R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21299227 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-15
Chcę jechać do Londynu!

 

Paula Gorycka, konkurentka Mai Włoszczowskiej, mówi Przemysławowi Iwańczykowi  z "Gazety Wyborczej"


To zdjęcie zrobiłem 22 października 2010 w pałacu w Łącku, gdzie jego właściciel Dariusz Miłek - sponsor kolarstwa - dziękował trenerowi Andrzejowi Piątkowi oraz Mai Włoszczowskiej i Pauli Goryckiej (stoją obok siebie) za medale zdobyte na mistrzostwach świata MTB w Kanadzie.
Fot. Piotr Kurek

- Ktokolwiek o tym zdecyduje - trener kadry, działacze czy ministerstwo - potrzebne są jasne reguły kwalifikacji na igrzyska. Chciałabym pojechać na nie z trenerem Andrzejem Piątkiem i walczyć o jak najwyższe miejsce - mówi kolarka górska Paula Gorycka w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem z "Gazety Wyborczej".

21-letnia Gorycka rozwiązała kontrakt z jedyną zawodową grupą w Polsce - CCC Polkowice. Tylko ona w niedawnym konflikcie pomiędzy Polskim Związkiem Kolarskim i grupą z Polkowic a szkoleniowcem stanęła po stronie Andrzeja Piątka. Teraz - razem ze zdymisjonowanym trenerem kadry - chce walczyć o igrzyska i domaga się jasnych kryteriów przyznawania przepustek do Londynu.


7 września 2010 witałem medalistki (złotą Maję Włoszczowską i brązową Paulę Gorycką) na lotnisku Okęcie po ich przylocie z mistrzostw świata MTB w Kanadzie.
Fot. Zbigniew Ogrodowicz

Przemysław Iwańczyk: – Ile trzeba mieć odwagi, by postawić się całej drużynie, w tym Mai Włoszczowskiej, właścicielowi drużyny, nowemu trenerowi kadry i działaczom?

Paula Gorycka: – To nie była odwaga, lecz obrona zdania, do którego jestem przekonana w stu procentach. I bynajmniej nie chodziło o to, by komukolwiek się stawiać, ale robić to, czego byłam pewna. Nie widziałam potrzeby aż takiej rewolucji w grupie i kadrze. Dla mnie struktura z trenerem Piątkiem w roli szefa dobrze funkcjonowała. Po co więc zmieniać to, co działa?

– Tak wygląda zawodowy sport - ktoś daje pieniądze i narzuca, kto będzie trenerem...

- Zawodowstwo wymaga od sportowca pełnego zaangażowania - 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Ja lubię to robić, więc nie narzekam na wyrzeczenia. Ale w tym jest też człowiek. Do tej pory w ogóle się nad tym nie zastanawiałam, teraz dopiero poznaję drugą stronę medalu.

– Jesteś najzdolniejszą kolarką młodego pokolenia, brązową medalistką mistrzostw świata do lat 23, ale inne zdanie na temat trenera Piątka miały twoje bardziej doświadczone i utytułowane koleżanki.

- Dziewczyny są starsze, ich kariera trwa dłużej, od dawna mają wyniki i zdecydowanie mnie przewyższają. Więc muszę dążyć do tego, by im dorównać, a w moim przekonaniu jest to możliwe tylko z trenerem Piątkiem. Nie było więc istotne, co o mnie pomyślą, jeżeli będę do końca broniła własnego zdania. Czułam, że postępuję właściwie, to dodawało mi siły.

– Wychodząc z jedynej zawodowej grupy, narażasz się na finansowe kłopoty. Tylko ten sponsor gwarantował pieniądze na ten niszowy jednak sport.

- Rzeczywiście w CCC mieliśmy warunki na najwyższym światowym poziomie: dobra obsługa, sprzęt, przygotowania. I wszystko działało do momentu, kiedy w grupie był trener Piątek. Po jego odejściu dla mnie zmieniło się zbyt wiele. Warunki stworzone przez sponsora to jedno, ale ja nie umiałam ich wykorzystać, nie mając fachowej opieki trenerskiej. Brakuje mi doświadczenia, by samej poprowadzić trening. Będąc dalej w grupie, ale bez tego trenera, nie rozwijałabym się tak, jak powinnam.

– Nowym szkoleniowcem został przecież najlepszy w historii polski kolarz górski Marek Galiński.

- On jest trenerem reprezentacji, a nie grupy. Kadra nie trenuje cały rok, poza tym współpraca z trenerem Piątkiem była sprawdzona.

– Myślisz, że znajdzie się sponsor, który wyłoży pieniądze na kolejną grupę, mając za konkurentkę Maję Włoszczowską?

- Mam nadzieję, że z trenerem Piątkiem uda nam się wszystko poukładać. Zwróciłam się do Polskiego Związku Kolarskiego o szkolenie indywidualne na przyszły rok. Nie uzyskałam dotąd odpowiedzi, ale mam nadzieję, że działacze rozpatrzą moją prośbę pozytywnie. Problem zostanie wówczas rozwiązany i pieniądze na szkolenie się znajdą.

– Chcesz trenować pod okiem trenera Piątka niezależnie od pracy kadry trenera Galińskiego? PZKol, znając jego sytuację finansową, nie wyłoży chętnie dodatkowych pieniędzy.

- Wolę trenować z trenerem, któremu ufam. Wiem, że dobrze poprowadzi trening. Co do finansów, kiedy odbywają się zgrupowania kadry, nie jest problemem, by z puli na ten cel wysupłać coś na mnie i pozwolić mi przygotowywać się indywidualnie. To nie są dodatkowe pieniądze.

– Jak wyglądało rozwiązanie kontraktu z CCC?

- Rozstaliśmy się za porozumieniem stron. Chcę podziękować drużynie, obsłudze administracyjnej za te prawie dwa lata współpracy.

– Nie obawiasz się spotkania na zawodach z koleżankami z CCC?

- A czego mam się obawiać? Będziemy rywalizować jak do tej pory. O tyle ciekawiej, że będę reprezentować inne barwy.

– Podałyście sobie rękę z Mają Włoszczowską?

- Tak, pożegnałam się ze wszystkimi. Życzyłyśmy sobie powodzenia. Było to normalne zakończenie współpracy.

– Jak kibicom, którzy kolarstwem górskim interesowali się coraz bardziej, wytłumaczyć całą tę awanturę: że grupa, w której panowała idylla, przeobraziła się w charakterystyczne dla polskiego sportu piekiełko?

- To pytanie nie do mnie. Tym bardziej że o zakończeniu współpracy z trenerem Piątkiem dowiedziałam się z mediów. Podejmując tę decyzję, właściciel grupy i prezes PZKol musieli się na czymś oprzeć. Ja swoje odczucia od początku wyrażałam jasno i to się nie zmieniło. Więc pytać trzeba inne zawodniczki CCC. Zmiany są diametralne. Co wyniknie z tej rewolucji, będzie można powiedzieć dopiero po przyszłym sezonie.

– Naraziłaś się swoimi publicznymi wystąpieniami na nieprzyjemności?

- To, co mówiłam w mediach, nie było przez wszystkich akceptowane. Ostatecznie zakończyło się to dla wszystkich możliwie jak najlepiej - każdy poszedł swoją drogą. Mam nadzieję, że współpraca z prezesem PZKol będzie układała się dobrze.

– Pod jakim szyldem będziesz teraz startowała?

- Do pierwszych zawodów zostało parę miesięcy. Mam czas, by pomyśleć. Na razie nic w tej sprawie nie robię.

– Myślisz o zagranicznej grupie?

- Wolę zostać w Polsce, tu studiuję, więc byłoby mi łatwiej pogodzić sport z nauką. Nie wiem jeszcze, jak to wszystko się ułoży.

– Zbliża się rok olimpijski, a po ubiegłorocznym medalu na MŚ zapowiedziałaś, że chcesz walczyć o wyjazd do Londynu.

- Jestem ostatni rok w kategorii młodzieżowej, więc oprócz medali na mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata moim celem wciąż są igrzyska. Mam nadzieję, że wkrótce zostaną ogłoszone kryteria kwalifikacji. Wiem, że kandydatek na wyjazd jest sporo, ale to tym bardziej mobilizuje mnie do treningów. Dzięki temu poziom kolarstwa górskiego w Polsce będzie jeszcze wyższy.

– Kto decyduje o przepustkach olimpijskich: trener kadry, działacze związku, ministerstwo?

- Ktokolwiek o tym zdecyduje, mam nadzieję, że ogłosi kryteria kwalifikacji już teraz. By wszystko było jasne na wstępie. Myślę, że warunki te będą na tyle przejrzyste, że wszyscy, również kibice, będą wiedzieć, dlaczego ci, a nie inni reprezentują Polskę w Londynie.

– Dasz radę walczyć o igrzyska? W tegorocznych MŚ do lat 23 byłaś dopiero na 27. miejscu.

- Na ten wynik złożyło się mnóstwo rzeczy. Zmiana trenera na miesiąc przed zawodami, na rower startowy wsiadłam dopiero trzy dni przed wyścigiem. Swoje zrobiła także psychika. Sytuacja była trudna, być może po prostu sobie z nią nie poradziłam. Ostatni sezon w ogóle zaczął się źle - od złamania nogi - a skończył, jak wiemy. Chcę zapomnieć o tym, co się stało, i skupić się na tym, co przede mną.


Rozmowa Pauli Goryckiej z Przemysławem Iwańczykiem ukazała się w poniedziałkowym wydaniu, 7 listopada 2011, "Gazety Wyborczej".

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL