R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 20785578 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-10-22
Wielkanocny przejazd w słońcu, piasku
i w dobrym towarzystwie

 

Dziś kilkanaście minut przed godziną 11 na Nowym Rynku (Zielone Wzgórza) w Murowanej Goślinie zaczęli pojawiać się pierwsi rowerzyści. Dokładniej mówiąc, pasjonaci maratonów na rowerach górskich, którzy postanowili w wielkanocny poniedziałek zapoznać się z dwoma trasami MTB, jakie za sześć dni przyjdzie im przejechać po Puszczy Zielonka.

Postanowiłem też uczestniczyć w tym rajdzie "O jajeczko", zapoznawczym przejeździe po olbrzymim kompleksie leśnym (około 12 tysięcy hektarów), który 19 kwietnia wchłonie na kilka godzin, być może, około tysiąca pasjonatów maratonu MTB.


Tutaj 19 kwietnia 2009 roku zbiorą się maratończycy MTB z całej Polski.

Przed 11 było słonecznie, trochę chłodnawo, a zatem rozmaicie przygotowali się rowerzyści do tego wielkanocnego przejazdu. Jedni ubrali się bardziej ciepło, inni gotowi byli trochę pomarznąć. Większość twarzy znam od lat: ścigają się w zawodach XC i maratonach MTB nie tylko w Wielkopolsce.

Lekarska rodzina Swatów (pani Edyta - alergolog, pan Jacek - ginekolog, dwaj synowie - Sebastian i Sylwester) już na starcie mogła pochwalić się czteroosobowym składem, bodaj familijnie najliczniejszym. Wojciech Gogolewski, prezes ogniska TKKF "Pałuki" z Wągrowca, organizator wielu imprez rowerowych w nie tylko w naszym regionie, pojawił się w towarzystwie żony Małgosi i syna Patryka. Maria Sokalska z Murowanej Gośliny i jej mąż Roman to przykład rodzinnego, dwuosobowego teamu. Marek Zubrzycki, Krzysztof Chłopkowiak, Marcin Fedder, Mariusz Grzywniak, Ryszard Bróździński, Grzegorz Napierała, Piotr Kaszubiak - to ci, którzy stanęli na Nowym Rynku w Murowanej Goślinie.


Oni sprawdzili dziś trasę maratonu MTB Murowana Goślina 2009 na dwóch dystansach.

Czekaliśmy do 11.15, na kilku spóźnionych cyklistów, by ruszyć na trasę maratonu, który 19 kwietnia odbędzie się w Murowanej Goślinie (start i meta) oraz Puszczy Zielonka. To już będzie czwarta edycja imprezy ogólnopolskiej, której głównymi organizatorami są: Grzegorz Golonko, władze Murowanej Gośliny, także niezastąpiony Wojciech Gogolewski.

Już po zjeździe z asfaltowej szosy na piaszczystą drogę wzbiły się tumany kurzu. Jeśli nie popada przez najbliższych kilka dni, w najbliższą niedzielę zobaczymy na mecie umorusane twarze, obsypane piaskiem oczy, usta i także ręce oraz nogi.


Wojciech Gogolewski (w żółtej koszulce) poprowadził grupę tych, którzy pokonali dystans 42 km.

Ten piasek towarzyszył dziś ponad 70 kolarzom, którzy rodzielili się na dwie grupy. Jedna (ponad 20 osób) zdecydowała się przejechać dystans mini - 42 km, druga dystans 72 km. Murowana Goślina, Rakownia, jezioro Pławno (12 km od startu), dwanaście kilometrów dalej była Dziewicza Góra - najwyższe wzniesienie na terenie Puszczy Zielonka.

Wojtek Gogolewski wie aż nadto dobrze, jak zmęczyć maratończyków, którzy na Dziewiczej Górze i w jej okolicy będą musieli wielokrotnie powtarzać zmienny cykl podjazdów i zjazdów - łącznie ze zjazdem ze słynnego "Killera", który dał się w przeszłości wiele razy we znaki nawet dobrym zawodnikom XC.


Moment przerwy na trasie przejazdu.

Jechałem swoje 41,564 metry razem z tymi, którzy zamierzają pokonać trasę mini. Przeciętna wyszła - 17,0 km/h, czas jazdy - 2:27:51 h, maksymalna ani razu nie przekroczyła 40 km/h.

Jechałem, robiłem zdjęcia, cieszyłem się wiosenną pogodą (dziś dużo ludzi wybrało się na spacer po Puszczy Zielonka, szczególnie w okolicy Dziewiczej Góry). Mój Wheeler Pro 59 jechał dość szybko, ale nie może być inaczej, gdy zimą i wiosną podjąłem szlachetny trud zrzucenia zbędnych kilogramów (dotąd siedmiu).


Zwalone drzewo w okolicach "Maruszki".

Końcowe osiem kilometrów przejechałem w towarzystwie mieszkańców Puszczykowa: Danuty Brączkowskiej i Adama Janasika. Pan Adam startuje w zawodach XC i maratonach MTB, ale pani Danka (posiadaczka dobrego roweru Corratec X-Vert) jeszcze nie wie, czy wystartuje 19 kwietnia w goślińskim maratonie.


W okolicach Dziewiczej Góry trzeba się natrudzić na podjazdach.

Nie wie tego też mieszkanka Poznania Violetta Mitura, poligraf z zawodu, która dziś pokonała dystans mini razem z mężem Tomaszem. Oboje pokochali jazdę na rowerze, dali się namówić na objazd maratonu i nawet się im podobało, ale mają wątpliwości... Czy dadzą radę, czy wytrzymają presję szybciej jadących od nich zawodniczek i zawodników.


Wojciech Gogolewski podczas zjazdu z Dziewiczej Góry. 

Tych wątpliwości nie ma Małgorzata Gogolewska, żona pana Wojtka Gogolewskiego. W roku ubiegłym wystartowała w Głuszycy po raz pierwszy w maratonie MTB i spodobał się jej ten rodzaj wyzwania. W 2009 roku zapisała jeszcze dwa razy start w maratonie i oba je ukończyła (Poznań i Leszno). 19 kwietnia 2009 będzie dla pani Małgosi czwartym startem w maratonie MTB.


Dziewicza Góra już za nimi, teraz wracają do Murowanej Gośliny.

Z kronikarskiego obowiązku trzeba odnotować, że nie było dziś z nami na rowerze Tomasza Łęckiego, burmistrza Murowanej Gośliny. Jutro jednak będzie miał swój indywidualny trening i jak na gospodarza imprezy przystało, zamierza pokonać 72 km. A tydzień później, niewykluczone, że być może zawalczy o tytuł mistrza Polski samorządowców w kolarstwie górskim (impreza odbędzie się w Chodzieży - Skandia Maraton Lang Team).


Ostatnie kilometry pokonałem w towarzystwie Danuty Brączkowskiej i Adama Janasika.

Do zobaczenia za sześć dni na Nowym Rynku w Murowanej Goślinie. Puszcza Zielonka rozkwita zielenią, między drzewami widać kilka jezior, sporo liści leży na drogach, piasku też nie zabraknie. I te kilometry wokół Dziewiczej Góry. Czwarta edycja zapowiada się ciekawie, interesująco: sportowo, towarzysko, także w wymiarze rozrywkowym.

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL