R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 17416171 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-03-24
Kolarskie zmagania
na miarę Marka Galińskiego

 

Wszystkie drogi prowadzą do Gielniowa

 


Tu się jechało...
Fot. Piotr Kurek

Gielniów na Mazowszu przez dwa dni gościł kolarzy górskich z całego kraju, którzy przyjechali tutaj, by wyścigami XC i maratonem MTB uczcić pamięć Marka Galińskiego - wybitnego polskiego sportowca. Te dwa dni były niezapomniane: dla startujących, dla najbliższych "Diabła", dla kibiców, także i dla organizatorów.

Gielniów. Miejscowość liczy niecałe trzy tysiące mieszkańców, leży przy ruchliwej drodze Łódź-Radom i ma tereny do uprawiania kolarstwa górskiego. Kilka kilometrów na zachód położony jest Mroczków Gościnnny, gdzie żył i mieszkał Marek Galiński - najlepszy polski kolarz górski w historii tego sportu.

"Diabeł" tutaj na styku trzech województw: mazowieckiego (Gielniów), łódzkiego (Mroczków Gościnny) i świętokrzyskiego (Kamienna Wola) trenował zawzięcie, przygotowywał się do najważniejszych imprez - z igrzyskami olimpijskimi na czele. Znał tutejsze lasy, wszystkie górki i wzniesienia, także kamieniołomy.


Marta Turoboś wygrywa wyścig elity pań.
Fot. Piotr Kurek

Tutaj przez całą jego karierę sportowca i trenera kadry narodowej Polski, ale także i olimpijskiej Rosji był jego matecznik, ojczyzna prywatna, dokąd chętnie wracał po zawodach, zgrupowaniach i zagranicznych wyjazdach.

Z jednego nie wrócił. W nocy z 16 na 17 marca 2014, sto kilometrów od własnego domu i pięknego sadu, zły los przeciął Jego życie gdzieś na drodze pod Jędrzejowem. "Diabeł" po zgrupowaniu z Rosjanami na Cyprze wylądował na lotnisku w Krakowie. Wracał samochodem do domu. Nie dojechał do Mroczkowa Gościnnego, do żony i córek. Jego auto zatrzymało się na drzewie...


Patryk Adamkiewicz (227) ma w swym dorobku dwa tytuły mistrza Polski (sztafetowy wyścig drużynowy) oraz wicemistrza Polski w eliminatorze. Zawodnik z podpoznańskiego Skórzewa na chwilę przed startem w gielniowskim maratonie MTB.
Fot. Piotr Kurek

Pomysły Marka. Gielniów był miejscem w czerwcu 2011 maratonu MTB, którego Marek Galiński był twarzą i współorganizatorem. Rok później odbyły się tutaj zawody XCO o Puchar Polski, w roku ubiegłym miejscowe środowisko MTB zorganizowało po raz pierwszy dwudniową imprezę kolarską przypominającą sylwetkę czterokrotnego olimpijczyka.

W miniony weekend fani MTB z całej Polski zjawili się w Gielniowie, by po raz drugi kolarskim wysiłkiem uczcić pamięć Marka. W sobotę rywalizowali w wyścigach XCO, w niedzielę w maratonie MTB.

Zawody XCO trwały od godziny 10 do prawie 16. Rywalizowały wszystkie kategorie wiekowe. Młodsze zawodniczki i młodsi zawodnicy mieli krótsze rundy do pokonania, zawodnicy elity zmagali się na okrążeniach o długości 3200 metrów. To trasa wielu zakrętów, na której na kolarzy czekały specjalnie przygotowane sekcje techniczne: dropy, mostki, kamienie, karkołomne zjazdy i wszystko to, czego na prawdziwym XCO zabraknąć nie może. Stanowiła ona duże wyzwanie dla startujących, natomiast dla kibiców była bardzo widowiskowa.


Dwaj najlepsi zawodnicy wyścigu elity mężczyzn (Maciej Jeziorski z lewej - 2. miejsce, Marceli Bogusławski - zwycięzca) wraz z Mariuszem Sarwińskim - głównym organizatorem dwudniowego spotkania środowiska MTB w Gielniowie.
Fot. Piotr Kurek

Do Gielniowa przyjechała Magda Sadłecka (Euro Bike Kaczmarek Electric Team), etatowa reprezentantka Polski w kolarstwie górskim. Zjawili się młodzi, obiecujący zawodnicy, jak choćby Marceli Bogusławski (MTB Silesia Rybnik), który tydzień temu startował w Mistrzostwach Europy MTB we Włoszech w kategorii junior, w Gielniowie zaś w imponujący sposób wygrał wyścig elity mężczyzn. Rywalizację kobiet wygrała Marta Turoboś (LKK Luks Sławno) - aktualna mistrzyni Polski w eliminatorze. Nie zabrakło mastersów.

Najliczniej pojawili się w w sobotę w Gielniowie ubrani w biało-niebieskie stroje reprezentanci Warszawskiego Klubu Kolarskiego, największą sportową moc (wygrali większość wyścigów) pokazali zawodnicy ze Sławna, z czego radowali się wielce prezes Zbigniew Gierczak i trener Przemysław Gierczak.


Prezes LKK Luks Sławno Zbigniew Gierczak i jego utalentowani zawodnicy.
Fot. Piotr Kurek

Lista zwycięzców: elita mężczyn - Marceli Bogusławski (MTB Silesia Rybnik), elita kobiet - Marta Turoboś (LKK Luks Sławno), junior - Tomasz Budziński (LKK Luks Sławno), juniorka - Klaudia Czabok (Warszawski Klub Kolarski), junior młodszy - Damian Nowakowski (LKK Luks Sławno), kobiety masters - Marta Mikołajczyk (Crazy Racing Team), mężczyzni masters I - Kamil Marczak (Bike-Taxi.pl& BikeTires.pl Warszawa), masters II - Radosław Szymborski (Inter Cars MTB Team), masters III - Jan Zozuliński (ESKA Team). Ścigały się też żaczki i młodziczki, żacy i młodzicy.


Magda Sadłecka i autor Wielkopolskiego Rowerowania Piotr Kurek przed startem do maratonu MTB.

Wielkopolanie nie zawiedli. Podobnie jak przed rokiem, w Gielniowie pokazali się pasjonaci MTB z Wielkopolski. Patryk Adamkiewicz ze Skórzewa pod Poznaniem (absolwent SMS w Żywcu) w wyścigu elity mężczyzn zajął czwarte miejsce. Ojciec Jan Zozuliński z Poznania wygrał rywalizację mastersów III, zaś syn Tomasz dzielnie brał zakręty w wyścigu elity (ósme miejsce). Startował także Szymon Matuszak z Poznania (Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team) i był krok od podium wśród najmłodszych mastersów (4. miejsce).

Niedzielny maraton MTB w Gielniowie pod hasłem "Górska jazda w centrum Polski" zgromadził ponad 200 pasjonatów kolarstwa górskiego z całej Polski, w tym z Wielkopolski: Wojciech Gogolewski, Patryk Adamkiewicz, Szymon Matuszak i Jacek Głowacki. Do pokonania były trzy dystanse: Hobby, Mega i Giga.


Pamiątkowe tablice i to miejsce przypominają, że kiedyś była to wieś Stefanów - wieś partyzantów.
Fot. Piotr Kurek

W sobotę prowadziłem z mikrofonem w ręku zawody XCO, w niedzielę postanowiłem pokonać dystans Mega, ponad 40 kilometrów. Uznałem, że trasa Hobby (15 km) jest zbyt krótka, by w kolarski sposób uczcić pamięć niezapomnianego Marka.

Tu była wieś partyzantów. Pierwsza jej część to kilka kilometrów po asfalcie, później zaś jazda lasami. Szerokimi duktami, ścieżynkami, po mchu, paprociach, miejscami przez błoto i kałuże. I gdzieś w połowie dystansu znaki informujące, że trzeba skręcić w prawo. I nagle dostrzegam tablicę z napisem Stefanów/ Tu była wieś partyzancka.

Zatrzymuję się, wyciągam z torby Nikona robię zdjęcia. Jadę dalej. W lesie przy drodze szukam śladów miejscowości, która w czasie II wojny światowej była w tych pięknych lasach miejscem silnego buntu i oporu wobec Niemców. Tutaj w wrześniu 1944 roku, trwało wówczas Powstanie Warszawskie, partyzanci stoczyli zwycięską bitwę z hitlerowskim oddziałami. Później była wojenna pacyfikacja wsi i jej wysiedlenie w latach pięćdziesiątych. Okrutny los był udziałem patriotów spod znaku AK.


Marta Mikołajczyk dała radę przejechać dystans Giga.

Fot. Piotr Kurek

Jeszcze kawałek dalej widać ławeczki na leśnej polanie. Tutaj od lat spotykają się kombatanci, ich rodziny, młodzież. Jadę i tak sobie myślę, że warto było zdecydować sie na jazdę na trasie Mega, by otrzeć się o kawał polskiej historii w lasach, które robią wrażenie.

Jazda w pięknym lesie to jednak dopiero połowa dystansu. Po 28 kilometrach pedałowania dojeżdżam do strażaków. I skręcam w prawo. Przede mną druga część maratonu - kilkanaście kilometrów drogi, jakby nieustannego XC, z ciągłymi podjazdami i zjazdami. Jest co robić, tam gdzie nie daję rady podjechać - pnę się pod górę pieszo.

To maraton MTB na trasie, która powstała z inspiracji i autorstwa Marka Galińskiego. Dojeżdżam do mety nieźle zmęczony. Pedałowałem 3 godziny 31 minut.

Mariusz Sarwiński i jego ekipa. Sobotnie wyścigi XCO na trasie "tysiąca zakrętów" i niedzielny maraton na rowerach górskich zorganizowali działacze MTB Opoczno z Mariuszem Sarwińskim na czele. Wspomagała go żona Eliza, teściowie Maria i Ryszard Zalegowie z Kamiennej Woli (ślicznie dziękuję w tym miejscu za gościnę), Zbigniew Król i jego żona Agata.


Pamiątkowa fotografia na zakończenie dwudniowego spotkania kolarzy górskich w Gielniowie.

Dwudniowe zawody obserwowali rodzice Marka: Krystyna i Stanisław Galińscy, żona Katarzyna oraz córki Karolina (starsza) i garnąca się do roweru Oliwia.

Przez te dwa dni widać było, że Mariusz Sarwiński i wspierający go team ludzi ma doświadczenie w organizacji imprez kolarskich, zaś nazwisko Marek Galiński zobowiązuje. Poczuwają się oni do kontynuowania dorobku "Diabła", by tereny na których on trenował - były miejscem coraz lepiej przeprowadzonych wyścigów. Jak dobrze pójdzie, może za rok w wymiarze międzynarodowym.

                                                                 Piotr Kurek

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL