R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 19350381 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-08-18
Trudna jazda w Suchym Lesie

 

Prawie epicki wymiar "Turystyki na zmęczenie"

Rajd rowerowy "Turystyka na zmęczenie", który odbył się w niedzielę 18 października 2009 w Suchym Lesie, przechodzi do historii wielkopolskiego MTB jako epicka próba dla wszystkich, którzy brali w nim udział. 110 osób obojga płci zdecydowało się na start w maratonie na rowerach górskich, którego trasa wiodła znanym nie tylko w Polsce poligonem Biedrusko, terenami nadwarciańskimi w stronę Obornik i z powrotem na ulicę Bogusławskiego w podpoznańskiej gminie, gdzie została zlokalizowana meta.

POGODA. Od kilku już dni nie tylko Wojciech Gogolewski, prezes ogniwa TKKF "Pałuki" z Wągrowca i zarazem główny organizator imprezy o nazwie "Turystyka na zmęczenie", spoglądał w niebo i pilnie śledził komunikaty meteorologiczne. Jakby nie patrzeć, wszelkie prognozy pogody na niedzielę 18 października zapowiadały, iż w Suchym Lesie i okolicy nie powinno być tego dnia źle: bez deszczu, bez ulewy, jakichś dramatycznych podmuchów wiatru.


Radek Lonka jedzie do mety w Suchym Lesie.
Fot. Piotr Rakowski

Tak też i bylo, ale zanim kolarze przyjechali w niedzielę do Suchego Lasu, w noc poprzedzającą rowerową imprezę padało, lało, padało i znów lało. Te zapewne okoliczności sprawiły, że niektórzy z pasjonatów MTB wystraszyli się i zrezygnowali z uczestnictwa w imprezie, która odbyła się po raz pierwszy.

KTO PRZYJECHAŁ? Na tak postawione pytanie można odpowiedzieć krótko: 110 amatorów MTB (mniej kobiet, więcej mężczyzn) nie tylko z Wielkopolski. Na liście startowej znalazły się nazwiska zawodniczek i zawodników z Szamotuł, Środy, Wrześni, Raszkowa, Grodziska, Gniezna, Lubonia, Obornik, Konina, Wągrowca, Piły, Murowanej Gośliny, Swarzędza, Ujścia, Antonina, Buku, Tarnowa Podgórnego, Miłosławia i Poznania. Spoza naszego regionu pojawili się amatorzy MTB z Zielonej Góry, Bydgoszczy, Brzozy Bydgoskiej i Szklarskiej Poręby.


Ryszard Głowacki (od lewej), Grażyna Głowacka, maskotka Suchego Lasu, Piotr Kurek, Mirosław Stencel i Krzysztof Linkowski.
Fot. Piotr Jarzyński

Andrzej Kaczmarek, rocznik 1947, trzy razy jechał w Wyścigu Pokoju - razem z Ryszardem Szurkowskim i innymi świetnymi polskimi kolarzami początku lat siedemdziesiątych. Uprawiał kolarstwo, teraz kontynuuje przygodę z rowerem i to pod znakiem WIELKIEGO SZCZĘŚCIA. 4 października podczas wielkiego finału Skandia Maraton Lang Team w Kwidzynie wylosował główną nagrodę - samochód marki Mazda 2.

Andrzej Kaczmarek obecnie reprezentuje niebiesko-białe barwy poznańskiego Corratec Temu i do Suchego Lasu przyjechał w towarzystwie Kazimierza Gogolewskiego (rocznik 1949) i znacznie młodszych od siebie kolegów - w tym, między innymi, Radka Lonki, Pawła Borkowskiego i Michała Jędrzejczaka.

Krzysztof Linkowski, rocznik 1949, przed laty reprezentował Polskę w biegach średnich. Aż 42. razy zakładał koszulkę reprezentanta kraju. Jego rekord życiowy ma 800 metrów - 1:46:07 min. - ma i teraz swą sportową wymowę. W niedzielę dyrektor Gminnego Ośrodka Sportu w Suchym Lesie siadł na rower i dzielnie dojechał do mety.


Pechowiec Aleksander Dorożała (z lewej) - 16 kilometrów przed metą urwał lewą korbę. Na zdjęciu z Marcinem Nowakiem. 
Fot. Piotr Rakowski

Rodzinę Górniaków z Piły reprezentowali: Mirosław (ojciec) oraz Michał i Paweł (bracia). Edyta i Jacek Swatowie są lekarzami i pasjonatami MTB, ale tym razem swój udział w imprezie ograniczyli do obserwacji i kibicowania synom: Sebastianowi i Sylwestrowi.


Oni we trójkę dojechali do mety: Zbigniew Wiktor (nr 7) z Poznania, Tomasz Dopierała (18) z Poznania i Jan Zozuliński (78) z Poznania.
Fot. Piotr Rakowski

Sławomir Pluciński z Konina 13 grudnia skończy 50 lat i do Suchego Lasu przyjechał bez syna - Oskara Plucińskiego, obiecującego juniora kolarstwa górskiego. 

FAWORYCI. Impreza miała w swej nazwie rajd rowerowy "Turystyka na zmęczenie", ale był to klasyczny maraton MTB. Bardzo trudny, z wieloma odcinkami po wodzie, błocie, nieprzejezdnych dróżkach. W tego typu zawodach bohaterami są zawsze ci, którzy startują na dystansie Giga. Tym razem liczył on 72 kilometry i na jego pokonanie zdecydowali się: Aleksander Dorożała, Radek Lonka, Sebastian Swat. I oni też byli pretendentami do pierwszego miejsca.

KOMUNIKATY Z TRASY. Pierwszy istotny komunikat dotarł do mnie (prowadziłem imprezę z mikrofonem w ręku) od Michała Tomczaka (jednego z sędziów). Otóż po pokonaniu połowy trasy (Oborniki) na prowadzeniu na dystansie Giga była trójka zawodników: Aleksander Dorożała, Sebastian Swat i Sławomir Krasowski.
Następną informację o tym, co dzieje się na trasie, otrzymałem od Piotra Rakowskiego - głównego informatyka Polskapresse - oddział Poznań, który tym razem z aparatem fotograficznym postanowił poczekać na zawodników za mostem w Biedrusku (w ich drodze powrotnej do mety). - Aleksander Dorożała prowadzi - usłyszałem przez telefon od przyjaciela, który w tym roku startował w wielu maratonach MTB i pokonał na swym rowerze już ponad 7 tysięcy kilometrów.

META. Najpierw dojeżdżali na nią ci startujacy na dystansie turystycznym (Mega) - 47 km. Jako pierwszy linię mety pokonał Michał Górniak z Piły. Po swój sukces jechał w pożyczonych kolarskich butach - od Grzegorza Wojtery, wójta gminy Suchy Las.

Swoich zapominał zabrać i przed startem szukał desperacko obuwia, w którym mógłby wystartować. Z pomocą pospieszył mu wójt Suchego Lasu i jego buty ... niosły do zwycięstwa młodego (1991) pilanina.

No cóż, Michał Górniak wygrał i wiem, że odtąd będzie wdzięczny wójtowi Suchego Lasu Grzegorzowi Wojterze (jeździ na rowerze, kiedyś grał w koszykówkę) za okazaną pomoc. Ten rodzaj wsparcia zasługuje na to, by gospodarza Suchego Lasu uhonorować nagrodą fair play w listopadzie tego roku, kiedy będzie sumowany kolarski rok w Wielkopolsce.

NIEZAWODNY RADEK. Komunikaty z trasy wskazywały, że Obornikach i w drodze powrotnej, już za mostem w Biedrusku, na czele jedzie Aleksander Dorożała (Vitesse Bergamont bikeWorld.pl). Ten zawodnik z podpoznańskiej Rokietnicy wygrał ostatnią edycję Skandia Maraton Lang Team w Kwidzynie (4 października) i w niedzielę od początku uchodził za faworyta na najdłuższym dystansie.

Na mecie jednak jako pierwszy pojawił się niezawodny Radek Lonka z Wrześni (Corratec Team Poznań). Potrzebował on na pokonanie 72 kilometrów 2 godziny 50 minut 21 sekund. Jako drugi linię mety przejechał (2:55:05 h) Sebastian Swat z Przeźmierowa. Trzecie miejsce zajął Sławomir Krasowski z Zielonej Góry (Politechnika Poznańska).

Faworyt Aleksander Dorożała miał w niedzielę pecha. Prowadził przez 56 kilometry i 16 km przed metą urwał nie pedał, ale korbę. Stracił prowadzenie, wyprzedzili go inni zawodnicy - on dojechał z jedną korbą - w czasie 3:20:28.

Radek Lonka, jak okazało się na mecie, w pierwszej fazie wyścigu przebił tylną oponę, zmieniał dętkę, stracił około siedmiu minut. I później ciągle gonił, wyprzedzał. Sławomira Krasowskiego i Sebastiana Swata przegonił na ostatnich kilometrach przed metą.

SŁOWA ZWYCIĘZCY. – Cieszy mnie ten sukces, podobnie jak tytuł mistrza Wielkopolski, który wywalczyłem w sierpniu na Dziewiczej Górze - powiedział zawodnik, który w tym roku startował w wielu imprezach, przysparzając cennych punktów Corratec Teamowi z Poznania.

SŁOWA NA MECIE. Pytałem zawodników, jak oceniają imprezę, jej skalę trudności, by w kilku słowach zdefiniowali to, co dlań było ważne, istotne.

– Kolarski hardcore, nie mogę oddychać, zmarzłem jak na Syberii - te słowa powtarzały się najczęściej.

Niektórzy zagubili się na pierwszych kilometrach, zrezygnowali z jazdy i wrócili na start ze złością. Powodem ich desperacji było oznakowanie trasy. Inni, jak Tomasz Urbanowicz z Miłosławia, nadłożyli kilometrów. Ale dojechali z klasą na metę.

Taka impreza, jak niedzielna, ma wielu bacznych obserwatorów. Nie umknęło im to z pola widzenia, że tu i tam znaki informujące o kierunku jazdy zostały, po prostu, przestawione, przez złośliwców. Tacy zawsze się znajdą, o czym wiedzą weterani maratonów MTB, jak choćby autor tych słów.

NAGRADZANIE. Nagród było wiele i o tym do kogo one trafią przesądzili, w dwóch turach, Aleksander Dorożała z Rokietnicy i Dorota Miroń-Kuźma ze Szklarskiej Poręby. GPS, najcenniejsza nagroda, pojechał do Środy Wielkopolskiej, komplet garnków przypadł Monice Cegle z Raszkowa. Karnet rodzinny na pływalnię w Suchym Lesie trafił w ręce Jana Zozulińskiego.

GŁÓWNY SENS IMPREZY. Suchy Las i jego okolice, łącznie z poligonem Biedrusko i terenami nadwarciańskimi, są idealnym miejscem dla imprezy takiej, jak ta niedzielna.

W przyszłym roku winna odbyć się druga edycja, ciut staranniej przygotowana i zabezpieczona przed złośliwcami - takich nigdy nie brakuje, by być może we wrześniowym słońcu Anno Domini 2010 zgromadzić ze trzy setki pasjonatów MTB.

INNE UWAGI. Kolarze zmarzli, ubłocili się maksymalnie, ale na mecie czekali na nich strażacy - by umyć im rowery. I pani Marta oraz panowie Krzysztof i Bartek z firmy ABC Kuchni (Suchy Las, Obornicka 55a) - z bigosem staropolskim, ze smalcem i chlebem, z kawą i gorącą herbatą. Catering był wzorowy dla strudzonych rowerzystów.

ORGANIZATORZY. Urząd Gminy Suchy Las, Starostwo Powiatowe w Poznaniu oraz ognisko TKKF "Pałuki" w Wągrowcu zorganizowali udaną imprezę, której finał - wręczanie nagród - przesłonił organizacyjne niedostatki.

SPOTYKAMY SIE ZA ROK. Takie zdania słyszało się zewsząd. Taka impreza to sukces i Suchego Lasu, i Starostwa Powiatowego (panie Justyna i Kinga wzorcowo reklamują swój urząd), i Wojciecha Gogolewskiego. Zadbał on o wiele nagród i upominków, choćby i tych, które ufundowała firma EvolutionSport z Poznania (ul. Promienista 118), ale także i o inne.

Krótki komentarz

Mieszkam w Poznaniu, ale znam ludzi gminy Suchy Las od lat. W 2002 roku wspólnie z Grażyną Głowacką i Ryszardem Głowackim, jak i innymi osobami, pedałowaliśmy na rowerze przez tydzień z Polski do Niemiec - z Suchego Lasu do Isernhagen pod Hanowerem. W tym roku również z nimi pokonałem dystans ponad tysiąca kilometrów - z Suchego Lasu do węgierskiego miasta Tamasi. To były swoiste jazdy przyjaźni i porozumienia między narodami.

Suchy Las organizuje rowerowe wyprawy międzynarodowe, zaprasza od kilkunastu lat kolarzy szosowych na wyścigi. Od niedzieli 18 października podpoznańska gmina kojarzyć się będzie także z trudnym maratonem MTB. Poligon Biedrusko to trudna szkoła jazdy nie tylko dla pancerniaków. W 2010 roku druga edycja może być równie trudna -  nawet po wyeliminowaniu organizacyjnych potknięć, jakie pojawiają się zawsze podczas pierwszej, inauguracyjnej imprezy.

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL