R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21299167 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-15
Rowerem wokół Jeziora Powidzkiego

 

Będę nieskromny, ale znam bardzo dobrze Wielkopolskę. Ale chodzi o ten szczególny rodzaj wiedzy o naszym regionie, kiedy poznaje się go nie zza kierownicy samochodu, tylko z wysokości siodełka rowerowego.


Widok na Powidz i największe jezioro w Wielkopolsce.

Pedałowałem na swych różnych rowerach - przez dziesięciolecia - przez Czempiń, Kościan, Gostyń, Osieczną, Leszno, Boszkowo. Zdarzyło mi się kilka razy odwiedzić Krotoszyn, jadąc z Poznania przez Kórnik, Śrem, Dolsk, Borek Wielkopolski, Koźmin. W sierpniu 2002 roku razem z Tomaszem Wiktorem, dyrektorem Departamentu Kultury Fizycznej i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego, i innymi pasjonatami rowerów od szóstej rano jechaliśmy ponad 200 kilometrów z Okonka do Poznania (po drodze były Złotów, Piła, Trzcianka, Czarnków, Obrzycko, Szmotuły). W Chodzieży, w kwietniu tego roku, ścigałem się na rowerze obok Czesława Langa. Z Andrzejem Kaleniewiczem, autorem atlasów rowerowych po Wielkopolsce, miałem okazję pedałować w wielu miejscach, w różnych latach - także wzdłuż Warty, przez Krajkowo, Jaszkowo, Śrem, Solec aż do Pyzdr. Do listy mogę dopisać i Ostroróg, i Sieraków, i Międzychód, i Mierzyn, i Granowo, i Grodzisk. I wiele jeszcze miast i wsi.


Z tego miejsca wyruszyliśmy na jazdę rowerową wokół Jeziora Powidzkiego.

Ale przecież na tej mapie Wielkopolski są moje BIAŁE ROWEROWE PLAMY. Jedną z nich wymazałem w piątek, 21 września 2007 roku. Wymazałem ją w towarzystwie Wojciecha Ratajczaka, mieszkańca Wrześni, jednego z tych niezwyczajnych ludzi Wielkopolski, którzy kochają ruch, przestrzeń, którzy nadzwyczajnie dbają o zdrowie, są silni i mocni a do tego z całego serca kochają jazdę na rowerze.


Autor tych słów na pomoście należącym do gospodarstwa agroturystycznego państwa Jarzyńskich.

Sympatyczny Wojtek zaprosił mnie do swego letniskowego domku w Powidzu. Pięknego, położonego nad jeziorem. Największym i najczystszym w Wielkopolsce.


Tak czyste jest Jezioro Powidzkie.

Stąd też rozpoczęliśmy nasze-wspólne niespieszne pedałowanie, wrześniową jazdę po wrażenia. Była to piękna wyprawa, do której szczerze zachęcam tych wszystkich, którzy lubią poznać coś nowego, pedałować, popatrzeć na absolutnie czystą wodę i poczuć ryk silników lotniczych nad sobą.

Mówiąc w największym skrócie, objechaliśmy na swych rowerach Jezioro Powidzkie. Największe w Wielkopolsce, o powierzchni 1172 hektarów. Jego długość - 11300 metrów. W najszerszym miejscu ma 2100 metrów. Najgłębsze jego miejsce, ulubione przez płetwonurków - 46 metrów. I dokładnie policzona linia brzegowa - 30 kilometrów.


Piękny widok na Jezioro Powidzkie z gospodarstwa agroturystycznego w Kochowie.

Wyruszyliśmy po godzinie 12 z przekonaniem, że trzeba wszystko zobaczyć, co interesujące i ciekawe, sfotografować i porozmawiać z ludźmi, którzy tu mieszkają, prowadzą gospodarstwa agroturystyczne, łowią ryby i lubią tu wypoczywać.

To była piękna jazda, ponad 40 kilometrów. Objechaliśmy Jezioro Powidzkie. Ruszyliśmy z Powidza przez Rzymachowo, Polanowo, Polanowo Zdroje, Kochowo, Giewartów, Kosewo, Lipnicę, Kierz i Salomonowo. I tu skręt w lewo, w stronę Ostrowa, Przybrodzina i Powidza.


Oni goszcżą, w ładnej okolicy, ludzi z całego świata.

Dystans - 41.455 metrów, prędkość maksymalna - 37,7 km/h, prędkość średnia - 13,7 km/h, czas jazdy - 03:01:04 h, ODO - 3404 km.

Najważniejsze wrażenie po objechaniu tego pięknego, największego jeziora w Wielkopolsce: TAK CZYSTEO JEZIORA NIE WIDZIAŁEM. Robiłem zdjęcia w różnych miejscach, ale przecież nie da się zakwestionować tej prawdy, że Jezioro Powidzkie jest absolutnie czyste.


Jezioro Powidzkie jest piękne z każdej strony.

Kochowo, Giewartów, Ostrowo - w tych miejscach swym Canonem A95 próbowałem uchwycić stan czystości wód. I wszędzie była ta jedna, jedyna niepowtarzalna czystość. - To jezioro ma swą moc przyciągania - tłumaczył mi Wojtek Ratajczak, swą przejrzystością, głębokością i także siłą wiatru. Gdzie dmucha do 8 w skali Beauforte'a.


Widok na Powidz od strony Kosewa.

Po drodze, wokół Jeziora Powidzkiego, udało mi się dojrzeć pięć podgrzybków. Ale przecież dla każdego, kto kocha ruch i rower, nie bez znaczenia są miejsca, gdzie można się zatrzymać i wypocząć.

Kochowo 16a, na skraju jeziora, jest gospodarstwo agroturystyczne. Działa od 1998 roku. Ma 14 miejsc noclegowych i swą klientelę wypoczywających: z Kanady, z USA, z Australii, z Niemiec i z Izraela, oczywiście - z Polski.

Państwo Michalina i Kazmierz Jarzyńscy prowadzą działalność agroturystyczną z sukcesami: w 2005 roku w konkursie Polskiego Radia (Program I) "Zielone Lato", na 10.000 uczestniczących, zajęli DRUGIE MIEJSCE. Puchar poświadczający ten sukces stoi w sali, z której roztacza się piękny widok na jezioro. Rok później w Nałęczowie odbierali wyróżnienie za swe osiągnięcia w innej rywalizacji pod sztandarami Unii Europejskiej.


Wojciech Ratajczak kocha dwa żywioły - windsurfing i rowery.

Kochowo to był gdzieś dziesiąty kilometr naszej-wspólnej z Wojtkiem jazdy. Ale przecież na końcówce, po przejechaniu 40 kilometrów, trzeba zajechać na Jezioro Powidzkie. I tu niespodzianka: nad czystym jeziorem piękny pomost, z którego droga prowadzi wprost do restauracji "Jabłona".

Kasztany, rowery, piękny widok na Jezioro Powidzkie. Można się tym miejscem zauroczyć, bez względu na to, czy pijemy kawę, piwo, czy spożywamy obiad.


Wnętrze restauracji "Jabłona" zachwyca swym pięknem.

Powidzka "Jabłona" robi wrażenie, jak i wcześniej gospodarstwo agroturystyczne państwa Jarzyńskich z Kochowa.


Zbigniew Ogrodowicz, Piotr Kurek, Tomasz Miara, Wojciech Ratajczak - spotkanie przyjaciół w Powidzu.

 

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL