R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 18118345 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-05-29
Agnieszka Gulczyńska i Krzysztof Krzywy
najlepsi na najdłuższym dystansie

 

Bike Maraton w Poznaniu na 1500 rowerów


Trzy najlepsze poznanianki na dystansie Giga: Adriana Urbanowicz (od lewej), Agnieszka Gulczyńska i Sylwia Matysiak.

Takiej kolarskiej imprezy Poznań jeszcze nie widział. W niedzielę 4 września 2011 roku w Grodzie Przemysła i jego okolicach odbył sie maraton kolarzy górskich. Wzięło w nim udział prawie 1500 osób - pań i mężczyzn, młodszych i starszych pasjonatów MTB z całego kraju. Tylu kolarzy w jednym miejscu, ścigających się na serio od startu do mety na trzech dystansach (29 km, 63 km, 96 km), Poznań jeszcze nie widział.

Bohaterów tej imprezy było kilkunastu. To ci, którzy wygrywali wyścigi na różnych dystansach, to także ci (firma Grabek Promotion z Jeleniej Góry), którzy zorganizowali maraton MTB na wielką skalę. Niestety, z przykrością trzeba stwierdzić, że władze miasta, które ponoć stawia na sport, były kompletnie nieobecne.

Nie było prezydenta Ryszarda Grobelnego, nie było jego zastępców. Nie było nikogo z władz miasta. Ani na starcie, ani na mecie, ani podczas dekoracji najlepszych zawodników.


Kazimierz Gogolewski z Poznania (1851), były zawodnik i trener kolarstwa, stanął na starcie w sektorze czwartym obok Pauliny Geisinger (najlepszej poznanianki na dystansie Mini).

1500 zawodników z całego kraju, od Rzeszowa po Szczecin, dziwiło się bardzo, aż nadto, że w Poznaniu organizuje się wielką imprezę, pod patronatem prezydenta miasta, ale nikt z ogromnego gmachu na placu Kolegiackim nie pofatygował się choćby na chwilę nad Maltę, gdzie był start, gdzie była meta, i gdzie wręczano nagrody.

Impreza była w sensie sportowym fantastyczna. Nad Jezioro Malańskie przyjechali najlepsi kolarze górscy z naszego kraju.
 


Mężowie na rowerach, żony na trybunie nad Jeziorem Maltańskim.

Zawodnicy ruszyli punktualnie o godzinie 11. W pierwszym sektorze stanęli najlepsi, ci zatem, którzy na poprzednich edycjach Bike Maratonu wygrywali i stawali na podium. Cała stawka została podzielona na siedem sektorów, z których każdy ruszał minutę później po poprzednim.

Jazda na pierwszych siedmiu kilometrów (do wiaduktu w Antoninku), do przejścia pod drogą Poznań-Warszawa, to było prawdziwe kolarskie szaleństwo. Znad Malty kolarze jechali asfatową drogą do ulicy Krańcowej, skręcili w prawo i pędzili w stronę ulicy Browarnej. Każdy z nich wiedział, że trzeba być jak najszybciej przed wiaduktem w Antoninku, by tam przy przechodzeniu pod drogą Poznań-Warszawa nie stracić cennych minut.

Nie dziwi zatem, że od startu zawodnicy jechali po wąskiej szutrowej drodze na całego, łokieć w łokieć, i to z prędkością ponad 40 km/h. Kamienie leciały spod kół, niekiedy słyszało się trzask łamanych patyków. Ruszyłem na trasę z sektora numer trzy, z którego także rozpoczął pedałowanie Piotr Pawlak - szef poznańskiego Corratec Teamu.


Piotr Pawlak, szef poznańskiego Corratec Teamu, w dobrym tempie pokonał dystans Mega.

Przy przejściu niektórzy zawodnicy próbowali je na różne sposoby sforsować. Po nim zrobiło się już luźniej na drodze. Nad Jeziorem Swarzędzkim (8 kilometr od startu) widzę jednego z pierwszych pechowców; Michał Zbroszczyk z Poznania przebił dętkę i wadzi się ze zmianą uszkodzonej na nową.

Od startu, co było tym razem zaskoczeniem, kolarzom wiatr dmuchał nie w plecy, ale w twarz. Kiedy w 2007 roku startowałem po raz pierwszy w poznańskim Bike Maratonie, znad Jeziora Maltańskiego, po pierwszej godzinie jazdy zanotowąłem na swym liczniku dystans 26 kilometrów. W niedzielę było ich mniej - aż o trzy kilometry.

Na 28 kilometrze wyprzedza mnie Wojciech Gogolewski, główny organizator imprez XC i MTB w Wielkopolski. Podąża za nim żona Małgorzata, w przeszłości mistrzyni Polski samorządów w maratonie MTB (Chodzież - Skandia Maraton Lang Team). Oboje jadą szybko.

Przed skrzyżowaniem dróg (Mega w lewo, Giga w prawo) słyszę jak za moimi plecami pędzą kolarze. Za chwilę rozpoznaję ich sylwetki i już wiem, że Krzysztof Krzywy (prowadzi), za nim Andrzej Kaiser dziś rozstrzygną walkę o pierwsze miejsce na dystansie najdłuższym - 96 km.


Aleksander Dorożała zajął drugie miejsce na Mega, przegrał minimalnie ze Sławomirem Pituchem. Obaj uzyskali ten sam czas - 02:02:09.

Przed rozjazdem widzę Katarzynę Zubrzycką. Ma przygotowane bidony dla zawodników Corratec Teamu, wystartowało ich ponad 50. Niektórzy, jak Piotr Pawlak jadą dystans Mega, inni - Mini lub Giga.

Przez pola, przez łąki prowadzi droga. I nagle ostrzeżenie - stromy zjazd w dół. Wielu zawodników ostrożnie schodzi po zboczu. Ja zjeżdżam w dół i proszę fotoreporterów o ładne zdjęcie, za chwilę skręcam w lewo.

Trzecia godzina mej jazdy. Przed startem założyłem sobie, że 63 kilometry przejadę w czasie trzech godzin. Dojeżdżam do Swarzędza, skręt w prawo, kilkaset metrów po ścieżce rowerowej, skręt w lewo i zaczyna się pedałowanie na ostatnich kilometrach.

W okolicach Jeziora Swarzędzkiego szybko pedałuje Agnieszka Gulczyńska - dziennikarka Wielkopolskiej Telewizji Kablowej. Wyprzedza mnie i wiem już w tym momencie, że jedzie po pierwsze miejsce na dystansie Giga wśród pań. Wygrała w tym roku wszystkie edycje Skandia Maraton Lang Team (Chodzież, Kraków, Nałęczów i Gdańsk) na dystansie najdłuższym, wywalczyła w Jeleniej Górze tytuł mistrzyni Polski amatorów w maratonie MTB i 4 września znów stanie na podium. Nad Maltą, w obecności rodziców.

Po trzech godzinach 33 minutach 55 sekundach jestem na mecie (licznik wskazał dłuższy dystans - 67,90 km a nie 63) i wiem, że zwycięzcy na Giga przyjechali przede mną.

Marcin Piecuch z Rzeszowa, zwycięzca poznańskiego Bike Maratonu 2007, bardzo się w niedzielę starał, by znów wygrać, ale musiał uznać wyższość Krzysztofa Krzywego, Jarosława Kowalczyka i Andrzeja Kaisera. Oni przyjechali przed sympatycznym zawodnikiem znad Wisłoka, który w najbliższą sobotę zaprasza do swego miasta uczestników Skandia Maraton Lang Team.

W niedzielę Krzysztof Krzywy z Gdańska, reprezentant Corratec Team, dystans 96 kilometrów (trasa wiodła znad Malty przez Antoninek, Gruszczyn, Uzarzewo, Biskupice, Promienko, rezerwat Dębiniec, Zbierkowo, Kociałkową Górkę, Promno, Górę, Jankowo, Święcinek, Gortatowo, Gruszczyn, Swarzędz, Zieliniec i dalej nad Maltę) przejechał jako pierwszy. Zajęło mu to 3 godziny 7 minut 50 sekund. Jako drugi, o dwie sekundy później, zameldował się na mecie Jarosław Kowalczyk z Bornego Sulinowa, startujący także w ekipie Corratec Team Poznań. Trzecie miejsce zajął Andrzej Kaiser z Bytowa, jeżdżący również w barwach Corratec Team, gorszy na mecie o 2 sekundy od zwycięzcy. Czwarty był Marcin Piecuch - czas 3:09:01.

Wśród pań na tym dystansie triumfowała utytułowana Agnieszka Gulczyńska z Poznania (Corratec Team) - czas 03:29:27 h. Jako druga przyjechała Violetta Dolińska z Opola (BGŻ ESKA TEAM) - 3:56:31, trzecia była Katarzyna Galewicz z Krakowa (KELLYS TEAM) - 4:01:01.

Na dystansie mega (63 km) triumfował Sławomir Pituch z Bytowa (Corratec Team), wśród pań najlepsza była Małgorzata Zellner z Poznania (Corratec Team).

Wyścig mini (29 km) wygrali - Michał Cąpała z Gliwiwc (WWW.LEMONBIKE.EU- NO TUBES TEAM) i Paulina Bielińska z Kargowej.

Bike Maraton 2011 nad Jeziorem Maltańskim to także już po raz szósty Mistrzostwa Poznania w Maratonie MTB. Tytuły championów Grodu Przemysła w niedzielę wywalczyli: Giga - Agnieszka Gulczyńska i Rafał Łukawski, Mega - Małgorzata Zellner i Mateusz Rybczyński, Mini - Paulina Geisinger i Michał Fogt.

Cóż, maraton 2011 w Poznaniu był nadzwyczajnie udany. Trasa była bardzo dobrze oznakowana i zabezpieczona. Było jednak kilku pechowców, jak choćby Radek Tecaław z Bydgoszczy (zwycięzca wielu maratonów MTB w tym roku), który upadł tuż przed wiaduktem w Antoninku i nie podjął dalej kolarskiej rywalizacji.

Puchary i nagrody najlepszym wręczali: prezes Radia Eska Leszek Kozioł, szef firmy organizującej Bike Maraton Maciej Grabek, dyrektor public relations w tejże firmie Adam Orczykowski.

1500 startujących i, co ciekawe, ponad 700 osób po raz pierwszy założyło na swe rowery numery startowe. Inni, jak byli kolarze startujący w Poznaniu - Mateusz Mróz, Artur Spławski, taką umiejętność mają opanowaną do doskonałości.
 

Opinia maratończyka

Rozpisuje się Pan w samych superlatywach o poznańskim maratonie z 4 września i oczywiście zgadzam się z Panem, ale przejazdu pod wiaduktem, gdzie wszyscy staliśmy około 20-30 minut, nie można zaliczyć do sukcesu organizatora, bo to kompletna porażka. Zamiast 2 przejść, jak w ubiegłym roku, czynne było jedno, a uczestników 2 x tyle. Oczywiście wszyscy mieli ten sam problem, ale moim zdaniem trzeba zweryfikować na przyszłość tą "wątpliwą specyfikę" wyścigu na Malcie.

Z poważaniem, Przemo Matłosz

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL