R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21313263 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-11-19
Moja radość jest ogromna

 

Z Mają Włoszczowską rozmawia Piotr Kurek 
 

– Kiedy wjeżdżała Pani w sobotę na metę, z twarzy emanowała niesamowita radość.

– Trudno się nie cieszyć, kiedy zdobywa się tytuł mistrzyni świata. I kiedy spełnia się swoje marzenie. Oczywiście, ta radość była ogromna i jest nadal ogromna.

– Rok temu, w Australii, upadła Pani nieszczęśliwie podczas treningu przed decydującym wyścigem o tytuł mistrzyni świata. Teraz jest pani mistrzynią świata. Jak można opisać ten rok?

– W tym roku nie uczestniczyłam w dwóch edycjach najważniejszych polskich zawodów XC - VacansOleil Grand Prix MTB Czesława Langa: byłam po prostu chora. Kłopoty zdrowotne zakłóciły przebieg przygotowań do kilku ważnych imprez sezonu. Bałam się, czy dam radę się przygotować do mistrzostw Europy i zawodów Pucharu Świata. O formę na mistrzostwa świata byłam raczej spokojna. Do zawodów w Kanadzie przygotowywałam się niezwykle starannie. Mam tytuł mistrzyni świata, także tytuł wicemistrzyni Europy, wygrałam jedną z edycji Pucharu Świata. Sezon 2010 zatem, choć jeszcze nie ukończony, zaliczam jako bardzo udany.

– Ile ma pani medali w swym sportowym dorobku, z mistrzostw świata, olimpiady i mistrzostw Europy?

– Chyba szesnaście, w tym dwa najważniejsze - olimpijski z Pekinu i złoty mistrzostw świata z Kanady.

– Jak zareagowali polscy kibice na Pani sukces?

– Bardzo sympatycznie i miło. SMS-y, maile, Facebook. Wszystkie te dowody sympatii i szczerego uznania dotarły do mnie prawie natychmiast po przejechaniu linii mety. Widać zatem, że kibice śledzili przebieg sobotniej rywalizacji. Przede wszystkim w internecie.

– Dzisiaj na Okęciu jest Pani mama, Ewa Włoszczowska. Czy spodziewała się Ona Pani sukcesu w Kanadzie?

– Mama była święcie przekonana, że wygram. Mówiła o tym długo przed moim startem.

– Czekają Panią, tak sadzę, trudne dni. Wywiady dla gazet codziennych, kolorowych tygodników i miesięczników, stacji radiowych i telewizyjnych.

– Takie zainteresowanie moją osobą jet bardzo przyjemne, ale na dłuższą metę jest oczywiście męczące. Kiedy jest się jednak mistrzem świata, jest jakiś rodzaj przyjemności w tym, że media chcą mnie pytać, przedstawiać, pokazywać, przybliżać to, co robię.

– Uprawia pani kolarstwo już kilkanaście lat.

– Kocham jazdę na rowerze. Lubię to, co robię. Mogę się realizować, zdobywać medale - dla siebie i dla Polski. Nie byłoby tego, gdyby nie było trenera Andrzeja Piątka, całej mojej ekipy, gdyby nie było wsparcia Ministerstwa Sportu, sponsorów - CCC Polkowice i Pana Dariusza Miłka, mojej rodziny, władz Jeleniej Góry. Teraz jest zdecydowanie ten czas, kiedy powinnam, muszę i chcę się im wszystkim za to wsparcie odwdzięczyć.

– Przed rokiem zorganizowała Pani własne zawody MTB w Jeleniej Górze? W tym roku odbyły się one po raz drugi. Czy w maju 2011 roku odbędą się one po raz trzeci?

– Myślę, że się odbędą. Będę o tym rozmawiać z Grzegorzem Golonko, władzami Jeleniej Góry. Chciałbym, by taki wyścig sie odbył. Czy będzie i w jakiej formule - to się okaże.

– Sezon 2010 prawie na ukończeniu, gdzie zamierza Pani jeszcze startować? 

– Będę brała udział w dwóch edycjach VacansOleil Grand Prix MTB Czesława Langa w Białymstoku (11 września) i w Szczawnie Zdroju (18 września). Także start w październiku we Francji. 
 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL