R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21299219 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-15
Miliony w mięśniach sportowców

 

Ciekawy artykuł Jowity Flankowskiej w "Newsweeku"

W przedostatnim numerze „Newsweeka” (4/11) Jowita Flankowska napisała ciekawy artykuł o zyskach sponsorów inwestujących w sport. Wśród przykładów opisywanych przez tygodnik pojawia się kolarski wyścig Tour de Pologne. W podtytule artykułu czytamy „Każda złotówka włożona w sponsorowanie sportu zwraca się nawet dziesięciokrotnie”. A oto cała treść :

Czasy, kiedy Justyna Kowalczyk musiała się martwić o pieniądze, minęły bezpowrotnie. W sezonie 2009/2010 na samym bieganiu w Pucharze Świata i trzech medalach w Vancouver zarobiła ponad 1,5 miliona zł. Ale również z reklamami (Farby Kabe, kotły Rafako, narty Fischer) nie było źle – wpadło dodatkowe 800 tys. zł. W połowie 2010 roku doszli kolejni sponsorzy Polbank oraz Mercedes i już musieli zapłacić więcej, a Justyna jeździ terenowym mercedesem wartym około 400 tys. zł.


Tak ścigali się kolarze na trasie szóstego etapu 67. Tour de Pologne. Bukowina Tatrzańska, 6 sierpnia 2010.

Jednak zyski sportowców mają się nijak do zysków sponsorów, którzy postawili na sport. Weźmy na przykład wyścig kolarski Tour de Pologne. Badania firmy Pentagon Research pokazują, że dla 86 proc. Polaków Tour jest najbardziej znaną letnią imprezą sportową w Polsce. Blisko 70 proc. badanych oglądało przynajmniej część transmisji telewizyjnych. Do tego dochodzi 2,5 mln osób, którzy mieli bezpośredni kontakt z imprezą – kolarze przejeżdżali przez 400 miejscowości. W efekcie ze wszystkimi markami, które sponsorowały imprezę w 2010 roku, widzowie telewizji mieli okazję zetknąć się ponad 10 miliardów razy. Gdyby sponsorzy musieli za tak intensywną obecność w telewizji zapłacić, wydaliby blisko 46 mln złotych. – Organizacja wyścigu kosztuje 14-16 mln zł, z czego sześciu głównych sponsorów pokrywa 45 proc. tej kwoty. Każda zainwestowana przez nich złotówka zwraca się w mediach od siedmiu do dziesięciu razy – wylicza Czesław Lang, organizator wyścigu.

Polbank podpisał zaledwie 6 miesięcy temu kontrakt z Justyną Kowalczyk i policzył, że tylko w grudniu nazwa banku pojawiła się w prasie aż 200 razy w kontekście zawodów, w których Kowalczyk wzięła udział. Skoki narciarskie Adama Małysza w Harrachovie i zawody w biegach z udziałem Justyny Kowalczyk w Val Di Fiemme (9 stycznia br.) były jednymi z najchętniej oglądanych programów telewizyjnych w Polsce (odpowiednio 5 mln i prawie 4,4 mln widzów).

Inna formuła obecności w telewizji w czasie zawodów sportowych to sponsoring konkretnej transmisji. TVP będzie miała pod koniec lutego sponsora relacji z mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Oslo. Choć umowa nie jest jeszcze podpisana, wygląda na to, że będzie to Grupa Lotos. Pytanie, czy dzięki temu więcej ludzi zatankuje ich benzynę? Nie jest to wykluczone, bo mamy przykłady potwierdzające tezę, że lojalność kibiców wobec dyscypliny sportowej przekłada się na pieniądze jej sponsora. Aż 44 proc. kibiców siatkowej PlusLigiKobiet i niewiele mniej, bo 41 proc. PlusLigi Mężczyzn ma telefon w sieci Plus. To o kilka punktów więcej niż udział Plusa w rynku.Nic dziwnego, że pieniądze na sponsoring sportu w Polsce w ciągu dekady wzrosły dziewięciokrotnie: z 200 mln zł w 2001 r. do 1,8 mld zł w roku 2010.


W oczekiwaniu na kolarzy startujących w 67. Tour de Pologne. Bukowina Tatrzańska, 6 sierpnia 2010.

Agencja reklamowa Young & Rubicam Brands w badaniu z końca ubiegłego roku za najsilniejsze marki wśród polskich sportowców (przebadano 106 przedstawicieli różnych dyscyplin) uznała Roberta Kubicę (wyścigi Formuły 1) i Justynę Kowalczyk (biegi narciarskie). Zdaniem firmy Pentagon Research po ostatnich zwycięstwach wartość reklamowa biegaczki to już ponad milion złotych. Natomiast wartość Adama Małysza szacowano w 2009 r. na 400 tys. zł. Byłby więcej wart, gdyby wcześniej nie rozdrabniał się w reklamach na kilka produktów.

Robert Kubica też mógłby zażądać za udział w polskiej reklamie miliona złotych (jednak jego kontrakt na to nie pozwala), mimo że od dwóch lat nie odniósł zwycięstwa. Dlaczego? Z powodu konstrukcji psychicznej Polaków. – Kochamy nie tylko zwycięzców – tłumaczy Jacek Młynarski, szef działu badania marek w agencji Young & Rubicam Brands. Jako naród jesteśmy przyzwyczajeni do moralnych zwycięstw, więc wiadomo, że winna gorszych wyników Kubicy jest konstrukcja bolidu, złe opony, zespół, deszcz, ale nie Robert. Ta sama reguła dotyczy innych sportowców (z wyjątkiem chyba tylko piłkarzy), którym kibice zawsze ochoczo śpiewają po kolejnej przegranej, że przecież nic się nie stało.

Przykład Kubicy pokazuje, że nie są potrzebne medale, by wiele zarabiać. Ale same medale też nie wystarczą. Trzeba się wyróżnić. Maja Włoszczowska, zawodniczka uprawiająca kolarstwo górskie, miała kłopoty z pozyskaniem sponsorów, choć wcześniej była już srebrną medalistką olimpiady w Pekinie. Trudności skończyły się dopiero wtedy, kiedy w 2009 r. fatalnie potłukła się podczas mistrzostw świata w Canberze. Na najlepszej drodze do dużych pieniędzy z reklamy – zdaniem Young & Rubicam Brands – jest także piłkarz ręczny Karol Bielecki, który stracił oko w jednym z meczów, oraz lekkoatletka Monika Pyrek, która zatańczyła przed wielomilionową telewizyjną publicznością w „Tańcu z gwiazdami” i wygrała. I to chyba było jej najcenniejsze – dosłownie – zwycięstwo w karierze, o czym pewnie przekonamy się już wkrótce, oglądając ją w reklamie. 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL