R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21313290 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Twórzmy jedną drużynę

 

Z Andrzejem Piątkiem rozmawia Adam Sikora


Andrzej Piątek (z lewej) podczas zawodów Pucharu Polski XC. Żerków, 5 maja 2012.
Fot. Piotr Kurek 

Sezon 2014 był udany nie tylko pod względem sukcesów polskich kolarzy. Był to także owocny rok pod względem szkoleniowym. Projekty naukowo-badawcze, „Identyfikacja talentów”, zakup nowoczesnego sprzętu, zbudowanie zespołu naukowo-metodycznego, Narodowy Program Rozwoju Kolarstwa - to tylko kilka z inicjatyw, które w ostatnim czasie zostały zrealizowane. W rozmowie z Adamem Sikorą (pzkol.pl) opowiada o nich dyrektor sportowy Polskiego Związku Kolarskiego, Andrzej Piątek.

Adam Sikora: – Jak podsumowałby pan kończący się sezon z perspektywy dyrektora Polskiego Związku Kolarskiego i szefa działu szkolenia?

– Andrzej Piątek: – Na pewno był to bardzo dobry rok. W sezonie 2013 polscy kolarze zdobyli 7 medali mistrzostw Europy i świata, w tym aż 17. Trudno byśmy przypisywali sobie sukcesy Michała Kwiatkowskiego, czy też Rafała Majki, którzy trenują w swoich zawodowych ekipach. Rezultaty kadr młodzieżowych i polskich torowców, to już jednak w dużym stopniu efekt ciężkiej pracy naszych trenerów, wykonanej ze swoimi podopiecznymi. Kadry torowe, które łącznie wywalczyły czternaście medali ME i MŚ, zostały zaopatrzone w najlepsze na rynku urządzenia do pomiaru mocy i monitorowania treningu, SRM oraz Garmin. Związek zakupił ponad 20 takich zestawów, które na obecnym poziomie rywalizacji są niezbędne do osiągania dobrych wyników. Zawodnicy mają również do dyspozycji urządzenia do kontroli poziomu laktatu. Sprinterzy otrzymali też nowe ramy, a ich koszt jest często większy niż koszt całego roweru szosowego. Pod względem sprzętu zdecydowanie zmniejszyliśmy dystans do najlepszych ekip zagranicznych i chcemy go jeszcze bardziej skracać.

– Jaki sztab szkoleniowy opiekuje się naszą kadrą kolarską?

– W tym aspekcie również zrobiliśmy ogromny krok do przodu. Między innymi dzięki współpracy z Instytutem Sportu mamy pełny monitoring procesu szkoleniowego. Może nie jest to jeszcze w 100% wzór brytyjski czy australijski, ale w tym kierunku idziemy. Zbudowaliśmy zespół naukowo-metodyczny, w którego skład wchodzą fizjolodzy Dariusz Sitkowski, Ryszard Zdanowicz i Michał Starczewski, dietetyk Jadwiga Malczewska-Lenczowska, psycholog Marek Graczyk, dwóch lekarzy - Robert Pietruszyński i Krzysztof Ficek oraz konsultant ds. treningu siły i mocy prof. Zbigniew Trzaskoma. Na razie zajmują się oni wszystkimi naszymi kadrami olimpijskimi, a ideałem byłoby, by każda kadra miała swój osobny sztab. Do tego będziemy dążyć.

– No właśnie, podkreśla pan współpracę z Instytutem Sportu. Na jakiej zasadzie ona wygląda?

– Ta współpraca rozpoczęła się w zeszłym roku i będzie trwała przynajmniej do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Instytut Sportu monitoruje proces szkoleniowy wszystkich naszych kadr narodowych oraz wspiera trenerów w procesie treningowym. Wszystkie badania diagnostyczne wykonujemy właśnie tam. Wspólnie z Instytutem Sportu i przy wsparciu Ministerstwa Sportu i Turystyki zrealizowaliśmy kilka ciekawych, wspólnych projektów naukowo-badawczych. Jednym z nich jest program „Identyfikacja talentów”. W ubiegłym roku, w jego ramach przeprowadziliśmy badania 100 młodych kolarzy, by ocenić ich potencjał i zdiagnozować czy mają cechy psychofizyczne predestynujące ich do osiągania wysokich wyników sportowych na poziomie igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata. W tym sezonie tych młodych zawodników zbadaliśmy jeszcze więcej, bo 140. Grupa kolarzy była jedną z najliczniejszych w tym projekcie, gdyż badania przechodzili także przedstawiciele innych dyscyplin. Cieszymy się, że Instytut Sportu i Ministerstwo Sportu i Turystyki obdarzyły nas zaufaniem i że są zadowoleni z naszej współpracy. My możemy im tylko podziękować za wielkie wsparcie.

– Jakie inne projekty udało się wspólnie z Instytutem Sportu zrealizować?

– W zeszłym roku 28 reprezentantów kraju w kolarstwie szosowym pojechało na zgrupowanie wysokogórskie do Livigno. Przez cały czas trwania zgrupowania było z nimi 8 specjalistów Instytutu Sportu, którzy na bieżąco badali zawodników pod względem ich adaptacji do treningu wysokogórskiego oraz edukowali zawodników, trenerów i innych członków sztabów szkoleniowych z zakresu m.in. teorii treningu, fizjologii, dietetyki, odnowy biologicznej. Kolarze przechodzili badania kontrolne przed, w czasie i po obozie, by ocenić, jak ich organizmy reagują na zgrupowania w warunkach tzw. hipoksji (niedobór tlenu w tkankach). Kilka miesięcy temu, w czerwcu, zrealizowaliśmy kolejny projekt, tym razem nietypowy, bo dotyczący wpływu tzw. hipoksji normobarycznej na wydolność zawodnika. Kilkanaście zawodniczek wzięło udział w zgrupowaniu w Zakopanym. W tamtejszym Centralnym Ośrodku Sportu otwarto hotel z pokojami, w których można sztucznie ustawić warunki odpowiadające tym, które panują na dużej wysokości nad poziomem morza. Podobnie jak w Livigno, zawodniczki również przechodziły badania przed, w czasie i po zgrupowaniu. Celem tych zgrupowań było nie tylko poprawienia wydolności zawodników – choć też było to istotne - co pozyskanie nowej wiedzy dotyczącej treningu w takich warunkach. Gdy sam prowadziłem kadrę MTB, w latach 2000-2001 poświęciłem 4 zgrupowania wysokogórskie, by nauczyć się jak trenować w terenie wysokogórskim. Trzeba bardzo dokładnie poznać organizmy zawodników, bo każdy inaczej znosi tego rodzaju przygotowania. Dziś z hipoksji korzystają wszyscy najlepsi kolarze, zajmują się tym specjaliści i my również musimy poszerzać naszą wiedzę w tym zakresie.

– Bardzo często podkreśla pan aspekt naukowy w szkoleniu.

– Tak, w dzisiejszym sporcie nie można osiągać dobrych wyników bez specjalistycznej wiedzy. Cały czas trzeba się kształcić. Z tego między innymi powodu zorganizowaliśmy konferencję szkoleniową w Pruszkowie, w której wzięło udział ponad 120 trenerów. Swoje wykłady prowadzili wybitni specjaliści od przygotowania fizycznego, mentalnego, czy też sprzętowego. Im bardziej trenerzy będą wyedukowani, tym kolarze będą szybciej jeździć. Kilka tygodni temu wysłaliśmy grupę naszych trenerów na szkolenia Akademii Trenerów do Wałcza. Dokształcali się także w Spale podczas Ogólnopolskiej Konferencji Trenerów Olimpijskich. Wśród wykładowców był między innymi Stéphane Antiga. Opowiadał on o tym, jak budować zespół, aby zdobyć medal imprezy mistrzowskiej. Jeśli celem są mistrzostwa świata, to nie może być w niczym przypadku, wszystko powinno zostać szczegółowo zaplanowane. Michał Kwiatkowski również był gościem tej konferencji i mówił o tym, że sposób budowania reprezentacji Polski w siatkówce przypomina mu to, jak działa jego grupa Omega Pharma Quick Step. Tego trzeba uczyć naszych trenerów.

– Wspominał pan o konferencji w Pruszkowie. Często w takich przypadkach mówi się, że „przyjechali, pogadali, pojechali i nic to nie dało”. Czy w tym przypadku też tak było?

– Myślę, że konferencja była bardzo owocna. Większość trenerów podkreślała, że tematy, które zostały podjęte przez wykładowców będą przydatne w ich pracy. Ci, którzy mieli jakieś zastrzeżenia i uwagi, mieli propozycje odnośnie tematów zajęć na przyszły rok, mogli się wypowiedzieć za pomocą anonimowej ankiety. Nie dotyczyła ona jedynie konferencji, ale też funkcjonowania zreorganizowanego i uporządkowanego działu szkolenia Polskiego Związku Kolarskiego, który od kilku miesięcy działa w nowym składzie osobowym. Są już koordynatorzy od kolarstwa szosowego, kolarstwa torowego i kolarstwa off-road. Wierzymy, że informacje uzyskane za pomocą ankiety pomogą nam jeszcze bardziej udoskonalić dział szkolenia, tak aby w sposób optymalny mógł służyć środowisku kolarskiemu. Podczas konferencji, wspólnie z trenerami i innymi zainteresowanymi, wprowadziliśmy poprawki do kalendarza imprez, tak, by terminy wyścigów na siebie się nie nachodziły i by jak najlepiej wpisywały się w przygotowania do imprez mistrzowskich. Dzięki pracy wszystkich komisji – szosowej, torowej, MTB cross country, przełajowej i BMX – udało się także zaktualizować i poprawić przepisy PZKol. W komisjach zasiadają głównie trenerzy i daliśmy im wolną rękę, gdyż to oni wiedzą najlepiej czego potrzebują. Chcemy, by przepisy ułatwiały rywalizację, a nie w niej przeszkadzały. Mamy nadzieje, że po wprowadzonych zmianach tak właśnie będzie. Cieszę się też, że udało się zaktywizować komisję MTB cross country, która dotychczas była martwa. Bardzo wierzę, że jej działania zahamują regres panujący w ostatnim czasie w tej odmianie kolarstwa.

– Jakie ma pan pomysły na przyszły sezon. Jakie projekty są w planach?

– Chcielibyśmy przy współpracy z Ministerstwa Sportu i Turystyki i Instytutem Sportu przeprowadzić testy w tunelu aerodynamicznym dla naszych torowców. Byłby to element projektu optymalizacji pozycji na rowerze. W jego skład wchodzą badania nie tylko aerodynamiczne, ale też biomechaniczne. Aerodynamika to niezwykle ważny czynnik wpływający na wynik w tej dyscyplinie i pod tym względem mamy wciąż spore rezerwy. Testy miały się już odbyć w tym roku, ale z przyczyn technicznych nie udało się tego zrealizować. Inną inicjatywą, którą zaproponował lekarz naszej kadry, dr Krzysztof Ficek jest przeprowadzenie badań genetycznych predyspozycji sportowych do uprawiania kolarstwa. W marcu przyszłego roku zostanie otwarty ośrodek w Szczecinie, które takie badania będzie w stanie przeprowadzić. Chcielibyśmy również kontynuować organizowanie obozów wysokogórskich, by zbierać kolejne dane, poszerzać wiedzę trenerów oraz coraz lepiej przygotowywać naszych zawodników do najważniejszych imprez sezonu. Cały sportowy świat trenuje w górach, więc my też musimy. Będziemy także rozszerzać Narodowy Program Rozwoju Kolarstwa. W tym roku wystartował projekt pilotażowy, w ramach którego otwarto kilkadziesiąt szkółek kolarskich w 4 województwach. Teraz chcielibyśmy, by program objął cały kraj i by powstawały kolejne ośrodki szkolenia sportowego, które są drugim poziomem Narodowego Programu Rozwoju Kolarstwa.

– Zbliżają się święta, nowy rok, czego życzyłby pan sobie i polskiemu kolarstwu na kolejne 12 miesięcy?

– Życzyłbym sobie, byśmy jako środowisko kolarskie w Polsce stworzyli prawdziwą drużynę, w której potrafimy ze sobą rozmawiać i współpracować. To mi się udało, gdy tworzyłem kadrę MTB i pierwszą w Polsce zawodową grupę MTB Lotto-PZU S.A. Panowała w niej świetna atmosfera, każdy ciężko pracował i każdy mógł na każdego liczyć. Przełożyło się to na dziesiątki medali mistrzostw świata i Europy oraz medal olimpijski. Chciałbym, żeby podobnie było w Polskim Związku Kolarskim. Bo trzeba pamiętać, że PZKol. to nie tylko ja, prezes, zarząd i kilka osób w biurze. To my wszyscy – trenerzy, organizatorzy imprez, sędziowie… Tylko działając wspólnie możemy sprawić, by medale olimpijskie i mistrzostw świata stały się dla polskich kibiców normalnością.

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL