R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 19426099 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-08-23
Szaleńczy finisz po bruku

 

20-latek Piotr Konwa zachwycił w Warszawie


Sportowi bohaterowie sobotniej Skandii w Warszawie: Paula Gorycka w rozmowie z Dariuszem Malągiem, Piotr Konwa i Monika Żur (4 F Scott Racing Team).
Fot. Piotr Kurek

Monika Żur i Piotr Konwa (4F Scott Racing Team) triumfowali na najdłuższym dystansie Grand Fondo podczas Skandia Maraton Lang Team w Warszawie. Z takiego obrotu spraw równie zadowolony, jak oni, był Andrzej Piątek - ich trener i dyrektor sportowy grupy kolarskiej, także dyrektor sportowy Polskiego Związku Kolarskiego.

Grand Fondo w warszawskim wydaniu to były 83 kilometry, w większości po asfaltowych drogach. Nie dziwi zatem, że tempo jazdy polskiej czołówki MTB było bardzo wysokie, pod 40 kilometry na godzinę.

Trzynastu na czele. Uformowała się na trasie trzynastosobowa grupa, w której co rusz ktoś zmieniał się na prowadzeniu. Jechali w niej: Andrzej Kaiser (opromieniony udanym startem w marcu tego roku w Absa Cape Epic w RPA), aktualny mistrz Polski w maratonie MTB Mariusz Kowal, bracia Paweł i Michał Górniakowie, Paweł Baranek, Maciej Kasprzak, Grzegorz Czetyrko, Tomasz Majewski, Krzysztof Krzywy, Zbigniew Górski, Michał Bogdziewicz, Bartosz Banach i Piotr Konwa.

Tak też dojechali asfaltem w okolice Wilanowa, by po skręcie w prawo zmagać się jeszcze około 200 metrów po kostce brukowej, jak na kultowym wyścigu Paryż - Roubaix. – Tutaj zaatakował Andrzej Kaiser i mocno popedałował do mety. Siadłem mu na kole i na ostatnich kilkudziesięciu metrach pociągnąłem lewą stroną. Udało się, wygrałem - cieszył się za linią mety Piotr Konwa, rocznik 1995, młodszy o pięć lat od swego starszego brata Marka Konwy, zawodnik 4F Scott Racing Team.

Cała trzynastka wjechała razem na metę. Różnica między pierwszym Piotrem Konwą a trzynastym Mariuszem Kowalem wyniosła cztery sekundy. To był naprawdę szaleńczy finisz, tym bardziej,  że ta brukowana uliczka do szerokich zbyt nie należy. Średnia prędkość zwycięzcy - ponad 36 km na godzinę.


Krzysztof Krzywy i Andrzej Kaiser przed startem w Wilanowie. W niedzielę 26 kwietnia we Wschowie podczas Grand Prix Kaczmarek Electric MTB Andrzej Kaiser był pierwszy, Krzysztof Krzywy - drugi. 
Fot. Piotr Kurek  

Zawodnicy z licencjami walczyli zaciekle o prawo reprezentowania Polski w Mistrzostwach Europy w maratonie MTB, które 10 maja odbędą się w Niemczech. Pod uwagę brane były wyniki warszawskiej Skandii i Maratonu Kresowego w Michałowie pod Białymstokiem. Tego zaszczytu dostąpią doświadczony Krzysztof Krzywy (1978) i 20-letni Piotr Konwa.

Wśród elity pań, jak w Michałowie, tak i w słonecznym Wilanowie triumfowały dwie podopieczne Andrzeja Piątka: Monika Żur i Paula Gorycka. Czy może zatem dziwić, że wczoraj Andrzej Piątek był bardzo zadowolony, że w czteroosobowej reprezentacji Polski, która wystartuje w Singen troje to jego ludzie.

Pogoda na medal. Tym razem pogoda była dopisała, świeciło słońce. Temperatura przekroczyła 20 stopni Celsjusza. Ci, którzy przed rokiem ścigali się w Warszawie, zapamiętali strugi deszczu na trasie oraz na starcie i mecie na Agrykoli.

Starter - najmłodszy wiceprezydent. Punktualnie o godzinie 11 sygnał do startu dał wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak. – Warszawiacy pokochali rowery, o czym świadczą chociażby statystyki roweru Veturilo oraz systematycznie rosnąca liczba ścieżek rowerowych. Skandia Maraton Lang Team jest wyjątkową imprezą, bo każdy może w niej wystartować, każdy może wybrać odpowiedni dla siebie dystans. Cieszę się, że warszawiacy masowo biorą udział w tych zawodach – powiedział wiceprezydent Jóźwiak, rocznik 1983, najmłodszy w historii miasta wiceprezydent .


Startujemy na dystansie Mini. Z numerem 92 Piotr Pawlak, z nr 100 Piotr Kurek.
Fot. Hanna Marczak

Miałem okazję zamienić z nim kilka słów i dowiedziałem się, że Warszawa już w tej chwili ma więcej ścieżek rowerowych niż Kopenhaga - uznawana za wzór do naśladowania na świecie. Rekomenduję oficerowi rowerowemu z Poznania kontakt z jego warszawskim odpowiednikiem.

Cezary Zamana pokazał klasę. Startujący na dystansie Mini tym razem mieli do pokonania 42 kilometry. Wśród nich Cezary Zamana (rocznik 1967), były kolarz szosowy, zwycięzca Tour de Pologne z roku 2003. – Na start zdecydowałem się w ostatniej chwili, razem z kolegą Piotrem Krakowiakiem. Uczyniłem tak z sympatii dla Czesława Langa, trochę też dla podpatrzenia, jak inni organizują maratony MTB.

Cezary Zamana nie ruszał z pierwszego sektora startowego. – Musiałem się przebijać do przodu. Jechałem na 29-calowej Meridzie w kolorze czarno-zielonym, amortyzowanej z przodu. Pedałowałem dla frajdy, dla satysfakcji. To było swoiste Paryż - Roubaix na kartoflisku - śmieje się organizator maratonów Mazovii. – Zająłem drugie miejsce w klasyfikacji open, ale już nie miałem czasu, by stanąć na podium. – Wykorzystałem swe szosowe umiejętności, by pokazać młodym, że dawny mistrz może w wieku 48 lat dojechać na metę tuż za zwycięzcą (Arek Petka z Lęborka, rocznik 1992), w tym samym czasie: 1:09:51 h.


Paula Gorycka, wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak oraz Adam Siluta z Lang Teamu.
Fot. Piotr Kurek

Też startowałem i nie widziałem Czarka Zamany, wielce symptycznego człowieka, jak mknął do mety. Po godzinie jazdy spojrzałem na licznik. Wskazywał wówczas dystans 23,23 km. I kiedy pomyślałem o tym, by mocniej nacisnąć na pedały, poczułem lekkie klepnięcie w lewy bark.

Przegrałem ponownie z Ewą Włoszczowską. Tak wyprzedzała mnie Ewa Włoszczowska, mama Mai Włoszczowskiej. Przed dwoma laty przegrałem z Panią Ewą rywalizację na Mini w Warszawie, tym razem też zobaczyłem jak mi odjeżdża. Pedałując równiuteńko z nienaganną elegancją.

Nie było to pierwsze klepnięcie. Drugie, na 29 kilometrze, przyjąłem od Pauli Goryckiej, olimpijki z Londynu, która w sobotę jechała po drugie miejsce na dystansie Grand Fondo w elicie kobiet. I sympatycznie zachęcała mnie, bym szybciej jechał do Wilanowa na metę.

To był mój 38. start w maratonach Skandii i Czesława Langa. Tym razem pedałowalem 1 godzinę 46 minut 23 sekundy. Średnia wypadła poniżej 24 km na godzinę. W rywalizacji dziennikarzy powyżej 45 lat zająłem trzecie miejsce, przegrywając z Wiesławem Fidurskim ze Złotowa i dziennikarzem z branżowego pisma "Press" Jackim Podgórskim. W sumie, trzy dziennikarki i 14 panów z mediów rywalizowało na całego. Zabrakło mistrzów z dawnych lat: Zenona Milczewskiego z Telewizji Poznań i Sławomira Bajewa z poznańskiego Radia "Merkury".


38 startów w Skandia Maraton Lang Team za mną. Z Czesławem Langiem w Wilanowie.
Fot. Hanna Marczak

Tak sobie myślę, że za rok na starcie powienien stanąć Dariusz Baranowski, były kolarz szosowy i trzykrotny triumfator Tour de Pologne. Pan Darek komentuje kolarstwo w Eurosporcie, czyni to ze znawstwem i klasą, stąd za rok w Warszawie na 10-lecie cyklu Skandia Maraton Lang Team może rywalizować z ludźmi pióra, kamery i mikrofonu w ich krajowym championacie w maratonach MTB. I objąć na długie lata królowanie w tej specjalności kolarskiej wśród ludzi mediów.

"Eurobajki" najlepszą ekipą. Wilanów to początek dziewiątego sezonu maratonów Skandii i Czesława Langa, najbardziej prestiżowego i medialnego cyklu. Drużynowo triumfowała wczoraj ekipa Piotra Pawlaka z Poznania, czyli "Eurobajków", którzy już cztery razy wygrywali klasyfikację generalną ekip. Myślę, że i w tym roku team skupiający ludzi z Polski północno-zachodniej (Andrzej Kaiser z Bytowa, Andrzej Maziarz z Połczyna-Zdroju, Andrzej Jaroszonek z Barlinka, Jan Dymecki z Czaplinka) pod wodzą Pana Piotra będzie w następnych sześciu edycjach maratonów Skandii i Czesława Langa zdobywać cenne punkty, by w Kwidzynie (wielki finał) znów, jak przed rokiem, być na najwyższym miejscu podium.

                                                                               Piotr Kurek

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL