R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 19941019 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-09-19
Pożegnanie mistrza szosy

 

Stanisław Szozda spoczął dzisiaj
na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu


Stanisław Szozda spoczął dzisiaj, w sobotę 28 września 2013, na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu.
Fot. Piotr Kurek

Stanisław Szozda jedenaście lat uprawiał kolarstwo. Nie bał się na szosie nikogo i niczego, był zuchwały, zadziorny i nieustępliwy. Potrafił atakować i zwyciężać. Przyjemność sprawiały mu różne zaskoczenia na szosie, które potrafił przygotować starszym kolegom. Był typem wspaniałego i niezapomnianego kolarskiego wojownika o wielkim sportowym dorobku. Rozstał się z peletonem w 1978 roku.

W sobotę 28 września zmarłego w poniedziałek Stanisława Szozdę żegnały na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu tłumy. Żegnała go cała kolarska Polska: rodzina, przyjaciele z szosy i reprezentacji Polski, koledzy ze szkoły i kibice. Spoczął w Alei Zasłużonych, obok mistrza świata z 1973 roku Janusza Kierzkowskiego.


Najbliżsi żegnają się z mężem, ojcem i dziadkiem.
Fot. Piotr Kurek

Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Minister Jan Lityński z kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego, wręczając rodzinie zmarłego odznaczenie państwowe, powiedział dobitnie: – Był mistrzem kolarstwa, z którego odszedł przedwcześnie. Ale sprawdził się nie tylko w kolarstwie, ale też w życiu, w rodzinie, w pracy zawodowej. Żegnając Cię Staszku, żegnam marzenia mojego pokolenia, radości, które nam przynosiłeś i wielką dumę. Dziękuję Ci.

Nad grobem wspominał też przyjaciela polski kolarz wszech czasów - Ryszard Szurkowski. Mówił o tym, jak już w szpitalu we Wrocławiu odwiedził Stanisława Szozdę i akurat tego dnia przypadała 40. rocznica ich wspólnego sukcesu na szosowych mistrzostwach świata w Barcelonie w roku 1973.


Ryszard Szurkowski (z lewej), polski kolarz wszech czasów, w niezwykle emocjonalnym wystąpieniu pożegnał kolegę z szosy.
Fot. Piotr Kurek

- Mówiłem mu, że gazety wspominają nasz wyczyn. Powiedział, że wie. Otworzył gazetę na tej stronie, wziął długopis i napisał:" Niczego nie żałuję. Rychu, naprawdę niczego nie żałuję". To był cały Staszek. Jeżeli mogę was wszystkich tu zgromadzonych o coś prosić, to pożegnajmy go brawami – mówił łamiącym się głosem Ryszard Szurkowski. Prośba została spełniona.

Wcześniej kilkaset osób zgromadziło się na mszy żałobnej w katedrze pod wezwaniem Jana Chrzciciela we Wrocławiu. W tym gronie, obok rodziny, znaleźli się też przyjaciele z peletonu i reprezentacji kraju: Janusz Kowalski, Zenon Czechowski, Zygmunt Hanusik, Wojciech Matusiak, Jan Brzeźny, Tadeusz Mytnik, Mieczysław Nowicki, Jan Jankiewicz, Edward Barcik, Zbigniew Szczepkowski i Henryk Charucki.


Czterdzieści trzy lata temu, w roku 1970, oni jechali zwycięsko w Wyścigu Pokoju - indywidualnie i drużynowo: Ryszard Szurkowski (od lewej), Zenon Czechowski i Zygmunt Hanusik. Wrocław, 28 września 2013.

Fot. Piotr Kurek

Ryszard Szurkowski, najbardziej utytułowany polski kolarz, nie ukrywał, jak wiele zawdzięcza Stanisławowi Szoździe, który słynął z niezapomnianych akcji w peletonie.

- Staszek był takim – mówiąc po sportowemu – ożywczym duchem w naszej ekipie. Zawsze wpadał na najbardziej szalone pomysły. To właśnie jemu zawdzięczamy wiele zwycięstw, bo gdyby nie jego inicjatywa i determinacja, nasze kolarstwo w latach 70. nie odniosłoby aż tylu sukcesów - podkreślił czterokrotny triumfator Wyścigu Pokoju.

Z kronikarskiego obowiązku informuję, że Stanisławowi Szoździe w ostatniej drodze towarzyszyli Wielkopolanie: Janusz Kowalski (szosowy mistrz świata z Montrealu - rok 1974), Zenon Czechowski - pięciokrotny uczestnik Wyścigu Pokoju, Andrzej Kaczmarek - trzykrotny uczestnik Wyścigu Pokoju, Kazimierz Marchewka - trener kolarski od zawsze, Artur Spławski - masters na medal, Piotr Kurek - autor Wielkopolskiego Rowerowania.

W ostatniej drodze nie zabrakło także dziennikarzy. Krzysztof Wyrzykowski, który poświęcił zawodowe życie kolarstwu, z nutą melancholii wspominał w sobotę przy Januszu Kowalskim i Zenku Czechowskim Stanisława Szozdę i Henryka Łasaka. Joanna i Tomasz Wołodźkowie z Wrocławia są ludźmi mediów, kochają jazdę na rowerze, piszą o kolarstwie i mieszkają we Wrocławiu - polskiej stolicy szosowego cyklizmu.


Oni zdobywali medale dla Polski. Dziś pożegnali we Wrocławiu kolegę z reprezentacji Polski.
Fot. Piotr Kurek

Franciszek Surmiński, Józef Gawliczek, Marian Więckowski (trzykrotny triumfator Tour de Pologne), olimpijczyk z Tokio Jan Kudra - to dalece nie wszyscy ci, którzy przyjechali do Wrocławia z całego kraju, by pożegnać kolarskiego harcownika, mistrza szosowych suspensów, sportowca z charakterem.

Firmę Lang Team reprezentowała Agata Lang-Piermarini, która w niedzielę towarzyszyć będzie ojcu Czesławowi Langowi i dziewiątce polskich kolarzy, którzy we Florencji (Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym) powinni pociągnąć do przodu, może do medalu, jak Stanisław Szozda. Nieszablonowo, zawadiacko, po polsku. Jak w Barcelonie w roku 1973, jak w Montrealu w 1974.

                                                        Piotr Kurek

Stanisław Szozda był dwukrotnym kolarskim mistrzem świata i dwukrotnym srebrnym medalistą olimpijskim w wyścigu drużynowym na 100 km. Stawał na podium igrzysk w Monachium 1972 (z Ryszardem Szurkowskim, Edwardem Barcikiem i Lucjanem Lisem) i w Montrealu 1976 (z Ryszardem Szurkowskim, Tadeuszem Mytnikiem i Mieczysławem Nowickim). Był także wicemistrzem świata w wyścigu ze startu wspólnego z Barcelony (1973). Zwyciężał w Wyścigu Pokoju w roku 1974 i Tour de Pologne w 1971. Karierę zakończył mając zaledwie 28 lat, w wyniku kontuzji odniesionej podczas upadku w Wyścigu Pokoju, w 1978 roku.

Szersza refleksja z Wrocławia
jutro na stronie Wielkopolskie Rowerowanie  

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL