R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21760363 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-12-12
Maratończyku, czas na rowery!

 

Wszystkie drogi prowadzą do Dolska


Skandia Maraton Lang Team. Piotr Kurek (od lewej), Czesław Lang, Krzysztof Golwiej i Paweł Ziemba. Rzeszów, 26 września 2010.

Mieszkają w miastach i na wsiach, pracują w rozmaitych profesjach, są w różnym wieku. Łączy ich jedna pasja. Nie bójmy się tych słów, wielka pasja! Kochają jazdę na rowerze. Nie jest to jednak zwykłe pedałowanie po ulicach, po ścieżkach i drogach. Ich gna pęd przygody, trochę szaleństwa, dążenie do przeżycia czegoś niezwykłego.

To pasjonaci, entuzjaści maratonów na rowerach górskich. Mogliby każdą sobotę i niedzielę spędzać w swych domach - podejmując znajomych kawą i winem, gapiąc się w telewizor, leniuchując.

Nie, po stokroć nie!!! Oni potrafią pokonać kilkaset kilometrów swymi samochodami - wioząc na dachu lub w środku rowery - by wystartować w maratonie MTB. W jeździe na swych górskich bicyklach - w różnych częściach naszego, pięknego kraju. Raz w Karkonoszach, innym razem w Poznaniu i jego okolicach.

Piszę te słowa jako dziennikarz i zarazem weteran maratonów MTB. Był rok 1997 i nikt w Polsce ich wówczas nie organizował. Ci, którzy mieli takie pragnienia, którzy chcieli poznać smak przygody, przeżyć niepowtarzalne chwile, poczuć odrobinę wolności i czegoś nowego - jechali na południe Europy. Do Włoch, nad jezioro Garda - w Dolomity.


Rok 1997, autor tej strony ukończył kultowy maraton MTB po włoskich Dolomitach. Pierwszy swój maraton na rowerach. Moment radosnej przejażdżki nad jeziorem Garda.

Niebawem minie siedemnaście lat od dnia, w którym grupa poznańskich entuzjastów kolarstwa górskiego - pod wodzą Andrzeja Glesmanna - ruszyła w tamte okolice. Dzień 3 maja 1997 roku zapamiętamy – Edward Pluciński, Wiesław Siedziński, Jerzy Ciesielski, autor tych słów – na całe życie. O ósmej rano byliśmy gotowi do startu w maratonie MTB.

Miejscowość Riva del Garda, na północnym krańcu największego włoskiego jeziora, słońcem, rześką pogodą, oklaskami jej mieszkańców jak i turystów, wyprawiała kolarzy MTB z całego świata na ich przygodę z górami. Z wysokości 66 metrów nad poziomem morza, na takiej wysokości leży Garda, wyruszali na swych "Trekach" i "Giantach" na wspinaczkę. Niezależnie od tego, czy mieli do pokonania najkrótszy, średni czy długi dystans (123 km), musieli wjechać na górę o wysokości prawie 1500 metrów. To były dwie godziny stałego, morderczego podjazdu.

Ale po drodze, na tych tych pierwszych kilometrach spotkałem w grupie ponad 700 maratończyków innych Polaków. Jak to miło, kiedy dziennikarz spotyka kolegę z tej samej branży. Był nim Miłosz Kędracki. Piszący o rowerach, z którym długie kilometry pięliśmy się pod górę.

Ukończyłem ten maraton - mój pierwszy maraton MTB w życiu. Jechałem na rowerze marki "Trek 830" ze sztywnym widelcem. Numer startowy 448. To był najkrótszy z dystansów, picollo - trzydzieści kilka kilometrów, na jego przejechanie potrzebowałem 3 godzin i pięciu minut. Mogłem jednak jechać dalej, na grande, limit czasu wynosił bowiem 3 godziny i 30 minut. Ale przecież upajała mnie radość, że oto dałem radę, że jestem na mecie.

Warto startować, warto jechać, warto się trudzić, wstawać z pedałów na podjeździe, pochylać się nad kierownicą na zjazdach, otóż wszystko to jest ważne, by przeżyć na zawsze niezapomniane chwile. Na trasie i na mecie. I później wymiana myśli z tymi, którzy dali radę - dojechali do miejsca, gdzie liczy się czas i klasyfikuje zawodników.

Ta moja włoska radość 1997 roku była bodźcem i skuteczną podnietą, by rok później znów spróbować. W tym samym miejscu, w otoczeniu serdecznych poznańskich przyjaciół - Andrzeja Glesmanna, Wiesława Siedzińskiego, Lecha Rucińskiego, Aleksandra Morozowskiego.


Gary Fisher (nr startowy 1401) i skromnie obok autor tej strony oraz poznańscy pasjonaci MTB - Andrzej Glesmann (563) i Edward Pluciński (564) na kilka minut przed startem do maratonu po Dolomitach. Riva del Garda we Włoszech, wiosna 1998 roku.

Dzień przed startem spotkałem Gary Fishera, Amerykanina, współtwórcę roweru górskiego, światowca. Przyznał, że Garda i Dolomity, to cud dany przez naturę, Boga, historię. Dla kogo? - można zapytać. Dla kolarzy górskich, gdyż w tym miejscu Europy krzyżują się dwa prądy powietrzne: alpejski i śródziemnomorski. Startujemy, jedziemy, lżej niż w innym miejscu świata oddychamy i się męczymy. Te racje wyłożył mi w obszernym wywiadzie dla "Głosu Wielkopolskiego".

Dzień później mieszkaniec Kalifornii Gary Fisher, rocznik 1950, był z nami poznaniakami, na starcie. Na swym rowerze jako zawodnik. Z przyjemnością stanął do wspólnego zdjęcia i ucieszył się bardzo, radośnie, że oto Polacy oddalają się 1200 kilometrów od swych domów, by poczuć radość uczestnictwa w czymś niepowtarzalnym. Nie krył swej radości, że niektórzy z nich startują na rowerach z jego nazwiskiem. Powiedział wówczas, i to się spełniło, że chętnie przyjedzie nad Wisłę. Był w Polsce już kilka razy.


Pierwszy maraton MTB Skandii i Czesława Langa. Chodzież, 29 kwietnia 2007.
Fot. Piotr Kurek

Żyjemy w roku 2014. Od kilkunastu lat maratony MTB organizowane są w Polsce. Paweł Kibiń, Maciej Grabek i Grzegorz Golonko - to ci, którzy pierwsi w naszym kraju trafnie wyczuli potrzebę tysięcy Polaków. Za czymś niezwykłym, przygodą, za dawką adrenaliny, za radością przekraczania mety po przejechaniu kilometrów. Trzydziestu, sześćdziesięciu, czy stu. Później dołączyli do nich inni: Cezary Zamana, Czesław Lang, Grzegorz Wajs, Cezary Kaczmarek, Wojciech Gogolewski, Bogdan Maziejuk i inni.

Rok 2014, jak nigdy dotąd w przeszłości, oferuje polskim pasjonatom kolarstwa górskiego wiele możliwości. Maratonów MTB będzie aż nadto. I to w różnych częściach kraju. Od kwietnia po późną jesień. Od Bałtyku po Tatry. Polska jest potęgą w organizacji maratonów MTB. Jest kilkanaście cykli imprez - od najbardziej prestiżowego i medialnego, jakim jest od ośmiu już lat Skandia Maraton Lang Team do mniej znanych - lokalnych.

W Wielkopolsce w tym roku odbędzie się kilkanaście maratonów MTB. Ten pierwszy, inauguracyjny już w najbliższą niedzielę, 13 kwietnia, w Dolsku. W mieście kojarzonym z Wojciechem Mrozem, sponsorem polskiego kolarstwa, spotykamy się na jego ziemi: na terenie ośrodka hotelowo-rekreacyjnego "Villa Natura". Myślę, że to pierwsze spotkanie maratończyków MTB z naszego regionu wypadnie na medal, jeśli chodzi o liczbę uczestników i sportowy poziom.


Mistrzostwa Polski w maratonie MTB. Piotr Kurczab (od lewej), Aleksandra Dawidowicz, Marek Galiński, Dariusz Noceń, Bogdan Czarnota. Obiszów, wrzesień 2013.
Fot. Piotr Kurek

Wielkopolscy fani MTB nie będą mogli w tym roku narzekać. W naszym regionie lub najbliższej okolicy (Lubuskie, Zachodniopomorskie, Dolny Śląsk) odbędzie się wiele imprez. W tym miesiącu elita polskiego kolarstwa górskiego jedzie 26 kwietnia do Warszawy na Skandię lub wybiera imprezę w Murowanej Goślinie. Dzień później, 27 kwietnia, w Olejnicy (Przemęcki Park Krajobrazowy) odbędzie się inauguracja coraz bardziej znanego w Polsce cyklu - Grand Prix Kaczmarek Electric MTB.

1 maja maraton MTB w Śremie, 4 maja w gościnnym dla Wielkopolan Połczynie-Zdroju (Zachodniopomorskie), 17 maja w Obornikach i Cybince (Lubuskie), 18 maja w Sulechowie (Lubuskie), 25 maja w Kostrzynie Wielkopolskim, 1 czerwca w Złotej Wsi koło Złotowa, 15 czerwca w Wyrzysku, 22 czerwca w Barlinku, 6 lipca w Murowanej Goślinie, 10 sierpnia w Suchym Lesie, 24 sierpnia w Wałczu, 20 września w Wieleniu, 5 października w Łopuchowie. Nie można też tracić z pola widzenia i tych, które organizują pasjonaci MTB z Leszna.

Od pamiętnego dla mnie roku 1997 mija siedemnaście lat. Z radością obserwuję, jak w Polsce przybywa zwolenników zdrowego trybu życia. Tych, którzy ruszają się na wszelkie możliwe sposoby - na nartach, na nogach i rowerach. Tysiące rodaków startuje w maratonach MTB. I inaczej już nie będzie. Dziś 1000 kolarzy w jednym miejscu zdaje się być polską normą uczestnictwa.

Jestem przekonany, że w tym roku do grona znanych maratończyków dołączą inni - młodsi i starsi. Wiek w tym przypadku jest bez znaczenia - ja debiutowałem w wieku 52 lat. Na rower, na maraton MTB, na spotkanie w miłym gronie nigdy nie jest za późno.


Marek Witkiewicz przed Michałem Górniakiem. Wieleń nad Notecią, najstarszy w Wielkopolsce maraton MTB o wdzięcznej nazwie "Michałki". Dziewiąta edycja imprezy, wrzesień 2012.
Fot. Piotr Kurek

Szykować rowery, jechać gdzieś w Polskę. I startować. Przeżyć przygodę. Nie w samotności, ale obok innych i z innymi. Podzielić się radością z żoną, dziewczyną, dziećmi. Ja od siedemnastu lat w tym biorę udział. I zachęcam innych do tego samego. Naprawdę warto.

I jeśli mogę zakończyć osobistą nutą te słowa, 26 kwietnia na warszawskiej Agrykoli wystartuję po raz trzydziesty trzeci w cyklu Skandia Maraton Lang Team. Nazbierało się tego, wspomnień i niezapomnianych przeżyć. Numerów startowych i kilka medali z podium. Także i z ten brązowy sprzed roku z Agrykoli właśnie, z dziennikarskiej rywalizacji mężczyn po 45. roku życia.

                                                                  Piotr Kurek

Bike Cross Maraton Wielkopolska Gogol MTB 2014
13 kwietnia - Dolsk
4 maja - Połczyn-Zdrój (Zachodniopomorskie)
1 czerwca - Krzywa Wieś koło Złotowa
15 czerwca - Wyrzysk
22 czerwca - Barlinek (Zachodniopomorskie)
6 lipca - Murowana Goślina,
10 sierpnia - Suchy Las,
24 sierpnia - Wałcz (Zachodniopomorskie)
5 października - Łopuchowo

Skandia Maraton Lang Team 2014
26 kwietnia - Warszawa
31 maja - Kraków
14 czerwca - Bytów
28 czerwca - Bukovina Terma Hotel Spa
5 lipca - Krokowa
27 września - Dąbrowa Górnicza
4 października - Kwidzyn

Grand Prix Kaczmarek Electric MTB 2014
27 kwietnia 2014 – Olejnica
18 maja 2014 – Sulechów
1 czerwca 2014 – Zielona Góra
15 czerwca 2014 – Kargowa
29 czerwca 2014 – Lubrza
6 września 2014 – Nowa Sól
5 października 2014 – Wolsztyn 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL