwie. 40-letni sprinter osiągnął porozumienie z amerykańską ekipą Rock Racing, jej sponsorem jest firma Rock & Republic a właścicielem Michael Ball, zgodnie z którym zostanie jednym z kolarzy teamu, jak również jego menadżerem.  

"Super Mario", jak napisała "La Gazzetta dello Sport", przebywa obecnie w Kalifornii - Santa Monica, gdzie uczestniczy w serii spotkań na tematy związane z działalnością teamu Rock Racing. Porozumienie o przystąpieniu do tego teamu osiagnięto w tym tygodniu, w środę, po pięciogodzinnym spotkaniu z Michaelem Ballem. Kontrakt zostanie najprawdopodobniej podpisany na początku lutego. Szosowy mistrz świata z 2002 roku wróci na szosę zapewne w przyszłym miesiącu i wystartuje w Tour of California.   
 

42 osoby liczy Team High Road
Prezentacja w amerykańskim stylu
 

Dwa dni przed rozpoczęciem w niedzielę tegorocznego Tour of California, komentator kolarstwa Phil Ligget dokonał prezentacji Teamu High Road w Cuberley Theatre w Palo Alto, w Kalifornii.

Grupa stworzona na gruzach T-Mobile ma teraz swą siedzibę w Kalifornii - w San Luis Obispo. Liczy ona 42 osoby, zarówno kobiety jak i mężczyzn.

Cuberley Theatre wypełnił się do ostatniego miejsca przedstawicielami mediów i fanami kolarstwa, którzy przyszli poznać skład grupy i jej nowe stroje. Były pokazy slajdów, nie brakowało muzyki i akcentów komicznych. Ale nie bez znaczenia był fakt, że kilka godzin przed prezentacją dotarła tu wiadomość, że cykliści Teamu High Road wezmą udział w tegorocznym Giro d'Italia. To nadało całej uroczystości pozytywnej atmosfery i jakże potrzebnej w kolarstwie dobrej energii.

Gwiazdą numer jeden teamu jest George Hincapie, który przez prawie dziesięć lat jeździł w Discovery Channel. Inne wielkie nazwiska to: Bradley Wiggins, Michael Rogers i Marco Pinotti. Wśród pań są to: Judith Arndt, Oenone Wood, Ina Yoko Teutenburg i Kim Anderson.

Cechą charakterystyczną ekipy High Road jest młodość, gdyż 21 kolarzy ma poniżej 25 roku życia. Jest to swoisty symbol witalności i zaangażowania właściciela Boba Stapletona w przyszłość kolarstwa. Wśród młodych są, między innymi, Mark Cavendish i Gerald Ciolek.

Ambicje zespołu na 2008 rok przedstawił George Hincapie: "Chcemy wygrać Tour of California, posiadać koszulkę lidera cyklu Pro Tour, zwyciężać na etapach w Giro d'Italia i Tour de France, jak również zdobywać medale na olimpiadzie w Pekinie i na mistrzostwach świata we Włoszech."


Tour de France z Astaną!
Pat McQuaid dla magazynu "Cycling Weekly"

Organizatorzy Tour de France muszą zaprosić team Astany w tym roku pomimo skandali dopingowych w 2007 roku - powiedział szef Międzynarodowej Unii Kolarskiej Pat McQuaid. Te słowa padły przed tygodniem, 6 lutego 2008.

"Nie ma uzasadnienia, by Astany nie zapraszać na Tour de France" - te słowa wypowiedział szef UCI dla magazynu "Cycling Weekly".

I dodał: "Wiem, że wizerunek Tour de France ucierpiał w wyniku postawy i działań niektórych teamów, ale w tym roku - po październikowym szczycie w Paryżu i zakomunikowaniu o wprowadzeniu paszportu biologicznego - zwiększymy liczbę antydopingowych testów z 1000 do 8000".

"To oznacza, że kolarze 18 teamów Pro Tour są najbardziej sprawdzanymi sportowcami świata i dziś nie ma usprawiedliwionych etycznych uzasadnień, by nie zapraszać jakiegokolwiek zespołu".

McQuaid podkreślił, że Astana jest teraz zupełnie innym teamem i obecne jego kierownictwo nie powinno być oskarżane za coś, co zdarzyło się w przeszłości. "Oni robią wszystko, co niezbędne, i nawet więcej. I oni powinni dostać kredyt zaufania i otrzymać zaproszenie do udziału w Tour de France" - podsumował swój wywód szef Międzynarodowej Unii Kolarskiej.

***

Astana zmieniła swą strukturę po ubiegłorocznym wycofaniu się zespołu z Tour de France, po tym, jak u kazachskiego kolarza Aleksandra Winokurowa stwierdzono pozytywny test antydopingowy.

Jednakże dyrektor TdF Christian Prudhomme powiedział (zastrzegł) już w październiku 2007 roku, że żadna grupa kolarska nie może być pewna udziału w Wielkiej Pętli 2008 roku.

Astana, w której jeździ zwycięzca TdF 2007 Alberto Contador z Hiszpanii, nie znalazła się także na liście 21 ekip zaproszonych do udziału w tegorocznym Giro d'Italia.

Organizatorzy najsłynniejszego wyścigu kolarskiego Tour de France zdecydowali się nie zapraszać ekipy Astana (Kazachstan) do udziału w tegorocznej edycji imprezy. W ekipie Astany znajduje się ubiegłoroczny zwycięzca TdF - Hiszpan Alberto Contador.

***** 

Trwa wojna na szczytach hierarchów światowego kolarstwa. Z jednej strony UCI i jej szef Irlandczyk Pat McQuaid, z drugiej organizatorzy Tour de France, Giro d'Italia i hiszpańskiej Vuelty. Międzynarodowa Unia Kolarska twierdzi, że to ona ustala reguły w tym sporcie - także zasady uczestnictwa w wielkich tourach. Na to jednak nie godzi się Amaury Sport Organisation - uznając swe prawo do doboru grup kolarskich w Tour de France. Tak jak nad Sekwaną czyni Christian Prudhomme, we Włoszech robi RCS Sport i dyrektor Angelo Zomegnan. Hiszpanie od Vuelty (firma Unipublic) nie są gorsi od organizatorów TdF i Giro. 

 

Przebudzenie prawie wiosenne
Szalony ruch rowerowy na trasie Złotniki-Biedrusko

Piotr Rakowski, rocznik 1963, jest człowiekiem niezwykle zajętym. Jako główny przez lata informatyk Oficyny Wydawniczej Wielkopolski (od 1 lutego Polskapresse - oddział Poznań) dba o to, by komputery dziennikarzy działały bez problemów, by łączność z drukarnią na Malwowej i z warszawską centralą grupy wydawniczej nie przysparzała nikomu najmniejszych kłopotów.

Miły, sympatyczny, zawsze uśmiechnęty mieszkaniec Jeżyc ma kilka pasji poza komputerami. To jazda na rowerze i fotografowanie.

W roku ubiegłym Piotr Rakowski przejechał 6500 kilometrów na swym rowerze i wykonał dużo zdjęć. Te ostatnie robił na zawodach XC, na maratonach MTB, jak i również podczas swych jazd nie tylko na obszarze Wielkopolski.


Małgorzata Zellner i Magdalena Hałajczak jadę w stronę Biedruska, przedstawiciele ulicy Grunwaldzkiej 19 w Poznaniu pedałują w stronę Złotnik.
Fot. Piotr Rakowski

W niedzielę 10 lutego w Poznaniu cudnie świeciło słońce, temperatura wynosiła 8 stopni Celsjusza. Nie może zatem dziwić fakt, że amatorów pedałowania widać było w Poznaniu i jego okolicach jakby w nadmiarze. I nad Rusałką, i w Strzeszynku, i na słynnej asfaltowej drodze między Złotnikami a Biedruskiem (przez poligon) widziałem z Piotrem Rakowskim i Marcinem Fedderem (komputerowcem z "Sylaby") dużo utytułowanych kolarzy - i szosowych i pasjonatów MTB.

Nad Rusałką spotkaliśmy Wojciecha Głuszaka i jego przyjaciół, którzy prawie przez cały rok spotykają się na rowerach i jeżdżą rekreacyjnie i dla zdrowia. W tym samym miejscu pojawili się cykliści z osiedla Kwiatowego z Poznania - uczestnicy kilku międzynardowych wypraw rowerowych, między innymi na Ukrainę, na Litwę, na Łotwę i do Estonii.

Ale w słoneczną niedzielę szalony ruch rowerowy panował na asfaltowej drodze przez poligon. Złotniki i Biedrusko dzieli dokładnie 8,8 km i w obie strony z większym i mniejszym przejęciem i zacięciem oddawali się rowerowaniu mężczyzni i panie.

W kategorii rodzinnej pierwszej miejsce należałoby przyznać małżeństwu lekarzy z Przeźmierowa. Pani Agnieszka i Jacek Swat często jeżdżą na rowerze, razem z dwójką synów, i niekiedy można odnieść wrażenie, że nie ma dlań ładniejszej trasy niż ta przez sławny podpoznański poligon.
  

Ciesząc się ze słońca i ładnej pogody solidnie pedałowały także przez poligon Magdalena Hałajczak i Małgorzata Zellner.

  

Wkrótce rocznica: 140 lat temu w Paryżu
odbył się pierwszy wyścig szosowy
Nie słabnie siła kolarstwa

Entuzjazm dla rywalizacji po drogach na rowerach szosowych zrodził się w końcu XIX wieku i nigdy nie osłabł - ciągle zyskując nowych pasjonatów i entuzjastów cyklizmu. Niektóre z wielkich wyścigów, jak Tour de France, Giro d'Italia i Vuelta a Espana, gromadzą dziesiątki milionów kibiców wzdłuż swej trasy i są bardzo chętnie oglądane przez telewidzów na całym świecie.

Pierwszy oficjalnie zarejestrowany wyścig szosowy odbył się 31 maja 1868 roku w Paryżu, Parc de Saint-Cloud, i wygrał go brytyjski kolarz James Moore.


Od prawie 140 lat organizowane są wyścigi kolarskie na świecie. 7 września 2006 roku na ulicach Poznania, podczas 63. Tour de Pologne, na metę jako pierwszy wjechał Daniele Bennati (Lampre).
Fot. Janusz Romaniszyn

Pierwszy wyścig z jednego miasta do drugiego odbył się 7 listopada 1869 roku na trasie Paryż-Rouen. James Moore, znów zostając zwycięzcą, pokonał trasę 123 kilometrów w 10 godzin 25 minut. Intencją organizatorów tej imprezy było promowanie kolarstwa i zademonstrowanie, że na na rowerze można przejechać znaczny dystans.

Kolarstwo szosowe jest dyscypliną olimpijską od pierwszych igrzysk w 1896 roku. Obecnie kolarstwo torowe, kolarstwo górskie, jak i od tego roku kolarstwo na BMX-ach - to także dyscypliny olimpijskie.

Pierwsze mistrzostwa świata w kolarstwie szosowym UCI odbyły się w 1927 roku. Obecnie są to najczęściej wyścigi na rundach o długości od 12 do 17 km, ze startu wspólnego, na dystansie około 260 kilometrów. Jazda indywidualna na czas została wprowadzona do programu mistrzostw świata w 1994 roku. Jest to jazda na dystansie od 40 do 50 kilometrów dla zawodowców. Kolarze startują indywidualnie, w regularnych odstępach czasu (od 1 do 2 minut). Zawodnik, który osiągnął najlepszy czas - zostaje zwycięzcą.

Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) wprowadziła w 2005 roku UCI Pro Tour, cykl który grupuje największe wyścigi świata, najlepsze teamy i najlepszych kolarzy świata. Trzy razy w tym cyklu (2005, 2006, 2007) znalazł się Tour de Pologne organizowany przez Czesława Langa.

Przełajowcy znają terminy

 Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) ustaliła, kilkanaście dni po zakończeniu tegorocznych mistrzostw świata w Treviso we Włoszech, kalendarz imprez przełajowych w ramach Pucharu Świata w sezonie 2008/2009 oraz termin i miejsce przyszłorocznych MŚ w tej dyscyplinie sportu.

Imprez w ramach PŚ odbędzie się dziewięć, od października 2008 do końca stycznia 2009. Trzy razy najlepsi przełajowcy świata spotkają się w Belgii, dwa razy - we Francji, po razie - w Czechach, Holandii, Hiszpanii i Włoszech.

Puchar Świata 2008/2009 w kolarstwie przełajowym

1. 19 października 2008: Kalmthout (Belgia)
2. 26 października 2008: Tabor (Czechy)
3. 9 listopada 2008: Pijnacker (Holandia)
4. 29 listopada 2008: Koksijde (Belgia)
5. 7 grudnia 2008: Igorre (Hiszpania)
6. 21 grudnia 2008: Nommay (Francja)
7. 26 grudnia 2008: Hofstade (Belgia)
8. 18 stycznia 2009: Roubaix (Francja)
9. 25 stycznia 2009: Mediolan (Włochy)

Mistrzostwa świata w kolarstwie przełajowym
31 stycznia - 1 lutego 2009: Hoogerheide (Holandia) 

 

Szwajcarskie kolarstwo w finansowych kłopotach

5 LUTEGO 2008. Europejskie kolarstwo przeżywa trudne chwile: teamy desperacko rozglądają się za sponsorami, zaś wyścigi są odwoływane z braku pieniędzy i nawet Szwajcarska Federacja Kolarska wpadła w finansowe tarapaty.

Zgodnie z tym, co można przeczytać na stronie internetowej Niemieckiej Federacji Kolarskiej (http://www.rad-net.de/), Szwajcarska Federacja potrzebuje od 100 do 300 tysięcy franków szwajcarskich (62.000 do 185.000 euro). Dwaj jej oficjele wysłali listy do swych członków, prosząc ich o pieniężne wsparcie i o rozejrzenie się za sponsorami, którzy mogliby przekazać datki w wysokości minimum 600 franków (370 euro).

Finansowe problemy nie są czymś nowym. Pięciu z ośmiu dyrektorów grup zrezygnowało w kilku ostatnich miesiącach. Sytuacja jest poważna, twierdzi Rene Walker, jeden z czołowych działaczy. "Pojawiły się ciemne chmury nad naszym narodowym teamem. Sytuacja finansowa jest taka, że potrzebujemy pieniędzy natychmiast."

Kolarze High Road pod amerykańską flagą

4-5 LUTEGO 2008. Kolarze ekipy High Road zebrali się w Kalifornii na obozie treningowym, by dobrze przygotować się do tegorocznego sezonu oraz zapowiedzianej na 15 lutego prezentacji teamu, i jednym z głównych tematów ich rozmów będzie zapewne sprawa niezaproszenia grupy do uczestnictwa w tegorocznym, 91. Giro d'Italia.

Zarówno szefowie ekipy jak i kolarze wierzą, że w tej sprawie ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, i że High Road będzie mógł 10 maja wystartować we włoskim tourze narodowym, który rozpoczyna się w Palermo.
 

"Tu będą dyskusje. We właściwym czasie będziemy mieli coś do powiedzenia, nie teraz" - powiedział rzecznik ekipy Stefan Wagner agencji prasowej dpa.

Team High Road zaprezentuje się 15 lutego w Cubberly Theatre w Palo Alto, Kalifornia, przed startem wyścigu o nazwie Tour of California. Przedstawionych zostanie 29 kolarzy i 13 zawodniczek, którzy odtąd
reprezentować będą zespół występujący pod amerykańską flagą. W tym prawdziwie międzynarodowym teamie jeździć będą zawodnicy z 16 krajów, w tym siedmiu mistrzów narodowych z Australii, Niemiec, Norwegii, Włoch i USA, jedenastu byłych mistrzów w swych krajach oraz trzech byłych lub obecnych mistrzów świata.
baza logistyczna teamu zostanie zachowana: jak dotąd, będzie się znajdować w Niemczech - w Bonn. Właścicielem grupy jest Amerykanin Bob Stapleton.We wtorek 5 lutego potwierdziły się zatem wcześniejsze spekulacje, że ekipa zaprezentuje się jako amerykański team - odcinając się od niemieckiego dziedzictwa (High Road powstał na bazie rozwiązanego w listopadzie 2007 roku zespołu T-Mobile) - i że zostanie przedstawiony nowy sponsor tytularny.

Siedziba główna ekipy High Road znajdować się będzie w Kalifornii (San Luis Obispo).
 

Włoch Elia Rigotto wykluczony z wyścigu
Decyzja organizatorów Tour Down Under

25 STYCZNIA 2008. Włoski kolarz Elia Rigotto (Milram), uczestnik wyścigu Tour Down Under, został w piątek zdyskwalifikowany za uderzenie głową australijskiego konkurenta Mathew Haymana, który doznał złamania lewego obojczyka.

Organizatorzy wyścigu oskarżyli Włocha o zaatakowanie głową Australijczyka podczas zaciętego finiszu na czwartym etapie. Rigotto został wykluczony z wyścigu i ukarany grzywną, mimo że utrzymywał, iż incydent był przypadkowy, a Hayman przyjął jego przeprosiny.

"Hayman był z przodu, spoglądał przez swoje prawe ramię, by zobaczyć czy jedzie obok niego Graeme Brown. Hayman jechał prawidłowo i zawodnik z numerem 41 (Elia Rigotto) zbliżył się do niego po jego lewej stronie. I kiedy Włoch był na wysokości Haymana uderzył go w lewe ramię głową" - te słowa wypowiedział komisarz wyścigu Michael Robb.

"To było bardzo dotkliwe uderzenie głową, bardzo poważny incydent. To jedno z najgorszych uderzeń, jakie w życiu widziałem" - podkreślił Michael Robb, pełniący funkcję komisarza międzynarodowego od roku 1991.

Heyman upadł 300 metrów przed metą. Trafił do szpitala, gdzie lekarze zajęli się złamanym obojczykiem. Lekarz wyścigu Peter Barnes przyznał, że operacja zakończyła się sukcesem, i że poturbowany kolarz będzie mógł za kilka dni wsiąść na rower.

Erik Dekker, trener grupy kolarskiej w której jeździ Hayman, powiedział, że sam najbardziej zainteresowany uważał cios za przypadkowy i że nie żywi urazy do Rigotto.
 

Bokserzy pocili się dla kolarzy
Gala sportów walki i charytatywna licytacja w Kaliszu

4 KWIETNIA. W piątkowy wieczór, przez trzy godziny, hala Ośrodka Sportu, Rekreacji i Rehabilitacji w Kaliszu przy ulicy Łódzkiej 29 tętniła sportowym życiem, miłą atmosferą, szlachetną licytacją, z której dochód zostanie przeznaczony na pomoc i rehabilitację kilkunastu młodych zawodników KTK, którzy piętnaście dni temu zostali ranni w wypadku drogowym.

Do wypadku doszło w piątek 21 marca przed południem na jednej z ulic w Kaliszu. Kolarze jechali w peletonie, w który uderzył Polonez. Chłopcy i jedna zawodniczka udawali się drogą krajową nr 12 na trening do pobliskiego Opatówka. Wszyscy oni są zawodnikami Kaliskiego Towarzystwa Kolarskiego. Rannych zostało 14 z 17 jadących na trening kolarzy.


Oni z powodzeniem uprawiają tajski boks.

Sprawca wypadku był trzeźwy. Dzień po zdarzeniu postawiono mu zarzut nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Sąd zastosował wobec niego dozór policji.

Dziesięć dni po wypadku, 31 marca, tylko trzech młodych kolarzy pozostawało jeszcze w szpitalu, ale wczoraj, 4 kwietnia, wszyscy oni byli zeń wypisani.

Jak pomóc młodym kolarzom

Następnego dnia po wypadku cały sportowy Kalisz zastanawiał się, jak pomóc młodym kolarzom. Z wielu rozmaitych pomysłów jeden udało się już wczoraj zrealizować. Dyrektor kaliskiego Ośrodka Sportu, Rekreacji i Rehabilitacji Mirosław Przybyła uznał, że można w hali przy ulicy Łódzkiej 29 zorganizować galę sportów walki oraz przeprowadzić licytację różnych cenności.

W piątek od 18 do 21, przez trzy godziny sportowy Kalisz dał wspaniały przykład solidarności z poszkodowanymi kolarzami. Około 350 ludzi w różnym wieku uczestniczyło w dobrze zorganizowanej imprezie, gdzie walkom bokserów, kick-bokserów oraz specjalistom boksu tajskiego towarzyszyła licytacja wielu cennych rzeczy. Na trybunach zasiedli gospodarze miasta Kalisza z jego prezydentem Januszem Pęcherzem, jego zastępcą Tadeuszem Krawczykowskim. Był obecny prezes Wielkopolskiego Związku Kolarskiego Lucjusz Wasielewski, władze Kaliskiego Towarzystwa Kolarskiego z prezesem Eugeniuszem Pałysą, trenerami.


Władze Kalisza i Czesław Lang na piątkowej gali sportów walki i charytatywnej licytacji.

Na trybunach zajęło miejsce czterech młodych kolarzy, którym stan zdrowia pozwolił uczestniczyć w tej sympatycznej imprezie.

Niezawodny Czesław Lang

– Był to dla mnie wielki szok, ponieważ w wypadku uczestniczyło tak wielu zawodników - powiedział w piątek wieczorem w Kaliszu Czesław Lang. – Śledziłem to wszystko. Interesowałem się, co dzieje się z poszkodowanymi, byłem w kontakcie z władzami KTK. Ale znając kolarzy, wiedząc dobrze o tym, że są to ludzie bardzo twardzi, wierzyłem w to, że się szybko pozbierają. Fakt, że po kilku i kilkunastu dniach wyszli ze szpitala, że myślą o dalszej jeździe i karierze, że nikt się nie wycofał z tego sportu, świadczy wprost, że są to zawodnicy z pasją. Na pewno będą kontynuowali karierę, wiedząc o kolarskiej maksymie: co nas nie zabije, to nas wzmocni! Kolarstwo jest sportem dla ludzi twardych, którzy potrafią przełamać własne słabości i trudności. Myślę, że z tych zawodników wyrośnie wielu, wielu wspaniałych kolarzy, których będziemy mogli podziwiać na mistrzostwach świata czy igrzyskach olimpijskich - podkreślił Czesław Lang.

Czesław Lang przyjechał do Kalisza na galę sportów walki i charytatywną licytację, pod hasłem "Przyjdź, pomóż kolarzom", z wieloma cennymi koszulkami z wyścigu Tour de Pologne, książkami o kolarstwie oraz pamiątkowym medalem z okazji 52. Tour de Pologne, wydanym przez prezesa PSL Waldemara Pawlaka.

Galę rozpoczęli bokserzy

Galę sportów walki rozpoczęli bokserzy. W pierwszej parze zmierzyli się Damian Olszyna z Piotrem Adamczewskim, w drugiej - Adam Balski z Sebastianem Sowidrzałem. Czterech pięściarzy do walki przygotowali trenerzy Jerzy Aleksandrzak i Dariusz Kisiel.


Galę sportów walki rozpoczęli bokserzy.

Pierwsza licytowana rzecz, strój kolarski włoskiej grupy Liquigas, trafił w ręce Elwiry Bowers. Robert Chwiałkowski wydał aż 1800,00 złotych za obraz kolarza, który przeznaczył do licytacji eurodeputowany Marek Siwiec.


Za to dzieło, ufundowane przez eurodeputowanego Marka Siwca, Robert Chwiałkowski (z prawej) zapłacił - po emocjonującej licytacji - 1800,00 złotych.

W kick-boxingu swe umiejętności zaprezentowali w pierwszej parze Stanisław Karpisiewicz i Mariusz Kuczyński, w drugiej Aleksy Chwiałkowski i Dawid Małolepszy. Jako ostatni wystąpili na ringu przedstawiciele boksu tajskiego: w pierwszej parze Piotr Broniszewski i Piotr Kozłowski, w drugiej Adrian Wyłwer i Arkadiusz Szczurczak.

Licytację prowadzili dyrektor OSRiR Mirosław Przybyła i Dariusz Dymalski.


Czesław Lang wygrał licytację i do domu wrócił z rękawicami, w których może uprawiać tajski boks.

Wśród tych, którzy przystąpili do szlachetnej licytacji, wysoko podbijali stawkę i do domu wrócili jako jej zwycięzcy, między innymi, byli: Czesław Lang (rękawice do boksu tajskiego), Lucjusz Wasielewski (koszulka kolarska) i Józef Podłużny (koszulka kolarska dla jedynej poszkodowanej zawodniczki) - wój gminy Godziesze, wójt bardzo życzliwy kolarzom i kolarstwu.

Chcą służyć pomocą

Zawodnicy powoli wracają do zdrowia, niektórych z nich czeka jeszcze długotrwała rehabilitacja. W piątek 4 kwietnia policja zwróciła klubowi rowery, z których większość nadaje się na złom. W poniedziałek obejrzą je przedstawiciele firmy ubezpieczeniowej.

Do Kaliskiego Towarzystwa Kolarskiego zgłasza się z ofertą pomocy wiele osób, firm i instytucji. Ministerstwo Sportu chce kupić nowe rowery dla poszkodowanych kolarzy, eurodeputowany Marek Siwiec, wielki pasjonat rowerów, jesienią zaprosi na swój koszt do Brukseli młodych szosowców, by pokazać im stolicę Belgii i miejsce, gdzie działa Parlament Europejski. Władze miasta i uzdrowiska Nałęczów, zaprzyjaźnionego z Lang Teamem (w tym roku trzy imprezy, start do etapu 65. Tour de Pologne, edycja Bank BPH GP MTB oraz edycja Skandia MTB Maraton) ufundowały pobyt leczniczo-rehabilitacyjny dla najbardziej poszkodowanego kolarza KTK w marcowym wypadku.

18 kwietnia o godzinie 20.30

Tego dnia o godzinie 20.30 w hali sportowej przy ulicy Łódzkiej 29 znów odbędzie się impreza - z muzyką, z wieloma innymi atrakcjami, z której dochód też będzie przeznaczony na rzecz poszkodowanych kolarzy. Prezes Wielkopolskiego Związku Kolarskiego chce, by uczestniczyli w niej (zasiedli na trybunach) kolarze startujący w kolejnej edycji wyścigu Konin-Kalisz.

Zamiast komentarza

To był bardzo udany wieczór. Czesław Lang, dziś najważniejszy organizator imprez kolarskich w Polsce i zarazem dobry duch polskiego cyklizmu, uznał za swój moralny obowiązek przyjazd do Kalisza i uczestnictwo w imprezie, która łączy sportowców i ludzi. Bez względu na to, czy uprawiają sporty walki, czy też kolarstwo. Janusz Pęcherz, Tadeusz Krawczykowski, Ewelina Fabiańczyk-Kustosz, Mirosław Przybyła, Lucjusz Wasielewski, Elwira Bowers, Eugeniusz Pałysa - to ludzie władzy i sportu, którzy swą obecnością i aktywnością uczynili piątkowy wieczór miłym przeżyciem dla czterech młodych kolarzy, jak i dla kibiców.


Oni przyszli, by swą obecnością i pieniędzmi wesprzeć młodych kolarzy.

Byłem, widziałem, rozmawiałem, fotografowałem. Swą obecnością chciałem też podkreślić, że strona Wielkopolskie Rowerowanie ujawniać będzie i opisywać szlachetne gesty pomocy dla młodych kolarzy i ich trenerów. Także i ich jak najszybszy powrót do sportowej rywalizacji na szosie.

 
Paszport biologiczny

odjeżdża (bezterminowo) kolarzom
UCI-WADA kolejnym groźnym konfliktem

Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) wycofała się w czwartek z projektu wprowadzenia paszportów biologicznych dla kolarzy. Powodem jest zaatakowanie przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI) byłego szefa WADA Richarda Pounda.

Nowy szef agencji John Fahey oświadczył, że od blisko pół roku WADA wspierała UCI przy tym projekcie środkami finansowymi i ludzkimi, ale w związku z atakiem UCI dalsza współpraca stała się niemożliwa. "WADA podejmie rozmowy z innymi dyscyplinami sportu, aby dalej rozwijać projekt Paszportu dla Sportowca" - dodał Fahey.

W ubiegłym tygodniu UCI i jej były prezydent Hein Verbruggen pozwali do sądu Richarda Pounda za wypowiedzi obrażające UCI, a zwłaszcza jej politykę antydopingową.

Projekt paszportów biologicznych dla kolarzy będzie jednak kontynuowany siłami samej UCI. W wydanym w czwartek wieczorem komunikacie Międzynarodowa Unia Kolarska wyraziła zaskoczenie stanowiskiem WADA i zaznaczyła, że wytoczyła proces Richardowi Poundowi, a nie instytucji, którą do niedawna kierował. Według UCI, współpraca z WADA przy projekcie paszportów układała się doskonale.

"Jeżeli WADA postanowi wycofać się z tego programu, UCI dołoży wszelkich sił, by mimo przeciwności wprowadzić go w życie" - podkreśliła UCI.

Kolarstwo miało być pierwszą dyscypliną z biologiczną bazą danych - próbkami krwi i moczu wszystkich zawodników elity. Na podstawie tych danych miały być opracowane paszporty, czyli indywidualne profile biologiczne kolarzy. Analiza porównawcza profilu z próbkami pobranymi podczas wyścigów lub poza nimi miała szybko wyeliminować oszustów z zawodowego peletonu.

Posiadanie paszportu biologicznego ma być warunkiem wstępnym uczestnictwa w tegorocznym Tour de France.

Trzy akapity komentarza

Richard Pound nigdy nie miarkował swych słów, gdy dyskutował z innymi o problemach dopingu w kolarstwie, oskarżając głośno, iż ta dyscyplina sportu "jest w klozecie". Gdy Verbruggen przestał być szefem UCI i na jego miejsce przyszedł Pat McQuaid, relacje na linii Międzynarodowa Unia Kolarska - WADA niewiele się polepszyły. Choćby z tego powodu, że Irlandczyk powiedział o Poundzie, iż ten "ma nóż wycelowany w nasz sport. I czym szybciej ustąpi - tym lepiej."

Relacje na krótko polepszyły się między WADA i UCI, gdy połączyły one w październiku 2007 roku swe siły z ASO (organizatorem Tour de France), by opracować paszport biologiczny.

Ale gdy ASO i UCI pogrążyły się ostatnio w wyniszczającej wojnie słów, decyzja UCI, by sądzić byłego szefa WADA wydaje się na nowo rozpalać konflikt między rządzącym kolarstwem centrum i antydopingową agencją. Ofiarą tej wojny słów jest, po prostu, paszport biologiczny. 
 

CSC wycofuje się z kolarstwa
Najlepsza drużyna świata przed nowymi wyzwaniami  

CSC, mająca swą siedzibę w Kalifornii firma informatyczna o nazwie Computer Sciences Corporation, zakomunikowała swe intencje, iż kończy sponsorowanie kolarskiego teamu Bjarne Riisa z ostatnim dniem 2008 roku, gdy wygaśnie obecny kontrakt. Firma informuje, że "przesuwa priorytety" w rozwoju swej strategii biznesu jako uzasadnienie zakończenia ośmioletniej współpracy z drużyną kolarzy.

Kolarze CSC - Kurt-Asle Arvesen, Lars Bak, Michael Blaudzun, Matti Breschel, Lasse Břchman, Fabian Cancellara, Ińigo Cuesta, Matthew Goss, Wołodymir Gustow, Juan José Haedo, Allan Johansen, Bobby Julich, Kasper Klostergaard, Aleksandr Kołobniew, Karsten Kroon, Gustav Larsson, Marcus Ljungqvist, Anders Lund, Jason McCartney, Bradley McGee, Stuart O'Grady, Carlos Sastre, Andy Schleck, Fränk Schleck, André Steensen, Chris Anker Sřrensen, Nicki Sřrensen, Jurgen Van Goolen,Jens Voigt - w roku ubiegłym stanowili najlepszy team świata. Tak też i było w kilku latach poprzednich.

"Nasze zaangażowanie w kolarstwo jest pozytywnym i produktywnym doświadczeniem" - powiedział Henrik Bo Pedersen, odpowiedzialny w kierownictwie korporacji CSC za sponsoring. I dodał: " Kontynuujemy poparcie dla drużyny i sponsorujemy ją do końca sezonu 2008. Równocześnie jesteśmy zobowiązani pomóc teamowi w znalezieniu nowego sponsora."

Riis komentując decyzję korporacji CSC, zaznaczył, że kieruje on chyba najlepszym kolarskim zespołem świata, zarówno zawodnikami, jak i opiekującym się sztabem szkoleniowym. "Przez lata ta wyjątkowa grupa ludzi udowodniła, że wie, jak prezentować wartości sponsorom. Jestem optymistą i tak też patrzę w przyszłość, choć wiem, że kolarstwo się zmienia. Mamy zespół, który jest w stanie podołać nowym wyzwaniom" - podkreślił Bjarn Riis.

CSC zatrudnia 91 tysięcy ludzi i dzięki kolarstwu stała się znaną firmą na świecie.  

Warto w tym miejscu przypomnieć, że w roku ubiegłym, przed rozpoczęciem Tour de France, Bjarn Riis przyznał się, że w roku 1996 brał środki dopingujące, by wygrać Wielką Pętlę. 

Szwajcar Fabian Cancellara wygrał w roku ubiegłym prolog Tour de France i dwa etapy tegoż wyścigu, zdobył rok po roku (2006 i 2007) tytuł mistrza świata w indywidualnej jeździe na czas. Cancellara i jego kolega z drużyny Stuart O'Grady wygrali w latach 2006 i 2007 słynny wyścig Paryż-Roubaix.


Lance Armstrong otwiera
salon ro
werowy w Austin

Siedmiokrotny triumfator Tour de France Amerykanin Lance Armstrong planuje w maju 2008 roku otworzyć salon rowerowy w mieście Austin, stan Teksas. Ma on mieć 18.000 tysięcy stóp kwadratowych i znajdzie się w nim wszystko, co jest potrzebne, by z radością pedałować i jeździć na rowerze.

Armstrong wystawi na sprzedaż rowery szosowe marki Trek, podobne do tych, na których siedem razy jechał po swe wielkie zwycięstwa w Tour de France. Salon oferować będzie rowery górskie, także te, na których jeżdżą triathloniści.

Mając nadzieje na przekształcenie Austin w miasto rowerzystów, Armstrong liczy, iż salon będzie dobrym miejscem, gdzie cykliści będą mogli wypić kawę, oddać swe pojazdy do serwisu. Jego oczekiwania są wielkie, gdyż liczy, że będzie to najlepszy salon rowerowy świata.

O planach Armstronga poinformowała gazeta  "Austin American Statesman". 
 

Kolarstwo potrzebuje godności
Apel 62-letniego Eddy Merckxa


1 MARCA 2008. Legenda światowego kolarstwa Belg Eddy Merckx wezwał władze Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) do zakończenia sporów i wspólną pracę nad przywróceniem tej dyscyplinie godności. 

Kolarstwem wstrząsają cyklicznie skandale dopingowe, a UCI - Międzynarodowa Unia Kolarska znajduje się w konflikcie z organizatorami wielkich tourów. Merckx, pięciokrotny zwycięzca Tour de France i największy zapewne cyklista w historii tej dyscypliny, uważa, że te spory niszczą wizerunek kolarstwa.

"To przykre słuchać o konfliktach między UCI, a organizatorami wielkich wyścigów. Trzeba pracować nad odzyskaniem dobrego wizerunku, a nie angażować się w takie spory" - powiedział dziennikarzom w Sofii 62-letni Merckx.

Słynny w przeszłości kolarz przebywa w Bułgarii, gdzie przyjął go prezydent tego kraju Georgi Pyrwanow. W sobotę odwiedził czarnomorskie miasteczko Neseber, gdzie ma być zbudowany tor kolarski jego imienia.

"Nie sądzę, że to normalne, by ubiegłoroczny triumfator Tour de France Alberto Contador nie startował w tym roku w Wielkiej Pętli. Wszyscy ci ludzie muszą pomóc kolarstwu w odzyskaniu godności. Mam nadzieję, że osiągną porozumienie, ponieważ ten sport musi wyjść z kryzysu. Powinni dać przykład nowym pokoleniom, tak by kolarstwo stało się atrakcyjne dla młodych" - powiedział triumfator Tour de France w latach 1969-1972 i w 1974 roku.

Ten świetny kolarz był cztery razy mistrzem świata (trzy razy - zawodowców, raz - amatorów). Tour de France wygrał 5 razy i 34 etapy w tym wyścigu, pięć razy triumfował w Giro d'Italia (wygrał 24 etapy), raz zwyciężył w Vuelcie a Espana i na sześciu etapach tego touru.

 

Miesięcznik "Rowertour"
od poniedziałku już w sprzedaży
Izabela Dachtera redaktorem naczelnym nowego pisma  
 

Pierwszy numer miesięcznika "Rowertour" ukaże się w sprzedaży 10 marca na terenie całej Polski. Każdy kolejny numer ukazywać się będzie na początku każdego kolejnego miesiąca. Objętość 84 strony, nakład - 30 tysięcy egzemplarzy. Wszystko w kolorze, na dobrej jakości papierze, w poręcznym formacie.



Miesięcznik "Rowertour" można będzie nabyć w salonach prasowych, oczywiście będzie można też go zaprenumerować. Cena - 7 złotych 80 groszy.

– Do kogo będzie adresowany "Rowertour"? – pytamy Izabelę Dachterę, redaktor naczelną miesięcznika.

– Będzie to magazyn poświęcony turystyce rowerowej. Zamierzamy dotrzeć do czytelników, którzy nie sięgają po pisma poświęcone rowerom, gdyż znajdują tam za dużo zbyt drobiazgowych opisów technicznych i relacji z imprez dla wyczynowców. Nastawiamy się na tych ludzi, którzy kochają jazdę na rowerze, ale czynią to z luzem, bez potrzeby przejeżdżania tysięcy kilometrów i sięgania po sportowe laury. Chcemy naszemu czytelnikowi przybliżyć świat, jego piękno. I ten bliski mu, tuż za oknem, i ten bardzo odległy - także na innych kontynentach.

– Co jeszcze znajdzie się w każdym numerze?

– Chcemy pokazywać na rowerze ludzi z pierwszych stron gazet. W pierwszym numerze swe rowerowe pasje przedstawi Henryk Sytner, znany dziennnikarz Polskiego Radia. W kwietniu pokażemy bardziej prywatnie Czesława Langa, wybitnego przed laty szosowca - obecnie organizatora największych imprez kolarskich w Polsce. W maju taką osobą będzie Maria Wiernikowska, dziennikarka jeżdżąca z zapałem na rowerze nawet w Chile.
W każd
ym numerze znajdzie się felieton, nie zabraknie komiksu.

– O czym będzie można przeczytać w pierwszym numerze "Rowertouru"?

– W pierwszym numerze proponujemy wycieczki jednodniowe, jak choćby jazda po Górach Izerskich i Jakuszyce, jak również Kazimierz Dolny i jego okolice. Nie zabraknie także opisu tras dłuższych - weekendowych, w Kotlinie Kłodzkiej i pierścienia rowerowego wokół Poznania. W każdym numerze będzie opis długiej wyprawy rowerowej, gdzieś na krańce świata. W pierwszym numerze relacja Anny Tyki i Roberta Maciąga z 14-miesięcznej wyprawy rowerowej po Iranie, Pakistanie i Indiach, jak również pokazanie wyspy Teneryfa jako miejsca idealnego na rowerowy wypoczynek.

– Rowerzysta w mieście, czy taki temat zajmować będzie dziennikarzy miesięcznika "Rowertour"?

– Oczywiście, że tak. Ludzi jeżdżących w miastach jest coraz więcej i mają oni swe problemy i oczekiwania. W pierwszym numerze piszemy o tak zwanej Masie Krytycznej, czyli społecznej inicjatywie wywierania nacisku na władze miast, by te nie traciły z pola widzenia potrzeb rowerzystów.

– Czy znajdą się jakieś porady dla rowerzystów?

– Teksty, które mają czytelnikom doradzać, w kwestii doboru sprzętu i nie tylko, dotyczą turysty rowerowego. A więc, w jaki sposób przygotować swój rower do sezonu i to samemu, bez potrzeby udawania się do mechanika. To także rada jak dobrać odpowiednie siodełko, czy też jak czytać znaki na trasach rowerowych. Wreszcie, jak uniknąć zmęczenia podczas jazdy na dłuższym dystansie. 

– Jaka jest szata graficzna miesięcznika?  

– Przygotowała ją Zofia Komorowska, dyrektor artystyczna wydawnictwa. Layout jest wyważony, stonowany, bez krzykliwych akcentów graficznych, uporządkowany, przejrzysty. Dużą wagę przywiązywać będziemy do map, szczególnie tych, na krótkie czy też weekendowe wyjazdy. Tak, by czytelnik mógł ją starannie przestudiować lub wyciąć. Dużą wagę przywiązujemy do zdjęć, jakościowo dobrych z ciekawymi ujęciami tematu.

– Czy "Rowertour" będzie miał swą stronę internetową?

– W poniedziałek "Rowertour" ukaże się w sprzedaży, tego samego dnia ruszy strona internetowa. Dzięki niej - www.rowertour.pl - będzie można zapoznać się z niektórymi artykułami z magazynu drukowanego, ale chcemy, by żyła ona własnym życiem. Zamierzamy stworzyć bazę internautów, stowarzyszeń rowerowych w Polsce z adresami, telefonami i e-mailami. Pragniemy też stworzyć w internecie swoisty bank kontaktów o nazwie RAZEM NA ROWER, gdzie chętni będą mogli się umawiać na wspólne wyjazdy i wyprawy. Będzie także forum internetowe, autonomiczne w swym założeniu wobec redakcji miesięcznika "Rowertour". Stronę internetową tworzy i prowadzić będzie Magdalena Chlebowska.

– Nad całością przedsięwzięcia od strony dziennikarskiej kontrolę sprawują Izabela Dachtera i Edyta Wasielewska. Jakie emocje towarzyszą paniom na kilka dni przed ukazaniem się pierwszego numeru miesięcznika "Rowertour"?

– Jesteśmy pełne planów i dobrej wiary, że wszystko się uda i powiedzie - mówią Izabela Dachtera i Edyta Wasielewska (sekretarz redakcji). - I że redagowany przez nas miesięcznik w naturalny sposób wpisze się w krajobraz pism o tematyce rowerowej, takich jak "Bike Board" i "Magazyn Rowerowy". Te dwa tytuły więcej miejsca poświęcają wyczynowemu kolarstwu, szczegółowo opisują sprzęt. Miesięcznik z Poznania adresowany jest do ludzi, którzy pedałują na rowerze w poszukiwaniu dobrych wrażeń, ich kolekcjonowaniu. Jesteśmy dwie dzielne panie, ale liczymy na współpracę wielu, wielu wspaniałych rowerzystów, którzy umieją pokazać swe emocje, pasje i ładnie je opisać. Ten sojusz musi gwarantować sukces.

***

Pomysłodawcy miesięcznika to Lech Kruszona, prezes poznańskiego Domu Wydawniczego Kruszona - na rowerze przejechał całą Europę oraz wiceprezes Joanna Nawrocka, pasjonatka dwóch kółek. Miesięcznik "Rowertour" wydaje właśnie ta oficyna wydawnicza.

***

Izabela Dachtera, 32 lata. W dziennikarstwie pracuje już dziesięć lat. Od początku swej kariery związana z "Głosem Wielkopolskim", gdzie pełniła wiele funkcji - między innymi rolę wydawcy. Zna doskonale język niemiecki, w Berlinie przebywała przez rok na stypendialnym stażu.

Izabela Dachtera prowadzi aktywny styl życia. - Lubię jeździć na rowerze, aczkolwiek, gdybym powiedziała, że tylko na rowerze, to byłaby przesada. Mam "Treka", ale nie do jazdy po wzniesieniach, tylko do turystycznych przejażdżek.

- Bardzo lubię pedałować po Wielkopolskim Parku Narodowym, ponieważ z tamtych okolic pochodzę. Czynię tak i w wakacje, i w wolne weekendy. Niespieszna jazda zachęca mnie do obserwacji przyrody, do podziwiania piękna naszego kraju.

- Zimą, dla zachowania dobrej formy, uprawiam spining w "Nautiliusie". Jeżdżę na nartach, także konno, dużo biegam.  



Giro d'Italia - najsłabszy kolarz w czarnej koszulce

17 STYCZNIA 2008. Nie tylko lider klasyfikacji generalnej Giro d'Italia, startujący w różowej koszulce, będzie łatwo rozpoznawalny w peletonie. Organizatorzy jednego z najsłynniejszych wyścigów na świecie postanowili, że kolarz plasujący się na ostatniej pozycji w klasyfikacji założy czarny trykot z białym numerem.

Po raz pierwszy ostatni zawodnik w klasyfikacji Giro wystartował w czarnej koszulce w 1946 roku, ale po pięciu latach wycofano się z tego pomysłu.

Tegoroczny wyścig Giro d'Italia (10 maja - 1 czerwca) rozpocznie się trzema etapami na Sycylii, a zakończy tradycyjnie w Mediolanie. Trasa liczy 3423 km.

 

Matthias Kessler zdyskwalifikowany na dwa lata 

11 STYCZNIA 2008. Były kolarz ekipy Astana, Matthias Kessler został zdyskwalifikowany na dwa lata za stosowanie środków dopingujących. 28-letni kolarz, który mieszka w Szwajcarii, będzie musiał też zapłacić koszty sądowe w wysokości 5000 franków szwajcarskich.

Niemiecki kolarz jest winny za stosowanie dopingu, który wykryto w jego organizmie, oświadczył Olimpijski Komitet Dyscyplinarny w Szwajcarii.

Już w lipcu sponsorowana przez kazachskich przedsiębiorców szwajcarska grupa kolarska Astana rozwiązała kontrakt w trybie natychmiastowym z Matthiasem Kesslerem, któremu udowodniono stosowanie dopingu. Poziom testosteronu u kolarza w kwietniu (dokładnie 24) przed wyścigiem Strzały Walońskiej był za wysoki. Niemiec w tym wyścigu zajął 4. miejsce.

Ostatnie etapowe zwycięstwo Matthias Kessler odniósł w wyścigu Tour de Francen w 2006 roku. Był to 3. etap prowadzący z Esch w Luksemburgu do Valkenburga w Holandii.

"Matthias Kessler przysięga, że nie stosował testosteronu" - powiedział jego adwokat Michael Lehner niemieckiej agencji prasowej dpa. 
  

Ślady amfetaminy w organizmie Stefana Schumachera

8 STYCZNIA 2008. Niemiec Stefan Schumacher z zespołu Gerolsteiner, trzeci kolarz ubiegłorocznych mistrzostw świata, ma nowe problemy. Tydzień, na początku października 2007, po wywalczeniu brązowego medalu w Stuttgarcie, w tym mieście (jego rodzinnym) wjechał samochodem w ogrodzenie ogrodu. Teraz okazało się, że oprócz alkoholu w jego organizmie stwierdzono amfetaminę.

Schumacher miał wówczas więcej alkoholu we krwi niż przewidują niemieckie normy, stracił prawo jazdy na 10 miesięcy i zapłacił karę w wysokości 10.000 euro za wyrządzone szkody. 
 

O amfetaminie w swojej krwi poinformował sam kolarz, wydając oświadczenie dla mediów. Jednocześnie zaznaczył, że nie ma pojęcia, skąd w jego organizmie znalazł się narkotyk.

"Jednego jestem pewien - nigdy świadomie nie stosowałem narkotyków" - podkreślił 26-letni Schumacher, wspominając że podczas badań policyjnych możliwa była manipulacja wynikami.

Amfetamina od 1967 roku znajduje się na liście substancji zakazanych przez Międzynarodową Unię Kolarską (UCI), ale Schumacherowi nie grożą z tego powodu dopingowe konsekwencje, gdyż policyjna kontrola nie może być podstawą to dyskwalifikacji.

Już przed ubiegłorocznymi MŚ badania krwi przeprowadzone u Schumachera przyniosły wyniki "odbiegające od normy". Pod koniec listopada kolarza oczyszczono z wszelkich podejrzeń o stosowanie dopingu. Z kolei przed dwoma laty w jego organizmie stwierdzono środki przeciw astmie.

Obecnie Schumacher, zwycięzca Tour de Pologne z 2006 roku, przebywa na zgrupowaniu na Majorce. Grupa Gerolsteiner, w barwach której startuje, nie komentuje doniesień.

"Nie mamy w tej sprawie nic do powiedzenia. Jazda samochodem jest jego prywatną sprawą" - powiedział rzecznik prasowy niemieckiej ekipy Joerg Gruenefeld. Pojawiły się jednak sugestie, że gdyby zarzuty się potwierdziły (o stosowaniu amfetaminy) - kolarz, zwycięzca ubiegłorocznego wyścigu Amstel Race, mógłby być wyrzucony ze składu teamu Gerolsteiner.

Pytanie o to, czy kwestia śladów amfetaminy we krwi Schumachera jest aferą dopingową - pozostaje otwarte, od czasu gdy test przeprowadziła policja, nie zaś sportowa komisja antydopingowa. Bund Deutscher Radfahrer (Niemiecka Federacja Kolarska) wysunęła oświadczenie: "Nasi prawnicy badają sprawę. Nic w tej kwestii nie zostanie ukryte i zamiecione pod dywan."


Joseba Beloki zakończył karierę zawodowego kolarza 

21 GRUDNIA 2007. Hiszpański kolarz Joseba Beloki, który trzykrotnie zajmował miejsce w czołowej trójce Tour de France, poinformował w piątek, że postanowił definitywnie zakończył profesjonalną karierę. Beloki, nie należąc do żadnego teamu, nie rywalizował w tym roku w wyścigach.

34-letni Bask, pochodzący z Lazkao, zadebiutował w zawodowym peletonie w 1998 roku w grupie Euskaltel Euskadi. Ścigał się w grupach Festina i ONCE-Eroski. W latach 2000 i 2001 zajmował trzecie miejsce w Tour de France, w 2002 roku był drugi.

Uważany za najgroźniejszego rywala Lance'a Armstronga baskijski zawodnik uległ groźnemu wypadkowi na trasie dziewiątego etapu Tour de France 2003. Po ponad półrocznym leczeniu wrócił na trasy wyścigów, ale w kolejnych sezonach nie odgrywał już poważniejszej roli w peletonie.  
 

Denis Mienszow z Rabobanku
celuje w Giro i TdF w 2008 roku 
 

7 STYCZNIA 2008. Rosjanin Denis Mienszow (rocznik 1978) z Rabobanku nie wystartuje we wrześniowej Vuelta a Espana (wygrał ten wyścig dwa razy - w 2005 i 2007), ale weźmie udział w Tour de France. Będzie się to tego przygotowywał, jadąc w maju w Giro d'Italia. Poinformował o tym w poniedziałek dyrektor sportowy ekipy Erik Breukink podczas prezentacji teamu Rabobanku w Rotterdamie.

Rosjanin zamierza startować także po raz pierwszy w wyścigu Liege-Bastogne-Liege w teamie Rabobanku. "Chcę spróbować czegoś nowego, szykując się do Tour de France" - wyjaśnił Mienszow. I dodał: "To jest ciągle bardzo ważny wyścig".

Ekipa Rabobanku liczy 29 kolarzy. Większość to Holendrzy, jak choćby Thomas Dekker, ale są w niej dwaj Rosjanie, trzej Australijczycy, Kolumbijczyk, dwóch Hiszpanów, dwóch Niemców. Najstarszym zawodnikiem grupy jest Holender Jan Boven (1972), najmłodszym - Holender Bauke Mollema (1986).

Denis Nikołajewicz Mienszow urodził się 25 stycznia 1978 roku w Orle. Od 2005 roku startuje w barwach holenderskiego Rabobanku. Podczas Tour de France 2003 wygrał klasyfikację młodzieżową. W roku 2004 wygrał wyścig Dookoła Kraju Basków. W 2005 i 2007 został zwycięzcą Vuelta a Espana.
 

Kolarze nie dostali jeszcze wypłat
za Tour de France 2007 

4 LUTEGO 2008. Międzynarodowe Stowarzyszenie Kolarzy (CPA) domaga się wypłaty nagród za ubiegłoroczny Tour de France, zablokowanych z powodu różnych afer dopingowych.

W liście wysłanym do Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) CPA ocenia jako "nienormalną" sytuację, w której francuska federacja, odpowiedzialna za wypłaty, "czerpie korzyści z interesów bankowych".

"Według przepisów UCI nagrody powinny być wypłacone najpóźoniej 90 dni po zakończeniu zawodów, to jest do 28 października 2007 roku" - podkreśliło CPA.

"Jean-Francois Pescheux (dyrektor sportowy Tour de France) powiadomił nas, że czeka na ustalenie ostatecznej klasyfikacji wyścigu, na oficjalne potwierdzenie sankcji nałożonych na Winokurowa, Moreniego, Mayo, Rasmussena i Sinkewitza. Przypuszczamy, że decyzja wraca do UCI i domagamy się podjęcia środków, które pozwoliłyby na odblokowanie obecnej sytuacji" - dodało CPA.

"Wyniki wyścigu muszą być zatwierdzone, a na dziś nie są zatwierdzone. Nie dostaliśmy żadnego oficjalnego dokumentu dotyczącego Winokurowa, Rasmussena itd." - potwierdził Pescheux. Zaznaczył jednocześnie, że całą kwotę na nagrody organizator wyścigu, stowarzyszenie ASO, dawno już przekazał francuskiej federacji.

Ubiegłorocznym Tour de France wstrząsnęło kilka afer dopingowych. Pozytywny wynik testu miał przed wyścigiem Niemiec Patrik Sinkewitz, a w trakcie - Kazach Aleksander Winokurow, Włoch Cristian Moreni i Hiszpan Iban Mayo. Duńczyk Michael Rasmussen został z niego wykluczony z powodu podawania nieprawdziwych danych co do miejsca treningów, aby uniknąć kontroli antydopingowych. 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL