R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 20082372 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-09-22
Rowerowy rajd po gminie Przemęt

 

Pani Dorota Gorzelniak jest wójtem gminy Przemęt od listopada 2002 roku. Pochodzi ze Zbąszynia, gdzie rowerem wszyscy jeździli wszędzie - do szkoły, do pracy, na zakupy. Ona w młodym wieku tak właśnie czyniła - pobierając nauki w szkole podstawowej i szkole muzycznej. To przekonanie, że rower dobrze służy człowiekowi - pozostało w niej do dziś.


Wójt Dorota Gorzelniak lubi jeździć na rowerze.

Niespełna dwa lata temu, dokładnie w listopadzie 2005 roku, pani wójt wpadła na pomysł, by organizować rajdy rowerowe po terenie gminy Przemęt. Pierwszy odbył się właśnie w tym roku, trzy następne w 2006 roku. Każdy z nich zawsze z jakimś zamysłem, tematem, by jadącym przybliżyć uroki tej ziemi.

W niedzielę 27 maja pierwsi cykliści zjawili się przed Urzędem Gminy w Przemęcie już po godzinie 8. Najwięcej, co oczywiste, było chętnych do pedałowania z Przemętu i Perkowa. Na starcie zjawili się turyści z Leszna i Wolsztyna, nie zabrakło także cyklistów ze Święciechowej.

Kilkanaście minut po godzinie 9 stu trzydziestu rowerzystów ruszyło na trasę rajdu, którego głównym tematem były przemęckie dopływy Obry. Trasa, jak się okazało na mecie, liczyła - według wskazań mego licznika - 42 kilometry i wiodła z Przemętu do Perkowa, Nowej Wsi, Moch, Solca Nowego, Solca, Kaszczoru, Wielenia i dalej przez Osłonin, Olejnicę, Błotnicę do Przemętu.

W niedzielę 27 maja cudnie świeciło słońce i na niektórych odcinkach trasy, jak choćby między Solcem a Kaszczorem, szczególnie na leśnych dróżkach, rowerzyści czuli się..., jak w Złotych Piaskach.

Uczestniczyłem w tym rajdzie na swym rowerze Wheeler Pro 59. Na start dojechałem z Wolsztyna, dokładnie 23 km. Warto było tu przyjechać, pedałować, bliżej poznać ten fragment Wielkopolski.


Rowerzyści mogli zobaczyć gniazdo z bocianem w środku.

Kiedyś przed laty, koniec lat 60., jako student Uniwersytetu Warszawskiego pedałowałem na rowerze ze Sławy - przez Wijewo, Olejnicę, Boszkowo - w stronę Poznania, później te okolice podziwiałem wielokrotnie zza okien samochodu.

Teraz postanowiłem uczynić to na rowerze. I posłuchać nad jednym z jazów słów Aleksandra Poszwińskiego, absolwenta wrocławskiej Akademii Rolniczej, którego głównym zadaniem od lat jest dbanie o to, by system tutejszych nadobrzańskich kanałów działał sprawie, i by woda nie czyniła szkód nie tylko rolnikom.

250 lat temu te okolice stanowiły niedostępne bagniska, wśród których suche połacie gruntu należały do nielicznych. Już w wieku XVIII stan doliny Obry był przedmiotem troski władz Polski przedrozbiorowej, ale dopiero w 1799 roku powstało kilka kanałów - Południowy, Północny, Kościański i Mosiński - dzięki czemu nastąpiła znaczna poprawa odpływu wód z tejże doliny.

Tego wykładu Aleksandra Poszwińskiego w plenerze, o historii tej ziemi, słuchał 70-letni emerytowany rolnik Stanisław Nowak z Przemętu, jak i uczniowie, także pracownicy Urzędu Gminy z panią wójt Dorotą Gorzelniak i sekretarz Beatą Ślebiodą.

Warto wiedzieć, że w tych wieloletnich staraniach o to, by uporządkować gospodarkę wodną na tych terenach - uczestniczył generał Dezydery Chłapowski. To on właśnie kierował Towarzystwem Melioracyjnym, którego statut brzmi dziś cokolwiek archaicznie - "Ogólny regulamin względem bicia kanałów i rowów celem melioracji łęgu Obry w obrębie Regencyi Poznańskiej".

Dziś na terenie gminy Przemęt jest 97 kilometrów oznakowanych ścieżek rowerowych, 117 km szlaków konnych i 37 km szlaków wodnych.

Co tu dużo mówić, by się zachwycić terenami gminy, która konwalię uczyniła swym dobrym znakiem, rozpoznawalnym logo - trzeba tu przyjechać. Jechałem długie kilometry obok pani wójt i innych ludzi, którzy stanowią o przyszłości tego terenu. Postawili oni na rolnictwo i turystykę.


Uczestnicy rajdu na starej drodze pocztowej między Mochami i Kaszczorem.

Z myślą o przyjezdnych znakuje się szlaki rowerowe i konne, z myślą o nich dba się o to, by na kajakach można było popływać kanałami i jeziorami. Gmina Przemęt oferuje niezłą bazę agroturystyczną. Jest co zwiedzać, jest co oglądać.

Dziś te okolice upodobali sobie, przede wszystkim, mieszkańcy Leszna, Wolsztyna, Legnicy, Wrocławia i Wałbrzycha. Poznaniaków też nie brakuje tu latem, choć - jak twierdzi Dorota Gorzelniak - mogłoby być ich tutaj znacznie więcej.


Najstarszy i najmłodsi uczestnicy rajdu.

Piąty rajd rowerowy po Ziemi Przemęckiej, w słońcu i wzdłuż szlaków wodnych, był imprezą niezwykle udaną. W Wieleniu, na terenie ośrodka wypocznkowego "Relaks", niektórzy rowerzyści otrzymali dyplomy. Z kronikarskiego obowiązku informuję, że najmłodszym uczestnikiem był 5-letni Filip Wawrzyniak z Perkowa, najstarszym zaś 72-letni Aleksander Mania z Moch.


Pamiątkowe zdjęcie, już po zjedzeniu grochówki i kiełbaski, uczestników rajdu.

Informuję także o tym, że w tym roku jeszcze dwa razy odbędą się takie rowerowe jazdy. I znów zapewne pojawi sie okolicznościowy plakat, i znów od strony organizacyjnej - poza paniami Gorzelniak i Ślebodą - nad całością przedsięwzięcia czuwać będzie Janusz Frąckowiak - podinspektor ds. oświaty i turystyki w
Urzędzie Gminy.
 


Janusz Frąckowiak z synem, obok żona - na trasie rajdu.

 

Brałem udział w rajdzie i przejechałem 42 kilometry. Na start dojechałem z Wolsztyna - 23 km. I do Poznania wracałem rowerem. Przejechałem w niedzielę 154 kilometry. W Głuchowie musiałem się schować przed powietrzną nawałnicą i burzą. W drodze, w miejscowości Bieczyny, w lewą rekę (przez kolarską rekawiczkę) użądliła mnie wściekła osa. Między miejscowościami Pecna i Mosina, całe długie 8 km, jechałem w strugach deszczu. W Poznaniu wieczór był przyjemny i w drodze do domu, na Starym Rynku, spotkałem Piotra Adamskiego z małżonką, córką Moniką i synem Danielem.

Miło mi było usłyszeć, że Monika, utalentowana kolarka, w mistrzostwach Polski zdobyła trzecie miejsce. Konkurencja jest nowa - start wspólny na torze i jazda do mety.


Na swym rowerze Wheeler Pro 59 przejechałem w sobotę, z Poznania do Wolsztyna, 82 km. W niedzielę zaś z Wolsztyna - przez Przemęt, tereny gminy - do Poznania 153 km.

To był piękny dzień. 154 kilometry 910 metrów na rowerze, średnia prędkość - 15,9 km/h, czas jazdy - 9 godzin 46 minut 3 sekundy. Warto było się wybrać do Przemętu, by z wysokości siodełka rowerowego poznać jeszcze jedno miejsce w Polsce, które z natury jest piękne, i które nie tylko rowerzystom stwarza optymalne warunki do wypoczynku.

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL